Ćwiczenia
Tekst do ćwiczenia 1.
Koniec świataZe śmiercią mego dziadka pod koniec roku 1905, a po raz drugi dwanaście lat później, po spaleniu starego domu pod koniec pierwszej wojny, świat dla mnie naprawdę się skończył. I potem chyba jeszcze jakieś dwa razy. I to dobrze, bo na to się kończy, aby się znów zaczynało.
Goethe mówi o tym:
Jak długoś nie doszedł do tego:
Zgiń i na nowo się stań!
Jesteś tym mętnym gościem
Na tej ciemnej ziemi.
Każdy Raz, kiedy świat się skończy - a są epoki, które w to obfitują - człowiek, w którego żyłach sączy się jeszcze nieco krwi, mógłby zacząć raz jeszcze żyć. Pod jednym warunkiem. Mimo woli, nawet wbrew woli, zacytuję moją babcię Otylię, damę wyniosłą wobec pysznych, a głębokiego serca wobec biednych i słabych. Na moje zapytanie, który egoizm gorszy, młodociany czy starczy, odpowiedziała stanowczo: “Stary najgorszy, skostniały, ciasnego serca, zdolny do podeptania życia, wprost okrutny, niech cię Bóg broni od tego”. To był warunek, którego starałem się przestrzegać: Nie stać się starym! Z tym założeniem chcę na zakończenie opisać pewną scenę z pewnego salonu, tuż przed samym końcem świata.
Skąd ja do tego, aby pisać o salonach? Trzeba się przyznać. W moim dzieciństwie i jeszcze chłopięctwie wciąż krążyłem wokół salonów. Prowincjonalnych co prawda, ale przecie zaczepionych o słynną belle epoque, zarówno poprzez ludzi, jak poprzez modę.
Bazując na fragmencie wstępu Wojciecha Karpińskiego do zbioru Zbiegi okoliczności Konstantego Jeleńskiego, wymień cechy eseisty.
WprowadzenieTo było moje spotkanie prawdziwie swobodnego Polaka, lekcja indywidualnego stylu i społecznej wyobraźni. Także lekcja pamięci. Najbardziej kosmopolitycznyeschatologiczny z emigracyjnych pisarzy, obecny w kilku językach i tradycjach kultury, nie tylko dał uderzający przenikliwością zarys genealogii polskiej inteligencji, ale właśnie w konfrontacji z polską tematyką, na tle gospodarstwa polszczyzny, jego głos zyskiwał szczególną siłę i osobisty ton. [...] Jeleński, przymierzając zachodnie mody i dylematy, pozostaje sobą, zachowując stały wzorzec czy raczej stałą otwartość. Nie tylko przekłada Gombrowicza i Miłosza na języki obce. Tłumaczy zawartą w ich dziełach wizję człowieka na język najnowszych prądów intelektualnych, a jednocześnie pokazuje ich oryginalność, nową drogę wyznaczaną przez nich polskiej kulturze, ich odmienność od dominujących dziś w świecie wzorów pisania i myślenia. Posługuje się swobodnie kilkoma językami, lecz sam przyznaje, że jego domem jest polszczyzna. W kilku szkicach dał doskonałą interpretację bliskich mi pisarzy emigracyjnych. Bez pedantyzmu, jakby od niechcenia przedstawił drogi rozwoju literatury współczesnej. Co go interesuje? “Błysk i urok szczegółu”. Kto jest mu potrzebny? Nie “eschatologicznieschatologiczni prorocy”, lecz “ontologiczniontologiczni mistycy, jasnowidzący - teraz i dziś - ukryte związki między poszczególnymi przedmiotami i istnieniami”. Analizuje indywidualną wyobraźnię i społeczną mitologię.
Źródło: Wojciech Karpiński, Wprowadzenie, [w:] Konstanty Jeleński, Zbiegi okoliczności, Paryż - Kraków 2018, s. 8–9.
Jak rozumiesz poniższe słowa Wojciecha Karpińskiego o eseju? Czy zgadzasz się z nimi? Uzasadnij swoją odpowiedź.
Herb wygnaniaEsej jest hybrydą i to najczęściej nietrwałą. Traci smak nie tylko poza granicami kultury i języka, ale i generacji, w których powstał. Tu tkwi sekret jego uroku i jego rozlicznych słabości. Cierpi na niedowład formy, tym różni się od poezji; na niedowład wyobraźni, tym różni się od prozy narracyjnej; na niedowład myśli, tym różni się od filozofii.
Źródło: Wojciech Karpiński, Herb wygnania, Paryż 1989, s. 55.
Zapoznaj się z początkiem eseju Pomieszanie języków Stanisława Barańczaka i zapisz w formie mapy myśli, w jakich kierunkach mogłyby potoczyć się dalsze rozważania, zaczynając od haseł: język, tłumaczenie.
Pomieszanie językówEmigrationEmigration, exileexile, expatrationexpatration - chyba jeszcze parę haseł tego rodzaju da się znaleźć w angielskich słownikach wyrazów bliskoznacznych, i zapewne każdy taki synonim zaczyna się od “e-” czy “ex-”, nostalgicznych przedrostków wyłączenia i wykluczenia. Każdemu “e-” towarzyszy jednak jakieś przeciwstawne co do sensu “in-”, znak inkorporacjiinkorporacji, włączenia - nawet gdy występuje w tak ciężkich od obcości słowach jak “intruz” czy “imigrant”. Przypuszczam, że prawie każdy, komu zdarzyło się w życiu przekroczyć niewidzialną granicę między tym “e-” i “in-”, znalazł się przynajmniej raz w sytuacji, w której nawiedziło go dogłębne poczucie semantycznegosemantycznego rozchwiania przenikającego całą jego egzystencję. Dla skrótu można by nazwać to doznanie Syndromem Wieży Babel Emigration.
Źródło: Stanisław Barańczak, Pomieszanie języków, [w:] Kosmopolityzm i sarmatyzm. Antologia powojennego eseju polskiego, Wrocław 2003, s. 498.
Zredaguj esej na podany temat: Jaki wpływ na sposób postrzegania świata mają czasy, w których żyjesz? W pracy odwołaj się do własnych doświadczeń. Twoja praca powinna mieć co najmniej 400 słów.