Ćwiczenia
Tekst do ćwiczeń
ŚnigrobekKiedy las od ukąszeń zmór drzewnych pożółciał,
Śnigrobek, błękitnawo zapatrzony w paproć –
Wędrownie się zazłocił – z dali w dal – po dwakroć,
Aż się wsunął do krainy półduchów i półciał.Tam ukochał przestwornie mgłę – nierozeznawkę,
Co się na wznak – uśmiecha, a na klęczkach – ginie,
Albo się wysmukla – podobna dziewczynie,
Która się w snach zgubiła, jak pustą zabawkę.Mgła rzekła: „Ust mych przyszłość – z bzu się nie wyzwoli!
Prócz deszczu – nie mam w kwiatach innego dorobku...
Kochaj mnie w mej pośmiertnej za grobem niedoli,
Bom bez niej – nie ta sama... Sprawdź mój czar, Śnigrobku!”...> I rzekł na to Śnigrobek: „Niech nicość nam sprzyja!
Tak mi modro dziś z tobą!... Łzy oddaj aniołom.
Wszelka radość jest w końcu tyleż, co niczyja...
W urojonych ogrodach znajdź mnie i oszołom!”Szołomiła mu usta, obłąkała ręce,
A on tulił cud chwiejny i czar jej nieścisły –
I patrzał w zakochane mglistości dziewczęce,
Gdzie obok żądzy śmierci – wrą pieszczot domysły.I ginąc od nadmiaru mgły w czujnym objęciu
Wpośród złotawych przyćmień i błękitnych zadym –
Skonał wreszcie – posłuszny temu wniebowzięciu,
Które przez sen zawdzięczał – fioletom bladym.Czas się włóczył po drzewach. Noc przyszła – żałobna.
Cienie wszystkie umarłych – ubożuchno szare –
Pochowały Śnigrobka na wieczną niewiarę –
We wszystkich grobach naraz i w każdym – z osobna.Mgła mu w trumnę skrzystego nawrzucała nieba,
A wszechświat, co już stał się czymś w rodzaju mitu –
Ożywiony pogrzebem – pomyślał, że trzeba
Zmienić cel nieistnienia i miejsce niebytu.Więc – choć ktoś go do mgławic i dróg mlecznych przykuł –
On, wstrząsając łańcuchy przeznaczeń bez treści –
Śnił, że w drogę wyrusza, jak rdzawy wehikuł,
Zbłąkany w złotym wnętrzu zamierzchłej powieści.(Napój cienisty, 1936)
Źródło: Bolesław Leśmian, Śnigrobek, [w:] Poezje zebrane, oprac. J.Trznadel, Warszawa 2010, s. 345.
Bolesław Leśmian to mistrz poetyckich neologizmów. Uzasadnij to stwierdzenie, analizując wiersz Śnigrobek.
Wyjaśnij znaczenie tytułu utworu.
Kto w wierszu Bolesława Leśmiana opowiada historię Śnigrobka?
Zaznacz odpowiedź spośród podanych.
Połącz w pary cytaty z wiersza dotyczące mgły i funkcje, jakie one pełnią.
uśmiecha się,
rzekła, 2.
sprawdź mój czar, 3.
kochaj mnie w mej pośmiertnej za grobem niedolikuszenie Możliwe odpowiedzi: 1.
uśmiecha się,
rzekła, 2.
sprawdź mój czar, 3.
kochaj mnie w mej pośmiertnej za grobem niedolitajemniczość Możliwe odpowiedzi: 1.
uśmiecha się,
rzekła, 2.
sprawdź mój czar, 3.
kochaj mnie w mej pośmiertnej za grobem niedoli
Wyjaśnij na podstawie tekstu, dokąd zaprowadziła Śnigrobka wędrówka przez las.
Opisz dwa wykreowane w wierszu światy.
Zaznacz w tabeli PRAWDA, jeśli spostrzeżenie o tekście jest zgodne z jego wymową, albo FAŁSZ, jeśli nie zawiera informacji wynikającej z lektury wiersza.
Postaw tezę interpretacyjną do wiersza Śnigrobek Bolesława Leśmiana.Przypomnij sobie, co to znaczy teza interpretacyjna tekstu poetyckiego.
Pamiętaj, że teza interpretacyjna to wypowiedzenie (zdanie) dające się dowieść w analizie tekstu poetyckiego. Analizę dopełnia interpretacja, a zamyka wartościowanie.
Na czym polega zerwanie z zasadą mimesis w wierszu Bolesława Leśmiana?
