Polska w latach 1945- 1956
Od Polski Lubelskiej do PRL‑u
Od czasu zerwania stosunków z rządem polskim na uchodźstwie Józef Stalin konsekwentnie dążył do izolowania legalnych władz polskich na arenie międzynarodowej. Jednocześnie podejmował działania, by powołać zależne od niego władze, będące rzekomo prawdziwą reprezentacją Polaków. Współpracowali z nim polscy komuniści z Polskiej Partii Robotniczej (PPR). Pierwszym krokiem było powołanie Związku Patriotów Polskich (ZPP), kolejnym – utworzenie wojska polskiego podległego Armii Czerwonej.
Wskażesz metody, jakimi komuniści zdobywali władzę w Polsce.
Scharakteryzujesz, czym była Polska Lubelska.
Wyjaśnisz, dlaczego komuniści sfałszowali referendum i po co zmienili nazwę kraku
Polska Lubelska
Gdy w 1944 r. front zaczął się zbliżać do ziem polskich (do linii Buga, choć legalne polskie władze uznawały, że państwo polskie ma swoje granice daleko na wschód od tej rzeki), w Moskwie podjęto decyzję o utworzeniu zależnego od ZSRS, ale polskiego z nazwy, organu administracyjnego, który przejąłby władzę na odbieranych Niemcom terenach Rzeczypospolitej. 21 lipca 1944 r. powstał Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN) pod przewodnictwem Edwarda Osóbki‑Morawskiego, powołany jako nowa legalna władza i konkurencja dla rządu RP w Londynie. Pierwszą siedzibą PKWN był Lublin, stąd okres rządów komitetu nazywa się Polską Lubelską. Komitet swoim zasięgiem objął województwa: lubelskie, białostockie, rzeszowskie i część warszawskiego. Następnego dnia, 22 lipca 1944 r., ogłoszono Manifest PKWN.

Była to odezwa, w której wzywano Polaków do walki z Niemcami, zapowiedziano reformy gospodarcze i społeczne oraz wprowadzenie w wyzwolonej Polsce ustroju demokratycznego. Autorzy Manifestu deklarowali, że przeprowadzą konfiskatę niemieckich majątków oraz zakrojoną na szeroką skalę reformę rolną. Według założeń PKWN przejmowane miały być majątki o powierzchni powyżej 50 ha (natomiast na terenach włączonych do Rzeszy – powyżej 100 ha), bez odszkodowania. Przejęte i parcelowane ziemie miały być przekazywane za drobną opłatą chłopom mało– i średniorolnym, a także robotnikom rolnym. W Manifeście pominięto szczegółowo kwestię m.in. nacjonalizacji przemysłu, choć pojawił się zapis, że znajdujące się wcześniej w rękach niemieckich wielkie przedsiębiorstwa przemysłowe i handlowe przejdą pod czasowy zarząd państwa.
Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia NarodowegoRodacy! Aby przyspieszyć odbudowę Kraju i zaspokoić odwieczny pęd chłopstwa polskiego do ziemi, Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego przystąpi natychmiast do urzeczywistnienia na terenach wyzwolonych szerokiej reformy rolnej.
W tym celu utworzony zostanie Fundusz Ziemi, podległy Resortowi Rolnictwa i Reform Rolnych. W skład tego Funduszu wejdą wraz z martwym i żywym inwentarzem i budynkami ziemie niemieckie, ziemie zdrajców narodu oraz ziemie gospodarstw obszarniczych o powierzchni ponad 50 ha, a na terenach przyłączonych do Rzeszy w zasadzie o powierzchni ponad 100 ha. Ziemie niemieckie i ziemie zdrajców narodu zostaną skonfiskowane. Ziemie gospodarstw obszarniczych przejęte zostaną przez Fundusz Ziemi bez odszkodowania, zależnego od wielkości gospodarstwa, lecz za zaopatrzeniem dla byłych właścicieli. Ziemianie, mający zasługi patriotyczne w walce z Niemcami, otrzymają wyższe zaopatrzenie. Ziemie skupione przez Fundusz Ziemi, z wyjątkiem przeznaczonych na gospodarstwa wzorowe, rozdzielone zostaną między chłopów małorolnych, średniorolnych, obarczonych licznymi rodzinami, drobnych dzierżawców oraz robotników rolnych. Ziemia rozdzielona przez Fundusz Ziemi za (minimalną) opłatą, stanowić będzie na równi z dawniej posiadaną ziemią własność indywidualną. Fundusz Ziemi będzie tworzył nowe gospodarstwa względnie dopełniał gospodarstwa małorolne, biorąc za podstawę normę 5 ha użytków rolnych średniej jakości dla średnio licznej rodziny. Gospodarstwa, które nie będą mogły otrzymać tej normy na miejscu, będą miały prawo do udziału w przesiedleniu przy pomocy państwa na tereny z wolną ziemią, zwłaszcza na ziemie wywindykowane od Niemiec.
Źródło: Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Cytat za: „Rocznik Lubelski” 2, 7-14, 1959 (s. 2–3 i 6), publikowany na stronie Muzeum Historii Polski (bazhum.muzhp.pl).
Manifest informował także, że legalną władzą w Polsce nie jest rząd londyński z jego Delegaturą Rządu na Kraj, lecz pozostająca pod kontrolą komunistów i Stalina Krajowa Rada Narodowa (KRN) z Bolesławem Bierutem na czele. Tłumaczono to w następujący sposób:

Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia NarodowegoEmigracyjny „rząd” w Londynie i jego delegatura w Kraju jest władzą samozwańczą, władzą nielegalną. Opiera się na bezprawnej faszystowskiej konstytucji z kwietnia 1935 roku. „Rząd” ten hamował walkę z okupantem hitlerowskim, swą awanturniczą polityką pchał Polskę ku nowej katastrofie. […]
Krajowa Rada Narodowa i Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego działają na podstawie Konstytucji z 17 marca 1921 roku, jedynie obowiązującej konstytucji legalnej, uchwalonej prawnie. Podstawowe założenia Konstytucji z 17 marca 1921 roku obowiązywać będą aż do zwołania wybranego w głosowaniu powszechnym, bezpośrednim, równym, tajnym i stosunkowym Sejmu Ustawodawczego, który uchwali, jako wyraziciel woli narodu, nową konstytucję.
Źródło: Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Cytat za: „Rocznik Lubelski” 2, 7-14, 1959 (s. 2–3 i 6), publikowany na stronie Muzeum Historii Polski (bazhum.muzhp.pl).
W tekście nie poruszano też kwestii przyszłych granic Polski, ponieważ obawiano się, że perspektywa odebrania przez ZSRS Kresów Wschodnich może zniechęcić Polaków do PKWN. Pod koniec 1944 r. Komitet przekształcił się w Rząd Tymczasowy.
Rozprawa z polskim podziemiem – proces szesnastu
Wprowadzaniu nowej władzy towarzyszył policyjny terror, za który odpowiedzialne były resort bezpieczeństwa pod kierownictwem Stanisława Radkiewicza z PPR oraz sowieckie NKWD. NKWD aresztowało ujawniających się żołnierzy AK i przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego, rozbrajano podziemne oddziały, często dochodziło do walk, przeprowadzono też wiele egzekucji działaczy niepodległościowych. W marcu 1945 r. NKWD i działacze lubelscy zaprosili przywódców polskiego podziemia na rozmowy o przyszłości władzy w Polsce. Szesnastu przywódców, którzy przybyli na spotkanie (w tym Delegata Rządu na Kraj, Jana Jankowskiego, i ostatniego dowódcę AK, gen. Leopolda Okulickiego), aresztowano i wywieziono do Moskwy. W dniach 18–21 czerwca 1945 r. sowiecki sąd wojskowy przeprowadził pokazowy proces, w trakcie którego postawiono im absurdalne zarzuty współpracy z Niemcami, terroryzmu i działania na szkodę ZSRS. Proces był bezprawny, ponieważ żaden sąd obcego państwa nie może sądzić przedstawicieli władz innego. Generała Okulickiego skazano na dziesięć lat więzienia, delegata Jankowskiego – na osiem lat. Obaj zmarli w celach więziennych. Spośród pozostałych oskarżonych tylko trzech uniewinniono.


