Ćwiczenia
PaństwoZobacz! Oto ludzie są niby w podziemnym pomieszczeniu na kształt jaskini. Do groty prowadzi od góry wejście zwrócone ku światłu, szerokie na całą szerokość jaskini. W niej oni siedzą od dziecięcych lat w kajdanach; przykute mają nogi i szyje tak, że trwają w miejscu i patrzą tylko przed siebie; okowy nie pozwalają im obracać głów. Z góry i z daleka pada na nich światło ognia, który się pali za ich plecami, a pomiędzy ogniem i ludźmi przykutymi biegnie górą ścieżka, wzdłuż której widzisz murek zbudowany równolegle do niej, podobnie jak u kuglarzów przed publicznością stoi przepierzenie, nad którym oni pokazują swoje sztuczki.
– Widzę – powiada.
– Więc zobacz, jak wzdłuż tego murku ludzie noszą różnorodne wytwory, które sterczą ponad murek; i posągi, i inne zwierzęta z kamienia i z drzewa, i wykonane rozmaicie i, oczywiście, jedni z tych, co je noszą, wydają głosy, a drudzy milczą.
– Dziwny obraz opisujesz i kajdaniarzy osobliwych.
– Podobnych do nas – powiedziałem. – Bo przede wszystkim czy myślisz, że tacy ludzie mogliby z siebie samych i z siebie nawzajem widzieć cokolwiek innego oprócz cieni, które ogień rzuca na przeciwległą ścianę jaskini?
– Jakimże sposobem? – powiada – gdyby całe życie nie mógł żaden głową poruszyć?
[...]
– Więc gdyby mogli rozmawiać jeden z drugim, to jak sądzisz, czy nie byliby przekonani, że nazwami określają to, co mają przed sobą, to, co widzą?
– Koniecznie.
– No, cóż. A gdyby w tym więzieniu jeszcze i echo szło od im przeciwległej ściany, to, ile razy by się odezwał ktoś z przechodzących, wtedy, jak myślisz? Czy oni by sądzili, że to się odzywa ktoś inny, a nie ten cień, który się przesunął?
– Na Zeusa, nie myślę inaczej – powiada.
– Więc w ogóle – dodałem – ci ludzie tam nie co innego braliby za prawdę, lecz tylko cienie pewnych wytworów.
– Bezwarunkowo i nieuchronnie – powiada.
Źródło: Platon, Państwo, tłum. Władysław Witwicki, Warszawa 2010, s. 530.
Poszukaj w dostępnym źródle definicji terminu przypowieść. Wymień, które cechy można odnaleźć w przedstawionym fragmencie Państwa, dotyczącym jaskini.
Wyjaśnij, jaką funkcję w cytowanym tekście pełni wyraźny podział ról: Sokrates mówi, a Glaukon słucha.
Przekształć poniższy fragment dialogu pochodzący z Państwa Platona z mowy niezależnej na mowę zależną.
Zacznij od zdania:
Państwo– Więc zobacz, jak wzdłuż tego murku [za wejściem do jaskini] ludzie noszą różnorodne wytwory, które sterczą ponad murek: i posągi, i inne zwierzęta z kamienia i z drzewa, i wykonane rozmaicie; i oczywiście jedni z tych, co je noszą, wydają głosy, a drudzy milczą.
– Dziwny obraz opisujesz i kajdaniarzy osobliwych.
– Podobnych do nas – powiedziałem.
– Bo przede wszystkim czy myślisz, że tacy ludzie mogliby z siebie samych i z siebie nawzajem widzieć cokolwiek innego oprócz cieni, które ogień rzuca na przeciwległą ścianę jaskini?
– Jakimże sposobem? – powiada – gdyby całe życie nie mógł żaden głową poruszyć?
– A jeżeli idzie o te rzeczy obnoszone wzdłuż muru? Czy nie to samo?”
Źródło: Platon, Państwo, [w:] B. Markiewicz, Filozofia dla szkół średnich, t. ks. I, VII, tłum. W. Witwicki, Warszawa 1988, s. 28.
Poszukaj w tekście słowa wskazującego, że opowieść Sokratesa nie jest opisem rzeczywistych wydarzeń, lecz rozbudowaną metaforą.
Zapoznaj się uważnie z fragmentem Państwa i zastanów się kto (jaki typ człowieka) został w nim opisany. Zaznacz właściwą odpowiedź.
PaństwoJak myślisz, co on by powiedział, gdyby mu ktoś mówił, że przedtem oglądał ni to, ni owo, a teraz coś bliższego bytu [tego, co jest], że zwrócił się do czegoś, co bardziej istnieje niż tamto, więc teraz widzi słuszniej; i gdyby mu ktoś teraz pokazywał każdego z przechodzących i pytaniami go zmuszał, niech powie, co to jest? Czy nie myślisz, że ten by może był w kłopocie i myślałby, że to, co przedtem widział, prawdziwsze jest od tego, co mu teraz pokazują?
