R1avVz7cSAkqd1
Apokalipsa Źródło: Albert Goodwin, Apokalipsa, 1903, domena publiczna.
Apokalipsa
Albert Goodwin, Apokalipsa, 1903, domena publiczna

Lęk przed końcem świata i jego artystyczne reprezentacje znaleźć można w literaturze i sztuce każdej epoki. Twórcy próbowali na swój sposób rozwikłać tę wielką egzystencjalną tajemnicę, snując katastroficzne wizje. Motyw ten szczególnie upodobali sobie artyści przełomu XIX i XX wieku, którzy, w nierzadko obrazoburczy sposób, próbowali dociec, dlaczego Bóg karze człowieka tak okrutnie. Przecież stworzył go jako swoje najdoskonalsze dzieło.

Już wiesz

1) Przeczytaj biblijny opis Sądu Ostatecznego.

2) Przypomnij sobie dzieje Adama i Ewy zawarte w Księdze Rodzaju.

3) Wyjaśnij sformułowania: Dies irae, Kyrie Eleyson oraz Amen.

4) Przypomnij cechy gatunkowe hymnu.

Już wiesz

Obejrzyj wybrany film:

  • 2012 (2009), reż. Roland Emmerich,

  • Droga (2009), reż. John Hillcoat,

  • Pojutrze (2004), reż. Roland Emmerich,

  • THX 1138 (1971), reż. George Lucas,

  • Dzień Tryfidów (1962), reż. Freddie Francis.

j0000000F7B2v23_000EX001
JPOL_E3_E4_Tekstykultury

Sąd ostateczny

Ćwiczenie 1.1

Wyjaśnij łacińskie znaczenie terminu Dies irae. Skąd się wywodzi i czego dotyczy?

Ćwiczenie 1.2

Wysłuchaj fragmentu chorału gregoriańskiego Dies irae.

R13tN7uOHkBYq
Dies irae Źródło: Dies irae, domena publiczna.
Ćwiczenie 1.3

Opisz nastrój utworu oraz emocje, jakie w tobie wzbudza.

Ćwiczenie 1.4

Opowiedz, w jaki sposób przedstawiono wizerunek końca świata w Apokalipsie świętego Jana.

  • Wymień i scharakteryzuj jego główne elementy.

  • Powiedz, czy moment powtórnego przyjścia Chrystusa na ziemię to chwila radosna. Uzasadnij swoją odpowiedź.

JPOL_E3_E4_Dodatkowyopiszasobow

Obejrzyj Sąd Ostateczny Hansa Memlinga i wykonaj ćwiczenia, które pomogą ci traktować obraz z XV wieku jako kontekst do analizy hymnu młodopolskiego.

RCYFYZfoONsCO1
Sąd ostateczny Źródło: Hans Memling, Sąd ostateczny, 1466–1473, olej na desce, Muzeum Narodowe, Gdańsk, domena publiczna.
Sąd ostateczny
Hans Memling, Sąd ostateczny, 1466–1473, olej na desce, Muzeum Narodowe, Gdańsk, domena publiczna
Ćwiczenie 2.1

Z ilu części składa się ten obraz?

Ćwiczenie 2.2

Jakim terminem określamy dzieło tego typu?

Ćwiczenie 2.3

Co ukazano na poszczególnych panelach? Opisz kolorystykę, nastrój, emocje postaci.

Ćwiczenie 2.4

Ćwiczenie 2.5
RC1ffQ44oXvkR1
zadanie interaktywne
Źródło: Contentplus.pl sp. z o.o., licencja: CC BY 3.0.
Ćwiczenie 2.6

Na podstawie swojej wiedzy dotyczącej Młodej Polski ustal, w jaki sposób twórcy przełomu XIX i XX wieku mogli przedstawiać wizje Sądu Ostatecznego.

j0000000F7B2v23_0000002Y
JPOL_E3_E4_Tekstykultury

Dies irae

Dies irae to najbardziej znany hymn Jana Kasprowicza. Opublikowany został w 1899 roku w krakowskim czasopiśmie „Życie”, a następnie, w 1902 roku, w tomie poetyckim Ginącemu światu.

Dies iraeJan Kasprowicz
Jan Kasprowicz Dies irae

Trąba dziwny dźwięk rozsieje,
ogień skrzepnie, blask ściemnieje,
w proch powrócą światów dzieje.
Z drzew wieczności spadną liście
na Sędziego straszne przyjście,
by świadectwo dać Psalmiście...

