Ćwiczenia
MakbetAkt I Scena 7.
MAKBET
Jeśli to, co się ma stać, stać się musi,
Niechby przynajmniej stało się niezwłocznie.
Gdyby ten straszny cios mógł przeciąć wszelkie
Dalsze następstwa, gdyby ten czyn mógł być
Sam w sobie wszystkim i końcem wszystkiego,
Tylko tu, na tej doczesnej mieliźnie,
O przyszłe życie bym nie stał. Lecz zwykle
W podobnych razach tu już kaźń nas czeka.
Krwawa nauka, którą dajem, spada
Na własną naszą głowę. Sprawiedliwość
Zwraca podaną przez nas czarę jadu
Do własnych naszych ust. Z podwójnych względów
Należy mu się u mnie bezpieczeństwo:
Jestem i krewnym jego, i wasalem.
To samo zbyt już przeważnie potępia
Taki postępek – lecz jestem, co więcej,
I gospodarzem jego, który winien
Drzwi zamknąć jego zabójcy, nie, owszem,
Sam mu do piersi zbójczy nóż przykładać.
A potem, Dunkan tak skromnie piastował
Swą godność, tak był nieskalanie czystym
W pełnieniu swego wielkiego urzędu,
Że cnoty jego, jak anioły nieba,
Piorunującym głosem świadczyć będą
Przeciw wyrodnym sprawcom jego śmierci,
I litość, jako nowo narodzone
Nagie niemowlę lub cherub siedzący
Na niewidzialnych, powietrznych rumakach,
Wiać będzie w oczy każdemu okropny
Obraz tej zbrodni, by wiatr łzy osuszył.
Jeden, wyłącznie jeden tylko bodziec
Podżega we mnie tę pokusę, to jest
Ambicja, która przeskakując siebie,
Spada po drugiej stronie.Źródło: William Szekspir, Makbet, tłum. Józef Paszkowski, Warszawa 2005, s. 25–26.
Połącz w pary cytaty, które ilustrują rozterki Makbeta przed dokonaniem zbrodni, z ich objaśnieniami.
Nazwij podane środki stylistyczne, zastosowane we fragmencie wypowiedzi Makbeta, oraz ich funkcję w kontekście dokonania przez niego zbrodni.
MakbetAkt III Scena 2.
MAKBET
Rozpłataliśmy węża, nie zabili -
Zrośnie się, będzie znów gadem: ząb jego
Jadem zaprawny nie przestaje grozić
Biednej niecnocie naszej. Niechaj raczej
Kształt rzeczy runie, oba światy zadrżą
Niżbyśmy mieli nasze jadło dzienne
Z trwogą pożywać i sypiać pod wpływem
Tych snów, co w nocy nad nami trzęsą; raczej
Zająć nam miejsce przy tym, któregośmy
W grób wyprawili, niż w ciągłych konwulsjach
Leżeć na strasznych torturach sumienia.
Dunkan spoczywa; dobrze śpi po febrze
Ziemnskiego życia; zdrada dokonała
Arcymistrzowskiej sprawy; stal, trucizna,
Domowy zamach ani obcy najazd
Nic mu zaszkodzić nie może.LADY MAKBET
Dalej,
szlachetny tanie! Precz fałdy z oblicza!
Bądź wesół, rad bądź dzisiejszym twym gościom.MAKBET
Będę rad, bądź i ty luba podobnież,
Miej zaś szczególnie Banka na pamięci,
Odznaczające okazuj mu względy
Zrówno usty, jak i oczyma. W takim,
Jak my jesteśmy dzisiaj, położeniu Trzeba nam naszą niedojrzałą władzę
Polewać rosą pochlebstwa, oblicza
Czynić serc larwą, aby nikt nie dostrzegł,
Co się pod nim kryje.LADY MAKBET
Bądź spokojny.
MAKBET
O żono, serce me skorpionów pełne
Wszak wiesz, że Banko, Fleance jeszcze żyją.LADY MAKBET
Wiem, ale przecie dzierżawa ich życia
Nie jest wieczysta.MAKBET
W tym nasza otucha,
Że z ciała są i z krwi. Swobodnie
Patrzmy więc w przyszłość. Nim nietoperz skończy
Swój rewir wkoło zamku, nim rozkaz Bladej Hekaty nocny chrząszcz wybrzęczy Chrapliwiy nokturn, spełniony zostanie Strasznej ważności dzieło.LADY MAKBET
Jakie dzieło?
MAKBET
Nie pytaj, luba, bądź przez niewiadomość
Wolna od winy, dopóki będziesz
Mogła przyklasnąć temu dziełu. Przybądź,
Ślepiąca nocy, zasłoń kataraktą
Litościwego dnia czułe źrenice,
Stargaj, zniszcz krwawą, niewidzialną dłonią
Te pęta, które swobody nam bronią!
