Rd5rlnF8UHh2c1
lustro Źródło: pixabay, lustro, licencja: CC 0.
lustro
pixabay, lustro, licencja: CC 0

W międzyludzkich kontaktach zdarzają się niekiedy takie sytuacje, w których słowa tracą znaczenie z powodu tego, jak postrzegany jest ten, kto je wypowiada. Te same słowa, wypowiedziane przez osobę cieszącą się autorytetem oraz przez kogoś, kto znalazł się na marginesie społeczeństwa, mogą znaczyć co innego, być inaczej odbierane. Bywa i tak, że słowa, którym nadawca nadaje konkretny sens, dla odbiorcy zupełnie nic nie znaczą. Takie wypchnięcie poza wspólnotę komunikacyjną jest doświadczeniem dotkliwie bolesnym: gdy słowa trafiają w próżnię, jednostka traci podstawy poczucie własnej wartości.

Już wiesz

Przypomnij sobie sytuacje, w których źle zrozumiano twoje słowa. Wymień uczucia, których może doznawać wtedy człowiek.

j00000005JB3v28_0000000E
JPOL_E3_E4_Tekstykultury

Byłam po drugiej stronie lustra Arnhild Lauveng

Arnhild Lauveng

Arnhild Lauveng

norweska psycholog; gdy była nastolatką, zdiagnozowano u niej schizofrenięj00000005JB3v28_000tp001schizofrenię i odtąd, walcząc się z chorobą, kilka kolejnych lat spędziła w zakładach zamkniętych. Opublikowała dwie książki, w których opisała swoje doświadczenia zdobyte podczas walki z chorobą.

O dziele

W wydanej w 2005 roku książce Byłam po drugiej stronie lustra Arnhild Lauveng przedstawia historię „wygranej walki ze schizofrenią” (tak brzmi podtytuł). Autorka wskazuje w niej źródła psychicznego kryzysu, relacjonuje zmagania z chorobą oraz żmudną drogę powrotu do stanu normalnego funkcjonowania – bez leków i bez nawrotu objawów choroby. Narracja utworu jest rzeczowa, ale jednocześnie ma osobisty ton, niepozbawiony humoru i pewnej dozy ironii. Publikacja wzbudziła kontrowersje wśród specjalistów. Niektórzy reprezentanci środowiska psychiatrycznego przyjęli ją z rezerwą. Książka prowokuje jednak do myślenia, co czyni ją niewątpliwie lekturą godną uwagi.

Byłam po drugiej stronie lustraArnhild Lauveng
Arnhild Lauveng Byłam po drugiej stronie lustra

Była to jedna z tych bezsensownych dyskusji, w jakie człowiek czasem się wdaje. Byłyśmy dwie: ona – pielęgniarka – i ja – pacjentka. W sobotnie przedpołudnie dyskutowałyśmy o tym, czy pomarańcza jest owocem cytrusowym. Ona była zdania, że nie, że owocem cytrusowym jest tylko cytryna i że wynika to jasno z jej nazwy: cytryna, owoc cytrusowy. Ja uważałam natomiast, że nazwa „owoce cytrusowe” to łączne określenie całej grupy owoców: pomarańczy, mandarynek, grapefruitów, limonek i – cytryn. Mieszkałam na oddzialej00000005JB3v28_000tp002oddziale, był teraz moim domem, a z domu wyniosłam obyczaj, że jeśli dwie osoby nie są zgodne co do jakiegoś faktu, należy to sprawdzić w słowniku lub encyklopedii. Dlatego powiedziałam, co zamierzam zrobić – długoletnie doświadczenie z osobistą ochroną pielęgniarską nauczyło mnie, że zawsze trzeba informować o swoich zamiarach – i zrobiłam krok w stronę półki, gdzie stały słowniki. Nadal nie wiem do końca, co pielęgniarka sobie pomyślała ani dlaczego tak zrobiła, może bała się, może była zła, może poczuła, że jej autorytet jest zagrożony. Niezależnie od prawdziwych przyczyn – nacisnęła przycisk alarmu i natychmiast nadeszła odsiecz. Usiłowałam powiedzieć, że ja tylko chciałam sprawdzić w słowniku, czy pomarańcza to owoc cytrusowy, ale sama słyszałam we własnym głosie, że nie brzmi to specjalnie wiarygodnie. Pielęgniarka powiedziała, że próbowałam sięgnąć po żarówkę, aby ją stłuc i pociąć się, a ponieważ robiłam to dosyć często, takie wyjaśnienie brzmiało znacznie rozsądniej, zgadzam się co do tego całkowicie. Prawda była jednak zupełnie inna. Zostałam jednak pochwycona, unieruchomiona i wywleczona z sali. Przyznaję bez trudu, że poczułam się wówczas wściekła i zrozpaczona i ze wszystkich sił starałam się walczyć i uwolnić. Z całą pewnością byłam w tym momencie zarówno trudna do opanowania, jak i agresywna, ale taka sytuacja wystąpiła dopiero wtedy, gdy moje wyjaśnienia zostały całkowicie zignorowane, a ja pojęłam, dokąd mnie ciągną. Oznaczało to, że słowa już nie działają i pozostają tylko czyny. I – to prawda – w działaniu poszłam na całego, było wiele krzyku, walki i tym podobnych rzeczy. Ale najpierw próbowałam przecież użyć słów. To też jest prawda.