A ty, psalmisto Pański, nastrój harfę swoją
już na ostatni ton!

Grzech krwią czarną duszę plami...
Bez obrońcy staniem sami –
któż zlituje się nad nami?

Kyrie elejson!...
O Boże! Ty bądź naszą łaską i obroną!
Kyrie elejson!

O Głowo, owinięta cierniową koroną,
gasnącym wieki wieków spojrzyj na nas okiem!
O spojrzyj na nas z tej głuszy,
która swym tchnieniem głębokiem
ogarnia światów bezmiary,
a którą ty wypełniasz swych bólów ogromem,
o Głowo, owinięta cierniową koroną.
Żałobna drogo nieochybnej kary,
broczącej we łzach i przy jęków wtórze
w ten pozbawiony końca
Pańskiego gniewu dzień,
w którym w pożarach spokojnego słońca
szatańskim chichotem płoną
świeże, niezwiędłe róże
grzechu i winy!

[…]

A Ewa jasnowłosa, matka gwiazd i ziemi,
upaja się ich wonią, schylona nad niemi.
Kyrie elejson!
Przez ciebie w proch nicości wracają Twe światy,
o Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!

Od twego drzewa oderwany liść,
pędzi duch ludzki i naprzód, i wstecz,
niby garść kurzu, porwana cyklonem:
przed nim i za nim płomienisty miecz
iskrzy się ostrzem czerwonem;
przed nim i za nim wstają z swych cmentarzy
upiory wieków, naznaczone sromemj0000000F7B2v23_000tp001sromem

winy i grzechu,
i klną, i bluźnią, i płaczą,
jęczą, i syczą, i dyszą
nieustającą rozpaczą,
od szaleńczego zamierają śmiechu
w ten Pańskich gniewów nieskończony dzień...

[…]

Jedno jest tylko w przestworzach widomem,
jedno w zachodniej płomienieje zorzy
nad płomiennymi falami
wiekuistego Żywota
i nigdy w ciemnię grobu się nie złoży,
i nigdy ciężkich stóp swych nie poruszy,
by iść i iść, i iść
poza granice duszy –
jedno jest tylko Jednem,
grzmiącym miedzianą surmąj0000000F7B2v23_000tp002surmą archanioła
ponad pokoleń pokoleniem biednem
w Pańskiego gniewu nieskończony dzień:
wielki, wszechmocny Ból.

O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!
Niech łaska Twoja winy nam odpuści...
A ty swe skronie tul
do zimnych opokj0000000F7B2v23_000tp003opok, do strzaskanych grani,
do sterczących smutnie nad gardłem czeluści,
i płacz...

Surma jęczy, surma woła!
Giną w chmurach wirchówj0000000F7B2v23_000tp004wirchów czoła;
wałem mżących mgieł dokoła
nieznany oddech miota,
jakieś potworne, dzikie kształty tworzy
i po dolinach rozpędza ich stada,
i znów je skupia w przepastnej otchłani,
i ku niebiosom wyrzuca ich kłąb,
i w jakieś czarne rozsnuwa całuny
ten niewidzialny, dreszcz budzący Tkacz,
i ciężką, mokrą tą przędzą pokrywa
wszystko, co jest...
O biada!...
Biada!... Pierś światów, przed chwilą tak żywa,
kona pod strasznym ciężarem...
Olbrzymy świerków padają strzaskane;
las się położył na skalisty zrąb;
węże kosówekj0000000F7B2v23_000tp005kosówek, wyprężywszy ciała
w kurczach śmiertelnych, drętwieją bezwładne;
wrzos na granitów podścielisku szarem
spełznął na wieki;
kozice stromą oblepiły ścianę
i patrząc trwożnie w bezmierny, daleki,
w ten nieskończony chaos mgieł i cieni,
runęły w żlebny grób...
Rozkrzyżuj silne ramiona
i paznokciami wbij się w twardy głaz,
i odwróć oczy od onej przestrzeni,
w której rozsadza horyzontów krańce
ta Głowa, w cierń uwieńczona!

Nie patrz, gdzie siadła jasnowłosa Ewa,
wygnana z raju na wieczysty czas,
mająca zbrodnię u swych białych stóp,
wieczyście żarta płomienistą żądzą
winy i grzechu...

