Nawiązania
Literackie utopie XX wieku – Herbert George Wells, Ludzie jak bogowie

Autorem najgłośniejszej utopii XX wieku jest Herbert George Wells (1866–1946), który nie tylko krytykował świat zastany, ale też dawał projekty jego ulepszenia. Nawoływał wręcz do „otwartego spisku”, jaki należy zawiązać w celu ustanowienia nowego, idealnego porządku. Poglądy swe ogłosił m.in. w klasycznej dziś utopii Ludzie jak bogowie (1923). Oto na planecie, nazwanej potem przez bohaterów roboczo Utopią, dwoje naukowców prowadzi doświadczenia z przemieszczaniem materii między światami równoległymi – ich własnym i Ziemią. Przypadkowo w obszarze eksperymentu, na szosie niedaleko Windsoru, pojawiają się samochody z osobami z angielskiej high society (minister, ksiądz, filozof, wielka dama i „złota młodzież”), za którymi jedzie skromny dziennikarz, pan Barnstaple (to właśnie jego oczami oglądamy Utopię). Ludzie i pojazdy przenikają barierę między dwoma światami. Gospodarzami nieznanej planety okazują się ludzie wyprzedzający Ziemian w rozwoju o prawie trzy tysiące lat. Porozumiewają się za pomocą telepatii i zachowują tak racjonalnie, że przy nich śmietanka londyńskiego towarzystwa wychodzi na bandę nieokrzesanych dzikusów.
Zasadniczą częścią książki jest obszerna dysputa, jaką toczą między sobą Ziemianie i Utopianie. Przybyszom nie może pomieścić się w głowie, że istnieje społeczeństwo absolutnego dobrobytu i nieskrępowanej wolności, gdzie zanikły klasyczne instytucje państwa, jako zupełnie zbędne. Nikt nie kradnie, nie zabija i zawsze wie, co ma robić, aby było dobrze jemu i ziomkom. Tę idyllę osiągnięto dzięki wspaniałemu i niezawodnemu systemowi edukacyjnemu, który zmienił dzikich ongiś Utopian w półbogów. Jeden z nich stwierdza wręcz: „nasze metody wychowawcze są naszym rządem”. Na te rewelacje Ziemianie reagują różnie, a najbardziej groteskowo ksiądz, który zarzuca Utopianom bezbożność (bo nie wierzą w Boga, choć stosują się do jego przykazań) i rozwiązłość (ponieważ chadzają nago – bo ciepło, nie żyją też w stadłach małżeńskich – bo nudno). Niektórzy jednak trafiają znacznie celniej, choćby Catskill, minister Rządu Jej Królewskiej Mości, który wyczuwając, że rajska Utopia to rzeczywistość zbyt poprawna i uładzona, zauważa mimochodem: nasze [ziemskie] życie jest tytaniczne, wasze po prostu uporządkowane
. Wspaniałości Utopii są tak doskonałe, że aż nużące swą jednostajnością. Skoro wszystko jest perfekcyjne, nie potrzeba romantycznych porywów, bo zastąpiła je logiczna kalkulacja.
Wells, projektując swą Utopię, uległ pozytywistycznemu złudzeniu i bezkrytycznie zawierzył nauce, rzekomo potrafiącej rozwiązać wszelkie problemy – wiąże się z tym też kult postępu, gorliwie uprawiany przez Utopian. Jeśli cokolwiek można zmienić, to się to po prostu zmienia. Przygoda z innymi wymiarami to początek nowej ery, cała Utopia chce się w nie rzucić. W imię postępu są gotowi do poświęcenia wszystkiego i wszystkich. Autor powieści, choć wymyślony przez siebie świat nazwał Utopią (jakby sam przyznawał, że to nieżyciowa, fantastyczna mrzonka), chyba szczerze wierzył w możliwość jego zaistnienia. Był jednym z ostatnich pozytywistów, którzy – zauroczeni na starość socjalizmem – ufnie patrzyli w przyszłość ludzkości, pod warunkiem, że uczciwie popracuje się nad wychowaniem nowego człowieka. W swojej powieści Wells nie pisze jednak, ile te wspaniałe zdobycze cywilizacji musiały kosztować, napomyka oględnie, że jakieś ofiary były – nie wszyscy bowiem z jednakowym entuzjazmem garnęli się do tego raju na ziemi. Podstawową pracę nad ukształtowaniem nowego człowieka wykonali pedagodzy i myśliciele, dokonując bezkrwawej edukacyjnej rewolucji.