Film dostępny pod adresem /preview/resource/R18F8kkQCXV8F
Nagranie filmowe dotyczące początków władzy komunistycznej w Polsce.

W dniu wydania wyroków w procesie szesnastu ogłoszono – także w Moskwie – decyzję o utworzeniu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej z premierem Stanisławem Osóbką‑Morawskim na czele. Był to rząd koalicyjny, ale tylko pozornie, gdyż o wszystkim decydowali komuniści. W jego skład weszli, oprócz działaczy PPR, także przedstawiciele Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS), Stronnictwa Ludowego (SL), Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL), Stronnictwa Demokratycznego (SD) i Stronnictwa Pracy (SP). Nie były to już jednak te same partie, co przed wojną. Kontrolowali je komuniści, którzy przeniknęli do ich struktur, bądź też były to zupełnie nowe, powołane przez nich ugrupowania, jedynie noszące dawne nazwy. W ten sposób miało powstać wrażenie normalnego, demokratycznego życia politycznego. Tylko Polskie Stronnictwo Ludowe, kierowane przez Stanisława Mikołajczyka, przez dłuższy czas broniło się przed zawłaszczeniem przez komunistów. Dlatego społeczeństwo zaczęło je postrzegać jako jedyną alternatywę polityczną dla prosowieckiej władzy – mimo że PSL było członkiem koalicji rządowej. Ludowcy byli szykanowani przez aparat bezpieczeństwa: utrudniano im działalność, zatrzymywano polityków, bezpodstawnie oskarżano o różnego rodzaju przestępstwa.
Wydawało się, że koniec II wojny światowej przyniósł Polsce niepodległość. Jednakże w porównaniu ze stanem sprzed 1 września 1939 r. wiele się zmieniło. Nowe były granice i skład narodowościowy, a także ustrój, rząd i scena polityczna. Ponadto powojenna Polska znalazła się w zupełnie innym systemie sojuszy. Wszystkie te elementy zostały narzucone przez obce mocarstwo – ZSRS – przy aprobacie lub bierności zachodnich aliantów. Czy mimo wszystko Polska Rzeczpospolita Ludowa była państwem niepodległym? Trudno udzielić na to pytanie twierdzącej odpowiedzi. Na pewno nie mogła prowadzić suwerennej polityki wewnętrznej i zewnętrznej ani rozwijać się w duchu demokratycznym. A chociaż władza, administracja, wojsko i inne atrybuty państwowości znajdowały się w rękach polskich, były to ręce ludzi całkowicie uległych sowieckiemu reżimowi.
Szansa na demokrację w 1945?
W czerwcu 1945 r. wydawało się, że szanse na powrót demokracji w Polsce były duże. Stanisław Mikołajczyk w Tymczasowym Rządzie Jedności Narodowej (TRJN) objął tekę wicepremiera oraz ministra rolnictwa. Stefan Korboński, oceniając skalę poparcia dla sił przez niego reprezentowanych, stwierdzał, że można było liczyć na sympatię około 75% społeczeństwa polskiego. Powitanie zgotowane Mikołajczykowi po jego powrocie do kraju w pełni potwierdzało te szacunki. Bodaj najhuczniej przyjął byłego premiera Rzeczypospolitej Polskiej Kraków. Samochód, którym Mikołajczyk przyjechał do miasta, był przez mieszkańców grodu Kraka niesiony na rękach przez całe Planty.
Odtworzenie w Polsce PSL spotkało się z ogromnym entuzjazmem. Społeczeństwo zyskiwało nadzieję na powrót wolności i normalności. Można również przypuszczać, że duże znaczenie miała sprawa samoidentyfikacji – Mikołajczyk symbolizował ciągłość państwowości polskiej, podczas gdy nowi rządzący – na przykład Bolesław Bierut, byli narzuceni przez władze obcego (i przez wielu Polaków postrzeganego jako wrogiego) państwa. Sytuacja w kraju była wtedy przedziwna. Nie budziła wątpliwości trwałość Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej – już 29 czerwca 1945 r., a więc w drugim dniu jego istnienia, uznała go Francja. Pozostałe zwycięskie mocarstwa uczyniły to niewiele później. Były co prawda w Polsce i poza jej granicami środowiska liczące na rychły wybuch wojny między Zachodem a Związkiem Sowieckim, ale (jak się okazało) były to rachuby bezpodstawne. Tak więc wicepremierem w rządzie był człowiek, który reprezentował jedyną realną opozycję wobec niego. Na międzynarodową reakcję opozycja antykomunistyczna w Polsce nie miała co liczyć.
System polityczny a granica państwa
Obok uznania TRJN, także w sprawie granicy wschodniej zapadały decyzje ostateczne. W połowie sierpnia 1945 r. podpisana została polsko‑sowiecka umowa graniczna, która zatwierdzała stan istniejący. W umowie znalazła się również kwestia odszkodowań dla Polski ze strony Niemiec. Miały one być wypłacane przez ZSRS z sum przekazywanych właśnie temu państwu. Było to szczególnie krzywdzące dla strony polskiej, tym bardziej że – jak miała pokazać przyszłość – ZSRS nie kwapił się z wypłatą tych świadczeń. Za ustaleniami granicznymi szły posunięcia utrwalające nową sytuację w wymiarze ludzkim. Z terenów przyłączonych do Związku Sowieckiego do Polski repatriowano do roku 1947 blisko 1,3 mln osób, które potrafiły udowodnić swoją polskość. Większość tych ludzi trafiała na tzw. Ziemie Odzyskane. Powstały pod koniec 1944 r. Urząd Repatriacyjny, oprócz tej kwestii, zajmował się również wysiedlaniem Niemców (ok. 2,5 mln ludzi), których usunięto z terenów Polski do roku 1947. Pozostawał jeszcze jeden kierunek migracji – z Zachodu wracały setki tysięcy wywiezionych na roboty do Niemiec, ciągnęły sznury jeńców wojennych, wracali wreszcie, choć w nie tak wielkiej ilości, żołnierze z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Polskie Stronnictwo Ludowe

