Między światłem a symbolem. O poszukiwaniach artystycznych Władysława Podkowińskiego
Pod lupą nowej wiedzy
Początki drogi twórczej Władysława Podkowińskiego
1866 – Narodziny Władysława Podkowińskiego w Warszawie
1885 – Studia malarskie artysty w akademii petersburskiej
1889 – Pobyt artysty w Paryżu i poznanie tendencji impresjonistycznych
1894 – Powstanie obrazu Szał uniesień
1895 – Śmierć Władysława Podkowińskiego w Warszawie
W polskim malarstwie trzeciej ćwierci XIX wieku silnie zakorzeniony był nurt akademizmu i realizmu, połączony z malarstwem historycznym. W Warszawie lat 60. i 70. czołową postacią artystyczną był Wojciech Gerson – malarz pejzażysta, przedstawiciel realizmu, krytyk, historyk sztuki i pedagog, współzałożyciel Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych i kilku szkół artystycznych, autor ilustracji gazetowych i książkowych czy dekoracji malarskich wielu budynków publicznych.
Klasa Rysunkowa powstała w 1865 roku, po kasacie przez władze carskie wcześniejszej Szkoły Sztuk Pięknych. Wojciech Gerson wykładał w niej od 1871 do 1896 roku. Wykształcił całą plejadę artystów, m.in. Józefa Chełmońskiego, Józefa Pankiewicza, Jana Stanisławskiego czy Leona Wyczółkowskiego. Gerson kładł duży nacisk na studium z natury i warsztat rysunkowy. Zaszczepił swym uczniom szacunek dla tradycji malarstwa i jednocześnie poczucie własnej niezależności twórczej. Odrzucał jednak nowe prądy artystyczne, zarówno impresjonistyczną wrażeniowość jak symbolistyczną metaforykę.
Jednym z dobrze zapowiadających się adeptów malarstwa (a właściwie rysunku) w Klasie Gersona był Władysław Podkowiński. Urodzony w 1866 roku w Warszawie pochodził ze zubożałej rodziny, osieroconej przez ojca. Naukę w Klasie Rysunkowej pobierał w latach 1882‑1884, by następnie kontynuować studia za granicą. Swój talent artystyczny rozwinął bardzo szybko. Już jako dwudziestoparolatek odnalazł własną drogę twórczą, stał się prekursorem nowych tendencji w rodzimej sztuce, zyskał uznanie i stworzył dzieła należące obecnie do kanonu malarstwa polskiego. Jego talent nie miał jednak szansy w pełni zabłysnąć – bieda i trudne warunki bytowe spowodowały u Podkowińskiego gruźlicę, na którą zmarł przedwcześnie, w 1895 roku, mając zaledwie 29 lat.
Pod wpływem spotkania z Gersonem Podkowiński zakochał się w rysunku, nie chciał w ogóle być malarzem, tylko rysownikiem. Jeszcze w czasie nauki zaczął publikować swoje prace w lokalnych gazetach warszawskich – związał się z popularnym Tygodnikiem Ilustrowanym i Wędrowcem. Środowiska obu tych gazet promowały i głosiły walory sztuki realistycznej, związanej z codziennym życiem.
Pobudziło to w Podkowińskim reporterską pasję i szczegółowość naturalisty. W swoich pracach obserwował i ilustrował życie współczesnej Warszawy. Tworzył rysunki realistyczne, reporterskie. Portretował zdarzenia codzienne, różne grupy społeczne – arystokratyczne towarzystwo na wyścigach i scenki z życia lokalnej biedoty. Zarobkowo portretował też w małych obrazkach wytworne damy i wojskowych.
Praca reporterska pozwoliła młodemu Podkowińskiemu zaoszczędzić fundusze na dalszą edukację. W okresie 1885‑1886 kontynuował studia malarskie w akademii petersburskiej w pracowni batalisty Bogdana Willewaldego. Uczelnia ta nie cieszyła się wówczas renomą i uznaniem środowiska artystycznego i uchodziła za przeciętną czy wręcz słabą. Toteż młody artysta niewiele na niej skorzystał, a popadłszy w konflikt z nauczycielami po roku powrócił do Warszawy. Umocnił tam jednak przyjaźń z Józefem Pankiewiczem poznanym kilka lat wcześniej w Klasie Gersona.
Epizod z impresjonizmem
Momentem przełomowym w drodze twórczej Podkowińskiego był rok 1889 i wyjazd, wraz z Pankiewiczem, do Paryża. Niespełna roczny pobyt nad Sekwaną (w skandalicznych warunkach bytowych co przyczyniło się bezpośrednio do rozwoju choroby artysty) zaowocował zmianą jego priorytetów. Podkowiński zetknął się w Paryżu ze sztuką impresjonistów i postimpresjonistów. Dzięki nim, oglądając dzieła koncentrujące się wokół zagadnień koloru i światła formy malarskiej, zdeklarowany rysownik powrócił do technik malarskich.