Literackie utopie XX wieku – Aldous Huxley, Nowy wspaniały świat

Jak to mogłoby wyglądać w praktyce, pokazuje Nowy wspaniały świat (1931) Aldousa Huxleya (1894–1963), antyutopiaantyutopia będąca jawną polemiką z powieścią Wellsa.
Przedstawione tu społeczeństwo Republiki Świata w roku 2541 tworzy idealną, harmonijną całość funkcjonującą niczym precyzyjny mechanizm. Jej patronem jest amerykański przemysłowiec Henry Ford, który zrewolucjonizował system pracy, wprowadzając taśmę produkcyjną. Tę zasadę masowej produkcji stosuje się nawet w odniesieniu do biologii. Zrezygnowano z naturalnej reprodukcji, a nowych ludzi wytwarza się metodą taśmową, w szklanych probówkach. Obowiązuje ścisły system kastowy: warstwy wyższe (alfy i bety) produkuje się w pojedynczych egzemplarzach, natomiast prostych robotników (gammy, delty i epsilony) klonuje się masowo. Aby utrzymać tę kastową strukturę w równowadze, stosuje się, już od okresu płodowego, wielostopniowe chemiczne i psychologiczne „warunkowanie”. Ta wieloletnia tresura zmierza do tego, aby każdy zaakceptował swój los, więcej – czuł się szczęśliwy. Obywatele Republiki Świata żyją zatem beztrosko, oddając się pracy i licznym rozrywkom. Jedną z nich jest seks, który ludzkość, wyzwolona od konieczności rozmnażania, włączyła do repertuaru codziennych obowiązkowych rozrywek sportowych, sytuując go gdzieś między krykietem a futbolem. Takie uczucie jak miłość jest oczywiście surowo zabronione, podobnie jak wszelkie wartości duchowe. Nikt zresztą za nimi nie tęskni, ponieważ nikt ich nie zna; dorobek przeszłości (w tym literaturę, sztukę, religię) całkowicie odrzucono, oceniając go jako wynik czasu błędów i wypaczeń. Jeśli ktoś jednak odczuwa jakikolwiek dyskomfort psychiczny, może sięgnąć po somę – narkotyk odsyłający do krainy marzeń, bezpieczny i niepowodujący skutków ubocznych (podobnie jak pigułki szczęścia z powieści Witkacego Nienasycenie).

Choć ten doskonale funkcjonujący system likwiduje w zarodku wszelkie odchylenia, czasem trafiają się osobnicy, których ta doskonale uładzona rzeczywistość zaczyna uwierać. Należą do nich Bernard Marx i Helmholtz Watson. Ten pierwszy, znużony jałowością i bezmyślnością ustandaryzowanego życia, udaje się do rezerwatu dzikich Indian, skąd przywozi urodzonego tam Johna, zwanego Dzikusem. Ten prostaczek, wychowany na dziełach Szekspira, dokonuje surowej oceny nowego wspaniałego świata. Od reszty „cywilizowanego” społeczeństwa odróżniają go uczucia – potrafi kochać i nienawidzić, wie, czym jest dobro i zło. Próbuje przekonać innych, aby odrzucili somę, uwolnili się od uwarunkowań i zaczęli żyć jak prawdziwi, wolni ludzie, doświadczając pełni swego człowieczeństwa. Lecz system okazuje się zbyt silny. Mustafa Mond, jeden z zarządców Republiki Świata, nie pozostawia Dzikusowi żadnych złudzeń: Ludzie są szczęśliwi; otrzymują wszystko, czego zapragną, a nigdy nie pragną czegoś, czego nie mogą otrzymać.
