Tomasz Judym jest bohaterem wiecznie poszukującym, choć wybory, których dokonuje, są mu niejako podsuwane przez los. W Paryżu przez przypadek poznaje Joasię, potem dzięki protekcji doktora Chmielnickiego znajdzie się w Cisach, w końcu to także nie on sam podejmie decyzję o wyjeździe do Zagłębia Dąbrowskiego.

Magdalena Popiel Próba tragizmu epickiego – „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego
R5PSznnjX0y461
Kazimierz Mordasewicz, Portret Stefana Żeromskiego, 1909
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Żaden z kolejnych etapów życia bohatera nie jest konsekwencją jego zabiegów ani nawet jego wyborów. Judym jest raczej popychany przez innych, niechętny zmianom sytuacji (początkowo opiera się namowom Chmielnickiego i Korzeckiego), ulega w końcu perswazjom. […]

Jeżeli Judym nie jest człowiekiem, który w sposób zdecydowany bierze los w swoje ręce, to na pewno jest tym, kto ma określone pragnienia i tęsknoty.

1 Źródło: Magdalena Popiel, Próba tragizmu epickiego – „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego, „Pamiętnik Literacki” 1998, nr 2, s. 73.

Judym w Paryżu

R1ZML3TD5DX9S
Paryż, rok 1900
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Judym przyjeżdża do Paryża na staż lekarski, ale nie czuje się pewnie w stolicy Francji. Żeromski pokazuje go jako postać nieco nieporadną i nieśmiałą. Nie jest elokwentnyelokwentnyelokwentny, nie potrafi odnaleźć się w ówczesnej europejskiej stolicy kultury. Paryskie salony i muzea odwiedza z obowiązku, popełniając gafy towarzyskie, stając się obiektem żartów.

Magdalena Popiel Próba tragizmu epickiego – „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego

Brak ogłady towarzyskiej, ujawniający się podczas spotkania z panią Niewadzką i jej podopiecznymi w Paryżu, został w portrecie bohatera wysunięty na plan pierwszy. Nieśmiałość objawia się „wrodzonym plątaniem nóg” i języka. Judym nie lubił „grzecznych delikatności”, „w czym nie był mocny i czego się w przesadny sposób obawiał”. „Nie posiadam sztuki rozmawiania” – pomyśli sam o sobie, co Żeromski pokaże nam w jego wypowiedziach, charakteryzując język Judyma jako banalny („zamierzał spełnić coś statystycznie‑uczonego o wodzie Sekwany”), sztuczny („było to jedno z pytań przygotowanych jeszcze wczoraj jak lekcje”) i napuszony („Pożegnał je ostentacyjnie”). Nie omieszka wspomnieć także o tym, co z powodu powolności umysłu bohatera nie zostało wypowiedziane („zanim jednak zdążył zebrać myśli, już mu dała pokój”). Owe kłopoty towarzyskie bohatera zyskują mocną puentę: „Juści – myślał gapiąc się na wodę – juści, jestem cham, to nie ma co”. Tę dosadną i lapidarną autocharakterystykę Judyma przypieczętował Żeromski gwarowo‑kolokwialnym „juści” i „gapiąc się”. Owe problemy z własną nieporadnością wywołują u bohatera szereg różnorodnych, sprzecznych reakcji: szyderstwo i podziw, naiwną pyszałkowatość i zazdrość, krytyczną autorefleksję, bierną obserwację i interesowne podglądanie. Ta gmatwanina wrażeń i emocji jest jak siatka skutecznie paraliżująca jego wypowiedzi i gesty. Ciągła samokontrola, dbanie o to, żeby nie zrobić czegoś „z szewska”, jest dodatkowym hamulcem. To wszystko zwiększa tylko jego śmieszność, szczególnie w oczach Wandy, która w Paryżu kpi z nowo poznanego przewodnika i zabawnie go parodiuje.

2 Źródło: Magdalena Popiel, Próba tragizmu epickiego – „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego, t. 2, „Pamiętnik Literacki” 1998, s. 70.

Magdalena Popiel zwraca uwagę na językową nieporadność Judyma, jego banalne i sztuczne wypowiedzi oraz ciągłą samokontrolę, która paraliżuje jego działania. To wszystko składa się na obraz bohatera, który mimo szlachetnych intencji i pragnienia niesienia pomocy, nie potrafi odnaleźć się w otaczającym go świecie. Jego wewnętrzne konflikty, poczucie niższości i brak pewności siebie prowadzą do tragicznego rozdarcia między pragnieniem działania a niemożnością jego realizacji.

