Dowiedz się
Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy
Utwór Zbigniewa Herberta Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy pochodzi z jednego z najpopularniejszych tomików jego poezji –Pan Cogito. Sam tytuł zbioru, nawiązujący do znanej sentencji Kartezjusza: Myślę, więc jestem (Cogito ergo sum)
, zdradza charakter tej poezji. Jest to cykl filozoficznych rozważań tytułowego bohatera. Składają się nań refleksje nad samym sobą, śmiercią i cierpieniem, powołaniem i przeznaczeniem. Każdy z wierszy odwołuje się do tradycji literackiej, religijnej i historycznej.

Film dostępny pod adresem /preview/resource/R1ZJ7X786MEPK
Film z nagraniem utworu Zbigniewa Herberta Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy.
Forma i tematyka utworu
Wiersz, jak sugeruje już tytuł, ma formę krótkiego opowiadania. Opisuje spotkanie człowieka poszukującego odpowiedzi na fundamentalne pytania z Bogiem. O spotkaniu tym opowiada Pan Cogito, który swoją relację wpisuje w kompozycyjną ramę: dwie pierwsze strofy wprowadzają odbiorcę w sytuację, cztery ostatnie zamykają niezwykłą opowieść. Wewnątrz ramy odbywa się intrygujący dialog między człowiekiem a Bogiem. Mimo że właściwym bohaterem opowieści jest filozof Spinoza, w rozmowie mówi głównie Bóg, który na ogół wydaje się milczący i nieodgadniony. Dla przykładu - Konrad, bohater Mickiewiczowskich Dziadów, próbując mierzyć się z Bogiem, nie otrzymał żadnej odpowiedzi:
DziadyMilczysz! – Jam Ci do głębi serce me otworzył. […]
Milczysz! – nie dasz dla serca, dajże dla rozumu.
[…] Milczysz i ufasz, że masz silne ramię –
Wiedz, że uczucie spali, czego myśl nie złamie.Źródło: Adam Mickiewicz, Dziady, [w:] Adam Mickiewicz, Utwory dramatyczne, t. III, Warszawa 1982, s. 163.
W wierszu Herberta filozof, który zapragnął dosięgnąć Boga
, zostaje wysłuchany. Stwórca objawia mu się i prowadzi z nim długą rozmowę. Co więcej, w stosunku do oszczędnych i precyzyjnie skonstruowanych pytań Spinozy Bóg wydaje się wręcz gadatliwy.

SpinozaSpinoza – wizerunek filozofa w wierszu

W wierszu postać Spinozy przedstawiona została życzliwie (choć słowa: lubię twoją geometryczną łacinę
, będące wyraźną aluzją do jego prób geometrycznego uzasadnienia świata, brzmią nieco ironicznie). Filozof nie zabiega o dobra materialne ani o poparcie wielkich tego świata. Cel jego trudów jest czysty: pragnie tylko zgłębić wiedzę o Bogu i świecie. Pracuje w skromnych warunkach, nie zwracając uwagi na wysiłek i potrzeby ciała: ręce jego są pokaleczone i drżące
, wzrok zniszczony, odzienie i pokarm nędzne. Pan Cogito przedstawia więc Spinozę nie tylko jako mądrego, ale i ascetycznego filozofa, porównując go z innymi nowożytnymi myślicielami – przebiegłym Erazmem z Rotterdamu i dbającym o dochody Kartezjuszem.
Chęć zbadania intrygującej Spinozę idei Boga Pan Cogito zamyka w lapidarnejlapidarnej formule: zapragnął dosięgnąć Boga
. Gdy marzenie filozofa się spełnia i ma on okazję rozmawiać ze Stwórcą, większość jego pytań nadal dotyczy idei Bytu Najwyższego, ujętego w filozoficzną formułę pierwszej przyczyny i przyczyny ostatecznej.