Wysiłki Johna spełzają na niczym, a on sam zostaje zredukowany do roli zoologicznej ciekawostki, dostarczającej swymi emocjami rozrywek wyższym kastom. Konsekwentny w swym odrzuceniu nowego świata, decyduje się na ostatni gest w obronie człowieczej godności – samobójstwo.
Powieść Huxleya pokazuje, jakie straszliwe koszty trzeba ponieść, aby ludzkość osiągnęła stan powszechnej szczęśliwości. Stworzono co prawda nowy, bezkonfliktowy świat, jest on jednak całkowicie sztuczny, nierzeczywisty, pozbawiony jakichkolwiek wartości, a przez to prymitywny. Wbrew oczekiwaniom entuzjastów postępu okazuje się, że zaawansowana technologia nie służy wzbogacaniu jednostki w dobra duchowe i materialne, przeciwnie – jest narzędziem zniewolenia. Żyjący w epoce Forda ludzie to tak naprawdę szczęśliwi niewolnicy, płacący za swój błogostan całkowitą duchową pustką.
Dwie strony tego samego medalu
Zarówno utopiautopia Wellsa, jak i antyutopia Huxleya to dwie strony tego samego medalu. Oba przedstawione w nich światy są z istoty swojej totalitarne, gdyż jednostka zostaje pozbawiona możliwości wyboru – a to właśnie jest podstawowym założeniem totalitaryzmutotalitaryzmu. Świat totalitarny, aby móc istnieć, musi bezwzględnie eliminować wszelkie odstępstwa od oficjalnie narzuconej normy, bowiem każda odmienność traktowana jest jako zagrożenie dla jego fundamentów. Utopianie z powieści Wellsa to jedynie z pozoru wcielone anioły; gdy poczują się zagrożeni przez Ziemian, odizolowują ich, a potem wysyłają do innego wymiaru. Podobnie, choć nie tak okrutnie, postępuje Mustafa Mond z niepokornymi Bernardem i Helmholtzem, zsyłając ich na wyspy, gdzie w odosobnieniu przetrzymuje się takich odmieńców.
Ludzie jak bogowie— Jaką macie formę rządu? — zapytał Burleigh. — Monarchię, autokrację czy czystą demokrację? Czy rozdzielacie władzę prawodawczą od wykonawczej? I czy jest jeden centralny rząd dla całej planety, czy toż istnieje kilka oddzielnych centrów władzy?
Z pewną trudnością wytłumaczono panu Burleighowi i jego towarzyszom, że w Utopii centralna władza nie istnieje.
— Ale przecież — rzekł pan Burleigh — musi gdzieś istnieć ktoś czy coś… — jakaś rada czy biuro, czy ja wiem zresztą co, od kogo zależy ostateczna decyzja w wypadkach zbiorowej akcji dla powszechnego dobra? Zdaje mi się, że musicie, po prostu musicie posiadać jakiś organ najwyższej władzy… Utopianie oświadczyli, że ich świat obywa się w zupełności bez takiej koncentracji władzy. W przeszłości miała ona miejsce, ale od dawna rozpłynęła się w całym społeczeństwie. Decyzje, odnoszące się do poszczególnych kwestii, pozostawiono w rękach ludzi, którzy najlepiej się w danych sprawach orientowali.
— Ale jeżeli to postanowienie ma obowiązywać cały ogół? Na przykład, jeżeli idzie o przepisy dotyczące zdrowia publicznego, któż je narzuca?
— Nie potrzebują być narzucone. Po co?
— Ale przypuśćmy, że ktoś nie zechciałby się im podporządkować, co wtedy?
— Przeprowadzilibyśmy dochodzenie, dlaczego on czy ona nie chce się do nich zastosować.
Mogłyby istnieć jakieś wyjątkowe powody.
— A jeżeli nie?
— Zbadalibyśmy, jaki jest jego czy jej stan umysłowy i moralny.
— A więc lekarz chorób umysłowych odgrywa tu rolę policjanta — zauważył pan Burleigh.
— Ja bym wolał policjanta — rzekł pan Rupert Catskill.
— Wolałbyś, Rupercie — wtrącił Burleigh takim tonem, jakby mówił: „Mam cię, ptaszku.”
