Antyk – powtórzenie wiadomości
Po co nam tradycja klasyczna?
Felieton i reportaż
Literatura piękna to dział piśmiennictwa mający określone właściwości (np. obecność fikcji, odpowiednie dla siebie natężenie obecności środków stylistycznych). Wśród gatunków piśmiennictwa są takie, które wypełniają część zadań literackich. Należą do nich: felieton i reportaż.
jeden z gatunków publicystyki, swobodny w charakterze, często posługujący się literackimi środkami ekspresji; dotyczy zazwyczaj aktualnych w danym momencie wydarzeń lub problemów; składają się nań raczej swobodne dywagacje, często niepozbawione zabarwienia satyrycznego; w felietonie mogą występować elementy fikcji literackiej, z tym że nie stanowią one celu same w sobie, podporządkowane są doraźnym celom publicystycznym
gatunek publicystyczno‑literacki obejmujący utwory o charakterze sprawozdań z wydarzeń, których autor był bezpośrednim świadkiem lub uczestnikiem; ze względu na rodzaj tematyki wyróżnia się reportaż społeczno‑obyczajowy, podróżniczy, wojenny, sądowy, sportowy i inne; na pograniczu literatury pięknej znajdują się odmiany reportażu, które łączą materiał autentyczny z fikcją fabularną, charakterystykami psychologicznymi bohaterów i komentarzem narratora
Przeczytaj uważnie powyższe definicje trzech gatunków piśmiennictwa, a następnie wymień podstawowe podobieństwa między felietonem i reportażem.
Podaj główną różnicę między felietonem i reportażem.
Tradycja klasyczna Zygmunta Kubiaka

Zygmunt Kubiak
„Zygmunt Kubiak urodził się w Warszawie 30 kwietnia 1929 roku. Gdy miał trzynaście lat – w środku nocy okupacji niemieckiej – nauczył się greki, przepisując jej gramatykę do kajetów (jak wtedy nazywano zeszyty)... […] Po wojnie studiował filologię klasyczną na Uniwersytecie Warszawskim, ale jak sam kiedyś przyznał w jednym z niezliczonych wywiadów – »już przychodząc na studia byłem filologiem klasycznym...«”. […] Bardzo wcześnie debiutował jako autor samodzielny; miał zaledwie siedemnaście lat, gdy opublikował w tygodniku „Młoda Rzeczpospolita” (w roku 1946) artykuł zatytułowany Nie zapominać o kulturze duchowej. […]
Do najwybitniejszych osiągnięć translatorskich Kubiaka zalicza się między innymi Eneidę Wergiliusza, Antologię palatyńską, Dwóch panów z Werony Szekspira, przekłady z poezji angielskiej zebrane w tomie Twarde dno snu, Wiersze zebrane Konstandinosa Kawafisa, Wyznania św. Augustyna i Dawne dzieje Izraela Józefa Flawiusza.
Spośród tomów esejów Zygmunta Kubiaka odnotujmy przede wszystkim Półmrok ludzkiego świata, Przestrzeń dzieł wiecznych, Uśmiech Kore i Nowy brewiarz Europejczyka. Eseje Zygmunta Kubiaka są zorientowane na to, co w naszej śródziemnomorskiej [kulturze] najbardziej trwałe, nieśmiertelne, na to, co stanowi najpewniejsze miejsce duchowego zakotwiczenia; rozwijane, opowiadane z mądrym dystansem, ale zarazem z życzliwą uwagą dla tego, co teraźniejsze, doraźne, mijające. […]
Osobne miejsce w pisarstwie Zygmunta Kubiaka zajmują opublikowane w ostatnich latach życia, cieszące się wielką poczytnością rozprawy dotyczące starożytności: Mitologia Greków i Rzymian, Literatura Greków i Rzymian oraz Piękno i gorycz Europy. Dzieje Greków i Rzymian. Szczególnym zwieńczeniem wieloletniej pracy stała się monumentalna Mitologia..., nowa polska próba zmierzenia się z mityczną materią. Kubiak świadomie zderza tam klasyczne dziedzictwo ze współczesnością, czytając mity poprzez doświadczenia mieszkańca Europy Środkowej u schyłku XX stulecia.