[…]

Niechaj mnie sądzą,
niechaj mnie karzą –
tak, mnie, Adama, com na barki swoje
zabrał z Ogrodu to nadludzkie brzemię
przygniatającej winy
i wieki wieków pnę się z tym ciężarem
ku wiekuistej wyży,
i zbladłą nie śmiem odwrócić się twarzą
tam, ku tym zmrokom, co zaległy ziemię,
tam, ku piekielnej przełęczy,
na której siadła jasnowłosa Ewa
z padalcem grzechu u swych białych stóp...

Miliardy krzyży,
opromienione okręgami tęczy,
z padolnych Styksów powstają głębiny
w Pańskiego gniewu nieskończony dzień.
I rosną, rosną w jakiś straszny las,
co wierzchołkami swych bolesnych drzew
przeszywa wszystkie mgły
i wszystkie blaski, które lśnią nad mgłami,
wypływające z Wszechmocy Istnienia.

O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!
Twojego gniewu nadszedł wielki czas,
głos już zagrzmiał hiobowy,
niebios walą się posowyj0000000F7B2v23_000tp006posowy,
z owiniętej cierniem Głowy
rzeką i morzem płynie ciepła krew,
w rzekę i morze krwi jej ból się zmienia...

W świątyni bożej zamilkł święty śpiew,
już się zasłona rozdarła na dwojej0000000F7B2v23_000tp007dwoje ,
mur się już wali i skała już pęka...
A krew w tych morzach, w tych czerwonych rzekach
ścięła się w ciemny lód...

Kyrie elejson!

Ogromna, niesłychana, wiekuista męka,
z nie przygasłymi oczyma,
milcząca, cicha i jak zmierzch pobladła,
na wklęsłych skroniach siadła,
na wpółotwartych powiekach
i na wydętych piersiach tych olbrzymich ciał,
które do krzyży przybiła
nielitościwa Dłoń...
W kleszczach je swoich trzyma,
wpija się w kąty ust,
ramiona w kabłąkj0000000F7B2v23_000tp008kabłąk gnie
dręcząca wieki niezmożona siła
i jak śmiertelny szał,
zastygły, skamieniały w godzinie konania,
swoim ciężarem się wgniata
w zwiędłe, z przepasek odsłonięte brzuchy
i biodra spłaszcza, kolana rozsuwa
i pokrzywione, czarne palce nóg,
pokrytych siecią fioletowych żył,
w zamarłych kurczach wydłuża...
O grozo świata!
O widma, płynące w dal! –
W ten przestwór ślepy i głuchy,
w wilgotny, mgławy pył,
w te ciemne wnętrza bezsłonecznych brył –
w potworne gmachy nadszczytowych chmur!

[…]

I płyną, płyną te milczące krzyże
razem z ruchomym, wielkim trzęsawiskiem,
które swą rdzawą kałużą oblewa
męczeńskie drzewa.
Wszystko, co było dalekiem i bliskiem,
co opadało w niedojrzaną głąb
i w niedojrzane wznosiło się wyże,
teraz z tym wielkim, grząskim bagnem płynie
w Pańskiego gniewu ostatniej godzinie...
Kyrie elejson!
Światy pochłania nieprzebyty muł,
światy, od bożych odepchnięte bram.

A spod korzeni jadowitych ziół,
spod kęp sitowia i trzciny, i traw,
z rowów, przepadlisk, wądolcówj0000000F7B2v23_000tp009wądolców i jam,
pokrytych opalowym szkliwem zgniłych wód,
zaczyna wypełzywać żmij skłębiony płód:
czarne pijawki, zielone jaszczury
wiją się naprzód wpław
i oplatają kręgami śliskiemi
męczeńskich krzyży smutne miliardy,
z bagnistej wyrosłe ziemi,
zapadłe w bagnisty kał...
I oto głowy swoje, dziwne, ludzkie głowy,
świecące trupim tłuszczem zżółkłych, łysych czół,
o szczękach, otulonych kłębem czarnych bród,
kładą na łonach tych pomarłych ciał...
I skośne, mętne oczy podnoszą do góry
ku ich schylonym skroniom...
I biodra opasawszy w lubieżnym uścisku,
zwilgotniałymi usty
szepczą im słowa rozpusty...

[…]
I Głowa, owinięta cierniową koroną,
ta Głowa, która przestwór wypełnia bezbrzeżny,
podnosi ciężkie powieki i patrzy...