— A więc daje pan do zrozumienia — ciągnął dalej, zwracając się do Utopianina z wyrazem wielkiego zainteresowania — że wszystkimi waszymi sprawami kierują specjalne ciała czy organizacje — nie wiem, doprawdy, jak to nazwać — które wcale nie są ze sobą skoordynowane.
— Wszystkie poczynania naszego świata — odparł Urthred — są skoordynowane celem zapewnienia ogólnej swobody. Mamy cały szereg inteligentnych osobników, których zadaniem jest czuwanie nad ogólną psychologią rasy i harmonią poszczególnych działań.
— Nie jestże w takim razie owa grupa intelektualistów klasą rządzącą? — zapytał pan Burleigh.
— Nie w tym sensie, żeby miała sprawować jakąś arbitralną władzę — odrzekł Urthred.
— Mają do czynienia z ogólnymi zagadnieniami i stosunkami i to jest wszystko. Ale nie wywyższają się z tego powodu i nie znaczą więcej, tak samo jak filozof nie wynosi się nad uczonego specjalistę.
— To jest w samej rzeczy republika! — wykrzyknął pan Burleigh. — Ale jak ona funkcjonuje i jak powstała, tego sobie nie wyobrażam. Wasze państwo jest prawdopodobnie przede wszystkim — ustrojem socjalistycznym.
— Wy żyjecie jeszcze w świecie, na którym prawie wszystko, z wyjątkiem powietrza, dróg, mórz i pustyń jest prywatną własnością, nieprawdaż?
— Tak — odrzekł pan Catskill. — Prywatną własnością, o którą rywalizujemy między sobą.
— I myśmy przeszli przez to stadium. W końcu przekonaliśmy się, że prywatna własność, z wyjątkiem bardzo osobistych rzeczy, jest plagą ludzkości, więc ją znieśliśmy.Źródło: Herbert George Wells, Ludzie jak bogowie, tłum. J. Sujkowska, s. 30–31.
Nowy wspaniały światPrzysadzisty szary budynek o zaledwie trzydziestu czterech piętrach. Nad głównym wejściem napis: „Ośrodek Rozrodu i Warunkowania w Londynie Centralnym”, na tablicy zaś wyryte hasło Republiki Świata: „Wspólność, Identyczność, Stabilność”. Okna ogromnej sali na parterze wychodziły na północ. Zimny (pomimo pełni lata za szybami, pomimo tropikalnego upału we wnętrzu sali), ostry i przenikliwy blask zaglądał w okna, chciwie poszukując jakiegoś kształtu obleczonego w tkaninę, jakiejś bladej gęsiej skórki akademika, lecz znajdował tylko szkło, nikiel i matowo lśniącą porcelanę laboratoryjną. Chłód natrafiał na chłód. Okrycia robocze pracowników były białe, dłonie w gumowych rękawiczkach trupio bladej barwy. Światło – lodowate, martwe, upiorne. Tylko z żółtych rurek mikroskopów czerpało ono nieco substancji bogatej i żywej, kładąc się na polerowanych rurkach niczym smakowite płaty masła ułożone rzędami wzdłuż stanowisk roboczych.
[…]
Spoczywający na sunącej żółwim tempem taśmie pojemnik z probówkami zniknął w dużym metalowym pudle; wynurzał się następny. Maszyny cicho pomrukiwały. Przejście probówek trwa osiem minut, poinformował. Osiem minut twardych promieni Roentgena jajo wytrzymuje z najwyższym trudem. Niektóre giną; spośród pozostałych te najmniej wrażliwe dzielą się na pół; większość daje po cztery pączki, niektóre osiem. Wszystkie wracają do inkubatorów, gdzie pączki zaczynają się rozwijać; po dwóch dniach oziębia się je nagle i w ten sposób zatrzymuje ich rozwój. Dwa, cztery, osiem... pączki reagują dalszym pączkowaniem, po czym poddawane są niemal całkowitemu zatruciu alkoholem; w efekcie pęcznieją dalej i po pączkowaniu – pączek z pączka pączka – mogą dalej rozwijać się w spokoju, jako że dalsze hamowanie w zasadzie prowadziłoby już do ich uśmiercenia. W ciągu tego czasu pierwotne jajo mogło zapoczątkować od ośmiu do dziewięćdziesięciu sześciu embrionów – niezwykłe, przyznacie, udoskonalenie natury. Identyczne bliźniaki – ale nie jakieś tam dwojaczki czy trojaczki dawnej epoki żyworodności, kiedy to jaja dzieliły się akcydentalnie; obecnie możemy mieć bliźniąt całe tuziny. W obfitości.
