1. Wypisz środki artystycznych budujące nastrój w wierszu Czechowicza.
2. Zinterpretuj je i zapisz cechy nastroju w wierszu Na wsi.
Na wsi
siano pachnie snem siano pachniało w dawnych snach popołudnia wiejskie grzeją żytem słońce dzwoni w rzekę z rozbłyskanych blach życie – pola – złotolite
wieczorem przez niebo pomost wieczór i nieszpór mleczne krowy wracają do domostw przeżuwać nad korytem pełnym zmierzchu
nocami spod ramion krzyżów na rozdrogach sypie się gwiazd błękitne próchno chmurki siedzą przed progiem w murawie to kule białego puchu dmuchawiec
księżyc idzie srebrne chusty prać świerszczyki świergocą w stogach czegóż się bać
przecież siano pachnie snem a ukryta w nim melodia kantyczki tuli do mnie dziecięce policzki chroni przed złem
R1PZHXSE76TO2
Fragment (Uzupełnij). Środek stylistyczny (Uzupełnij). Cecha (Uzupełnij).
jozef_czechowicz Źródło: Na wsi, [w:] Józef Czechowicz, Wybór poezji, oprac. T. Kłak, Wrocław 1985, s. 10.
Zwróć uwagę na środki artystyczne, które oddziałują na zmysły odbiorcy, opisujące kolory, dźwięki, zapachy.
Twoja odpowiedź jest prawidłowa, jeśli zawiera informacje, że Czechowicz buduje nastrój, przywołując wspomnienie bezpiecznej przeszłości. Wykorzystuje do tego m.in. następujące środki artystyczne: instrumentacja głoskowa, onomatopeja, epitet barwny (opisujący kolory), metafora.
Ćwiczenie 2
Zapoznaj się z wierszem „Kołysanka” Czesława Miłosza oraz odnieś się do prezentacji i odpowiedz na pytanie, czy poezja ma moc ocalającą. Zanotuj w kilku zdaniach, co każdy z twórców sądził na ten temat.
R1Q15X12KJKCD
(Uzupełnij).
Według Józefa Czechowicza poezja ma moc ocalającą, Czesław Miłosz jest przeciwnego zdania.
Czechowicz jest przekonany, że dzięki poezji można zbudować obraz dawnego, bezpiecznego świata i znaleźć w nim schronienie. Według Miłosza jednak malowanie idyllicznych poetyckich obrazów nie przyniesie ratunku, ponieważ ludzka pamięć przechowuje także straszliwe wspomnienia o wojnie i to one są silniejsze. Słowo nie ma mocy ocalania, najdobitniej świadczo o tym zakończenie Kołysanki: „Dalej nie umiem”.
Kołysanka
Józefowi Czechowiczowi
Nad filarami, z których smoła ścieka, w prowincji tej, gdzie salwa co dzień błyska, pod śpiew saperów o losie człowieka kołysze płacz dziecinny kołyska.
Kołysze, lula nowego bohatera w zapachu ognia i spalonych zbóż. Pluszczą pontony, tryska ptak zbudzony. Roz‑kwi‑ta‑ły pęki białych róż.
Nie śpiewajcie chłopcy pieśni tej – porucznik mówi – bo zanadto smutna i tak już w wodzie mokniemy po pas. Nie bójcie się, tam w górze nie szrapnele – po prostu leci ogień sennych gwiazd.
Mój mały – szepczą dziecku w wiosce siwej od mgły armatniej – mały, bajkę chcesz? Więc była… rzeka nazwana Stochodem. W rzece mieszkała taka ryba, leszcz.
A leszcz był płaski jak miesiąc wieczorem, i pływał sobie, wodne kwiaty jadł, aż przyszedł ktoś nad wodę i zakrzyczał: wróć, u‑ca‑łuj jak za dawnych lat.