W Paryżu Podkowiński porzucił całkowicie realistyczną konwencję swoich wcześniejszych prac. Zaczął zgłębiać impresjonistyczne techniki, utrwalając na płótnie ulotne wrażenia wizualne. Po powrocie malarz wystawił w warszawskim Salonie Aleksandra Krywulta swe paryskie obrazy, budząc ostry sprzeciw krytyki i publiczności. Odbiorcy przyzwyczajeni do realistycznej konwencji nie rozumieli szkicowego, wrażeniowego sposobu widzenia i niechlujnej z pozoru techniki. Mimo krytyki Podkowiński uporczywie rozwijał swoje fascynacje impresjonistyczne. Nurt ten w jego twórczości reprezentowany jest bardzo konsekwentnie i wytrwale. Był on jednym z pierwszych, obok Józefa Pankiewicza, reprezentantów impresjonizmu w malarstwie polskim.
Obraz Dzieci w ogrodzie Władysław Podkowiński namalował podczas wakacji w podwarszawskich majątkach przyjaciół, w Mokrej Wsi i Chrzęsnem.
W kompozycji obrazu Podkowiński użył zabiegu ujęcia i wykadrowania w bliskim planie fragmentu natury. Zbudowany po przekątnej obraz, malarz oparł na kontraście gamy ciepłej i zimnej. Przeważają w nim tonacje żółcieni i zielenie. Paletę barw dopełnia szarofioletowy błękit furtki ogrodowej, figurek dzieci i ich krótkich cieni na ścieżce. Efekt upalnego letniego dnia osiągnął artysta nadając scenie w rozsłonecznionym ogrodzie lekko rozbielony ton. Obraz został zaprezentowany na jesiennym Salonie Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w 1892.
Na początku lat 90. XIX wieku, w swojej warszawskiej pracowni, prowadził liczne obserwacje miasta w różnych porach dnia i roku. Efektem tych poszukiwań są studia ulicy Nowy Świat w dzień letni i zimowy. W lecie przebywał pod Warszawą, w Mokrej Wsi i Chrzęsnem koło Radzymina, w Wilczycach, Bidzinach i Sobótce koło Sandomierza, gdzie tworzył migotliwe, pełne słonecznego światła pejzaże wiejskie i leśne. Drobnymi uderzeniami pędzla artysta wydobył rozedrgane plamy światła i cienie, wprowadził swobodną, impastową fakturę, kompozycję opierał na kontraście tonów ciepłych i zimnych. W 1891 r. Podkowiński namalował Portret Wincentyny Karskiej uznany za pierwszy w historii sztuki polskiej wizerunek wykonany w plenerze.
Nurt symbolizmu w malarstwie Władysława Podkowińskiego
W 1892 roku pojawiła się w malarstwie Podkowińskiego odmienna od impresjonistycznej tematyka charakterystyczna dla rodzącego się w Europie nurtu symbolizmu. Były to prace czerpiące inspiracje z dzieł literackich, muzycznych czy filozoficznych, skoncentrowane na najstarszych wątkach kultury - miłości i śmierci.
Malarz zaczął tworzyć obrazy o odmiennej stylistyce, korzystając z innych środków wyrazu. Artysta ograniczył znacznie paletę barw do brązów i szarości, obrazy stają się ciemne, wręcz monochromatyczne. Ich nastrój jest mroczny, ciężki, niepokojący, przesycony tajemniczością a treść często niejednoznaczna. Pierwszym takim obrazem był Taniec szkieletów przedstawiający korowód nagich kobiet wirujących w szaleńczym tańcu z kościotrupami.

Kolejne dzieła samymi tytułami przywołują aurę tajemniczości i ukryte znaczenia: Miraże - kompozycja symboliczna, Fantazja. Oddaj mi serce, Nocturn - bajka o zaklętej królewnie czy kameralna Rozmowa. Są to prace o silnym napięciu emocjonalnym, przesycone nastrojem smutku i napiętego oczekiwania. Być może wpływ na tak silną zmianę w twórczości artysty miała jego pogłębiająca się nieuleczalna choroba.
Zaledwie na rok przed śmiercią artysta stworzył swój najbardziej znany obraz symboliczny – Szał uniesień. Podkowiński ukazał jeden z najbardziej znanych w sztuce motywów ikonograficznych – nagą kobietę na koniu. Postaci na prawie trzymetrowym płótnie są ponadnaturalnej wielkości, ujęci w niezwykle dynamicznej kompozycji, z użyciem ciemnej, niemal monochromatycznej palety barw.
Na rozhukanym, olbrzymim koniu, na jakiejś apokaliptycznej bestii rzuconej w chaos, w zamęt wichrzących się tumanów chmur i mgławic, na wpół leży naga kobieta, oplótłszy koniowi kark ramionami, tuląc się do niego twarzą, piersią, korpusem, cisnąc mu konwulsyjnie boki nogami – pisał w Kurierze Codziennym 18 marca 1894, Kazimierz Tetmajer.