– W obfitości – powtórzył dyrektor i rozłożył ramiona, jakby rozdawał tę płodność. – W obfitości.
Jednakże któryś ze studentów zadał w swej głupocie pytanie, w czym tu korzyść.
– Mój drogi chłopcze – dyrektor gwałtownie odwrócił się ku niemu. – Czyż ty nie dostrzegasz? Czy nie dostrzegasz? – Uniósł dłoń; twarz miała uroczysty wyraz: – Proces Bokanowskiego to jeden z podstawowych czynników stabilności społecznej!
Podstawowych czynników stabilności społecznej.
Standaryzacja mężczyzn i kobiet; identyczne osobniki. Cała niewielka wytwórnia obsadzona personelem z jednego zbokanowizowanego jaja.
– Dziewięćdziesiąt sześć identycznych osób przy dziewięćdziesięciu sześciu identycznych maszynach! – Głos aż drżał radosnym uniesieniem. – Teraz panujemy nad sytuacją. Po raz pierwszy w dziejach. – Przytoczył hasło planetarne: „Wspólność, Identyczność, Stabilność”. Naprawdę wielkie słowa. […]
Przebywali trzysta dwudziesty metr na jedenastej półce. Młody mechanik, beta‑minus, ze śrubokrętem i kluczem francuskim pracował nad pompą surogatu krwi przy jednej z przesuwających się butli. Gdy mechanik dokręcał mutrę, bzyczenie elektrycznego motoru stawało się o ułamek tonu niższe. Niższe, coraz niższe... Ostatni obrót, rzut oka na licznik obrotów i gotowe. Przeszedł dwa kroki w dół taśmy i rozpoczął tę samą czynność przy następnej pompie.
– Zmniejszanie liczby obrotów na minutę – wyjaśniał pan Foster. – Surogat krąży wolniej, przepływa zatem przez płuca w większych odstępach czasu, dostarczając embrionowi mniej tlenu. Nie ma to jak niedobór tlenu, to najlepiej utrzymuje embrion poniżej poziomu. – Znowu zatarł ręce.
– Ale dlaczego chce pan utrzymywać embrion poniżej poziomu? – zapytał ze szczerą naiwnością jakiś student.
– Osioł! – zawołał dyrektor, przerywając długą chwilę milczenia. – Czy nie przyszło ci do głowy, że embrion epsilona, jeśli ma epsilonową dziedziczność, musi mieć warunki epsilonowe?
Najwidoczniej nie przyszło mu do głowy. Zmieszał się.
– Im niższa kasta – powiedział pan Foster – tym mniej tlenu. Pierwszym naruszonym narządem jest zawsze mózg. Potem szkielet. Przy siedemdziesięciu procentach normalnej dawki tlenu uzyskujemy karły. Przy mniej niż siedemdziesięciu bezokie potworki.
– Z których nie ma żadnego pożytku – podsumował pan Foster.Źródło: Aldous Huxley, Nowy wspaniały świat, tłum. B. Baran, Warszawa 2010, s. 5–12.
Utopia Wisławy Szymborskiej - kontekst społeczno‑polityczny

Wiersz Utopia po raz pierwszy został opublikowany w zbiorze Wielka liczba (1976). Rok ukazania się tekstu nie jest bez znaczenia. Od zakończenia II wojny światowej do 1989 roku Polska znajdowała się w obszarze politycznych wpływów ZSRR i była państwem komunistycznym. Dekada 1970‑1980 to rządy Edwarda Gierka, pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR). W gospodarce sformułowano wówczas „strategię przyspieszonego rozwoju gospodarczego i społecznego”, finansowaną przez kosztowne kredyty zagraniczne. Okres ten uznaje się za relatywnie liberalny (w porównaniu np. z czasami stalinizmu).
