Ćwiczenia
Prosto od krowy (o reportażu)Spójrzmy np. na Tworzywo, zawierające okres od 1900 do 1939. W tym okresie 39 lat są przeprowadzane życiorysy czterech głównych bohaterów, mnożonych przez czworakie pochodzenie: fornal, robotnik, mieszczanin, żołnierz, przez trzy dzielnice, przez trzy epoki, przez dwie części świata. Elementów więc jest 4X4X3X3X2 = 288. Jeślibym pisał reportaż klasyczny, musiałbym dać 288 życiorysów. Tymczasem w każdym życiorysie jest jakiś punkt szczytowy, a reszta — szara. A więc jeden z ludzkich prototypów Tworzywa miał w zaraniu wóz Drzymały i już potem nic. Inny nie reprezentował nic ciekawego, nim nie znalazł złota. Jeden uciekł w Polsce spod szubienicy, a potem w Kanadzie miał szare życie, ale natomiast jego syn, jako lotnik kanadyjski został zestrzelony nad powstańczą Warszawą. Jeśli się pisze o jednym z nich, trzeba uwzględnić te wszystkie szarości, tempo opowiadania jest zwolnione, reportaż nawet zyskuje na plastyce. Ale przecież w panoramie losu polskiego szeroko rzutowanej, nie idzie o typy indywidualne — idzie o typ środowiska i epoki. [...] No więc — powiedzą obrońcy powieści — czegóż się pchać na taką tematykę z reportażem, który przez swoje przeciążenie autentyzmem nie ma dostatecznych środków ekspresji? A mozaika? A składanie z autentycznych kamyczków? Z każdego życiorysu dla wieloplanowego w czasie i przestrzeni reportażu wycina się kulminacyjny punkt.
Źródło: Melchior Wańkowicz, Prosto od krowy (o reportażu), „Zeszyty Prasoznawcze” 1961, nr 1-2, s. 97.
Małgorzata Szejnert, charakteryzując warsztat pracy reporterów, mówiła często, że należy patrzeć na świat oczyma bohaterów. Jak rozumiesz to zdanie? Swoją odpowiedź uzasadnij.
Zacytuj z poniższego fragmentu reportażu Jagielskiego zdania bądź pojedyncze wyrazy, które mają za zadanie uwiarygodnienie tekstu.
Rosyjskie wojska bez uprzedzenia przekroczyły stolicę Czeczenii i powoli suną na południe, w kierunku gór, zajmując kolejne stanice, drogi, mosty i wzgórza. Mówił o tym w telewizji sam premier Rosji Władimir Putin. “To oczywiste, że nasze wojska stoją w Czeczenii. A cóż w tym dziwnego? Są przecież u siebie. Nie ma znaczenia, czy nasi żołnierze są dziś kilometr bliżej, czy dalej. Czeczenia jest przecież częścią Rosji, nie dzielą nas żadne granice, które by trzeba przekraczać”.
[...] Wielka wojna nadciągała jak ciemna burzowa chmura, a ja zdążyłem jeszcze przed pierwszymi kroplami. Przekroczyłem granicę, zanim wraz z wybuchem wojny została zamknięta na głucho. Znalazłem się w dobrym miejscu, by wszystkiemu przyjrzeć się z bliska. Niemal na samej scenie. I w dobrym czasie - tuż‑tuż przed rozpoczęciem dramatu. Miałem też przewodnika, tłumacza i opiekuna - Mansura i jego drużynę. Za ustaloną zawczasu opłatę podjęli się nie tylko strzec mnie, ale i wszędzie i do każdego doprowadzić, wszystko ułatwiać, usuwać przeszkody. [...] Zdawało się, że nic nie jest już w stanie przeszkodzić, bym stał się naocznym świadkiem historii, bym sam jej doświadczał, zamiast poznawać ją jedynie z cudzych relacji. A przez to moje świadectwo i moja opowieść będą prawdziwe. Prawdziwsze.
O to przecież szło. Być jak najbliżej, przekonać się, co jest za zakrętem, dotknąć samemu, sprawdzić, jak to jest naprawdę.
Nie po to, żeby coś przeżyć, z czymś się zmierzyć, ale żeby po prostu doświadczyć, wczuć się w rolę, cudzą rolę. A potem zdać z tego sprawę. Jak bowiem ukazać koszmar, samemu go nie przeżywając? A strach? Triumf? Jak opisać ślepy zaułek, jeśli nie oglądało się go nawet z daleka?
Źródło: Wojciech Jagielski, Wieże z kamienia, w: 100/XX Antologia polskiego reportażu XX w., red. M. Szczygieł, Wołowiec 2014, t. 2, s. 918
Zapoznaj się z fragmentem reportażu Arkadego Fiedlera Ryby śpiewają w Ukajali. Napisz dalszy ciąg historii podróży dwóch pań, starając się zachować styl autora (ok. 10 zdań).
Ryby śpiewają w UkajaliRazem ze mną z Liverpoolu wyjechały dwie panie. Siedziały przy stole naprzeciwko mnie i z tej racji wywiązała się między nami pewna zażyłość. Była to matka z córką. Obydwie były śpiewaczkami, tylko że matka znacznie ładniejsza pomimo wieku i szronowatych włosów. Urodzona w Brazylii, wyszła za Europejczyka (jakiej narodowości, nie wiem), mieszkała w Anglii, gdzie wychowała córkę na Angielkę, a poza tym obydwie znały doskonale Paryż. Przebywały tam w kołach artystycznych. Przyczyną ich obecnej podróży była ponoć tragedia małżeńska. Matka, zawsze pełna swobody i uśmiechu, wybuchła pewnego razu spazmatycznym płaczem na dźwięk jakiejś melodii. Obydwie niewiasty, wybitnie inteligentne, doświadczone w bólach i radościach, ponosiły już, zdaje się, wiele klęsk; były jak piękne motyle, przywykłe i do słońca, i do słoty. Życie ich toczyło się wśród burzliwych nurtów, odległych od cichych portów, i upływało — dosłownie — na wielu statkach. Do dziwnych tych kobiet współpasażerowie odnosili się z wielkim zaufaniem i chętnie zwierzali im się z najtajniejszych trosk.
Źródło: Arkady Fiedler, Ryby śpiewają w Ukajali, Warszawa 1971.
Napisz reportaż na dowolny temat. Skorzystaj z zaproponowanych kroków.
Na początku zastanów się, co cię interesuje lub co cię ostatnio bardzo poruszyło.
Wybierz temat, który chcesz przedstawić.
Pomyśl, jaki jest twój pogląd na to zagadnienie.
W jaki sposób uwiarygodnisz swoją relację?
Przygotuj przykładowe dialogi swoich bohaterów. Pamiętaj o ich stylu językowym.
Napisz reportaż.