W swoich późnych latach pracował nad przekładem Nowego Testamentu. Zdążył przetłumaczyć Ewangelię według św. Łukasza. Tak mówił o swoich rozterkach: „Jestem chrześcijaninem, ale takim, który jest jednocześnie chrześcijaninem i poganinem, Grekiem... Kiedy [...] widzę, jak w cesarstwie rzymskim zmagają się z sobą chrześcijanie i poganie, moje serce jest rozdarte, bo jestem jednocześnie po obu stronach...”.
Zygmunt Kubiak był laureatem niezliczonych nagród i wyróżnień, między innymi […] włoskiej nagrody „Premio Canaletto” (1989), Nagrody Edytorskiej Polskiego PEN Clubu (1990), Wielkiej Nagrody Fundacji Kultury (1997), ZAiKS, „Literatury na Świecie”, Ministra Kultury i Sztuki, Nagrody im. Stanisława Vincenza […].
Zygmunt Kubiak zmarł w Warszawie 19 marca 2004 roku. Został pochowany w podwarszawskich Laskach Uczony, badacz literatur i kultur starożytności europejskiej. Eseista, tłumacz i historyk, wybitny znawca świata klasycznego.Indeks górny 11 Indeks górny koniec11
Zwierciadło Śródziemnomorza. Rozmowy z Zygmuntem KubiakiemZiemowit Skibiński – Inspiracja Twoich znakomitych esejów jest czytelna: lektury i podróże. Najpierw czytanie, potem podróżowanie do miejsc opisywanych przez ulubionych autorów, zgodnie z zasadą – sformułowaną już przez GoethegoGoethego – mówiącą, że kto pragnie poznać poetę, winien jechać do jego kraju. […] Zapewne więc i w Twoim przypadku fascynacja lekturowa wyzwoliła pragnienie peregrynacji do świętych miejsc kultury Śródziemnomorza.
Zygmunt Kubiak – […] Miałem trzynaście lat i tak się zakochałem pod wpływem polskich przekładów arcydzieł literatury antycznej, że pożyczoną od kogoś na krótki czas gramatykę grecką przepisałem do kajetów. Od tego czasu zrodziła się moja miłość do greki i łaciny. To była wycieczka zwycięstwa – ucieczka do świata idei. Rychło zrozumiałem, że nie uciekam od Polski, śródziemnomorskie treści tkwią bowiem immanentnieimmanentnie w kulturze polskiej. Są oczywiście także takie elementy naszego dziedzictwa, które zaprzeczają śródziemnomorskiej tradycji. Utwierdzałem się w ten sposób w tożsamości własnej i zbiorowej. To była pierwsza podróż, podróż imaginacyjna, karmiąca się rzeczywistymi tworami, jakimi są dzieła literackie.
– Na początku był Homer, wprawdzie w wyobraźni, ale pięknie zaczyna się podróż. Czy w czasie pierwszej wyprawy do Grecji nawiedziłeś miejsca związane z Iliadą i Odyseją i kiedy to nastąpiło? […] Chodzi mi o konfrontację przeżyć lekturowych z tym, co zobaczyłeś na miejscu. Czy nie doznałeś zawodu? Czasami przecież wyobraźnia przerasta rzeczywistość. Mnie na przykład nie tyle zawiodła, co zaskoczyła Troja. Nie tak ją sobie wyobrażałem.
– Niestety nie znam Troi, ponieważ dotychczas nie byłem w Turcji. Znam Mykeny, Ateny, Delfy, Olimpię... Nie zawiodły mnie, to one przekroczyły moją wyobraźnię. Nastrój tych miejsc jest taki, że głębiej rozumiem zdarzenia, jakie tam się rozegrały. Chociażby Mykeny z cyklopimi murami. Surowość i groza tchnie z tych głazów. Krajobraz Delf jest niesamowity, jakby tknięty boską ręką. Przyznasz, że tam się odczuwa jakiś przejaw sił wyższych, co dla oka chrześcijanina nie jest czymś niezwykłym, bóstwo bowiem w różny sposób przemawia. Jeśli natomiast chodzi o Olimpię, to zobaczyłem ją niedawno, w 1998 roku, podczas wspólnej podróży z czytelnikami Świata Książki. Robi ona na mnie, przy całej niezwykłości i wspaniałości, wrażenie jednak smutne. Widać w tych ruinach rękę barbarzyńców, fanatycznych ludzi, rękę, która przystąpiła do bezwzględnego burzenia. Nigdzie w Grecji nie zobaczysz tak wyraźnego przejawu barbarzyństwa.