Powstanie Polskiego Stronnictwa Ludowego w sierpniu 1945 r. wywołało ogromny entuzjazm, spotęgowany dodatkowo powołaniem na jego prezesa legendy polskiego ruchu ludowego – Wincentego Witosa. Było to symboliczne, ponieważ z uwagi na jego wiek i stan zdrowia wszystkie obowiązki i prace wykonywał Stanisław Mikołajczyk. Stronnictwo rozwijało się niezmiernie dynamicznie – już w styczniu 1946 r. jego liczebność wyniosła ponad 540 tys. członków.
Mimo powszechnego entuzjazmu społecznego, sytuacja PSL nie była łatwa. W samej partii nie było jednomyślności co do stosunku wobec komunistów. Mikołajczyk zajmował stanowisko centrowe, Korboński opowiadał się za konfrontacją, a wiceprezesi Stronnictwa (Władysław Kiernik i Józef Niećko) skłaniali się ku współpracy z komunistami. Sytuacja PSL nie była łatwa – mnożyły się przypadki bezpośredniego terroru skierowane przeciwko działaczom Stronnictwa. We wrześniu 1945 r. zamordowano Władysława Kojdera. Niewyjaśnione były także stosunki z drugim ugrupowaniem chłopskim – Stronnictwem Ludowym. Niekiedy dochodziło między nimi do współpracy, jak na przykład po śmierci Wincentego Witosa (zm. 31 października 1945 r.), częściej jednak wzajemne relacje opierały się na nieufności, ponieważ Stronnictwo Ludowe opowiadało się za współpracą z PPR. Znacznie gorzej wyglądała sytuacja innych partii politycznych. Stronnictwo Pracy, którego komuniści nie byli w stanie rozwiązać, znalazło się w dramatycznej sytuacji. Jego wieloletni przywódca, Karol Popiel, był coraz bardziej spychany na margines działalności partyjnej przez zdecydowanych zwolenników współpracy (czy nawet podporządkowania się komunistom), na czele z Feliksem Widy‑Wirskim. Niewątpliwym osiągnięciem Wirskiego była całkowita niemal marginalizacja znaczenia SP w społeczeństwie polskim, co nie było łatwe z uwagi na silnie zakorzeniony w Polsce katolicyzm.
Ruch narodowy, komuniści, socjaliści

Komuniści podjęli równie interesującą grę z ruchem narodowym. Wprawdzie działalność Stronnictwa Narodowego została w kraju zakazana, jednak jeszcze w lipcu 1945 r. Gomułka odbył rozmowę z Bolesławem Piaseckim, który przed wojną kierował ONR „Falanga”. W wyniku tych kontaktów zaczął się ukazywać magazyn „Dziś i Jutro”, kierowany do sympatyków myśli narodowej i promujący ścisłą współpracę z komunistami.
Znacznie bardziej złożona była sytuacja socjalistów polskich. Zaraz po zakończeniu działań wojennych w Europie, PPS‑WRN zawiesiła swoją działalność. Nowy przewodniczący już koncesjonowanej PPS, Stanisław Szwalbe, postulował współpracę z PPR, jednak przy zachowaniu odrębności i samodzielności PPS. We władzach znaleźli się również Edward Osóbka‑Morawski i Józef Cyrankiewicz, zwolennicy porozumienia z Polską Partią Robotniczą. Na przełomie 1945 i 1946 r. pojawiła się inicjatywa włączenia do koncesjonowanej PPS członków o niezależnych poglądach dawnej PPS‑WRN. Mimo wielu dramatycznych rozmów, koncepcja ta nie została zrealizowana z powodu sprzeciwu PPR oraz działań jej agentów w PPS. Niezależni socjaliści polscy usiłowali odtworzyć struktury dawnej partii, jednak i ta inicjatywa została utrącona – tym razem przez Krajową Radę Narodową, która wypowiedziała się przeciwko „tworzeniu zbyt wielu partii”. W takiej sytuacji do PPS przystąpiło na zasadzie indywidualnej kilku działaczy PPS‑WRN, między innymi Pużak, który wrócił ze Związku Sowieckiego. Mimo tego „odświeżenia” PPS była skazana na dryfowanie w kierunku stanowisk PPR, a w dalszej perspektywie na wasalizację.
Opozycja
Właściwie jedyną legalną siłą opozycyjną w kraju na początku 1946 r. pozostawało Polskie Stronnictwo Ludowe. Oprócz tego istniała jeszcze opozycja nielegalna. Najwcześniej powstała organizacja „Nie”, a we wrześniu 1945 r. założono Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość, na czele którego stanął płk Jan Rzepecki. Poza nimi nadal w podziemiu pozostawało kilkadziesiąt tysięcy osób – głównie w Narodowych Siłach Zbrojnych oraz w jednostkach kontynuujących tradycje AK.
Umocnienie władzy
Poza realizującą się bardzo powoli reformą rolną władze przystąpiły do wykonywania drugiej zapowiadanej w manifeście PKWN reformy – nacjonalizacji przemysłu. W dniu 1 stycznia 1946 r. uchwalono ustawę, w myśl której nacjonalizacji podlegały wszystkie zakłady poniemieckie oraz te, w których na jedną zmianę pracowało nie mniej niż 50 osób. Łącznie znacjonalizowano prawie 3 tys. przedsiębiorstw. W takiej sytuacji zwiększyło się poczucie niepewności jutra. Całość rzutowała poważnie na nastroje społeczne. Na powszechny brak podstawowych środków do życia oraz pauperyzację społeczną nakładała się bowiem niepewność.
Rok 1946 miał stać się frontem walki o władzę nad krajem. Oczekiwano w tym czasie wyborów parlamentarnych. Komunistom zależało jednak za wszelką cenę na ich opóźnieniu. Sygnałem alarmowym stały się wybory na południu Europy, gdzie niekwestionowaną większość zdobywały ugrupowania chłopskie. W takiej sytuacji ryzykowanie niekontrolowanych wyborów w kraju o tak silnych tradycjach rolniczych jak Polska nie było wskazane. Priorytetem stawało się opóźnienie terminu wyborów. Paradoksalnie pomysł, jak tego dokonać, podsunął komunistom sam Mikołajczyk. Jeszcze przed ustawą o nacjonalizacji przemysłu zasugerował on w rozmowie z Gomułką zorganizowanie narodowego referendum w tej sprawie.
Referendum
Wiosną 1946 r. komuniści, naciskani przez Zachód oraz opozycję wewnątrz kraju, powrócili do idei referendum. Miało to dla nich tym większe znaczenie, że to oni właśnie mieli układać pytania. Zostały one sformułowane w sposób utrudniający odrzucenie ich przez opozycję. Dwa ostatnie dotyczyły kwestii rzeczywiście pierwszorzędnych: reformy nacjonalizacyjnej i rolnej oraz „granicy zachodniej” (do niej zakwalifikowano również granicę morską, natomiast brakowało odniesienia się do granicy wschodniej). Pierwsze pytanie dotyczyło właściwie kwestii technicznej – istnienia Izby Wyższej parlamentu, senatu – jednak to ono stawało się problemem o znaczeniu strategicznym. Od początku roku trwały bowiem naciski na Mikołajczyka w sprawie przystąpienia PSL do bloku, w którym PPR miała mieć pozycję hegemona. Brak zgody na to rozwiązanie pociągał za sobą konieczność podkreślenia niezależności oraz odmienności programowej Stronnictwa. W sytuacji gdy PPR i inne partie późniejszego Bloku Stronnictw Demokratycznych wzywały do głosowania 3 x TAK, PSL stanęło przed koniecznością wzywania do głosowania NIE na pierwsze pytanie, dotyczące zniesienia senatu. Taka decyzja była dramatyczna o tyle, że likwidacja wyższej izby parlamentu była stałym elementem programu PSL, poczynając od narodzin II Rzeczpospolitej. W taki sposób udało się komunistom stworzyć sytuację, w której PSL nie miał alternatywy. I rzeczywiście kwestia senatu spowodowała pewien rozłam w Stronnictwie, choć nie tak wielki, jak życzyliby sobie tego komuniści. Referendum odbyło się 30 czerwca 1946 r. Głosującym postawiono trzy pytania:
1. Czy jesteś za zniesieniem senatu?
2. Czy chcesz utrwalenia w przyszłej konstytucji ustroju gospodarczego zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki krajowej z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej?
3. Czy chcesz utrwalenia zachodnich granic państwa Polskiego na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej?
W miesiącach poprzedzających referendum w kraju panował terror. Dziś wiadomo, że „przygotowania do referendum” nadzorowane były przez specjalną delegację NKWD. Sowieccy specjaliści doradzali w sprawach organizowania systemu zastraszania, jak też organizowali bezpośrednie oszustwa w lokalach wyborczych, które przeszły do historii jako „cuda nad urną”.
Oficjalne wyniki mówiły o tym, że na pierwsze pytanie TAK odpowiedziało ponad 68% głosujących, na drugie ponad 77%, a na trzecie aż ponad 91%. Frekwencja w skali kraju wyniosła 85,3%.

