Dowiedz się
O Stanisławie Grochowiaku

Julian Przyboś nazwał go pogardliwie „turpistąturpistą”, czyli tym, który pisze o brzydocie. Krytyk literacki Jan Błoński poszedł o krok dalej i określił go mianem „fetyszysty brzydoty”. Sam poeta określał się jako „mizerabilista”, zaznaczając etyczny wymiar swojego powołania, którym uczynił opiewanie świata pełnego istot ułomnych, kalekich i ubogich, świata brzydoty.
Urodził się w 1934 roku w Lesznie. Kiedy miał pięć lat, wybuchła wojna. Grochowiakowie zostali deportowani z terenów zajętych przez Rzeszę do stolicy, gdzie spędzili całą okupację i przetrwali powstanie warszawskie. Z tego okresu pozostał poecie lęk przed ciemnością i zamkniętą przestrzenią. Po wojnie rodzina wróciła do Leszna.
Stanisław Grochowiak kształcił się w miejscowych szkołach – uczył się bardzo dobrze, miał talent do języków obcych. Już w czasach szkolnych tłumaczył wiersze Horacego i Alphonse’a de Lamartine’a. Uczył się także gry na pianinie i interesował się malarstwem. Jednak największe wrażenie robiła na nim poezja, zwłaszcza Juliusza Słowackiego, Cypriana Kamila Norwida, Arthura Rimbauda, Guillaume’a Apollinaire’a i Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. W czasach szkolnych zadebiutował fraszkami w dodatku literackim do „Głosu Wielkopolskiego”. Jednak za jego właściwy debiut należy uznać publikację wierszy na łamach „Słowa Powszechnego” w 1951 r. (wiersze Ave Maryja i Notuję Deszcz).
Grochowiak działał w grupie literackiej „Współczesność” oraz współpracował z pismami „Za i przeciw”, „Współczesnością”, „Nową Kulturą”, „Poezją” i „Miesięcznikiem Literackim”. Przez krótki czas był redaktorem naczelnym „Współczesności”, jednak został z tego stanowiska usunięty po odmowie przystąpienia do PZPRPZPR. Przez następne lata pisał poezje, dramaty i utwory prozatorskie pomimo postępującej choroby, która doprowadziła do jego przedwczesnej śmierci.
Wydał m.in. książki: Ballada rycerska (1956, tomik wierszy zebrał świetne recenzje krytyków), Plebania z magnoliami (1956, powieść), Rozbieranie do snu (1959, poezje), Agresty (1963, poezje), Chłopcy (1964, dramat), Nie było lata (1969, poezje).
Grochowiak turpistą
W swojej twórczości Grochowiak manifestował programowy antyestetyzmantyestetyzm, zamiłowanie do groteskigroteski i ironiiironii, chęć łamania konwencji, w tym przede wszystkim romantycznych, narodowowyzwoleńczych póz, oraz swoją inspirację poezją barokową.
Kiedy w 1962 roku w słynnej Odzie do turpistów Przyboś nazwał Grochowiaka „turpistą”, wygłaszając przy tym swój sprzeciw wobec poezji brzydoty i śmietnika, wezwany do odpowiedzi poeta opublikował wiersz Ikar, w którym utożsamił swoją poezję z wrażliwością Pietera Breughla. Argumentował w nim: Breughel malował wołu - ten był w pierwszym planie / Wykląć Breughla, bo w drugim dopiero Ikar jak mucha [...]?
.
Wiersze Grochowiaka są w istocie przepełnione obrazami śmierci, rozkładu, starzenia się, ale także miłości szukającej piękna i spełnienia pomimo swojej niedoskonałości.

Turpizm jako kategoria estetyczna nie jest jednak wymysłem współczesności –towarzyszy sztuce od zamierzchłych czasów. Obecna w literaturze i sztukach plastycznych średniowiecza (poezja François Villona, motyw danse macabre, malarstwo Hieronima Boscha), powraca w epoce baroku w motywach wanitatywnych (obrazy rozkładającego się mięsa, psujących się owoców i warzyw), w naturalizmie XIX‑wiecznym i z całą siłą w literaturze i sztuce współczesnej. O tym, skąd u Stanisława Grochowiaka wzięło się zamiłowanie do brzydoty, pisze Iwona Smolka:
Lęki, ucieczki, akceptacjeJak patrzył na świat poeta, który w jednym z pierwszych wierszy zawołał – „Powołał mnie Pan na bunt”? Jak zmieniało się owo widzenie, czego szukał wśród rzeczy, pejzaży, krajobrazów ciała?