Nagranie dostępne pod adresem https://zpe.gov.pl/a/DC4OQZ91B
Nagranie dźwiękowe wiersza Wisławy Szymborskiej Utopia.
UtopiaWyspa na której wszystko się wyjaśnia.
Tu można stanąć na gruncie dowodów.
Nie ma dróg innych oprócz drogi dojścia.
Krzaki aż uginają się od odpowiedzi.Rośnie tu drzewo Słusznego Domysłu
o rozwikłanych wiecznie gałęziach.Olśniewająco proste drzewo Zrozumienia
przy źródle, co się zwie Ach Więc To Tak.Im dalej w las, tym szerzej się otwiera
Dolina Oczywistości.Jeśli jakieś zwątpienie, to wiatr je rozwiewa.
Echo bez wywołania głos zabiera
i wyjaśnia ochoczo tajemnice światów.W prawo jaskinia, w której leży sens.
W lewo jezioro Głębokiego Przekonania.
Z dna odrywa się prawda i lekko na wierzch wypływa.Góruje nad doliną Pewność Niewzruszona.
Ze szczytu jej roztacza się Istota Rzeczy.Mimo powabów wyspa jest bezludna,
a widoczne po brzegach drobne ślady stóp
bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza.
Jak gdyby tylko odchodzono stąd
i bezpowrotnie zanurzano się w topieli.W życiu nie do pojęcia.
Źródło: Wisława Szymborska, Utopia, [w:] tejże, Wiersze wybrane, Kraków 2012, s. 238.

Film dostępny pod adresem /preview/resource/RlRzF7wy26EDO
Nagranie filmowe dotyczące prób interpretacji "Utopii" Wisławy Szymborskiej - istnienia tytułowego miejsca.
Słowo utopia ma kilka znaczeń. Do którego z nich nawiązuje w swoim wierszu Wisława Szymborska?
Wyszukaj siedem nazw topograficznych w wierszu i podaj ich źródło (tekst kultury lub wyrażenie językowe).
Podmiot liryczny ujawnia się nie ujawnia się.
Afirmuje Pozornie afirmuje sytuację panującą na wyspie.
Jego uczucia i myśli skrywają się za sytuacją liryczną są wyrażone wprost.
Taka kreacja podmiotu lirycznego domaga się analizy intelektualnego dyskursu podmiotu lirycznego skupienia się na rekonstrukcji stanów emocjonalnych.
Opis Utopii jest statyczny dynamiczny.
Przeważają rzeczowniki czasowniki.
Poetka wprowadza do wiersza innowacje frazeologiczne związki frazeologiczne.
Taki zabieg jest typowy nietypowy dla jej twórczości.
Dokończ zdania, które pomogą ci sformułować tezę interpretacyjną. Twoje odpowiedzi mogą różnić się od zaproponowanych, o ile udowodnisz je w kolejnych częściach pracy.
Słownik
(gr. anti – przeciw, ou – nic, topos - miejsce) – utopia negatywna; wizja ustroju społeczno‑politycznego, w której urzeczywistnienie założeń utopijnych prowadzi do zniewolenia człowieka w obrębie systemu, w którym jednostka pozostaje całkowicie podporządkowana obowiązującej organizacji społecznej i stojącej na jej straży władzy; wizje antyutopijne mają zwykle charakter polemiczny wobec projektów utopijnych
(gr. ou – nic, topos – miejsce) – wizja lub projekt doskonałego ustroju społeczno‑politycznego, którego idealny ład przedstawiany jest zazwyczaj bez względu na możliwość jego urzeczywistnienia; utopia nierzadko stanowi formę krytyki istniejącej rzeczywistości społeczno‑politycznej lub jakichś jej aspektów
(łac. totalis – całkowity) – system polityczny oparty na obowiązującej wszystkich ideologii i na nieograniczonej władzy jednej partii, kontrolującej wszystkie dziedziny życia