Zdziwił się leszcz, kto go wołać może. Ale dość bajki, śpijże już, mój mały. Jest inna bajka. Był raz sobie kraj, a w kraju żyta szerokie szumiały, szumiały żyta, szumiały i szły krajem pociągi pełne bochnów chleba, nad pociągami srebrny grał skowronek… Dalej nie umiem.
czeslaw_milosz Źródło: Kołysanka, [w:] Czesław Miłosz, Dzieła zebrane. Tom I. Wiersze, Kraków 2001, s. 84.
RZyLBD58UCnkW
1
Czegóż się bać?
W odróżnieniu od Miłosza, który wyposaża sytuację liryczną wiersza w realistyczne tło, Czechowicz nuci swoją kołysankę w mitycznych niemal okolicznościach. To jakiś nieokreślony wiejski dzień i wieczór, bo autorowi idzie raczej o zbudowanie nastroju aniżeli o nasycenie wiersza konkretem mającym potwierdzenie w rzeczywistości.
R1Hm4u3zAZ24L
RXK9URZSDHRHP
Obraz przedstawia zielono‑żółte pole, na którym stoją dwa stogi siana.
Źródło: ClaudeMonet, Stogi pszenicy pod koniec lata, 1890, Wikimedia Commons, domena publiczna.
1
Drugim – jeśli nie pierwszym – bohaterem tego wiersza jest lęk. Jak sugeruje Czechowicz, najlepiej wywołać w pamięci obraz, który to poczucie lęku uśmierzy. Za pomocą czasu przeszłego i liczby mnogiej poeta formułuje ogólne prawa, które w jego pamięci i wyobraźni tworzą pewne „zawsze”:
siano pachnie snem siano pachniało w dawnych snach popołudnia wiejskie grzeją żytem słońce dzwoni w rzekę z rozbłyskanych blach życie - pola - złotolite
RxTNo6Sy1NzAD
R82XQC26UPG7T
Obraz przedstawia pole ze zbożem i leżącymi snopami. W oddali idzie mężczyzna z sierpem w dłoni. W tle góry, bezchmurne niebo oraz słońce.
Źródło: Vincent van Gogh, Pole pszenicy ze żniwiarzem, 1889, Van Gogh Museum, domena publiczna.
1
Autor maluje w tym fragmencie pejzaż emanujący ciepłem i jasnością. Ostatni wers wyznacza kierunek rozwoju jego wyobraźni: poeta buduje w nim analogię między życiem a łanem zboża, co przypomina mu przetykaną złotem tkaninę. Istotne jest tutaj, po pierwsze, poszukiwanie zbieżności, odbić, paraleli, podjęte już w pierwszym wersie utworu, po drugie – próba przedstawienia świata i życia jako misternej konstrukcji, nieomal dzieła sztuki.
RHEz9494nKAXP
RX44JCHGC4KP5
Obraz przedstawia wyobrażenie lilii wodnych i chmur.
Owo poszukiwanie kontynuowane jest w strofach następnych, gdy pod wpływem ciemności zaciera się granica między niebem i ziemią: „wieczorem przez niebo pomost”, gdy stawia się poetycki znak równości we frazie „wieczór i nieszpór”, gdy w wodzie dostrzega się odbicie nieba: „ mleczne krowy wracają do domostw / przeżuwać nad korytem pełnym zmierzchu”, gdy kule dmuchawca przypominają obłoki, a łąka – niebo, gdy podobnie jak słońce za dnia, tak wieczorem księżyc odbija się w rzece – „idzie srebrne chusty prać”. Można powiedzieć, że wierszem Czechowicza rządzi „prawo odbicia”, a zwierciadłami stają się tutaj dla siebie na przemian ziemia i niebo, światłość i ciemność, obserwacja i wyobraźnia, lęk i uśmierzająca go nuta równomiernego oddechu przyrody o zmierzchu, w końcu – porządek natury i porządek sacrum.
Rk5a0u1iFtnKs
R1NPVR9T8N79V
Obraz przedstawia pejzaż górski. Na pierwszym planie znajdują się wysokie skały, na których szczycie stoi krzyż. Wierzchołki gór otoczone są chmurami.