Odpowiedz na pytanie: na czym polega zerwanie z zasadą mimesis w wierszu Bolesława Leśmiana?
Tekst do ćwiczeń
Pan BłyszczyńskiKazimierzowi Wierzyńskiemu, Jego żywotnym zmaganiom się z upiorami współczesności i zdobywczym przeobrażeniom twórczym.
Ogród pana Błyszczyńskiego zielenieje na wymroczu,
Gdzie się cud rozrasta w zgrozę i bezprawie.
Sam go wywiódł z nicości błyszczydłami swych oczu
I utrwalił na podśnionej drzewom trawie.Kiedy zmory są zajęte przyśpieszonym zmorowaniem
Między mgłą a niebem, między mgłą a wodą -
Zielna zjawa swe dłonie zbezcieleśnia ze łkaniem
Nad paprocią - nad pokrzywą - nad lebiodą.W takiej chwili Bóg przelatał, pełen wspomnień wiekuistych,
Ścieżką podobłoczną - właśnie, że tułaczą -
I przystanął na zbiegu dwojga tęsknot gwiaździstych,
Gdzie się widma migotliwie bylejaczą.Zaszumiało jaworowo, ale chyba wbrew jaworom -
Samym cisz zamętem, samą cisz utratą...
„Kto te szumy narzucił moim dumnym przestworom?
Kto ten ogród roznicestwił tak liściato?...”Cisza... Nikt nie odpowiada. Płyną chmury i godziny...
Wszelka dal w niebiosach - to dal zagrobowa.
Pan Błyszczyński w świat nagle z trwożnej wyszedł gęstwiny,
Szepnąl: „Boże!'' - i powiedział takie słowa:„Był w zaświatach - sen i wicher i zaklętej burzy rozgruch!
Boże, snów spełnionych już mi dziś nie ujmuj!
Jam te drzewa powcielał! To - mój zamysł i odruch...
Moje dziwy... Moje rosy... Dreszcz i znój mój!Przebacz smutkom i widziadłom, nie znającym rodowodu,
I opacznym kwiatom, com je snuł z niczego...
Moja wina! O, Boże, wejdź do mego ogrodu!
Do ogrodu!... Do - mojego!... Do - mojego!...Wyznam Tobie całą zwiewność, całą gęstwę mojej wiary
W życie zagrobowe kwiatów i motyli.
Wejdź do mego ogrodu! I cóż z tego, że czary!...
I cóż z tego, że ułuda nikłej chwili!...”Wszedł w gęstwinę, co szumiała poza życia drogowskazem.
Sami byli teraz. Oko w oko - sami.
Nic do siebie nie rzekli i ciemniejąc, szli razem
Alejami - alejami - alejami!Ogród śnił się... Tu i ówdzie dąb prześniony zżółkł i powiądł.
Każdy krzew sam w sobie miał zaświata wygląd.
Sporo było w gałęziach - cisz zbłąkanych i sowiąt,
Lecz nie było ani świerszczy, ani szczygląt.Uciekały się niebiosy pod najdalszych gwiazd obronę,
Miesiąc złotym rogiem chmurę mgliście pobódł.
Trzepotały się w piachu dusze zmarłych, spragnione
Nowych zgonów i pośmiertnych w mroku swobód.Coś złociście wyspowego w daleczyźnie alej pełga -
Można taką wyspę brwi skinieniem spłoszyć...
Świetlikami za chwilę północ w zieleń się wełga,
Niepokojąc gmatwaninę leśnych poszyć.Pan Błyszczyński sprawdzał ogród, czy dość czarom jego uległ -
I czy szum i poszum dość jest rzeczywisty -
I czy liszaj na dębie - jadowity brzydulek -
Dość się wgryza w złudną korę i w pień śnisty?...Badał jeszcze, czy ptak‑lilia dość skowrończo w przyszłość śpiewa,
I czy wąż‑tulipan wiosny jest oznaką...
I spojrzeniem przymuszał przeciwiące się drzewa,
By do zwykłych podobniały jako‑tako...Drapieżniały zbyt cudacznie zdradnych kwiatów niebywałki,
A gałęziom ciążył złej wieczności nawał.