Jednak całe moje agresywne działanie wywarło równie niewielki skutek, jak wcześniej słowa. Ich było kilkoro, a ja byłam sama, zaciągnęli mnie do izolatki i zamknęli za mną drzwi do gładkiej celi. Przesiedziałam tam samotnie cały dzień. Materac, cztery białe ściany, malowana na zielono betonowa podłoga. I ja, męczennik za sprawę pomarańczy, uwięziony za święte prawo pomarańczy do bycia owocem cytrusowym.

Często zdarzało mi się siedzieć w izolatce, nierzadko z drzwiami też zamkniętymi na klucz, więc nie było to dla mnie nic niezwykłego. Mimo że było mi nudno, smutno i samotnie, dawało się jakoś wytrzymać. Dzień przesiedziany zamiast tego na oddziale też wcale nie zapowiadał się fantastycznie, więc dobrze, mogło być i tak. Byłam w stanie sobie z tym poradzić. Najbardziej bolesna była świadomość, że wszelkie moje słowa do tego stopnia straciły swoje znaczenie i że teraz jestem przede wszystkim pacjentką z diagnozą schizofrenii, więc to, co mówię, nie musi w ogóle być brane pod uwagę. Byłam osobą chorą psychicznie i mój głos nie miał siły ani znaczenia. Joanne Greenbergj00000005JB3v28_000tp003Joanne Greenberg znakomicie opisała to zjawisko w powieści I never promised you a rose garden. Główna bohaterka powieści, Deborah, oraz inna pacjentka zostają zapakowane w „zimne zawijanie”. Deborah jest zapięta tak mocno, że krew nie dopływa do nóg i zaczyna dokuczać jej okropny ból. Druga pacjentka radzi jej zacząć wzywać pomocy. Po chwili bóle jeszcze się nasilają i Deborah rzeczywiście zaczyna wołać o ratunek, mimo że jest to dla niej bardzo trudne. Krzyczy długo, najgłośniej jak potrafi, nikt jednak nie przychodzi. Pacjentka obok niej przeprasza za tak idiotyczną radę. „Zapomniałam, że kiedy świry krzyczą, to przecież tylko świry krzyczą”. Innymi słowy, szaleńcy wrzeszczą z powodu swojego szaleństwa, a nie dlatego, że bolą ich nogi.

Gdy twoje słowa tracą właściwe znaczenie i stają się tylko objawem, życie robi się bardzo samotne i niebezpieczne. Nadal pamiętam dokładnie dojmujące uczucie bezradności i strachu, gdy zrozumiałam, że nie ma już żadnych dziedzin całkowicie neutralnych. Zawsze muszę się liczyć z tym, że nikt mi nie uwierzy i że moje słowa będą tłumaczone przez pryzmat diagnozy. I tak właśnie się działo, raz za razem, w coraz to nowych sytuacjach.

j00000005JB3v28_00000_BIB_001Arnhild Lauveng, Byłam po drugiej stronie lustra, tłum. Ewa Bilińska, Sopot 2008, s. 95–97.

Po przeczytaniu fragmentu książki Arnhild Lauveng wykonaj polecenia i odpowiedz na pytania.