– Szczególnie to jest widoczne w ruinach świątyni Zeusa Olimpijskiego. Ciąg piętrzących się bębnów potężnych kolumn pośród skał i chwastów. Cesarz Teodozjusz powodowany religijnym fanatyzmem w końcu IV wieku nakazał zburzyć Olimpię jako jedną z głównych siedzib pogańskiego kultu.
– Ateny są natomiast miastem, które pod wieloma względami mnie wzrusza, przejmuje swoją nowożytną treścią. Skąd owo wzruszenie? Dostrzegam bowiem podobieństwo z losami rodzinnej Warszawy. Ateny rozrosły się błyskawicznie i tak trochę prowizorycznie, zrobiły skok od wsi do wielkiego miasta.
[…] Otóż ja Ateny szczególnie lubię. Jak dobrze jest siedzieć w jednej z restauracyjek na PlacePlace (najstarsza pod względem zabudowy dzielnica Aten) i patrzeć z dołu na to cudo, jakim jest Akropol. Niebywałe miejsce. Córka, będąc jeszcze dzieckiem, kiedy pierwszy raz znalazła się ze mną na Akropolu, powiedziała: „Tato, tu wszystko jest tak, jak powinno być”. Ja ciągle powtarzam, że jest to najlepsza definicja sztuki klasycznej. Z tego wyprowadziłem przeświadczenie, że piękno greckie raczej się rozpoznaje, niż odkrywa.
Z kolei EleuzisEleuzis to odmienne przeżycia. Jest to wyjątkowo chaotyczna ruina, wyposażona w szczególne treści duchowe. Ja o tym pisałem (Przestrzeń dzieł wiecznych). Gdy ostatnio chodziłem wśród tych bardzo skąpych ruin, towarzyszyło mi przeświadczenie, iż jest to miejsce święte świętych. Pochyliłem się nad studnią KallichoronKallichoron, na skraju której siedziała Demeter, tęskniąc za Persefoną. […]– Proponuję wrócić jeszcze do Myken. To także nasz Słowacki z Grobem Agamemnona czy chociażby Jorgos SeferisJorgos Seferis z wierszem w Twoim pięknym przekładzie, ale przede wszystkim wielka trójka tragików greckich. Nawarstwia się literatura wokół tego miejsca, tu przecież zawęźla się tragedia rodu AtrydówAtrydów.
– Mykeny są też pełne wielkiej treści metafizycznej. Ku temu – zdaje się – Twoja myśl prowadzi. O ile Eleuzis, nie mniej przejmujące w treści niż gród Atrydów, prowadzi umysł ku wyżynom, ku transcendencji, o tyle Mykeny trzeźwo ukazują dzianie się świata, co się w szczególny sposób łączy ze znamiennym dla tradycji greckiej gorzkim przekonaniem, że nikt nie jest sprawiedliwy. Orestes karę musi wymierzyć, bo Klitajmestra jest mężobójczynią. Społeczeństwo, żeby istnieć, nie może mieć takiej królowej. Klitajmestra też doznała od swojego męża krzywd przekraczających wszelką miarę.
– Ale Orestes jest matkobójcą.
– Bynajmniej ani AjschylosAjschylos, ani SofoklesSofokles, ani EurypidesEurypides nie usiłują rozwiązać problemu Orestesa. Istotą mitów greckich jest poczucie wielkiej nierozwiązywalności. Nie można tego rozstrzygnąć siłami ludzkiego rozumu. Dopiero w Eleuzis uświadamiam sobie, że dostępuję łaski, jeśli jestem zdolny ją przyjąć, łaski wzniesienia się ponad to, czego rozwiązać się nie da. […]
Źródło: Zwierciadło Śródziemnomorza. Rozmowy z Zygmuntem Kubiakiem, dostępny w internecie: https://kultura.onet.pl/fragmenty-ksiazek/zwierciadlo-srodziemnomorza-rozmowy-z-zygmuntem-kubiakiem/yn7dc6r [dostęp 19.01.2022].