Pod stopami przechodniów piach niepewny i miałki
Tyleż istniał, ile istnieć zaprzestawał.Szli, aż doszli tam, gdzie w mrzonce zagęstwionej i niczyjej
Cień dziewczyny jaśniał oczu w dal rozbłystką,
A jej usta i piersi i ramiona i sny jej
Były takie, żeby właśnie kochać wszystko...Rzęsy miała dosyć złote, by rozwidnić blaskiem rzęs tych
Dno zmyślonych jezior, gdzie mży śmierć zmyślona -
Warkocz łatwo się płoszył, więc skrzydłami fal gęstych
Wciąż uciekał i powracał na ramiona.Bóg w nią spojrzał, kiedy właśnie wynurzona z mgieł spowicia
Urojone oczy w modre nic rozwarła.
„Kto ją stworzył?” - zapytał. „Nikt, bo przyszła bez życia
I bez śmierci, więc nie żyła i nie zmarła...Próżno szukam w jej warkoczu źdźbeł istnienia, snu okruszyn,
Próżno chcę ugłaskać pozłocisty kędzierz!
Tak mnie wzrusza ten niebyt, cudny niebyt dziewuszyn!...
Bądź miłościw niebytowi... Wiem, że będziesz...Wyłoniłem z mroku ogród, oderwany od przyczyny,
Rozkwieciłem próżnię, namnożyłem ścieżek -
I już wszystko rozumiem, prócz tej jednej dziewczyny,
Prócz tej jednej, którą kocham!” Bóg nic nie rzekł.„Znam usilność rzeczy sennych i znużenie rzeczy martwych.
Ogród mój chwilami wolałby - bezlistnieć...
Boże, nie skąp w obłokach błogosławieństw i kar Twych
Tym, co wiedzą, że ich nie ma - a chcą istnieć!W Twych przestworach coś się stało... Mgła o cud się dopomina...
Z tamtej strony świata modlą się zawieje.
I w tych strasznych bezczasach taka nagła dziewczyna
Tak niebacznie poza życiem - cieleśnieje!Zbliż się do niej, ciemny jarze! Zbliż się do niej, modra strugo!
Czemuż pies mój wyje na jej czar cichutki?
Może zimne jej usta są ostatnią posługą
Dla tych właśnie, którzy wierzą tylko w smutki.Znam niedolę wniebowstąpień! Znam wskrzeszonych ust niedolę!
I płacz wśród zieleni... I zgon sierociński...
I to wszystko mnie boli!... Ja - sam siebie tak bolę!” -
Wołał w bezmiar i ku Bogu pan Błyszczyński.Ale Boga już nie było... Pustka padła wzdłuż na kwiaty.
Widma drzew szeptały: „Zmiłuj się nad nami!” -
Błogosławiąc snom wszelkim, leciał w dalsze wszechświaty
Powietrzami, wstrząsanymi powietrzami.Pewno widać było z nieba, że świat mija i przeminie,
I że snom przyświeca - woda na kamieniu...
Pan Błyszczyński zaszeptał w usta niemej dziewczynie:
„Błędny cieniu., marny cieniu, cudny cieniu!Zabłękitnij - odbłękitnij... I mów wszystko i nie domów!...
Czy tu jest ów wszechświat, gdzieś zgubiła siebie?
Może ci się należy wpośród innych ogromów
Inna zieleń - inna nicość - w innym niebie.Nie zaczęłaś dotąd istnieć w żadnym półśnie, w żadnym grobie,
Dotąd stóp twych śladu nie stwierdziły kwiaty -
Podczas twego niebytu zakochałem się w tobie,
Naraziłem mroczne ciało na zaświaty!Czy mam z tobą iść w głąb żalu, czy w tę inną głąb doliny,
Nim świat zginie śmiercią, niebem malowaną?...
I jak dążyć do ciebie - do niebyłej dziewczyny -
Ty - mgło moja, usta drogie, złota piano!...Oto resztki mych przeznaczeń: noc niedobra i dzień sępny -
Oto - popłoch czarów, gdy je miłość zrani!
Od nicości do ust twych - ledwo jeden krok wstępny,
Od otchłani poprzez dreszcze - do otchłani!Śni się liściom - nieskończoność. Śni się wiosłom - dno i łódka.
Odtrącone zorze raz na zawsze bledną...
Czy śmierć w nic nas rozśmieje, czy nas z nowych łez utka -
Wszystko jedno, tchu ostatni, wszystko jedno!Noc zabije nas nie mieczem, lecz jaśminem i konwalią -
I zaciszem mogił - i oddechem sadu!
Prędzej pochwyć treść nocy i ucałuj i spal ją,
Żeby po niej nie zostało ani śladu!Wszystkim widmom chce się zginąć takim nagłym wielozgonem,
Żeby brak ich we śnie - był dla jawy ulgą.