Powrót do Warszawy

RS6TD8CNCP8LL
Plac targowy za Żelazną Bramą w Warszawie, ok. 1890 r.
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Powrót Judyma do Warszawy nie jest triumfalnym powrotem bohatera, lecz początkiem jego wewnętrznej walki i ostatecznego poświęcenia, które definiuje jego los jako tragicznego idealisty. Marzeniem Judyma była własna praktyka lekarska. Choć powraca do Warszawy, miasta swojego dzieciństwa, odwiedziny na ulicach Krochmalnej i Ciepłej nie przynoszą mu radości. Kiedy staje przed bramą kamienicy, w której się wychował, czuje się wręcz zażenowany, obcy. Czuje, że nie należy już do tego świata:

Stefan Żeromski Ludzie bezdomni

Minąwszy ogród i plac za Żelazną Bramą, był u siebie i przywitał najściślejszą ojczyzną swoją. Wąskimi przejściami, pośród kramów, straganów i sklepików wszedł na Krochmalną. Żar słoneczny zalewał ten rynsztok w kształcie ulicy. Z wąskiej szyi między Ciepłą i placem wydzielał się fetor jak z cmentarza. Po dawnemu roiło się tam mrowisko żydowskie. Jak dawniej siedziała na trotuarze stara, schorzała Żydówka sprzedająca gotowany bób, fasolę, groch i ziarna dyni. Tu i ówdzie włóczyli się roznosiciele wody sodowej z naczyniami u boku i szklankami w rękach. Sam widok takiej szklanki oblepionej zaschłym syropem, którą brudny nędzarz trzyma w ręce, mógł wywołać torsje. […]

Judym szedł szybko, mrucząc coś do siebie. […] Ciepła… Chodniki były jak niegdyś zdruzgotane, bruk pełen wądołów.wądoływądołów. Nie było tu już ani jednego przechodnia w cylindrze, rzadko trafiała się dama w kapeluszu. […] Z dala już dostrzegł Judym bramę rodzinnej kamienicy i zbliżał się do niej z niemiłym uczuciem tak zwanego „fałszywego wstydu”. Trza było witać osoby niskiej kondycji. Teraz, gdy wrócił z zagranicy, było mu to przykro, bardziej niż kiedykolwiek. Wszedł co tchu w bramę z nieuświadomionym planem: unikać obcych…

3 Źródło: Stefan Żeromski, Ludzie bezdomni, t. 1, Warszawa 1958, s. 36–38.
wądoły
R6NFSJPPTN8J9
Ulica Krochmalna w Warszawie, l. 30. XX wieku
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Tu, w swojej Warszawie, Judym doznaje ogromnego rozczarowania – otwarcie gabinetu kończy się niepowodzeniem:

Magdalena Popiel Próba tragizmu epickiego – „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego

Judym spędza całe miesiące w oczekiwaniu na wymarzonego pacjenta i gotówkę. Wykorzystywany przez swoją gospodynię i jej córkę, pada ofiarą własnej naiwności i braku stanowczości. Ten długi jesienno‑zimowy okres codziennych niedogodności i pełnego napięcia oczekiwania Żeromski kończy ironicznym akcentem kompozycyjnym – wizytą kwestarki. Judym zamiast otrzymać wymarzonego rubla musi go oddać w ręce niedoszłej pacjentki.

4 Źródło: Magdalena Popiel, Próba tragizmu epickiego – „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego, „Pamiętnik Literacki” 1998, nr 2, s. 71.

Cytat ten ukazuje pogłębiające się rozczarowanie Tomasza Judyma związane z jego życiem zawodowym i osobistym po powrocie do Warszawy. Mimo marzeń o samodzielnej praktyce lekarskiej i chęci niesienia pomocy, Judym przez długie miesiące nie przyjmuje żadnego pacjenta i żyje w biedzie. Jego sytuacja materialna staje się coraz trudniejsza, a relacje z otoczeniem – szczególnie z gospodynią i jej córką – ujawniają jego brak asertywności i łatwowierność. Widać tu wyraźnie tragizm bohatera: jego ideały zderzają się z brutalną rzeczywistością, a szlachetność zostaje wystawiona na próbę przez biedę i samotność. Ironia zastosowana przez Żeromskiego obnaża nie tylko absurd sytuacji, w której się znalazł, ale też głęboko ludzkie ograniczenia jego charakteru. Przepełniony rozczarowaniem, lecz wciąż zdeterminowany, Judym podejmuje kolejną próbę realizacji swoich ideałów – tym razem w uzdrowisku w Cisach.