Źródło: Platon, Państwo, [w:] B. Markiewicz, Filozofia dla szkół średnich, tłum. W. Witwicki, Warszawa 1988.
Państwo– A rozpatrz sobie – dodałem – ich wyzwolenie z kajdan i uleczenie z nieświadomości. Jak by to było, gdyby im naturalny bieg rzeczy coś takiego przyniósł: ile razy by ktoś został wyzwolony i musiałby zaraz wstać i obrócić szyję, i iść, i patrzeć w światło, cierpiałby, robiąc to wszystko, a tak by mu w oczach migotało, że nie mógłby patrzeć na te rzeczy, których cienie poprzednio oglądał. Jak myślisz, co on by powiedział, gdyby mu ktoś mówił, że przedtem oglądał ni to, ni owo, a teraz coś bliższego bytu, że zwrócił się do czegoś, co bardziej istnieje niż tamto, więc teraz widzi słuszniej; i gdyby mu teraz ktoś pokazywał każdego z przechodzących i pytaniami go zmuszał, niech powie, co to jest. Czy nie myślisz, że ten by może był w kłopocie i myślałby, że to, co przedtem widział, prawdziwsze jest od tego, co mu teraz pokazują?
– Z pewnością – powiada.
– Nieprawdaż? A gdyby go ktoś zmuszał, żeby patrzał w samo światło, to bolałyby go oczy, odwracałby się i uciekał do tych rzeczy, na które potrafi patrzeć, i byłby przekonany, że one są rzeczywiście jaśniejsze od tego, co mu teraz pokazują?
– Tak jest – powiada.
– A gdyby go ktoś – dodałem – gwałtem stamtąd pod górę wyciągał po kamieniach i stromiznach ku wyjściu i nie puściłby prędzej, ażby go wywlókł na światło słońca, to czy on by nie cierpiał i nie skarżyłby się i nie gniewał, że go wloką, a gdyby na światło wyszedł, to miałby oczy pełne blasku i nie mógłby widzieć ani jednej z tych rzeczy, o których by mu teraz mówiono, że są prawdziwe?
– No nie – powiada – tak nagle przecież.
– I myślę, że musiałby się przyzwyczajać, gdyby miał widzieć to, co na górze. Naprzód by mu najłatwiej było dojrzeć cienie, potem w wodach odbicia ludzi i innych przedmiotów, ciała niebieskie i niebo samo po nocy łatwiej by mógł oglądać patrząc na światło gwiazd i księżyca, niż po dniu widzieć słońce i światło słoneczne.
– Jakżeby nie?
– Dopiero na końcu, myślę, mógłby patrzeć w słońce; nie na jego odbicie w wodach i nie mieć go tam, gdzie ono jest u siebie, ale słońce samo w sobie i na swoim miejscu mógłby dojrzeć i mógłby oglądać, jakie ono jest.
– Koniecznie – powiada.
– Potem by sobie wymiarkował o nim, że od niego pochodzą pory roku i lata, i że ono rządzi wszystkim w świecie widzialnym, i że jest w pewnym sposobie przyczyną także i tego wszystkiego, co oni tam poprzednio widzieli.
– Jasna rzecz, że do tego by potem przyszedł. […]
– A jeszcze nad tym się zastanów. Gdyby taki człowiek z powrotem na dół zszedł i w tym samym szeregu usiadł, to czy nie miałby oczu napełnionych ciemnością, gdyby nagle wrócił ze słońca?
– I bardzo – powiada. […]
Źródło: Platon, Państwo, tłum. Władysław Witwicki, Warszawa 2010, s. 530.
Platon opisał więźnia, który wydostaje się z jaskini. Opisz przeszkody, na jakie ów więzień natrafia.
Narracja w tym fragmencie Państwa wyraźnie wskazuje, że nie jest on poświęcony po prostu ucieczce z podziemnego więzienia. Omów, jaki jest – według ciebie – główny temat opowieści.
Narracja w tym fragmencie Państwa wyraźnie wskazuje, że nie jest on poświęcony po prostu ucieczce z podziemnego więzienia. Opisz, jaki jest – według ciebie – główny temat opowieści.