[…]
Idą na się zmartwychwstali,
ogniem wojny świat się pali,
tłumy w krwawej brodzą fali!
Adamie potępiony, zwróć się z strasznych dróg!
Zawiśnij na swym krzyżu, sterczącym w niebiosa,
i nie patrz, gdzie w spokoju Ewa jasnowłosa,
piekielny zająwszy próg,
do rozpustnego przytula się gada!
O biada! –
Idą na się zmartwychwstali –
w oku mściwy skrzy się gniew,
rozpaczy kurcz wypręża rozchylone wargi,
kroplisty pot oblewa policzki zapadłe,
kudły włosów zlepia gęsta krew.
Z wyciem hyjen, z rykiem lwów,
z psów szczekaniem, z rżeniem koni,
które cugli nie zaznały,
łkając, jęcząc, grożąc, klnąc,
poszarpane miecąc skargi,
pędzi tuman ludzkich żądz.
Ten upada, ten się broni,
temu dłoń ścisnęła krtań,
ten się w swojego brata paznokciami wrył,
a tamten zęby szczerzy, poszarpawszy ramię,
a ten olbrzyma ręką pochwycił dwie nogi
i rozdarł na dwie szczypy tułów Heraklowy,
i w ciemną rzucił bezdeń, w Sądu straszną noc...
A z parą szklanych, martwych kul,
rozsadzających oczodoły,
biegnie bez końca, bez końca, bez końca,
gnając przed sobą bratobójczy huf,
niemy i głuchy Strach...

[…]

Szum się wielki stał dokoła,
kiedy surma archanioła
na Ostatni Sąd zawoła.
Głos rozlega się ponury,
jak grzmot leci złotopióry,
z dolinami równa góry.
Drży strwożona światów dusza,
a on głębie mórz wysusza,
kości wieków w grobach rusza.
Gwiazdy z orbit wytrąciła
archanielskiej trąby siła,
już rozwarła się mogiła.
Idą na się zmartwychwstali,
ogniem buntu świat się pali,
tłumy w krwawej broczą fali.
Z wyciem hyjen, z rykiem lwów,
łkając, jęcząc, grożąc, klnąc,
pędzi tuman ludzkich żądz...

A On,
potężne Łono przepotężnych łon,
Jasność jasności,
Zmrok zmroków,
Łaska łask i gniewów Gniew,
stanął nad skonem Żywota
i rękę położywszy na głowie Boleści,
na niezmierzonej, cierniem opasanej Głowie,
wypełniającej wszechświatów przestwory,
rozpoczął Sąd.
Biją pioruny,
a nad pioruny idzie Jego zew!
Ogrom bytu błyskawic wszystkich nie pomieści,
a Jego światłość złota
strzela nad pełnię, nad ogniste łuny
błyskawicowych potoków...

Czym jestem wobec Ciebie, ja, com z rajskich włości
zabrał z sobą, wygnaniec, tę łamiącą winę
i teraz ginę,
od Wschodu do Zachodu tułacz nieszczęśliwy,
pod nieuchronnych wyroków
w początkach dnia i nocy wzniesionym obuchem?!
Stopę swoją złożyłeś na pokoleń grzbiecie
i sądzisz! Kyrie elejson!
Płaczów i jęków słuchasz nie słyszącym uchem
i sądzisz! Kyrie elejson!
Na mękę wieków patrzysz nie widzącym okiem
i sądzisz! Kyrie elejson!
Niewiasta z rozpaczliwym krzykiem rodzi dziecię,
Ty duszę jego grzechu oblewasz hyzopemj0000000F7B2v23_000tp00Ahyzopem
i sądzisz! Kyrie elejson!
Wicher idzie po rozdrożach westchnieniem głębokiem,
ku Twojej wyży
modlitwy niesie krwawe, przybite do krzyży,
Ty sądzisz! Kyrie elejson!
A kto mnie stworzył na to, ażebym w tej chwili,
odziany potępienia podartą żałobą,
kawałem kiru, zdjętym z mar Twojego świata,
wił się i czołgał przed Tobą,
i martwym, osłupiałym z przerażenia okiem
strasznego Sądu wyławiał płomienne,
świat druzgocące rozkazy?
A kto mi kazał patrzeć na te czarne głazy,
rozpadające się na gruz pod mocą
Twojego gniewu, przeraźliwy Boże –
na głazy te, gdzie straszny owoc Twego drzewa,
złocistowłosa Ewa,
do piersi pierś padalca tuli obnażoną?...

[…]

Patrzaj!... Kyrie elejson!
Ona swą białą dłoń
kładzie na jego skroń –
na trupią, zapadniętą, zżółkłą skroń zleniałą...
Kyrie elejson!
I podczas gdy swe Sądy sprawiasz Ty, o morze
niewyczerpanych gniewów,
ona swym okiem patrzy w jego oczy –
omdlewającym okiem!
Kyrie elejson!