Źródło: CasparDavidFriedrich, Krzyż na szczycie skał, 1810, Wikimedia Commons, domena publiczna.
1
Zespalając te elementy, poeta nie tylko scala odległe od siebie zjawiska. Dokonuje integracji Ziemi z Kosmosem, ustanawiając harmonię między planetami i gwiazdami, oraz nadaje swojej wizji głęboki wymiar duchowy. Biologiczny czas wieczoru splata z liturgicznym czasem modlitwy nieszpornej; kapliczki i krzyże, niczym latarnie oświetlające rozdroża, strzegą ludzkich ścieżek: „nocami spod ramion krzyżów na rozdrogach / sypie się gwiazd błękitne próchno”. Te zabiegi mają na celu unieważnić, zbagatelizować dramatyczne pytanie: „czegóż się bać”? To pytanie dopuszczone jest dopiero teraz, gdy poeta uczynił tak wiele, by je oddalić. Jednak to właśnie ono puszcza w ruch i stymuluje poetycką wyobraźnię, to właśnie poczucie zagrożenia każe zbudować piękny, idylliczny, zminiaturyzowany zdrobnieniami obraz świata.
R13ATEawZIc63
R1LZXUUMN95KB
Obraz przedstawia kobietę w białej bluzce, trzymającą w rękach kłębek nici. Kobieta siedzi i kołysze stopą małą kołyskę, w której śpi małe, nagie dziecko.
Po co? By stał się lirycznym egzorcyzmem lęku, remedium na zło, o którym autor mówi w ostatniej strofie. Przybiera ona wyraźnie perswazyjny ton, jak gdyby dorosły tłumaczył dziecku bezzasadność jego strachu i uspokajał je. Okazuje się jednak, że tym dorosłym, który tak pięknie opisuje świat, i tym dzieckiem, które odczuwa lęk, jest ta sama osoba. Osoba poety, który wierzy, że słowo, przekształcające świat w znak piękna i harmonii, chroni przed złem, może stać się azylem. O jakie zło chodzi? Czego obawia się bohater wiersza – autor kołysanki? Nie wiemy. Z wiersza możemy jednak wywieść imperatyw liryczny Czechowicza: lęk można uśpić nutą kołysanki, a poezja daje odpowiednie narzędzia, by to czynić. W tym kontekście staje się bardziej zrozumiałe, jakiego rodzaju dialog podejmuje z nim Miłosz, tytułując swój wiersz Kołysanką i dedykując go Czechowiczowi.
R1cBPYLfSo1BE
R1NFFV4EX8QFN
Zdjęcie przedstawia kilkoro niemowląt owiniętych w białe beciki. Nad dziećmi siedzą i czuwają dwie kobiety w białych ubraniach.
Matki na prowizorycznym oddziale położniczym, Warszawa, Polska, wrzesień 1939
Jak powiedzieliśmy wcześniej, w Kołysance bez przerwy coś przeszkadza uśpić dziecko. Miłosz rozmyślnie buduje tu rodzaj Czechowiczowskiej scenerii i aury, ale ostatecznie jego kołysanka nie daje się dokończyć. Przeszkadzają w tym odgłosy wojny i świadomość okrucieństwa losu – w pierwszej strofie przypomina o nim śpiew saperów.
R1dAEuDIAjGPl
R1ZD6J5A5QQHF
Zdjęcie przedstawia młodego powstańca. Chłopak ubrany jest w mundurek z kołnierzem. Na głowie ma wojskowy hełm.
Źródło: Tadeusz Bukowski, Powstanie Warszawskie: Młodociany powstaniec., 08.1944, Wikimedia Commons, domena publiczna.