Państwo– Otóż ten obraz – powiedziałem – kochany Glaukonie, trzeba w całości przyłożyć do tego, co się poprzednio mówiło. […] Więc jeżeli o to chodzi, co mnie się zdaje, to zdaje mi się tak, że na szczycie świata myśli świeci idea Dobra i bardzo trudno ją dojrzeć, a kto ją dojrzy, ten wymiarkuje, że ona jest dla wszystkiego przyczyną wszystkiego, co słuszne i piękne, że w świecie widzialnym pochodzi od niej światło i jego pan, a w świecie myśli ona panuje i rodzi prawdę i rozum w życiu prywatnym lub w publicznym.
– Mniemam i ja tak samo – powiedział – tak, jak tylko potrafię. […]
– Gdyby ktoś miał rozum – dodałem – to by pamiętał, że dwojakie bywają zaburzenia w oczach. Jedne u tych, którzy się ze światła do ciemności przenoszą, drugie dla tych, co z ciemności w światło. Więc gdyby wiedział, że to samo dzieje się i z duszą, to kiedykolwiek by widział, że się któraś miesza i nie może niczego dojrzeć, nie śmiałby się głupio, tylko by się zastanowił, czy ona wraca z życia w większej jasności i teraz ulega zaćmie, bo nie jest przyzwyczajona, czy też z większej ciemności weszła w większą jasność i zbytni blask ją olśnieniem napełnia; wtedy by tej [drugiej duszy] stan i jej życie uważał za szczęście, a litowałby się nad tamtą. A gdyby się miał i z niej śmiać, to mniej śmieszny byłby jego śmiech nad nią niż pod adresem tamtej, która z góry, ze światła przychodzi.
– Mówisz w sam raz – powiada. […]
– A nasza myśl obecna – ciągnąłem – wskazuje zdolność tkwiącą w duszy każdego człowieka i to narzędzie, którym się każdy człowiek uczy. Tak samo, jak oko nie mogło się z ciemności obrócić ku światłu inaczej, jak tylko wraz z całym ciałem, tak samo całą duszą trzeba się odwrócić od świata zjawisk, które powstają i giną, aż dusza potrafi patrzeć na byt rzeczywisty i jego pierwiastek najjaśniejszy i potrafi to widzenie wytrzymać. Ten pierwiastek nazywamy Dobrem.
Źródło: Platon, Państwo, tłum. Władysław Witwicki, Warszawa 2010, s. 530.
Wyraz Dobro zapisany został u Platona wielką literą. Spróbuj wyjaśnić taki zapis.
W pierwszym akapicie powyższego fragmentu dialogu pojawiają się słowa: i jego pan
. Wyjaśnij, co one oznaczają.
Wyjaśnij, jak w kontekście tego fragmentu dzieła rozumiesz słowa: „narzędzie, którym się każdy człowiek uczy”.
Porównaj poniższy fragment rozważań Leonarda da Vinci z Platońską alegorią jaskini.
O niebie, gwiazdach i czterech żywiołachI pociągany swą namiętną wolą, żądny widzieć wielkie pomieszanie różnych i dziwnych kształtów, stworzonych przez pełną sztuki przyrodę, zbłąkany nieraz wśród cienistych skał, doszedłem do otworu wielkiej jaskini, przed którą stojąc zdumiony nieco i nieświadom takiej rzeczy – z grzbietem w łuk zgiętym i znużoną dłonią wspartą na kolanie, ocieniałem prawicą spuszczone i przymknięte powieki.
I gdy pochylając się tu i tam, by widzieć, czy wewnątrz nie rozróżnię jakiej rzeczy wzbronionej mi dla wielkiej ciemności, panującej wewnątrz, stałem tak chwilę, nagle wzbudziły się we mnie dwie siły: strach i pragnienie; strach z powodu groźnej, ciemnej jaskini, pragnienie, by zobaczyć, czy tam wewnątrz jest jaka rzecz przedziwna.
Źródło: Leonardo da Vinci, O niebie, gwiazdach i czterech żywiołach, tłum. L. Staff, wybór L. Staff, Wrocław 1998, s. 81–82.
Czy proponowany przez Platona odwrót od świata materialnego na rzecz próby dotarcia do świata idei może mieć negatywne konsekwencje? Sformułuj odpowiedź pisemną.
Platon krytykował opieranie się na mitach i przypowieściach. Sam jednak zastosował przypowieść o jaskini, by wytłumaczyć swoje przekonania. Dlaczego sięgnął po tę formę? Przedstaw swoją hipotezę na ten temat.
Zinterpretuj opowieść o jaskini, odwołując się do załączonych fragmentów Państwa
Platona.
Więcej materiałów o Państwie Platona znajdziesz na stronie https://zpe.gov.pl/
Tematy lekcji:
W platońskich ciemnościach.
Pytania o byt idealny. Wisława Szymborska, Platon, czyli dlaczego.
O co pytali filozofowie?