Mimo to pozycja wierzyła, że nadal możliwe jest przeprowadzenie wolnych wyborów parlamentarnych, których gwarantem będą mocarstwa zachodnie. Tak się jednak nie stało. Pełna kontrola wyborów przez komunistów, terror wobec oponentów politycznych, a przede wszystkim olbrzymie fałszerstwa sprawiły, że wystawiony przez władzę Blok Stronnictw Demokratycznych otrzymał 80 proc. głosów.
Reakcja ze strony państw zachodnich, na którą liczono, ograniczyła się tylko do wyrazów dezaprobaty. A tak walkę z opozycją podsumowywał Stanisław Mikołajczyk na posiedzeniu Sejmu Ustawodawczego z 23 czerwca 1947 r.:
Nagranie dostępne pod adresem https://zpe.gov.pl/a/DBSMJPFTC
Nagranie dźwiękowe z przemówieniem Stanisława Mikołajczyka.
Przekonaliśmy się jednak również, że tam, gdzie PPR raz trzyma i kieruje siłą policyjną – tam nie ma miejsca na wolność człowieka, swobodę przekonań politycznych – wolność słowa i zgromadzenia – nie ma miejsca na niezależność nie tylko stronnictw politycznych, ale i organizacji społecznych, gospodarczych, młodzieżowych, kulturalnych, nie ma panowania i poszanowania prawa, nie ma demokracji, a jest tylko szyld tak zwanej demokracji ludowej.
Tam można słyszeć tylko totalistyczny slogan, którego żaden prawdziwy demokrata nie powie: „my władzy nigdy nie oddamy”. Można słyszeć na sali KRN słowa: „Karabinami rozprawimy się z reakcją w kraju i na tej sali”. Można – jak i w tym Sejmie słyszeliśmy już – słyszeć krzyk nienawiści – „wykończymy was jak mienszewików”.
(Głos z ław PPR: Nie jeden z nas by wisiał gdyby Pan był premierem!)
Nie wiem czy rząd zdaje sobie sprawę z niektórych ran szczególnie bolesnych i wniosków płynących z wyborów. Niezależnie od samego przebiegu wyborów i samego faktu, że jedni głosowali a drudzy obliczali głosy. Zachodzi pytanie dlaczego obywatel, mimo, że wyniki wyborów z góry zapowiedziano, tyle zniósł, tyle wycierpiał, tyle się naraził, byle tylko zgodnie ze swoim sumieniem oddać kartkę wyborczą. Bo on chce działań legalnie i demokratycznie. Jest to, wbrew temu co mówi Winiewicz, najlepsze świadectwo dojrzałości politycznej i demokratycznej narodu polskiego. Naród dał żywy przykład masowego zaprzeczenia kłamstwom, że jest narodem zanarchizowanym. Że chce gwałtem rozstrzygnąć walkę o władzę. Odpowiedział nawet tym, co wbrew niemu chcą utworzyć dzieje, że jest legalistą.
(Głos z ław PPR: Wbrew Panu.)
Ma to niesłychane znaczenie jako wskazówka na przyszłość na drodze do normalizacji stosunków.
[…]
Nie trzeba być zaślepionym, by nie widzieć skutków podcięcia wiary w skuteczność legalnego, demokratycznego działania politycznego. U jednych objawia się ten skutek w haśle: zadekować się, przetrwać, przechytrzyć. Z innych robi się szmaty ludzkie, plując na wszystko, co dla nich wczoraj było święte, inni występują w roli podskakiewiczów i neofitów, którzy za cenę posad, subwencji czy też bodaj łaskawego spojrzenia sprzedają duszę własną, godność i honor. Ale to mniejszość, na szczęście ogromna większość nie rozkłada się moralnie, większość się zatnie, zamknie w sobie, a na dnie przeżywa ból, żal i na tle zranionej godności ludzkiej, krzywdy rodzi się nienawiść.
Mówi UB w terenie naszym członkom — PSL jest legalnym stronnictwem, ale konsekwencje przynależenia do niego poniesiecie.
(Wrzawa na lewicy, Marszałek dzwoni).
Tymczasem obywatel ma płacić szykanami, stosowanymi wobec niego, groźbami, wyrzuceniem z pracy, z warsztatu, z gospodarstwa rolnego za swoje przekonania polityczne i przynależność partyjną. Wyście natomiast z demokracji zostawili tylko szyld z nienawiścią i zakłamaniem chcecie zapełnić życie pomiędzy obywatelami. Powstają niepowodzenia w tym stanie rzeczy, przychodzą kryzysy, zabijana jest chęć do pracy. Wtedy za winy przez siebie popełnione szukacie winowajców.
(Przerywania).
[...]
Na zewnątrz tej Izby — na odcinku rządowym widzimy całkowite przesunięcie ośrodka dyspozycji.
(Głos: Weźcie fakt zmniejszenia się band o 3/4.)
Rząd formalnie jest rządem koalicyjnym zblokowanych stronnictw, ale pomijając jednego wicepremiera i jednego ministra z SL bez teki, nie lekceważąc tego, że dalszych dwóch ministrów tego stronnictwa decyduje o interesach wsi przez Ministerstwo Poczt i Telegrafów oraz Kultury i Sztuki. Bezpieczeństwo, które najwięcej rządzi w Polsce — w rękach PPR, przemysł i handel sfuzjowany z handlem zagranicznym — w rękach PPR, Ministerstwo Ziem Zachodnich, niepodzielnie rządzące na połowie Polski — w rękach PPR, wychowanie narodowe — w rękach PPR.
(Głos: Pańskie intrygi nikomu nie pomogą. Nie uda się wbić klina między partie.)
Mamy tu do czynienia z konstrukcją rządu, w którym już nie tylko faktycznie, ale i formalnie PPR jest dysponentem kluczowych pozycji, decydujących o wolności obywatela, o gospodarstwie państwa i wychowaniu narodowym.
Źródło: Wiek XX w źródłach. Wybór tekstów źródłowych z propozycjami metodycznymi dla nauczycieli historii, studentów i uczniów, oprac. M. Sobańska‑Bondaruk, S. B. Lenard, Warszawa 2002, s. 381‑382
Dane dotyczące pierwszego pytania zostały w ewidentny sposób sfałszowane, o czym głośno mówili przedstawiciele PSL. Skala oporu największa była w Krakowie – NIE na to właśnie pytanie odpowiedziało w tym „krnąbrnym” mieście aż 84% głosujących. W pozostałych częściach kraju skala zjawiska może nie była aż tak rażąca, jednak z pewnością rzeczywiste wyniki dalekie były od 68% głoszonych przez władzę. Według szacunków ekspertów z PSL właśnie na pierwsze pytanie NIE odpowiedziało ponad 60% głosujących. To jawne oszustwo przeszło bez echa w środowisku międzynarodowym.
Pogrom Żydów

