N‑Liryka instrumentalna‑pieśń bez słów, scherzo, nokturn, preludium cz. I
Dla ciekawskich
...jeszcze o Pieśni bez słów
Pieśń bez słów to gatunek związany przede wszystkim z postacią Feliksa Mendelssohna‑Bartholdy'ego. W twórczości innych kompozytorów epoki romantyzmu pojawia się jedynie epizodycznie np. u Piotra Czajkowskiego.
Nie wiem, czy wiesz, że przykładami scherza są....
Uczeń czarnoksiężnika Paula Dukasa (1865–1935)- scherzo symfoniczne, będące równocześnie poematem symfonicznym,
Walc-Scherzo na skrzypce i fortepian Piotra Czajkowskiego (1840–1893)
Recitativo i Scherzo-Kaprys na skrzypce i fortepian Fritza Kreislera (1875–1962)
Scherzo - Tarantella na skrzypce i fortepian Henryka Wieniawskiego (1835–1880)
Powyższy utwór to: Henryk Wieniawski Scherzo - Tarantella na skrzypce i fortepian
A forma nokturnu....
Choć Johna Fielda i Fryderyka Chopina należy uznać za najważniejszych twórców kształtujących cechy i postać nokturnu, to gatunek ten jest również obecny w twórczości innych kompozytorów. Ma on jednak postać bardziej incydentalną, marginalną. Pojawia się u Marii Szymanowskiej, Roberta Schumanna, Edwarda Griega, Franciszka Liszta. Stanowi czasem jedno z ogniw utworów wieloczęściowych np. Muzyki do Snu nocy letniej Feliksa Mendelssohna, II Kwartetu smyczkowego Aleksandra Borodina, VII Symfonii Gustawa Mahlera, baletu Daphnis i Chloe Maurycego Ravela, dwuczęściowego cyklu Nokturn i Tarantella na skrzypce i fortepian Karola Szymanowskiego. Claude Debussy Nokturnami zatytułował nawet cykl trzech programowych utworów na orkiestrę.
Jednak to Chopin stał się największym mistrzem nokturnu. To on kształtuje charakterystyczne dla tych kompozycji cechy. I to w tak znaczącym stopniu, że właściwości chopinowskiego nokturnu staną się synonimem jego cech gatunkowych.
Drobne utwory instrumentalne w połączeniu ze sztuką
Dopowiedzeniem malarskim tematu nokturnów mogą być przykłady poniżej zamieszczonych prac wybitnych malarzy, grafików. Kogo? Odszukaj punkt i sprawdź, czy ich znasz?
A to ciekawe, że preludium...
W baroku pojawia się również specyficzny rodzaj preludium - preludium chorałowe, zwane też przygrywką chorałową. Za mistrza tego gatunku uznać należy bez wątpienia Jana Sebastiana Bacha. Istotą tych kompozycji, przeznaczonych zwykle na organy, jest wykorzystanie melodii chorałowej (chorał protestancki). Melodia ta opracowywana była w rozmaity sposób: mogła się pojawić w całości lub we fragmentach, w jednym – na przykład najwyższym głosie lub wędrować między głosami itp. Tytuł przygrywki chorałowej był powieleniem tytułu melodii chorałowej.
Pomysł pisania samodzielnych preludiów, zwłaszcza fortepianowych, podejmuje wielu innych kompozytorów. Wśród nich między innymi: Sergiusz Rachmaninow, Aleksander Skriabin, Karol Szymanowski. Claude Debussy wyrazowość swoich preludiów dookreśla jeszcze programowymi tytułami: np. Dziewczyna o włosach jak len, Żagle, Zatopiona katedra, Ślady na śniegu itp. Mianem preludium opatrywano niekiedy nawet utwory orkiestrowe, na przykład poemat symfoniczny Preludia Franciszka Liszta, czy Preludium do Popołudnia Fauna Claude’a Debussy’ego.
Chopin nie nadawał swoim preludiom tytułów, ponieważ uważał, że tytuły są zbyt oczywiste i mogą wprowadzać słuchaczy w błąd co do źródeł inspiracji. Tytuły nadała George Sand - jego przyjaciółka i powierniczka. Jednak jej notatki z tytułami zaginęły. Te, które znamy, bazują na wspomnieniach jej córki Solange, albo zostały nadane przez badaczy twórczości Chopina. Interesującą historię przypisuje się okolicznościom nadania tytułu preludium, powszechnie nazywanego Deszczowym. Przeczytaj na ten temat poniższy tekst. Niech stanie się dopełnieniem wiadomości na temat tej formy muzycznej w aspekcie twórczości najwybitniejszego naszego polskiego romantyka.
Pewnego razu, gdy poszła z synem do miasta (George Sand), zerwała się nagła ulewa i odcięła ich od klasztoru. Z powrotem wyruszyć mogli dopiero wieczorem, śród szybko zapadającej ciemności. Po drodze porzucił ich woźnica, który nie chciał jechać po ciemku, poszli więc dalej piechotą. W wąwozie zalanym przez wezbrany potok kaleczyli nogi na ostrych kamieniach, leśne gąszcza szarpały ich ubiór. Przedzierali się pod górę po stromych zboczach, śród deszczu, przez sześć godzin. Do klasztoru dotarli o późnej nocy, przemoczeni do nitki, bez obuwia, zbiedzeni drogą. Gdy stanęli w drzwiach, zobaczyli Chopina, który znad fortepianu spojrzał na nich nieprzytomnym wzrokiem.
- Ach – zawołał zrywając się z miejsca – dobrze wiedziałem, że już nie żyjecie.
Był jakby w transie i dopiero po chwili odzyskał równowagę. Oczekiwał ich powrotu w takim napięciu, że popadł w rodzaj halucynacji. Opowiadał, że myśląc o grożącym im niebezpieczeństwie, przestał rozróżniać jawę od koszmarów, które go osaczały. Siedział przy fortepianie i grał, ale zdawało mu się, że nie żyje, ze utopił się w jeziorze i czuje, jak na piersi spadają mu lodowate krople wody w miarowych odstępach.
- To był deszcz, który bije o dach – wtrąciła George.
- Nie słyszałem go – obruszył się i zaczął grać znowu.
Po latach wspominając ten incydent George Sand słusznie pisała o swoim przyjacielu: „Jago geniusz był pełny tajemniczych harmonii natury, które wyrażały się przez najwyższy ekwiwalent myśli muzycznej, a nie przez niewolnicze powtórzenie zewnętrznych dźwięków”. […] Dlatego nieważne wydają się dociekania, które Preludium grał Chopin pani Sandowej nocy. […] Wybór wydaje się możliwy tylko między szóstym, a słynnym piętnastym, które ku niezadowoleniu Chopina nazwano popularnie Preludium deszczowym.
={CART1