Łóżko SpinozyJest rzeczą zastanawiającą, że w naszej pamięci najmocniej utrwalają się postacie wielkich filozofów z okresu, kiedy ich życie miało się ku końcowi. Sokrates podnoszący do ust kielich cykuty, Seneka, któremu niewolnik otwiera żyły (jest taki obraz Rubensa), Kartezjusz błąkający się po zimnych pałacowych pokojach i przeczuwający, że rola nauczyciela królowej szwedzkiej będzie jego rolą ostatnią, stary Kant, który wącha tarty chrzan przed udaniem się na codzienny spacer (laska idzie przodem i coraz bardziej zagłębia się w piasek), Spinoza trawiony przez suchoty, szlifujący cierpliwie soczewki, tak już słaby, że nie będzie mógł skończyć Traktatu o tęczy… Galeria szlachetnych moribundówmoribundów, blade maski, odlewy gipsowe.
W oczach biografów Spinoza uchodzi nieodmiennie za ideał mędrca – skupiony bez reszty nad precyzyjną architekturą swego dzieła, doskonale obojętny wobec spraw materialnych, wyzwolony od namiętności. Istnieje wszakże pewien epizod w jego życiu, który jedni pomijają milczeniem, dla innych zaś jest niezrozumiałym wybrykiem młodości.
Otóż w roku 1656 umarł ojciec Spinozy. Baruch miał w rodzinie opinię dziwaka, młodzieńca bez zmysłu praktycznego, który trawi cenny czas, studiując niezrozumiałe księgi. Dzięki sprytnym machinacjom (główną rolę grała w tym przyrodnia siostra Rebeka i jej mąż Casseres) pozbawiono go spadku, żywiąc nadzieję, iż roztargniony młodzieniec tego nawet nie zauważy. Tymczasem stało się inaczej.
Baruch wytoczył przed sądem proces z energią, jakiej nikt u niego nie podejrzewał; zaangażował adwokatów, powołał świadków, był rzeczowy i namiętny, doskonale zorientowany w najsubtelniejszych szczegółach procedury i przekonywający jako wyzuty z praw, skrzywdzony syn.
Uporano się stosunkowo szybko z podziałem nieruchomości (istniały w tej materii jasne przepisy prawne). Ale teraz nastąpił niespodziewanie akt drugi procesu, budząc powszechny niesmak i zażenowanie.
Baruch – jakby wstąpił w niego szatan posiadania – zaczął się spierać o każdy niemal przedmiot pochodzący z ojcowskiego domu. Zaczęło się od łóżka, na którym umarła jego matka Debora (nie zapomniał także o ciemnooliwkowych zasłonach). Domagał się potem rzeczy pozbawionych wartości, tłumacząc to emocjonalnym przywiązaniem. Sąd nudził się potężnie i nie mógł pojąć, skąd bierze się u tego ascetycznego młodzieńca nieprzeparta chęć odziedziczenia pogrzebacza, cynowego dzbanka z oderwanym uchem, zwykłego kuchennego stołka, fajansowej figurki przedstawiającej pasterza bez głowy, zepsutego zegara, który stał w sieni i był siedliskiem myszy, czy też obrazu wiszącego nad kominkiem, tak dokładnie sczerniałego, że wyglądał jak autoportret smoły.
I Baruch wygrał proces. Mógł teraz z dumą usiąść na piramidzie swoich łupów, rzucając pogardliwe spojrzenie na tych, którzy usiłowali go wydziedziczyć. Ale nie zrobił tego. Wybrał tylko łóżko matki (z ciemnooliwkową zasłoną) – resztę darowując pokonanym przeciwnikom procesowym.
Nikt nie mógł zrozumieć, dlaczego tak postąpił. To wszystko wydawało się jawną ekstrawagancją, w istocie jednak pełne było głębszego znaczenia. Tak, jakby Baruch chciał powiedzieć, że cnota nie jest wcale azylem słabych, zaś akt wyrzeczenia jest aktem odwagi tych, którzy poświęcają (nie bez żalu i wahania) rzeczy powszechnie pożądane dla spraw niezrozumiałych i wielkich.Źródło: Zbigniew Herbert, Łóżko Spinozy, [w:] tegoż, Martwa natura z wędzidłem.
Bóg w utworze Herberta
Kim jest drugi bohater wiersza – ten, którego filozof zobaczył za tajemniczą zasłoną? Warto zaznaczyć, że postać, którą Pan Cogito nazywa Bogiem, jest wieloznaczna. Wątpliwości budzi już sam tytuł utworu – to opowieść o kuszeniu Spinozy. Można uznać, że jest to jeden z kluczy do odczytania wiersza, podobnie jak odpowiedź na pytania, kto i w jakim celu kusi filozofa.