Cisy

R1ObWRQ7Kyqpv1
Uzdrowisko w Nałęczowie (l. 20. XX w.) – pierwowzór powieściowych Cisów
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Po przyjeździe do Cisów bohater zmienia się, odnajduje się w sanatoryjnym towarzystwie, radzi sobie w pracy. Z czasem zmiana ta prowadzi wręcz do fanatycznychfanatycznyfanatycznych działań, nastawionych na jeden cel, którym miało być osuszenie parku. Projekt Judyma nie zyskuje akceptacji przełożonych, którzy załatwiają z nim w ten sposób swoje własne porachunki. Bohater nie może się z tym pogodzić:

Stefan Żeromski Ludzie bezdomni

Judym upokorzony widział swój projekt w świetle jeszcze lepszym. Odrzucenie go wydawało mu się ruiną zdrowia kuracjuszów i postępkiem przeciwspołecznym. Mała w istocie kwestia wyrosła w jego myślach do niebywałych rozmiarów i zakrywała inne sprawy, stokroć większej doniosłości.

5 Źródło: Stefan Żeromski, Ludzie bezdomni, t. 2, 1958, s. 264.

„Krajobraz duszy” – Zagłębie Dąbrowskie

RueV7IPlzgTOt1
Dąbrowa Górnicza ok. 1925 r., karta pocztowa
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Kiedy Judym dostaje wymówienie z pracy w Cisach, zamierza wrócić do Warszawy. Na dworcu spotyka poznanego w Paryżu inżyniera Korzeckiego. Ulega jego namowom i jedzie z nim do Zagłębia Dąbrowskiego.

Magdalena Popiel Próba tragizmu epickiego – „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego

Ostatnia sekwencja, zagłębiowska, swą jednolitością wątku, złączonego z postacią Korzeckiego, zwartością […] oraz zmianami scenerii kolejnych rozdziałów przypomina sekwencję warszawską. Jednakże różni się od niej zasadniczo rolą Judyma, stającego się przede wszystkim świadkiem wydarzeń, słuchaczem dyskusji i oczywiście obserwatorem w wędrówkach, w których rzeczywistym przewodnikiem jest Korzecki […]. Co ważniejsze, zdecydowanie nasili się tu rola jakości emotywnoemotywnyemotywno-waloryzującychwaloryzującywaloryzujących, których minorowaminorowyminorowa tonacja wypływa m.in. z wyboru przedstawionych wydarzeń (dwie śmierci) i nastrojowo‑symbolicznego komentarza. Tego rodzaju kadencjakadencjakadencja przygotowuje bezpośrednio finał pełniący funkcję katastrofy. […]

Fatum ścigające Judyma stawia na jego drodze Korzeckiego. Od sceny jazdy pociągiem do Zagłębia po scenę śmierci inżyniera Żeromski będzie malował swego bohatera jako tego, którego duszę „obwijały [...] przywidzenia, półczucia bezimienne, przesądy, dziwy, strachy”. W Zagłębiu Judym odkrył nowe miejsce, gdzie jest znów „u siebie”, ta nowa ojczyzna – krajobraz jego duszy, to „nieskończony cmentarz” […].

Wypełni Żeromski tę ostatnią część powieści motywami choroby i śmierci. W pejzażu „schorzałej, zmaltretowanej ziemi” umieści nie tylko zniekształcone, czarne sylwetki ludzi. Ze szczególnym upodobaniem będzie opisywał brudną, stojącą we wszystkich zagłębieniach wodę. […]

Ta sfera powieści, którą Żeromski oddał we władanie konieczności, przygotowuje upadek Judyma, rodzaj samobójczej śmierci. Los wymierza celnie cios, wypuszczając śmiercionośną strzałę.

6 Źródło: Magdalena Popiel, Próba tragizmu epickiego – „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego, „Pamiętnik Literacki” 1998, nr 2, s. 81–88.

Zagłębiowska sekwencja ukazuje Judyma już nie jako aktywnego reformatora, lecz biernego obserwatora świata cierpienia i śmierci. Przewodnikiem staje się Korzecki, a minorowy ton, obecność motywów choroby i upadku przygotowują emocjonalny finał – katastrofę wewnętrzną bohatera, który coraz bardziej ulega poczuciu klęski i samotności.

Słownik

elokwentny
elokwentny

(łac. eloquentia – wymowa) potrafiący się ładnie i poprawnie wysłowić

emotywny
emotywny

(łac. emotus – poruszony) – emocjonalny, uczuciowy

fanatyczny
fanatyczny

(łac. fanaticus – oszalały) – ślepo oddany czemuś, zagorzały

kadencja
kadencja

(łac. cadentia – rzut kośćmi, upadek < cadere – padać) – tu: sekwencja wydarzeń

minorowy
minorowy

(łac. minor – mniejszy) – tu: minorowa tonacja – smutny nastrój

waloryzujący
waloryzujący

(łac. valēre – mieć siłę, znaczyć) – zmieniający wartość