1
Ten los, jak z goryczą i ironią precyzuje autor w drugiej strofie, jest łatwy do przewidzenia: wojenna piosenka lula nowego bohatera, a zatem przygotowuje płaczące dziecko do żołnierskiej doli. Żołnierze wprawdzie usiłują ją sobie osłodzić, śpiewając piosenkę o miłości, ale jej rzewność potęguje raczej smutek, tęsknotę i poczucie osamotnienia, aniżeli je uśmierza. W tym bodaj punkcie Miłosz rozpoczyna swoją polemikę z Czechowiczem: jako dawnemu żołnierzowi przypomina mu, że pamięć i doświadczenie wojny nie daje się łatwo zamazać, nie oddali ich piosenka.
Ri9tahWIModTD
R1TFAUELUP6H2
Zdjęcie przedstawia małego chłopca w grubym płaszczu, który trzyma w rękach dużą, pluszową zabawkę. W tle znajdują się inni ludzie oraz gruz i kamienie.
Chłopiec trzymający wypchane zwierzę‑zabawkę wśród ruin po niemieckim bombardowaniu lotniczym Londynu, Anglia, Wielka Brytania, 1940 r.
Źródło: Toni Frissell, Wikimedia Commons, domena publiczna.
1
Głos wrażliwego, obdarzonego poetycką wyobraźnią porucznika brzmi tak, jak mógłby brzmieć głos kadeta Czechowicza: „Nie bójcie się, tam w górze nie szrapnele – / po prostu leci ogień sennych gwiazd”. Owe słowa wsparcia rodzą się z podobnego co u Czechowicza pragnienia – dostrzeżenia w świecie czegoś, co uspokoi, oddali smutek i trwogę. Miłosz jednak nie może i nie chce podpisywać się pod tymi słowami. Nieco prowokacyjnie i melancholijnie pyta: „mały, bajkę chcesz?”, nie szczędząc czytelnikowi szczegółów sytuacji, w jakiej to pytanie pada: „szepczą dziecku w wiosce siwej / od mgły armatniej”.
ReJw2DJO8mlgA
RCD82T19E8ZFQ
Zdjęcie przedstawia zimowy krajobraz oraz zakole zamarzniętej rzeki.
Stochód - rzeka na północno‑zachodniej Ukrainie, od czerwca 1916 do sierpnia 1917 roku na rzece opierała się linia frontu wschodniego I wojny światowej
Źródło: selbst erstellt, Wikimedia Commons, licencja: CC BY-SA 3.0.
1
Na przekór pamięci i świadomości rozgrywających się wydarzeń usiłuje taką bajkę opowiedzieć. Ale w tkankę opowieści bez przerwy wdziera się historyczny konkret. W historyjce stylizowanej na Mickiewiczowską balladę ryba żyje nie gdzie indziej, lecz właśnie w rzece Stochód, nad którą toczyły się krwawe walki. Rytm kołysanki stale zakłócany jest wspomnieniami, które stają się tak natrętne, że trzeba tę dopiero co rozpoczętą opowieść przerwać i zacząć nową.
REw64ZRFNtuVp
RMHKHL68MPQPL
Zdjęcie przedstawia nasyp kolejowy, na którym stoi opancerzony pociąg. Przy wagonach grupy żołnierzy oraz karabiny ułożone w kształcie piramid.
Uszkodzony polski pociąg pancerny zdobyty przez niemiecki pułk Leibstandarte SS, Błonie, Polska, wrzesień 1939 r.
1
Kolejna jednak, rozpoczynająca się, jak na bajkę przystało, od słów: „był raz sobie kraj”, tym bardziej udać się nie może, bo opowiada o czymś, co tylko z pozoru przypomina historię bajkową. Jeśli krajem tym jadą „pociągi pełne bochnów chleba”, to nie jest to bynajmniej obrazek dostatniej krainy – pociągi te bowiem wiozą zaopatrzenie na front. Znów świadomość historii, pamięć i wiedza o świecie, a także przeczucie nadciągającej wojny nie pozwalają dokończyć zaimprowizowanej opowieści. Najdobitniej potwierdzają to słowa: „Dalej nie umiem”.
RM9dSQsPCtzwL
RM4QV9HFFV4XX
Zdjęcie przedstawia panoramę zbombardowanej części miasta. Nad ruinami budynków unoszą się samolot oraz kłęby dymu.