Używana w wierszu frazeologiafrazeologia i wyobrażenia czerpane zwłaszcza ze Starego, ale także z Nowego Testamentu powodują, że Bóg Herberta przypomina biblijnego Stwórcę, choć został wyposażony w pewne kontrowersyjne z religijnego punktu widzenia cechy (np. jest Bogiem, który kusi człowieka!). Przedstawiony został antropomorficznieantropomorficznie, na podobieństwo człowieka (zgodnie z kanonem malarstwa religijnego, które ukazuje go jako starca z siwą brodą). Bóg gładził roztargniony brodę, łamał palce, / chrząkał
, być może zniecierpliwiony filozoficznym wywodem Spinozy, na koniec zaś słychać jego oddalające się kroki.
Główne dzieło filozoficzne Spinozy – Etyka w porządku geometrycznym dowiedziona – w matematyczny sposób mówi na temat Boga, świata, człowieka i istniejącego porządku moralnego. W wierszu Herberta Bóg chwali geometryczne wysiłki filozofa, ale sugeruje, że racjonalny wykład nie dotyka spraw najważniejszych: pomówmy jednak / o Rzeczach Naprawdę / Wielkich”. I tu rozpoczyna się proces określony w tytule mianem kuszenia. Czy kuszenie to polega na zachęcaniu do złego, czy może jest wyrazem troski? Bóg przekonuje Barucha, że nie roztrząsanie filozoficznych kwestii, ale proste codzienne sprawy należą do „Rzeczy Naprawdę Wielkich.
Najważniejsza z pokus pojawia się na końcu: dotyczy ona ludzkiej miłości i dawania nowego życia (pomyśl o kobiecie / która da ci dziecko
). Waga miłości wyeksponowana została dzięki wykorzystaniu barokowej gradacjigradacji, ale również poprzez powtórzenie, że rozmowa dotyczy Rzeczy Wielkich. Spinoza nigdy się nie ożenił, a ludzkie afekty uważał za niegodne. Bronił jednak abstrakcyjnej, rozumowej miłości do Boga. I do tej tezy odnosi się wyznanie Boga: Stwórca nie oczekuje miłości rozumowej, ale naiwnej i spontanicznej, do jakiej zdolni są ludzie prości:
Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy– chcę być kochany
przez nieuczonych i gwałtownych
są to jedyni
którzy naprawdę mnie łaknąŹródło: Zbigniew Herbert, Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy, [w:] tegoż, Wiersze zebrane, Kraków 2008, s. 419–421.
Należy zwrócić uwagę na dwa fakty - po pierwsze, Herbert nawiązuje tu wyraźnie do wielu ewangelicznych historii, w których Chrystus otaczał się maluczkimi, zyskiwał i cenił miłość ubogich, prostych i grzeszników. Krytykował zaś uczonych w Piśmie, którzy wypełniali wszelkie nakazy religijne, a nie mieli w sobie szczerej wiary i prawdziwej miłości. Po drugie - o kuszeniu Spinozy opowiada Pan Cogito...
Słownik
(gr. phrasis – mówienie + logos – słowo, nauka) zasób związków frazeologicznych właściwych danemu językowi; dział językoznawstwa badający związki frazeologiczne danego języka
Pierwsza Przyczyna, Nieruchomy Poruszyciel - mianem Pierwszej Przyczyny filozofowie określali byt, który spowodował powstanie wszelkich innych przyczyn, sam będąc pierwszym w ich ciągu; jego istnienia dowodzono na mocy logiki (m.in. twierdzenia, że wszystko musi mieć przyczynę); Pierwszą Przyczynę nieraz identyfikowano z Bogiem
(gr. anthropos - człowiek, morphe - kształt) rodzaj przenośni przypisującej przedmiotom, zwierzątom, roślinom, zjawiskom lub pojęciom cechy ludzkie
(łac. gradatio – stopniowanie) – inaczej stopniowanie; polega na uszeregowaniu słów lub sformułowań według tego, jak się nasila lub słabnie ich intensywność znaczeniowa; służy wzmacnianiu ekspresywności wypowiedzi