Światło dookoła ziemskiego przestworu
Przygasa, wrona pociąga do boru,
Wdzięczny dnia orszak mdleje, chyli głowy,
Natomiast nocna czerń zaczyna łowy.
Pójdź, żono, nie mów nic. Zły plon bezprawia
Nowym się tylko bezprawiem poprawia.
Wychodzą.Źródło: William Szekspir, Makbet, tłum. Józef Paszkowski, Kraków 2005, s. 53–54.
Wyjaśnij znaczenie metafory węża, którą posługuje się Makbet w zacytowanym fragmencie.
Na podstawie fragmentu scharakteryzuj postawę Lady Makbet wobec męża i popełnianych zbrodni. Posłuż się cytatami.
Myśl, której tylko marzeniem morderstwo,Możliwe odpowiedzi: 1. pokusa, 2. wyrzuty sumienia, 3. wahanie, 4. lojalność, 5. zdecydowanie
Wstrząsa tak słabą ludzką mą naturą,
Że siły duszy mdleją w przypuszczeniach,
I nie istnieje tylko to, co nie jest.
Wierność ma, królu, i me posłuszeństwoMożliwe odpowiedzi: 1. pokusa, 2. wyrzuty sumienia, 3. wahanie, 4. lojalność, 5. zdecydowanie
Same się płacą, gdy ci mogą służyć.
Nad nim tu dzisiaj podwójna straż czuwa:Możliwe odpowiedzi: 1. pokusa, 2. wyrzuty sumienia, 3. wahanie, 4. lojalność, 5. zdecydowanie
Naprzód, jak krewny jego i poddany
Dwa mam powody wzdrygać się przed czynem [...]
Postanowiłem. Do strasznego czynuMożliwe odpowiedzi: 1. pokusa, 2. wyrzuty sumienia, 3. wahanie, 4. lojalność, 5. zdecydowanie
Przywołam wszystkie duszy mej potęgi.
Idźmy pozorem pięknym zwodzić gości,
Serc kłamstwo ukryć w twarzy kłamliwości!
Ciągle do mnie woła,Możliwe odpowiedzi: 1. pokusa, 2. wyrzuty sumienia, 3. wahanie, 4. lojalność, 5. zdecydowanie
Wszędzie głos słyszę: ‘Już nie uśniesz więcej!
Glamis sen zabił i dlatego Cawdor
Nie uśnie więcej, Makbet spać nie będzie!’
MakbetAkt V Scena 5.
MAKBET
Śmierć mogła byłaby jeszcze poczekać.
Na takie słowa zawsze byłby czas.
Jutro – i jutro – i jutro – i jutro.
Tak się kuśtyka przez życie z dnia na dzień,
Aż kropka zamknie pisany nam czas.
A każdy dzień miniony jest jak płomyk,
Który nam, głupcom, oświetla podstępnie
Drogę ku śmierci. W proch. – Gaśnij, kaganku. –
Życie to tylko przechodzący cień;
Nieszczęsny aktor, który przez godzinę
Coś patetycznie odgrywa na scenie,
Po czym na zawsze znika. To opowieść
Snuta przez kogoś niespełna rozumu,
Krzykliwa, gorączkowa i bez sensu.Źródło: William Szekspir, Makbet, tłum. Antoni Libera, Warszawa 2002, s. 163.
MakbetAkt V Scena 5.
MAKBET
Dawno już smaku trwogi zapomniałem:
Był czas, gdym drętwiał słysząc głos puszczyka,
Gdy przy słuchaniu powieści o strachach
Włos mi się jeżył i prężył na głowie,
Jakby był żywy; czas ten prędko minął;
Przeładowałem się okropnościami:
Spoufalone z zgrozą zmysły moje
Stępiały na wpływ wrażeń.SEJTON
powraca
Co znaczyły
Te krzyki?SEJTON
Panie, królowa umarła!
MAKBET
Powinna była umrzeć nieco później;
Czego się było tak śpieszyć z tą wieścią?
Ciągle to jutro, jutro i znów jutro
Wije się w ciasnym kółku od dnia do dnia,
Aż do ostatniej głoski czasokresu;
A wszystkie wczora to były pochodnie,
Które głupocie naszej przyświecały
W drodze do śmierci. Zgaśnij, wątłe światło!
Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swoją rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada – powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.[...]
Źródło: Wiliam Szekspir, Makbet, tłum. Józef Paszkowski, Kraków 2005, s. 99–100.
Wyjaśnij, w jaki sposób Makbet uzasadnia fakt, że „zapomniał już smak trwogi”.
Podaj co najmniej trzy przyczyny upadku Makbeta.
Wyjaśnij, jaka zmiana zaszła w Makbecie po dokonaniu zbrodni na Duncanie. Posłuż się odpowiednimi cytatami.