Powstanie Warszawskie: Nalot Ju‑87 Stuka na zabudowania w rejonie placu Napoleona na Śródmieściu. Dymy płonących domów przesłaniają gmach Prudential.
Czego nie umie Miłosz lub też czego nie może i nie chce się nauczyć? Uczynić poezji filtrem, który oddzielałby dobro od zła, piękno od brzydoty, szczęście od cierpienia w taki sposób, by niosła ona pocieszenie za cenę rezygnacji z obrazowania pełnej prawdy o świecie. Przedwojenny światopogląd Miłosza, zawarty później w Traktacie moralnym w lapidarnym stwierdzeniu: A poezja jest prawda, każe mu spierać się z Czechowiczem, który zadania i cele poezji formułuje inaczej.
Głośność lektora
Głośność muzyki
1
Muzyka wykorzystana w prezentacji: Laurel Violet, Mysa, licencja: Artlist.io.
Tekst do ćwiczeń 3‑51
Tezy do manifestuJózef Czechowicz
Józef CzechowiczTezy do manifestu
Sztuka to najwyższy wyraz samouświadomienia ludzkości. Poeta tworząc dzieło, odbiorca zaś, przeżywając je – odnajdują wyrażony w symbolu artystycznym obraz własnego ja. Sztuka jest synonimem bytu. Sztuka winna wyrażać epokę, winna być jej syntezą, nie zaś fragmentem. Dzieło sztuki – mikrokosmos odbijający epokę. Nie ma stałych wartości poetyckich. Każda rzecz, każdy element może być cenny poetycko i może być bezwartościowy. Cenny jest tylko nieustanny ogólny proces zmiany wartości poetyckich, jako odpowiednik zmiany, postępu, czy po prostu historii ludzkości. Styl epoki jest amalgamatem. Składa się nań wypadkowa kanonów estetycznych jednostek najbardziej pod względem sztuki uświadomionych oraz wymagań, jakie stawia sztuce najwyższa kulturalnie warstwa społeczna. Nie ma prawd, które by przetrwały potrzebę, która je stworzyła. Dążyć do świadomego stosunku do narzędzia i zadań poezji. Poezja jest sztuką pośrednią, bowiem tłumaczy wzruszenie twórcy na system słów, zdań i pojęć, stanowiących całość autonomiczną w relacji do impulsu, który je stworzył. Przeżycie poetyckie jest równo tyle warte, ile wart jest jego artystyczny wyraz, a samo w sobie nie ma wartości dla sztuki. Bezpośredniość w poezji to żałosne nieporozumienie wiodące do banału (lepiej lub gorzej okraszonego), do przypadkowości, prozaiczności. Całość poetycką należy organizować świadomie. Każdy element musi mieć swoją funkcję nieprzypadkową (oto dlaczego w dobrym wierszu, czytanym kilkakrotnie, odnajdujemy coraz nowe piękności – wykrywamy formułę funkcji elementów). Powtarzam, każdy element musi mieć w utworze swoją funkcję, konkretny, niepowtarzalny cel (nie tradycja! nie automatyzm!). Twórca powinien dostarczyć odbiorcy wzruszeń innego rzędu niż te, które mu daje poezja wczorajsza, oparta na wydoskonaleniu spojrzenia na świat odbiorcy. To jest bowiem cecha odróżniająca epigonizm od twórczości. Poeta jest tyle wart, ile swego wniesie do poezji. Jeśli idzie za Mickiewiczem – jest zerem (chyba, że go przewyższy…). Gardzę awangardą, ponieważ jej postawa artystyczna i moralna jest powierzchowna i jednostronna. Gardzę skamandrytami, bo nie mają żadnej postawy… Skamander spłycił i zabagnił spojrzenie poetyckie i stosunek do poezji w Polsce odrodzonej. Jego programowa bezprogramowość oznaczała zdanie się na łaskę i niełaskę kilku talentów pozbawionych zarówno szerszego poglądu na sprawy