Jednym z powodów takiego stanu rzeczy były wydarzenia z 4 lipca 1946 r. Tego dnia w Kielcach doszło do pogromu miejscowych Żydów. Wskutek plotki o rytualnym mordzie chrześcijańskich dzieci uwiarygadnianej przez zachowanie służb mundurowych tłum zmasakrował mieszkańców kamienicy ocalałych z Holocaustu. W zamieszkach zginęło co najmniej 40 Żydów i dwóch Polaków, którzy stanęli w ich obronie, do aktów przemocy dochodziło też w innych częściach miasta. Konsekwencją tych wydarzeń był wybuch paniki wśród Żydów w całym kraju i fala emigracji, która objęła ponad 100 tysięcy osób.
Świat nie interesował się jawną kpiną z demokracji w Polsce – czołówki gazet zdominował temat kielecki. Gomułka zdołał wykorzystać to wydarzenie. Zapowiedział szybkie śledztwo i surowe ukaranie winnych. W procesie pokazowym dziewięć przypadkowych osób zostało skazanych na śmierć, kilkudziesięciu uczestników pogromu trafiło do więzień.
Sfałszowane referendum dało komunistom pewną legitymizację ich władzy. Utrwaliło spójność bloku oraz zapewniło im poczucie bezkarności przed następnym aktem wyborczym – wyborami do parlamentu. Kampania strachu, prowadzona pod okiem sowieckich towarzyszy, była też swoistym poligonem przed wyborami parlamentarnymi.

Wybory 1947 roku
We wrześniu 1946 r. uchwalona została ordynacja wyborcza, a wkrótce potem Krajowa Rada Narodowa, z Bolesławem Bierutem na czele, wyznaczyła datę wyborów – 19 stycznia 1947 r. Komuniści podjęli próbę skłonienia Mikołajczyka i innych działaczy PSL do startu wszystkich partii z jednej listy i przyjęcia wcześniejszego podziału mandatów. Stronnictwo w myśl tej propozycji miało uzyskać 25% mandatów w przyszłym sejmie. Władze PSL, licząc na poparcie rzędu 70%, oczywiście odrzuciły te propozycje. Tak rozpoczęła się kolejna kampania strachu.
„Nieznani sprawcy” niszczyli lokale partyjne PSL, częste były pobicia, zdarzyło się kilka morderstw dokonanych na działaczach Stronnictwa. Terroryzowano również społeczeństwo – znani z sympatii do PSL ludzie znikali w niewyjaśnionych okolicznościach. Władze obciążały tym konto NSZ‑u i innych organizacji podziemnych. W dniu samych wyborów zastosowano cały system fałszowania głosów.
W takiej sytuacji wyniki musiały wypaść dla komunistów zadowalająco. Blok Demokratyczny zdobył ponad 80%, co przekładało się na 394 mandaty w sejmie. Polskie Stronnictwo Ludowe osiągnęło zaledwie 10,3% i 28 mandatów. Startujące samodzielnie Stronnictwo Pracy, niemal całkowicie podporządkowane PPR‑owi, zdobyło 12 mandatów. W lutym zebrał się nowy sejm. Drugiego dnia obrad, tj. 5 lutego, na Prezydenta Polski wybrano Bolesława Bieruta. W tych wyborach odwoływano się do zasad Konstytucji marcowej, twierdząc, że była ona „demokratyczniejsza”. Komunistom jednak zależało na uniknięciu wyborów powszechnych, które przy funkcjonowaniu jednomandatowych okręgów byłyby znacznie trudniejsze do sfałszowania. Wkrótce zresztą sejm nadał Bierutowi uprawnienia podobne do tych z Konstytucji kwietniowej, co ostatecznie wyjaśniało motywy komunistów. W ten sposób zbudowane zostały podstawy nowego ustroju i metod rządzenia. Od tej pory komuniści mogli już tylko utwierdzać swoją władzę.
W stronę Polski Ludowej
Sejm Ustawodawczy już 19 lutego 1947 r. uchwalił tymczasową małą konstytucję. Ta prowizoryczna ustawa zasadnicza miała obowiązywać do czasu uchwalenia właściwej konstytucji. Mała konstytucja utrzymywała w kraju trójpodział władz. Funkcję głowy państwa pełnił prezydent. Za władzę wykonawczą odpowiadały ponadto Rada Państwa oraz rząd. Zadaniem Rady Państwa, instytucji wzorowanej na funkcjonującej w ZSRS, była koordynacja działań instytucji samorządu lokalnego oraz wydawanie dekretów z mocą ustawy. Najwyższym organem władzy ustawodawczej był Sejm. Z kolei sądownictwo znalazło się w gestii „niezawisłych” sądów. Tekst małej konstytucji nie zawierał natomiast katalogu praw obywatelskich.