A mój upiór śpi w jarze - na wybrzeżu zielonem,
Gdy go znajdziesz, pusty cieniu - zbudź i tul go!Tam - wysoko i najwyżej - między niebem a nadrzewiem
Włóczy się srebrnawo - cisza i znikomość.
Tak o tobie nic nie wiem, tak cudownie nic nie wiem,
Że miłością jest ta moja - niewiadomość!”Umilkł nagle pan Błyszczyński i popatrzył w dal niecałą,
Świateł i przeznaczeń było coraz więcej.
A on kochał ją w usta, kochał w stopy, w pierś białą -
I minęło różnych czasów sto tysięcy!Ramionami ją ogarniał, a ustami doogarniał,
Oczom z gwiazd przyrzucał patrzącego złota,
Lecz cień w jego objęciach wciąż samotniał i marniał
I nie wiedział, że to - miłość i pieszczota.Noc z roziskrzeń, wróżb i mgławic promienisty splotła batog,
Żeby nim biczować nie dość chętne groby,
A w księżycu się jarzył wykres cieśnin i zatok,
Gdzie nic nie ma, prócz oddali i żałoby.Mrok zaskomlał w pustym dębie, zagwizdała nicość w klonie,
I rozbłysła w księżyc - śmierć i pajęczyna...
Pan Błyszczyński zrozumiał i załamał swe dłonie
I pomyślał: „W nic rozwieje się dziewczyna!” -W nic rozwiała się dziewczyna i jej czar, poczęty w niebie,
I pierś, zakończona różową soczystką.
I rozpadło się ciało na żal straszny do siebie
I niewiedzę o tym żalu !... I to - wszystko...Nie umarła, lecz umarło jej odbicie w jezior wodzie.
Już się kończył zaświat... Ustał cud dziewczyński...
O, wieczności, wieczności, i ty byłaś w ogrodzie!
I był blady, bardzo blady pan Błyszczyński.Źródło: Bolesław Leśmian, Pan Błyszczyński, [w:] tegoż, Poezje wybrane, oprac. J. Trznadel, Wrocław 1983, s. 229–235.
Tak mnie wzrusza ten niebyt, cudny niebyt
nie żyła i nie zmarła, 2.
pełen wspomnień wiekuistych
I przystanął na zbiegu dwojga tęsknot gwiaździstych, 3.
Sam go wywiódł z nicości błyszczydłami swych oczu I utrwalił na podśnionej drzewom trawie.
Jam te drzewa powcielałBóg Możliwe odpowiedzi: 1.
Tak mnie wzrusza ten niebyt, cudny niebyt
nie żyła i nie zmarła, 2.
pełen wspomnień wiekuistych
I przystanął na zbiegu dwojga tęsknot gwiaździstych, 3.
Sam go wywiódł z nicości błyszczydłami swych oczu I utrwalił na podśnionej drzewom trawie.
Jam te drzewa powcielałDziewczyna Możliwe odpowiedzi: 1.
Tak mnie wzrusza ten niebyt, cudny niebyt
nie żyła i nie zmarła, 2.
pełen wspomnień wiekuistych
I przystanął na zbiegu dwojga tęsknot gwiaździstych, 3.
Sam go wywiódł z nicości błyszczydłami swych oczu I utrwalił na podśnionej drzewom trawie.
Jam te drzewa powcielał
Ogród Pana Błyszczyńskiego jest dziełem fantazji. Na podstawie wiersza Pan Błyszczyński opisz poetycką wizję ogrodu/świata.
Wyjaśnij, jaką rolę odgrywa w wierszu postać eterycznej dziewczyny. W odpowiedzi odwołaj się do relacji Boga i człowieka przedstawionej w wierszu.
Odpowiedz, w jaki sposób można interpretować niezwykły ogród pana Błyszczyńskiego w kontekście dedykacji wiersza. Swoją odpowiedź uzasadnij.
Kazimierzowi Wierzyńskiemu, Jego żywotnym zmaganiom się z upiorami współczesności i zdobywczym przeobrażeniom twórczym.
Na podstawie Pana Błyszczyńskiego napisz w formie notatki refleksję na temat szczęścia. Czy i w jakich sytuacjach jest ono możliwe i trwałe?
Zastanów się i napisz wypowiedź na około 200 słów, w jaki sposób każdy z wierszy dotyka tematów filozoficznej refleksji — takich jak przemijanie, granica między istnieniem a niebytem, rola twórcy czy istota bytu. Podaj przynajmniej jeden wers z każdego utworu, który twoim zdaniem najlepiej to ilustruje (możesz go sparafrazować, jeśli wolisz).