sztuki, jak i głębszej postawy moralnej wobec własnych zadań. Póki dopisywał młody wiek, Skamander miał rolę neutralną. Dziś jest rozsadnikiem artystycznego wstecznictwa, zaściankowości i parafii. Fakt, że Wierzyński i Tuwim znani są całej Europie kulturalnej nie przesądza, że to są poeci – Europejczycy. Fakt, o którym mowa, dowodzi tylko, że p. Koerner‑Karbowska tłumacząca ich na języki kulturalnego świata jest dobrą tłumaczką… Skamander w historii kultury polskiej: uwielbienie bezmyślności (aintelektualizm), dojutrkowości, naskórkowości pierwszego wrażenia (w gruncie rzeczy to impresjoniści poetyccy). W sumie tańcząca, bezmyślna Europa pierwszych lat po Wielkiej Wojnie. Tuwim – materiał do analogii z Syrokomlą, Brodzińskim, Naruszewiczem, nie zaś źródło poetyckich emocji. Co do awangardy krakowskiej, to ta, przerzucając punkt ciężkości swego stosunku do sztuki na stronę techniczną, sama podcięła gałąź, na której siedziała. Jej droga jest ścieżką. Obok Przybosia nie ma miejsca. Miejsce jest tylko za nim. Przyboś to walor, przybosioidy – ohyda.
CART2 Źródło: Józef Czechowicz, Tezy do manifestu, [w:] tegoż, Wyobraźnia stwarzająca. Szkice literackie, Lublin 1972, s. 90–92.
1
Ćwiczenie 3
Przeczytaj uważnie szkic Józefa Czechowicza, a następnie określ, jakie właściwości i cele składają się na przedstawione przez autora rozumienie sztuki i jej zadań.
uzupełnij treść
Znajdź w tekście fragment, w którym Czechowicz tłumaczy, dlaczego ludzie potrzebują poezji.
Sztuka w rozumieniu Józefa Czechowicza jest przede wszystkim narzędziem do samouświadomienia ludzkości. Jest wynikiem połączenia się impulsu i narzędzi używanych przez poetę do wyrażenia swoich myśli. Poeta uważa, że każdy element w poezji powinien mieć swoją funkcję.
1
Ćwiczenie 4
Znajdź w szkicu Czechowicza tezy, które można uznać za bliskie założeniom programu Tadeusza Peipera. Swoje wskazania uzasadnij.
uzupełnij treść
Odnajdź w źródłach internetowych rozumienie metafory teraźniejszości przez Tadeusza Peipera i przypomnij sobie, jakie założenia sformułował poeta. Zastanów się, które z nich są wymieniane również przez Czechowicza w jego szkicu.
W szkicu Czechowicza możemy odnaleźć założenia bliskie programowi Tadeusza Peipera – poeta nawołuje do funkcjonalności poezji, a także pomijania bezpośredniości i stosowania metafor. Twórca zachęca również, aby poezja ukazywała najważniejsze założenia epoki.
1
Ćwiczenie 5
Odnajdź w szkicu fragment, w którym Józef Czechowicz pisze o skamandrytach. Napisz, co autor myślał o ich twórczości.
uzupełnij treść
Przeczytaj ponownie końcowe akapity szkicu i zastanów się, czy poeta krytykował skamandrytów.
Józef Czechowicz uważał, że skamandryci spłycili poezję i stosunek do niej w Polsce. Krytykował brak założeń programowych, co dało im za duże pole do interpretacji i tworzenia utworów ukazujących przelotne wrażenia. Czechowicz nie rozumiał popularności poetów w Europie Zachodniej i uważał, że jest to zasługa tłumaczki ich wierszy, a nie twórców.
1
Polecenie 1
Napisz wypowiedź pisemną na około 200 słów na temat: Co jest zadaniem poety - ostrzeganie, reinterpretacja katastrofy, czy oswajanie lęku? W swojej pracy odnieś się do poznanych tekstów J. Czechowicza i Cz. Miłosza.