Prace nad właściwą konstytucją przeciągnęły się do 1952 roku. Dopiero 27 stycznia 1952 r. sejmowa Komisja Konstytucyjna przedstawiła wstępny projekt nowej ustawy zasadniczej. Następnie komuniści pod pretekstem konsultacji społecznych nad projektem konstytucji przeprowadzili ogólnokrajową akcję propagandową. Po Polsce rozjechali się partyjni prelegenci i agitatorzy, którzy prezentowali i tłumaczyli zapisy ustawy zasadniczej. Komuniści starali się dotrzeć do przedstawicieli różnorodnych środowisk, grup społecznych i wiekowych, aby stworzyć wrażenie ogólnospołecznej akceptacji dla zmian ustrojowych. Podczas konsultacji obywatele mieli prawo zgłaszać swoje uwagi i poprawki do konstytucji. Uczestnicy spotkań, pomimo realnej groźby represji, często w sposób krytyczny odnosili się zarówno do zapisów konstytucyjnych, jak i samej praktyki rządów komunistycznych. Szczególnie negatywnie oceniali uzależnienie Polski od ZSRS oraz szykany wobec Kościoła katolickiego. Mieszkańcy wsi z kolei nie szczędzili słów krytyki pod adresem polityki kolektywizacji. Władza jednak ignorowała niekorzystne głosy. Prezydent Bolesław Bierut oficjalnie ogłosił olbrzymi sukces konsultacji społecznych, powołując się przy tym na najpewniej mocno przesadzone dane liczbowe.
W zebraniach i naradach poświęconych dyskusji nad projektem konstytucji, których odbyło się łącznie ponad 200 tys., wzięło udział z górą 11 mln uczestników, w tej liczbie około 3,6 mln mieszkańców gromad wiejskich i około 2,7 mln uczestników zebrań i narad organizowanych przez młodzież […]. W dyskusji wypowiedziało się ustnie około 1,4 mln obywateli, ponad 25 tys. zaś nadesłało swe uwagi w formie pisemnej, które zawierały ogółem 2 822 poprawki.
Cytat za: Robert Skobelski, Przebieg ogólnonarodowej dyskusji nad projektem konstytucji PRL w 1952 r. na ziemiach zachodnich i północnych Polski, w: „Piotrkowskie Zeszyty Historyczne”, t. 3 (2001), s. 200.
Sam projekt konstytucji, według Bieruta, znalazł całkowite uznanie i poparcie wielomilionowych mas naszego narodu
.

Tak mi dopomóż Bóg.
Konstytucja stalinowska

Sejm uchwalił właściwą ustawę zasadniczą 22 lipca 1952 roku. Wybór daty był nieprzypadkowy, gdyż nawiązywał do publikacji programu pierwszego komunistycznego rządu: Manifestu Polskiej Komisji Wyzwolenia Narodowego z 1944 roku. Władzy wciąż zależało na efekcie propagandowym, dlatego ogłoszeniu konstytucji towarzyszyły liczne masowe uroczystości. Na przykład ulicami Warszawy przemaszerowała wielka defilada, młodzież zaś fetowała ustawę zasadniczą podczas Zlotu Młodych Przodowników Pracy. Ponadto mieszkańcy całego kraju mieli okazję uczestniczyć w rozmaitych imprezach okolicznościowych, okraszonych hasłami o wierności ideom socjalizmu
, braterstwie z narodami Związku Sowieckiego
i oddaniu ideałom Wielkiego Stalina
.
Komuniści nie kryli zatem, że konstytucja z 1952 r. nawiązywała do „postępowych” wzorców sowieckich. Ustawa zasadnicza wprowadziła nową nazwę państwa: Polska Rzeczpospolita Ludowa. Władza w kraju miała odtąd należeć do „ludu pracującego miast i wsi”, państwo zaś powinno stać na straży „zdobyczy polskiego ludu pracującego”. Te zapisy pozwalały komunistom utrwalić totalitarny charakter rządów i represjonować osoby, które dowolnie uznałyby za „siły wrogie ludowi”. Konstytucja stalinowska zerwała także z charakterystycznym dla państw demokratycznych trójpodziałem władz. Zamiast tego pojawił się podział na „organy władzy państwowej”, do których należały Sejm, Rada Państwa i lokalne rady narodowe, oraz „organy administracji państwowej”, czyli rząd. Konstytucja znosiła instytucję prezydenta, którego kompetencje przejęła Rada Państwa, oraz niezależność władzy sądowniczej. Prokuratura miała odtąd „czuwać w szczególności nad ściganiem przestępstw godzących w ustrój, bezpieczeństwo i niezawisłość PRL”. Prokuratora generalnego wyznaczała i odwoływała kolegialna Rada Państwa, toteż urząd ten stał się całkowicie zależny od władzy państwowej. Konstytucja dawała wprawdzie społeczeństwu szeroki zakres swobód obywatelskich, w praktyce jednak znacząco ograniczał je zapis, że nie mogą one godzić w ustrój i porządek prawny PRL
. Konstytucja nie regulowała działania głównego ośrodka władzy politycznej, czyli PZPR. W praktyce konstytucja miała więc mniejsze znaczenie niż statut partii komunistycznej, a wszelka krytyka ustroju była niedopuszczalna
* – w taki sposób podsumował znaczenie stalinowskiej ustawy zasadniczej historyk prawa prof. Michał Pietrzak.
Indeks dolny * Cytat za:Poprawki nanosił Stalin, ostateczną wersję opracował Bierut, tekst dostępny online: polskieradio24.pl. Indeks dolny koniec* Cytat za:Poprawki nanosił Stalin, ostateczną wersję opracował Bierut, tekst dostępny online: polskieradio24.pl.

troskliwy opiekun i doradca Polski Ludowej– Józef Stalin. Bolesław Bierut konsultował ze Stalinem treść ustawy zasadniczej już w 1950 r., podczas wizyty w Soczi. Przywódca ZSRS sam naniósł ok. 50 różnych poprawek do konstytucji PRL. Bierut osobiście je przetłumaczył i wprowadził do tekstu ustawy zasadniczej. Większość z nich miała charakter stylistyczny bądź kosmetyczny. Zgodnie z sugestią Stalina w konstytucji pojawiło się np. niewystępujące wcześniej w polskim prawodawstwie sformułowanie „własność indywidualna” zamiast „własności prywatnej”.
Określenia Stalina za: Krzysztof Persak,
Troskliwy opiekun i światły doradca Polski Ludowej– poprawki Józefa Stalina do Konstytucji PRL z 22 lipca 1952 roku, tekst dostępny online: depot.ceon.pl.

Film dostępny pod adresem /preview/resource/R1ByKyYCliwjS
Nagranie filmowe dotyczące konstytucji lipcowej z 1952 roku.
Trenuj i ćwicz.