Dlaczego klasycy1
w księdze czwartej Wojny Peloponeskiej
TukidydesTukidydes opowiada dzieje swej nieudanej wyprawywyprawypośród długich mów wodzów
bitew oblężeń zarazy
gęstej sieci intryg
dyplomatycznych zabiegów
epizod ten jest jak szpilka
w lesiekolonia ateńska Amfipolis
wpadła w ręce BrazydasaBrazydasa
ponieważ Tukidydes spóźnił się z odsieczązapłacił za to rodzinnemu miastu
dozgonnym wygnaniemexulowieexulowie wszystkich czasów
wiedzą jaka to cena2
generałowie ostatnich wojen
jeśli zdarzy się podobna afera
skomlą na kolanach przed potomnością
zachwalają swoje bohaterstwo
i niewinnośćoskarżają podwładnych
zawistnych kolegów
nieprzyjazne wiatryTucydydes mówi tylko
że miał siedem okrętów
była zima
i płynął szybko3
jeśli tematem sztuki
będzie dzbanek rozbity
mała rozbita dusza
z wielkim żalem nad sobąto co po nas zostanie
będzie jak płacz kochanków
w małym brudnym hotelu
kiedy świtają tapetyŹródło: Zbigniew Herbert, Wiersze wybrane, Kraków 2005, s. 176–177.
EleuzisCiągle pamiętam ten dzień sprzed lat, w którym po raz pierwszy w życiu odwiedziłem w Grecji EleuzisEleuzis. Dziś to jest miasteczko przemysłowe, liczące według bedekerówbedekerów około dwudziestu tysięcy mieszkańców, pewnie teraz już więcej, leżące o dwadzieścia kilometrów na północny zachód od Aten. Tamten dzień był pochmurny, choć bez deszczu. Mało kto się zdziwi, jeśli powiem, że z Aten do Eleuzis jechałem z wielką emocją. Wiemy przecież – my wszyscy, wierni Europejczycy – co to jest Eleuzis, co oznacza to miano. Obok dzisiejszego przemysłowego miasteczka są tam ruiny świętego okręgu DemeterDemeter i PersefonyPersefony. Odbywały się tam w starożytności najsłynniejsze greckie misteria, czyli tajemnicze obrzędy.
Jadąc, miałem w pamięci płaskorzeźbę z Muzeum Narodowego w Atenach, która przedstawia obie boginie, Demeter i Persefonę, matkę i córkę, jak błogosławią stojącego między nimi TriptolemosaTriptolemosa, mającego być apostołem uprawy roli i cywilizacji; Demeter wręcza mu pierwszy kłos zboża. Płaskorzeźba ta zawsze łączy mi się w myślach z inną płaskorzeźbą grecką, tą, której kopia rzymska jest ozdobą Muzeum Narodowego w Neapolu: Orfeusz tracący Eurydykę – odbiera mu ją przewodnik dusz, Hermes. Te dwie płaskorzeźby, równie piękne, są parą przeciwieństw. Wizerunek orfejskiorfejski przedstawia rozstanie. Grecy szczególnie mocno odczuwali i wyobrażali rozstanie, nie tylko wtedy, gdy na przykład AndromachaAndromacha u Homera płacze nad poległym mężem Hektorem, ale może jeszcze bardziej w przejmującym finale tragedii EurypidesaEurypidesa o zabiciu występnej Klitajmestry, kiedy rodzeństwo, Orestes i Elektra, którzy dokonali tego aktu strasznej sprawiedliwości, mówią, że odchodzą w różne strony i już nigdy nie spotkają się, nie ujrzą – a oboje przecież żyją. Płaskorzeźba zaś z Aten, której kopię też zobaczyłem potem w muzeum w Eleuzis, ten wizerunek Demeter, Persefony i Triptolemosa, wyobraża spotkanie, połączenie, odzyskanie siebie nawzajem – wbrew całej rozdzielającej obie boginie ciemności, która, jak się zdawało, zabijała wszelkie nadzieje. Persefona wróciła na ziemię, Demeter znowu ją ma blisko siebie. Słów matki do córki domyślił się poeta angielski Alfred TennysonAlfred Tennyson i tak je odtworzył:
… Przyszłaś do mnie,
Przez boga duchów i snów prowadzona,
Który zostawił cię w Eleuzis: niemą
I owym przejściem ze świata do świata
Oszołomioną. Stamtąd cię przywiodłam
Tu, na tę łąkę, by dzień, w którym wypadł
Z twych rąk, dopiero co zerwany, narcyz,
Mógł przez wspomnienia zamglone się przedrzeć
Do zagubionej duszy twojej.