Nazwany został współczesnym klasykiem baroku. Wyrósł z czasów powojennych. Poznał okrucieństwo historii, która rozbija mity, wartości, wzorce. Dorastał w czasie niezwykłego zagęszczenia przeżyć, skrzyżowania wielu dróg sprzecznych. Sprzeczności stają się dla niego metodą poznawania, dualizm obowiązuje w myśleniu o świecie. Debiutuje po Tadeuszu Borowskim, doświadcza, jak myślę, lęku, który rodzi się, gdy „w czasie równowagi chwiejnej” może się łączyć dobro i zło, okrucieństwo i litość we wspólnym imieniu życia‑mięsa. Tak więc go czytam – na początku był lęk. I była bieda. Obejmująca przedmioty, ludzi, sposób życia. Dostrzegana w starości, w kalectwie, ułomności. Brzydka i wywołująca czułość, konieczność opieki. Trwa w tej poezji zapach „garkuchni wychudłych”, smak marmolady buraczanej, gnijących kartofli. Jest to poezja destrukcji i czasów braku, dziur w bycie, zarwanej tkanki historii i ludzkich losów. I jest u podłoża jej świadomość, że istnieje jądro prawdy, do którego można dotrzeć. Wiara, że pod pokładami biedy, która różnicuje w szarości i pleśni, trwa szkielet konstrukcji. Pod tym, co namacalne, istnieje coś, do czego przez całą swą twórczośc usiłuje dojść poeta. I dlatego rozbiera podmioty, rozcina ciała, burzy język i jego reguły gramatyczne. Dekonstruktor z konieczności.
Poezja konstruująca powstaje wtedy, gdy istnieje wiara twórcy w całość. Wiara ta każe zbierać elementy, okruszyny świata, które połączone zaświadczają o jedności. Poszukiwania Stanisława Grochowiaka przypominają rozszczepianie atomu. On stwarza swoją całość rozbijając wszystko, aby znaleźć jądro, z którego dałoby się wywieść harmonijną jedność. Szuka piękna pod powłoką brzydoty, uwzniośla ją, monumentalizuje powszedniość, gloryfikuje ciało i nienawidzi go. Jest czuły i pokorny, groteskowy i ironiczny, gdy bada rozczłonkowując swój niedoskonały świat. Wszystko po to, by ujrzeć wnętrze – duszę zwierzęcia, tkanki mięsa, słoje drewna, kostki ptaka. Pragnie zobaczyć, czym jest istnienie, czym jest śmierć. Co da się wyłowić z rupieciarni życia, co można uczynić z brzydoty, co począć z tymi akcesoriami rzeczywistości, które były „oczywistymi” konkretami, ale pod nimi kryła się miara idealna ludzkiego losu, do którego życie pospiesznie nie dorastało. Oczywistość konkretu zostaje więc zanegowana z samego założenia, że jest w nim coś więcej niż jest. Najbardziej charakterystyczna postać tej poezji to kochanka prześwitująca przez skórę szkieletem. W środku zniszczonego ciała jest konstrukcja – należy do niej dotrzeć.Źródło: Iwona Smolka, Lęki, ucieczki, akceptacje, Warszawa 1984, s. 76–77.
Słownik
(łac. anty – przeciw + fr. esthétisme) – pogląd w sztuce i literaturze przeciwstawiający się estetyzmowi, czyli postawie uznającej wartości estetyczne za najważniejsze w ocenie twórczości artystycznej
(wł. grottesca) – kategoria estetyczna oparta na połączeniu w obrębie jednego dzieła elementów sprzecznych, np. komizmu i tragizmu, i przejaskrawieniu elementów świata przedstawionego
(łac. eironeia - przestawianie, pozorowanie) – drwina, złośliwość lub szyderstwo ukryte w wypowiedzi pozornie aprobującej, nadanie wypowiedzi odwrotnego sensu w stosunku do tego, co wynika ze znaczenia użytych słów, na przykład w celu ośmieszenia poglądów czy cech rozmówcy lub pokazania dystansu wobec osób czy zjawisk; ironia jest narzędziem literackim, w którym wybrane słowa są celowo używane do wskazania znaczenia innego niż dosłowne; można wyróżnić ironię słowną i sytuacyjną
(łac. turpis – brzydki) – zabieg literacki polegający na wprowadzeniu do utworu elementów brzydoty w celu wywołania szoku estetycznego; kult brzydoty