Zasób interaktywny dostępny pod adresem https://zpe.gov.pl/a/DBSMJPFTC
Zapoznaj się z poniższymi tekstami i wykonaj polecenia.
Tekst A
Art. 1. [Reforma rolna]
(1) Reforma rolna w Polsce jest koniecznością państwową i gospodarczą i będzie zrealizowana przy udziale czynnika społecznego zgodnie z zasadami Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego.
(2) Przeprowadzenie reformy rolnej obejmuje:
a) upełnorolnienie istniejących gospodarstw o powierzchni niżej pięciu hektarów użytków rolnych;
b) tworzenie nowych samodzielnych gospodarstw rolnych dla bezrolnych, robotników i pracowników rolnych oraz drobnych dzierżawców;
c) tworzenie w pobliżu miast i ośrodków przemysłowych gospodarstw dla produkcji ogrodniczo‑warzywniczej, kolonii i ogródków działkowych robotniczych, urzędniczych i rzemieślniczych;
d) zarezerwowanie odpowiednich terenów dla szkół oraz poddanych zarządowi państwowemu lub samorządowemu ośrodków dla podniesienia kultury rolnej, wytwórczości nasiennej hodowlanej oraz przemysłu rolnego.
Art. 2. [Nieruchomości przeznaczone na cele reformy rolnej]
(1) Na cele reformy rolnej przeznaczone będą nieruchomości ziemskie o charakterze rolniczym:
a) stanowiące własność Skarbu Państwa z jakiegokolwiek tytułu;
b) będące własnością obywateli Rzeszy Niemieckiej i obywateli polskich narodowości niemieckiej;
c) będące własnością osób skazanych prawomocnie za zdradę stanu, za pomoc udzieloną okupantom ze szkodą dla Państwa lub miejscowej ludności, względnie za inne przestępstwa [...].
d) skonfiskowane z jakichkolwiek innych prawnych przyczyn;
e) stanowiące własność albo współwłasność osób fizycznych lub prawnych, jeżeli ich rozmiar łączny przekracza bądź 100 ha powierzchni ogólnej, bądź 50 ha użytków rolnych, a na terenie województw poznańskiego, pomorskiego i śląskiego, jeśli ich rozmiar łączny przekracza 100 ha powierzchni ogólnej, niezależnie od wielkości użytków rolnych tej powierzchni.
O położeniu prawnym nieruchomości ziemskich, należących do kościoła katolickiego lub gmin wyznaniowych innych wyznań, orzeknie Sejm Ustawodawczy.
Wszystkie nieruchomości ziemskie wymienione w punktach b, c, d i e części pierwszej niniejszego artykułu przechodzą bezzwłocznie bez żadnego wynagrodzenia w całości na własność Skarbu Państwa z przeznaczeniem na cele wskazane w art. 1‑ym część druga.
Cytat za: https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/przeprowadzenie-reformy-rolnej-16778475.
Tekst B
Ludowa historia Polski. Historia wyzysku i oporu. Mitologia panowaniaKomuniści w manifeście programowym zapowiadającym reformę (22 lipca 1944 r.) deklarowali […], że „ziemianie, mający zasługi patriotyczne w walce z Niemcami, otrzymają wyższe zaopatrzenie”, ale była to fikcja. W praktyce odbierano im często wszystko lub prawie wszystko [I]. Rządzący później doprecyzowali los wywłaszczonych: w teorii mieli prawo do uzyskania nowo utworzonego gospodarstwa na takich samych warunkach, jak ludność bezrolna, ale poza obrębem własnego majątku […]. W konstrukcji komunistycznej reformy najpierw mieli dostać ziemię chłopi bezrolni oraz właściciele gospodarstw karłowatych [II] […]. Pokazywało to polityczny cel władzy. Chodziło jej o obdzielenie ziemią jak największej liczby chłopów, a nie o stworzenie samowystarczalnych gospodarstw produkujących na rynek i mogących stosować nowoczesne techniki upraw. Nikt zresztą tego nie ukrywał, z komunistami na czele […]. We wrześniu 1944 r. Komitet Centralny PPR [zapowiedział również]: Podział […] ziemi poniemieckiej, jak też wywłaszczenie ziemi, będącej w posiadaniu zdrajców narodu polskiego [III].
Źródło: Adam Leszczyński, Ludowa historia Polski. Historia wyzysku i oporu. Mitologia panowania, Warszawa 2020, s. 501.
Zapoznaj się z poniższymi tekstami i na ich podstawie wykonaj kolejne polecenia.
Tekst A
Informacje o Teresie Torańskiej
Teresa Torańska (1944–2013) – wybitna dziennikarka. W czasach PRL współpracowała z prestiżowym, wydawanym w Paryżu polskim czasopismem „Kultura”. W demokratycznej Polsce pisała dla „Gazety Wyborczej” oraz tygodnika „Newsweek Polska”. Prezydent RP Bronisław Komorowski odznaczył pośmiertnie Teresę Torańską Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla rozwoju polskiego dziennikarstwa i szczególne osiągnięcia w pracy publicystycznej upowszechniającej wiedzę o najnowszej historii Polski”.
Informacje o rozmówcy
Jakub Berman (1901–1984) – prawnik i polityk komunistyczny, członek najwyższych władz PPR, a później PZPR. Wraz z Bolesławem Bierutem i Hilarym Mincem tworzył w latach 1949–1956 najściślejsze kierownictwo PZPR.
Fragment wywiadu z Jakubem BermanemT.T. – […] treść Manifestu Lipcowego uzgadniana była aż ze Stalinem?
J.B. – Naturalnie, Stalin bardzo był zainteresowany rozwojem sytuacji w Polsce. Chodziło zresztą nie tyle o uzgodnienie z nim jego treści, ile o wyjaśnienie im [tj. Sowietom] naszego stanowiska, które nie pokrywało się z ich doświadczeniami. […]
T.T. – Przecież głosiliście, że Polska będzie samodzielna.
J.B. – A co to ma wspólnego z samodzielnością! Uzgadnianie Manifestu czy zasad reformy rolnej to jedna sprawa, a samodzielność to druga. Zresztą oni tylko nam radzili i robili to w trosce o nas, chcąc, byśmy przeprowadzili w Polsce rewolucję w kształcie takim, jaki znali, a więc według nich najlepszą, bo zwycięską […]. Oni chcieli nam pomagać, radzić, a nie ingerować w nasze wewnętrzne sprawy. Polska miała być samodzielna i chcieliśmy tego nie tylko my, ale także Stalin. […]
T.T. – [Jednakże] Wilno i Lwów […] oddaliście?
J.B. – No tak, na inne, niż Stalin proponował, granice wschodnie nie było szans.
T.T. – A jakie mieliście prawo dysponować polskimi ziemiami?
J.B. – Proszę pani, pani operuje fikcjami. Takie czy inne plany można było sobie roić po I wojnie światowej […], ale po II wojnie te mity stały się absurdem. Nie chodziło więc o prawo, a o realia. Realne zaś były porozumienia Wielkiej Trójki z Teheranu i Jałty […]. Otrzymaliśmy ziemie bogatsze […]. Nie jestem pewien, czy byśmy je w ciągu kilkunastu lat, pracując nawet w pocie czoła – zbudowali.
T.T. – Ile z nich wywieziono do Związku Radzieckiego?
J.B. – Jakieś szacunki na pewno były robione, ale ich nie znam. […] Protestowaliśmy jednak […], by nie dopuścić do wywózek zakładów. Ziemie Odzyskane Sowieci traktowali jako swoje wojenne trofea i uważali, że znajdujące się tam dobra nie są nasze, tylko poniemieckie, więc ich prawa do nich są bezsporne […]. Nasze argumenty, że musimy podźwignąć kraj z ruin, na ogół spotykały się ze zrozumieniem Stalina i Mołotowa.
T.T. – Ale rozkazu, by w ogóle zaniechać wywózek nie wydali?