Nagły Słowik zobaczył cię, zadzwonił pieśnią
I powitaniem…Przecież pamiętamy dobrze ten grecki mit. Persefona, inaczej zwana Kore, czyli po prostu dziewczyna, córka bogini pól uprawnych, Demeter, pewnego dnia biegała po wiosennej łące i ujrzała rozkwitły narcyz. Nie wiedziała, że był to podstęp boga świata podziemnego, Hadesa, który postanowił Kore porwać. Gdy dziewczyna wyciągnęła rękę, aby zerwać kwiat, ziemia się rozstąpiła, w ciemnym rydwanie wyjechał z podziemia Hades, uwiózł krzyczącą w trwodze Persefonę, aby pod ziemią była jego małżonką. Krzyk Kore usłyszała Demeter. Z pochodniami w obu rękach szukała Persefony po całej nieobeszłej ziemi, a gdy się dowiedziała prawdy, oburzyła się nie tylko na Hadesa, lecz także na bogów nieba, którzy na ten czyn pozwolili. Odrzuciła niebiańskie splendory, przeklęła ziemię, która odtąd przestała rodzić. Bogini błąkała się po świecie jako biedna staruszka. Właśnie w Eleuzis przygarnął ją król Keleos, aby mu piastowała syna. Wreszcie bogowie olimpijscy, przerażeni zimą gnębiącą świat, postanowili, że Persefona tylko część każdego roku ma przebywać pod ziemią u boku Hadesa, a na wiosnę i letnią porę, gdy tylko się wyklują pierwsze kiełki roślin, ma wracać na ziemię do swojej matki Demeter. Kiedy słowik zadzwonił pieśnią i powitaniem. Demeter, radując się powrotem Kore, znowu pobłogosławiła ziemię, przywróciła jej owocność, a Triptolemosa w Eleuzis wyposażyła w misję uczenia wszystkich ludów uprawy zboża.
Jechałem więc do tego miejsca, Eleuzis, którego tajemnicza poświata żarzyła się w moich myślach od lat dzieciństwa. I co tam ujrzałem, w owym świętym okręgu? Prawie nic nie ujrzałem. Nie tylko dlatego, że dzień był pochmurny. Błądziłem wśród rumowiska kamieni. Eleuzis jest ruiną wyjątkowo bezładną. Nie ma tam nic z tego, co nas olśniewa – już nie mówię: na Akropolu w Atenach, ale choćby w EpidaurosEpidauros czy na przylądku Sunion. W Eleuzis zieje niemal „brzydota spustoszenia”, roztacza się świadectwo działalności barbarzyńców w okresie przeróżnych wędrówek ludów, przypominające, że wiele z tego, co najpiękniejsze na świecie, ulega w historii zniszczeniu. Nawiasem powiem, że niefrasobliwi optymiści historyczni, ci, co mniemają, iż historia ludzkości na pewno zmierza ku lepszemu, coraz bardziej mnie zdumiewają: czy nigdy nie czytali księgi, która się nazywa „Apokalipsa”? Wracam jednak do Eleuzis i do owego dnia sprzed lat. Tylko trzymany w ręku tomik archeologiczny uświadamiał mi, gdzie tu się mogły odbywać kolejne stadia misteryjnychmisteryjnych obrzędów. I tylko miłosierdzie kwiatów, szczodra łaska śródziemnomorskiego klimatu okrywała te sponiewierane ruiny aureolą barw.
