Ćwiczenia
TangoARTUR
Tamtego wszystkiego już nie ma. Eleonora chodzi po scenie, nie mogąc wybrnąć z rachunków. Ciągle liczy.STOMIL
Czego?ARTUR
Tych więzów, okowów, skorup i tak dalej. Nie ma, niestety.STOMIL
Niestety? Sam nie wiesz, co mówisz! Gdybyś żył w tamtych czasach, wiedziałbyś, ile zrobiliśmy dla ciebie. Ty nie masz pojęcia, jak wtedy wyglądało życie. Czy wiesz, ile trzeba było odwagi, żeby zatańczyć tango? Czy wiesz, że tylko nieliczne kobiety były upadłe? Że zachwycano się malarstwem naturalistycznym? Teatrem mieszczańskim? Mieszczański teatr! Ohyda! A przy jedzeniu nie wolno było trzymać łokci na stole. Pamiętam manifestację młodzieży. Dopiero w tysiąc dziewięćset którymś co śmielsi zaczęli nie ustępować miejsca osobom starszym. My twardo wywalczyliśmy sobie te prawa i jeżeli dzisiaj możesz sobie robić z babcią, co chcesz, to dzięki nam. Ty sobie nie zdajesz sprawy z tego, ile nam zawdzięczasz. I pomyśleć, że po tośmy walczyli, żeby ci stworzyć tę swobodną przyszłość, którą ty teraz pogardzasz.ARTUR
I coście stworzyli? Ten burdel, gdzie nic nie funkcjonuje, bo wszystko dozwolone, gdzie nie ma ani zasad, ani wykroczeń?STOMIL
Jest tylko jedna zasada: nie krępować się i robić to, na co ma się ochotę. Każdy ma prawo do własnego szczęścia.ELEONORA
Stomilu, mam, mam! Już obliczyłam. To było w tysiąc dziewięćset dwudziestym ósmym!STOMIL
Co?ELEONORA
(stropiona) Już zapomniałam.ARTUR
Zatruliście tą swoją wolnością pokolenia w przód i wstecz. Spójrzcie na babcię. Wszystko jej się w głowie pomieszało. Czy wam to nic nie mówi?EUGENIA
Przeczuwałam, że znowu mnie się będzie czepiał.STOMIL
Mama jest zupełnie w porządku. O co ci chodzi?ARTUR
No, pewnie. Was oczywiście nie razi to starcze rozwydrzenie. Ale kiedyś była czcigodną, szanującą się babcią. A teraz co? Poker z Edkiem!EDEK
O, przepraszam. Czasem gramy też w brydżyka.ARTUR
Ja nie do ciebie mówię, ty, plebsie.STOMIL
Każdy ma prawo wyboru, z kim i w co. Starsze osoby także.ARTUR
To nie jest prawo. To jest moralny przymus do niemoralności.STOMIL
Doprawdy dziwię się tobie, masz jakieś zmurszałe poglądy. Kiedy byliśmy w twoim wieku, każdy konformizm uważaliśmy za hańbę. Bunt! Tylko bunt miał dla nas wartość!ARTUR
Jaką?STOMIL
Dynamiczną, czyli zawsze pozytywną, choćby negatywnie. Czy myślisz, że byliśmy wyłącznie ślepymi anarchistami? Byliśmy także marszem ku przyszłości, ruchem, procesem dziejowym. Bunt to postęp w fazie potencjalnej. Nie jesteśmy bez zasług wobec historii. Bunt to opoka, na której postęp buduje kościół swój. Im większy obszar buntu, tym rozleglejsza jest ta budowla. I możesz mi wierzyć, myśmy przygotowali spory kawałek gruntu.ARTUR
Wobec tego... po co te nieporozumienia? Jeżeli ojciec jest także za konstrukcją? Czy nie lepiej razem?STOMIL
Nic podobnego. Wyjaśnijmy to lepiej od razu. Ja tylko obiektywnie przedstawiłem naszą rolę w historii, niezależnie od naszych zamiarów. My zawsze szliśmy tylko własną drogą. Ale poprzez negację wszystkiego, co było. torujemy drogę przyszłości.ARTUR
Jakiej?STOMIL
To już nie do mnie należy. Moja rzecz - wychodzić poza formę.ARTUR
A więc jednak zostajemy wrogami.STOMIL
Po co od razu tak tragicznie? Wystarczy, żebyś przestał martwić się o zasady.
Źródło: Sławomir Mrożek, Tango, [w:] tegoż, Wybór dramatów i opowiadań, Kraków 1975, s. 102–103.
Według twórców dramatu absurdu porozumienie między ludźmi przestało być możliwe, ponieważ bohaterowie: Możliwe odpowiedzi: 1. toczą nieskładne dialogi, 2. wyznają podobne wartości, 3. rozmawiają strzępami zdań, 4. zachowują się niestereotypowo, 5. są wyalienowanymi osobowościami, 6. parodiują bohaterów kultury wysokiej
Na podstawie zacytowanej sceny z Tanga Sławomira Mrożka udowodnij, że autor wykorzystał groteskę.
Zinterpretuj wypowiedź badacza literatury:
Powtórka z „Tanga”W dyskusji o wolności (albo w krytyce pojęcia wolności jako „wolności od”) Mrożek zdaje się więc milcząco opowiadać po stronie Camusa; nie przestawał on powtarzać, iż wszelki bunt, aby nie wyrodzić się w nieobliczalną tyranię, musi nieść w sobie miarę i granicę, którą stanowi inny człowiek.
Źródło: Jan Błoński, Powtórka z „Tanga”, „Życie Literackie” 1967, nr 44.