J.B. – Póki trwały działania wojenne, było to nie do pomyślenia […]. Trzeba […] zrozumieć, że wojna bardzo zniszczyła całą zachodnią połać Związku Radzieckiego i przy ogólnej biedzie i olbrzymich stratach rząd radziecki chciał choć trochę wzmocnić swój potencjał przemysłowy […].
T.T. – […] godziliście się, by polskich obywateli więziono w Związku Radzieckim?
J.B. – Proszę pani, nasza zgoda czy niezgoda nie miała żadnego znaczenia […]. Mogłem jedynie boleć, że takie fakty mają miejsce […]. Oni wszyscy – ze Stalinem na czele – uważali, że nas trzeba chronić, ratować, nam pomagać, bo my przez głupotę żądamy czy prosimy o odesłanie nam tych AK‑owców, którzy chcą nas mordować. Taki był pogląd Stalina i przekonanie go do innego nie przyniosłoby skutku.
Źródło: Fragment wywiadu z Jakubem Bermanem. Cytat za: Teresa Torańska, Oni, Warszawa 1989, s. 60–71.
Tekst B
Informacje o rozmówcy
Edward Ochab (1906–1989) – polski działacz komunistyczny. Członek tajnego sowieckiego Centralnego Biura Komunistów Polski przy Komitecie Centralnym WKP(b) w 1944 r. I sekretarz KC PZPR w 1956 i przewodniczący Rady Państwa w latach 1964–1968.
Fragment wywiadu z Edwardem OchabemT.T. – Nie mogliście zaprotestować [przeciwko sowieckim aresztowaniom AK‑owców]?
E.O. – Protestować trzeba było przede wszystkim przeciw awanturnikom z Londynu, którzy pchali naszą młodzież do walki z polską władzą ludową i Armią Czerwoną wyzwalającą ziemie Polski […]. Toczyła się walka na śmierć i życie o rozgromienie faszyzmu, o nowe oblicze Europy. W tej walce zginęły miliony Rosjan […] i synów innych narodów radzieckich.
T.T. – Ale przeciw wywózkom nie mogliście protestować?
E.O. – Jak? Wypowiedzieć wojnę? […] Oni mieli tu swoje linie komunikacyjne, milionowe armie […]. Musieli więc mieć tu wszystko jako tako zabezpieczone.
T.T. – To rozumiem, tylko co wy, co wy na to?
E.O. – […] Decyzje były trudne […]. Przede wszystkim musieliśmy zajmować się sprawą rozbudowy naszych ludowych sił zbrojnych, aby zwiększyć polski wkład w zwycięstwo nad III Rzeszą i umocnić nasze moralne prawo do powrotu nad Odrę i na Pomorze Zachodnie. Nie rozwiązalibyśmy tego zagadnienia bez wszechstronnej pomocy Związku Radzieckiego […]. Mimo nie najlepszych doświadczeń […] uporczywie pracowaliśmy nad pozyskiwaniem najbardziej dalekowzrocznej kadry AK dla idei nowej ludowej Polski, w oparciu o sojusz ze Związkiem Radzieckim […]. Rząd londyński pchał AK w sytuację niemal bez wyjścia. Często tragicznym był los tych tysięcy AK‑owców, którzy przez lata mężnie walczyli przeciw okupantowi hitlerowskiemu, a na progu pełnego zwycięstwa Polski i koalicji antyhitlerowskiej dali się zepchnąć na pozycje antyludowe i antyradzieckie […]. W tych dramatycznych [czasach] PKWN dobrze zasłużył się Polsce, choć oczywiście nie uniknęliśmy różnych błędów na naszej trudnej drodze. Nie zawsze mogliśmy skutecznie przeciwstawiać się błędom popełnianym przez naszych wielkich sojuszników […]. Chyba zbyt pochopnie radzieckie organa bezpieczeństwa narzuciły nam tzw. doradców, nawet w powiatowych urzędach bezpieczeństwa. Nie za wszystko mogli odpowiadać ludzie z PKWN, a już na pewno nie odpowiadamy za aresztowania dokonywane przez radziecką służbę bezpieczeństwa i za wywożenie Polaków.
[…]
T.T. – W powojennej Polsce zginęło tylu ludzi, tylu ludzi!
E.O. – […] Polska Ludowa służy przede wszystkim robotnikom i chłopom […]. W Polsce Ludowej dochodziło do wielkich starć klasowych, to prawda, ale przede wszystkim z reakcyjnym podziemiem, które zamordowało około 30 tys. ludzi, w tym także około 15 tys. członków PPR. […] z wyjątkową łagodnością i wyrozumiałością obeszliśmy się z reakcją prolondyńską […]. Ale poza jakimiś ogólnymi rozważaniami, w warunkach niezmiernie ostrej walki klasowej, podstawowym był problem władzy. Władzy, której nie można było oddać.
Źródło: Fragment wywiadu z Edwardem Ochabem. Cytat za: Teresa Torańska, Oni, Warszawa 1989, s. 181–182.
Sprawdź swoją wiedzę
Słownik
działające w konspiracji w latach 1940‑1945 na ziemiach polskich pod okupacją przedstawicielstwo rządu RP na uchodźstwie i władze administracyjne; jej zadaniem było organizowanie administracji cywilnej, a także docelowo przygotowanie rządowi na uchodźstwie warunków do objęcia władzy w wyzwolonej Polsce; Delegatura wraz z Krajową Radą Ministrów w Polskim Państwie Podziemnym były odpowiednikiem rządu
ciało polityczne utworzone podczas II wojny światowej przez Polską Partię Robotniczą (PPR) o charakterze samozwańczego polskiego parlamentu
marionetkowy, tymczasowy organ władzy wykonawczej w Rzeczypospolitej Polskiej, działający od 21 lipca do 31 grudnia 1944 r., funkcjonował pod polityczną kontrolą Józefa Stalina
(ros. Narodnyj komissariat wnutriennich dieł, Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych) ministerstwo wchodzące w skład rządu ZSRS – Rady Komisarzy Ludowych, istniejące pod tą nazwą w latach 1917–1946 i zastąpione przez KGB; organ odpowiedzialny za represje (w tym wielkie czystki)
cywilny i zbrojny ruch oporu przeciwko powojennej władzy komunistycznej w Polsce i dominacji ZSRS; przyjmuje się, że jesienią 1945 r. liczyło ponad 80 tys. członków
powstała w grudniu 1948 r. podczas Kongresu Zjednoczeniowego z połączenia Polskiej Partii Robotniczej oraz Polskiej Partii Socjalistycznej po pozbyciu się z ich szeregów przeciwników zjednoczenia; w wyniku połączenia PPS przestała istnieć, a władzę w PZPR przejęli dawni działacze PPR
koalicyjny rząd Rzeczypospolitej Polskiej powołany 28 czerwca 1945 r. jako realizacja postanowień konferencji jałtańskiej, na jego czele stanął Edward Osóbka‑Morawski; istniał do 1947 r.; został uznany przez państwa koalicji antyhitlerowskiej, które tym samym odmówiły dalszego poparcia dla rządu RP na uchodźstwie
forma głosowania o charakterze powszechnym, w którym udział mogą brać wszyscy obywatele uprawnieni do głosowania (tj. mający czynne prawo wyborcze)
układ wszystkich partii politycznych, a także stowarzyszeń i związków zawodowych; na system składają się też normy (regulują stosunki między partiami, relacje wewnątrzpartyjne oraz stosunki między partiami a strukturami państwowymi; mogą mieć charakter uregulowań prawnych lub zwyczajów), relacje między partiami i wewnątrz nich (opisują stosunki między ugrupowaniami rywalizującymi ze sobą w celu przejęcia władzy lub współpracującymi w celu jej sprawowania), funkcje (zadania, jakie system partyjny musi spełnić w danym systemie politycznym)
zbiór przepisów, które regulują sposób przeprowadzenia wyborów, w szczególności zasady wyłaniania ich zwycięzców i podziału mandatów