Ćwiczenie 1.1

Jakie wrażenia budzi w tobie przeczytany fragment książki?

Ćwiczenie 1.2

Wyjaśnij, jak rozumiesz tytuł książki Byłam po drugiej stronie lustra.

Ćwiczenie 1.3

Do jakiej innej lektury nawiązuje tytuł utworu? Dlaczego autorka zdecydowała się na takie nawiązanie?

Ćwiczenie 1.4

Ćwiczenie 1.5
RVGewy2MWkzDm1
zadanie interaktywne
Ćwiczenie 1.6

Narratorka opisuje sytuację, w której słowa nie działały. Wskaż przyczyny tego, że słowa narratorki utraciły wartość i skuteczność.

Ćwiczenie 1.7

Co chciała zrobić narratorka w chwili, w której doszło do jej sporu z pielęgniarką?

Ćwiczenie 1.8

Dlaczego pielęgniarka i reszta personelu szpitalnego zachowała się w tej sytuacji tak, jak opisała to narratorka?

Ćwiczenie 1.9

Jaką funkcję w tekście pełni odwołanie do sceny z powieści Joanne Greenberg?

Ćwiczenie 1.10

Jakich uczuć narratorka doświadczała w sytuacji, gdy jej słowa traciły właściwe znaczenie?

Ćwiczenie 1.11

Czy można było uniknąć sytuacji, w której znalazła się narratorka? Uzasadnij odpowiedź.

j00000005JB3v28_000tp002
j00000005JB3v28_000tp003
j00000005JB3v28_000tp001
j00000005JB3v28_00000025
JPOL_E3_E4_Zadaniowo

Zadaniowo

Ćwiczenie 2.1

Omawiany podczas lekcji tekst przedstawia sytuację skrajną: pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Czy podobne sytuacje niedziałania słów mają miejsce również w zwyczajnym życiu, na co dzień? Przedstaw swoją opinię, powołując się na przykłady.

Ćwiczenie 2.2

Przygotujcie scenkę ukazującą sytuację, w której słowa nie działają.

Ćwiczenie 2.3

Po zakończeniu prezentacji scenek opisz emocje, które towarzyszyły ci:

  • podczas uczestnictwa w scenie;

  • podczas oglądania scen przygotowanych przez pozostałe grupy.

Ćwiczenie 2.4
  • Opracujcie Regulamin dobrej komunikacji.

Ćwiczenie 2.5
  • Zaproponujcie zasady chroniące uczestników komunikacji przed sytuacjami, w których słowa nie działają.

Ćwiczenie 2.6
  • Nadajcie punktom regulaminu jednolitą formę językową.

Ćwiczenie 2.7
  • Przedstawcie przygotowany regulamin na forum klasy.

Ćwiczenie 2.8
  • Porównajcie treść przedstawionego przez was regulaminu z propozycjami kolegów i koleżanek.

Ćwiczenie 2.9
  • Przedyskutujcie dostrzeżone różnice.

Ćwiczenie 2.10
  • Sformułujcie wnioski.

Ćwiczenie 2.11
  • Przedyskutujcie na forum klasy, czy Regulamin dobrej komunikacji mógłby okazać się skuteczny w praktyce społecznej.

Ćwiczenie 2.12
  • Sformułujcie wspólnie wnioski.

Ćwiczenie 2.13
  • Zanotujcie je w zeszytach.

Ćwiczenie 2.14
  • Wykorzystując wnioski z poprzednich ćwiczeń, opracuj samodzielnie zwięzłą instrukcję używania słów wskazującą, jak zagwarantować słowom skuteczne działanie. Poszczególnym punktom nadaj formę trybu rozkazującego.

Ćwiczenie 3

Zapisz skojarzenia do słowa „lustro” i ułóż krzyżówkę – jak ją stworzyć, dowiesz się z instruktażowego filmu‑samouczka. Pamiętaj, że litery z hasła „lustro” mogą się znaleźć na początku, na końcu lub w środku wyrazów tworzących łamigłówkę.

R149DBnXzyp7J1
zadanie interaktywne
RzUXSss5gKVZl1
samouczek - Jak zrobić krzyżówkę? Źródło: Contentplus.pl sp. z o.o., licencja: CC BY 3.0, muzyka: audiojungle.net.
RKFRu39rfY6gB1
zadanie interaktywne