Ale zawsze tak jest w śródziemnomorskich krajach, że nawet rozczarowanie odsłania nagle swoje drugie dno, staje się czymś innym: nowym, nieoczekiwanym wtajemniczeniem. Nawiedziła mnie myśl o tym, że może właśnie tak miało być: że w Eleuzis miało przetrwać i na zawsze pozostać w dziedzictwie ludzkości tylko to, co się widzi, jak to kiedyś książę Hamlet powie, oczyma duszy, in my mind’s eyein my mind’s eye. Teraz, czy to w Eleuzis, czy jakimkolwiek innym miejscu świata, można oczyma duszy widzieć te misteria.
Ich treść jest ogromna, bezmierna. Przez kilka wieków epoki antycznej ludzie z różnych krain cesarstwa rzymskiego, nawet niektórzy cesarze, wędrowali do Eleuzis, aby tam uczestniczyć w misteryjnym dramacie, o którym wiemy niezbyt wiele, gdyż strzeżony był pieczęcią milczenia. Ponieważ Persefona była pośredniczką między tym i tamtym światem, dramat misteryjny dotyczył głównie losu ludzkiej duszy, celem obrzędów eleuzyńskich było przede wszystkim przygotowanie człowieka do największej podróży. Jest to najgłębsza treść misteriów, tak wielka, że nikt by się nie ośmielił na omawianie jej w tej krótkiej medytacji. Ale jest też w tradycji eleuzyńskiej warstwa trochę mniej onieśmielająca, choć i ona jest tajemnicza. Oto Demeter poprzez Triptolemosa uczy ludzi uprawy zboża, niezbędnego w tym przejściowym, wędrownym życiu doczesnym. A samo też jej spotkanie z Kore i przywodzenie przez Kore, ciągle na nowo, wiosny na ziemię jest afirmacją wszelkiego istnienia.
Tu znowu dotknę problemu optymizmu i pesymizmu w ocenie świata. Myśl grecka i rzymska była w dużej mierze pesymistyczna. Równie pesymistyczna była w późniejszych wiekach, i jest do dziś, znaczna część wielkiej literatury. U Szekspira, którego jeszcze raz zacytuję, tak się mówi o królu Lirze:Byłby jego wrogiem,
Kto by go dłużej na torturze świata
Chciał zatrzymywać.Wiele smutku jest i w SzekspirzeSzekspirze, i w CervantesieCervantesie, i w Kochanowskim. Nie wiem, jak kto inny, lecz ja nie mam argumentów przeciw nim. Mają oni rację w swoim jasnowidzeniu. Ale przecież widzę, przecież oni najlepiej widzą także to, że Persefona chce wrócić na ziemię. I Demeter chce, żeby ona wróciła. W greckim micie eleuzyńskim nie ma zaprzeczenia pesymizmu. Jest coś zupełnie innego; jest odpowiedź na pesymizm: uzasadnienie życia, fundament świata ludzkiego – pomimo całej, tak trzeźwo i ostro odczuwanej goryczy. Demeter i Persefona chcą się spotkać, chcą, żeby znowu słowik zadzwonił powitaniem. Jak wszystko, co najważniejsze w naszej śródziemnomorskiej tradycji, jest to fundament, którym nic – żaden argument, żadne gorzkie doświadczenie – nie może zachwiać.
Źródło: Eleuzis, [w:] Zygmunt Kubiak, Przestrzeń dzieł wiecznych, Kraków 1993, s. 98–102.
Przeczytaj tekst Zygmunta Kubiaka Eleuzis. Napisz na jego podstawie felieton na temat: „Ruiny w Grecji są optymistyczne”.
Spojrzenie na rzeczywistość
Odpowiedz, czy przed odwiedzeniem jakiegoś miejsca zalecanego przez przewodniki lepiej jest dowiedzieć się o nim jak najwięcej, czy może lepiej patrzeć na nie świeżym okiem. Przypomnij sobie i opisz taką sytuację, kiedy twoje wyobrażenia o jakimś miejscu zostały porównane z rzeczywistością.
Epoka sztucznej inteligencji a wierność tradycji klasycznej. Rozważ problem wyboru postawy życiowej współczesnego człowieka, odwołując się do wybranego utworu Zbigniewa Herberta oraz innych tekstów kultury.
Twoja praca powinna liczyć co najmniej 400 wyrazów.