Rumak i kobieta porwani są niepohamowanym szałem. Kobieta i koń symbolizują zmysłowość, siłę erotycznych instynktów, siłę a zarazem samozagładę natury, fizyczne szaleństwo i obłęd, niszczącą moc. Obraz ten uznawany jest za jedno z prekursorskich dzieł polskiego symbolizmu. Jest też uważany za zapowiedź ekspresjonizmu w malarstwie. Krytycy ówcześni jednak wzbraniali się przed zaliczeniem go do jakiegoś malarskiego nurtu. Stefan Laurysiewicz napisał: Praca taka przy całej oryginalności swoich wad i wielkości swoich zalet powinna stanąć odrębnie, jako oderwane dzieło dużego talentu, nie dążące do żadnego kierunku.
Pokaz obrazu zakończył się ogromnym sukcesem młodego impresjonisty. Obraz wystawiony w Towarzystwie Zachęty Sztuki Pięknych obejrzała, niezwykła jak na owe czasy, liczba dwunastu tysięcy widzów. Budził on od początku ogromne zainteresowanie ale i skrajne emocje. Przez część konserwatywnego warszawskiego mieszczaństwa uznany został za nieobyczajny. Niektórzy krytycy dopatrywali się w nim jedynie nieudanej prowokacji malarskiej i wytykali błędy warsztatowe. Inni natomiast, i ci byli w większości, widzieli dzieło wybitne, nietuzinkowe, osobne, niepokojące i zapowiadające nowy nurt w sztuce. Przez młodych twórców obraz uznany został za manifest nowej sztuki, za wyraz buntu przeciw zastanym kanonom estetycznym.
Legendę obrazu podsyciła dodatkowo próba zniszczenia go przez samego autora, który pod koniec wystawy pociął płótno nożem. Powody tego zachowania nie są jasne. Dopatrywano się w nich reakcji na krytykę dumnego i niepokornego artysty, wyrazu prywatnego zawodu miłosnego ale też świadomej manifestacji artystycznej.
Ostatnie dzieło wielkiego artysty
Ostatni, niedokończony, obraz Władysława Podkowińskiego jest niezwykle mroczny i tajemniczy. To nokturn Marsz żałobny. Podkowiński zaczął nad nim pracę pod koniec jesieni 1894 roku, będąc już krańcowo wyczerpany chorobą (zmarł w styczniu następnego roku). W ciemnym, nocnym krajobrazie, za rozświetloną mistycznym światłem trumną, postępuje ciemny kondukt żałobny. Z mroku wyłania się postać mężczyzny w tragicznym geście żegnającego zmarłą kobietę. Z jego szeroko otwartych ust zapewne wydobywa się krzyk wyrażający rozpacz po stracie ukochanej osoby. Nad całą sceną unoszą się ciemne dzwony.
Krytycy chętnie widzieli w tym dziele testament artysty. Główną inspiracją do podjęcia pracy nad tym obrazem był jednak utwór poetycki Kornela Ujejskiego Marsz pogrzebowy Szopena, który z kolei zainspirowany został fragmentem Sonaty b‑moll, op. 35 Fryderyka Chopina. Podkowiński realizuje w obrazie ideę korespondencji sztuk (correspondnce d'art) obecną silnie w sztuce symbolistów i ekspresjonistów. Uważali oni, że różne dziedziny sztuk oddziałują na siebie nawzajem, dzieła literackie czy muzyczne mogą stać się inspiracją, zostać przełożone na język obrazowy. Wrażenia płynące z form malarskich miały się przenikać z doświadczeniami płynącymi z poezji i muzyki, tworząc nową jakość estetyczną. Taki zabieg, poprzez skojarzenie z innymi dziełami, miał potęgować oddziaływanie obrazu na widza.
Podsumowanie
Twórczość Władysława Podkowińskiego stanowi przykład nieustannych poszukiwań artystycznych oraz odwagi w przełamywaniu obowiązujących schematów. Artysta, rozwijając się od realizmu, przez impresjonizm, aż po symbolizm, konsekwentnie kształtował własny język malarski, w którym coraz większą rolę odgrywały emocje, nastrój i ukryte znaczenia. W jego dorobku widoczne jest dążenie do wyrażania nie tylko rzeczywistości zewnętrznej, ale także przeżyć wewnętrznych i uniwersalnych tematów związanych z ludzką naturą. Dzięki temu jego malarstwo nabrało głębi i stało się ważnym etapem w przemianach sztuki polskiej końca XIX wieku. Mimo krótkiego życia wpływ Władysława Podkowińskiego na rozwój malarstwa był znaczący. Jego twórczość łączy różne nurty artystyczne i zapowiada nowe kierunki, co sprawia, że pozostaje on jednym z istotnych twórców swojej epoki.