[…]

Na łonie jej spoczęła czarna, lśniąca broda
rozpalonego Szatana,
co świat umierający okrył swoim cieniem,
a ona,
w zbrodniczych pieszczot rozdawaniu szczodra,
zamknęła w drżące go biodra,
w nabiegłe żądzą ramiona...
Kyrie elejson!

Mą duszę pali wieczna, nie zamknięta rana!
Któż mi lekarstwo poda?
Ojcze rozpusty! Kyrie elejson.
Nic, co się stało pod sklepemj0000000F7B2v23_000tp00Bpod sklepem, niebiosów,
bez Twej się woli nie stało!
Kyrie elejson!
O źródło zdrady! Kyrie elejson!
Przyczyno grzechu
i zemsty, i rozpaczy szaleńczego śmiechu!
Kyrie elejson!

Sądź, Sprawiedliwy!
Krusz światów posady,
rozżegnij wielki pożar w tlejącej iskierce,
na popiół spal Adama oszukane serce
i płacz!
Z nim razem płacz, kamienny, lodowaty Boże!
Niech Twa surma przeraźliwa
echem płaczu się odzywa
nad pokosem Twego żniwa...

Dwujęzycznego smoka,
Szatana o trzech grzbietach zwalczył w wielkim boju
archanioł pański, Michał, i zginął w otchłani. Amen.

I stał się koniec świata... O chwilo spokoju!
Zgasł płomienny głos Proroka
i wieczności noc głęboka
nieprzejrzaną jest dla oka.

A ja, wygnaniec z Raju, tułacz nieszczęśliwy,
zesłany, aby konać, na te ziemskie niwy,
i patrzeć, jak pod złomem niebotycznej grani,
usiadła matka Śmierci, Ewa jasnowłosa,
pieszcząca węża Grzechu, posyłam w niebiosa,
opadło nad wieczności tajemniczym mrokiem,
to moje wiekuiste, nieprzebrzmiałe: Amen!
Amen!
W umarłych bytów milczeniu głębokiem,
słychać jedynie Amen, moje straszne Amen.

O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!
Kyrie elejson!

Przede mną przepaść, zrodzona przez winę,
przez grzech Twój, Boże!... Ginę! ginę! ginę!
Amen.
A cóż powstanie ponad nicościami,
gdzie ongi były światy
i Ja, w chęć życia bogaty,
a dziś w umarłych postawiony rzędzie?

Niech nic nie będzie!

Amen!

Bo cóż być może, jeślim ja zaginął?...

Na wszystko mrok nicości nieprzebyty spłynął –

Amen.

j0000000F7B2v23_00000_BIB_001Jan Kasprowicz, Dies irae, [w:] tegoż, Wybór poezji, Wrocław 1973, s. 152–167.
j0000000F7B2v23_000tp001
j0000000F7B2v23_000tp002
j0000000F7B2v23_000tp003
j0000000F7B2v23_000tp004
j0000000F7B2v23_000tp005
j0000000F7B2v23_000tp006
j0000000F7B2v23_000tp007
j0000000F7B2v23_000tp008
j0000000F7B2v23_000tp009
j0000000F7B2v23_000tp00A
j0000000F7B2v23_000tp00B
j0000000F7B2v23_0000005B
JPOL_E3_E4_Tekstykultury

Zadania

Ćwiczenie 3.1

Określ temat hymnu Jana Kasprowicza Dies irae.

Ćwiczenie 3.2

Powiedz, do jakiego utworu nawiązuje poeta w pierwszej strofie.

Ćwiczenie 3.3

Ćwiczenie 3.4
R7RNOPKYAawj31
zadanie interaktywne
Źródło: Contentplus.pl sp. z o.o., licencja: CC BY 3.0.
Ćwiczenie 3.5

Jakie funkcje pełni ten środek poetycki w młodopolskim hymnie?

Ćwiczenie 3.6

Opisz zachowanie ludzi oczekujących na Sąd Ostateczny.

  • Nazwij ich emocje. Podaj odpowiednie cytaty z tekstu.

  • Wskaż, czyjej pomocy wzywają. Jakiego używają wykrzyknienia? Wyjaśnij jego znaczenie.

  • Odpowiedz, czy mogą liczyć na jakiekolwiek wsparcie.

Ćwiczenie 3.7

Scharakteryzuj obraz świata w dzień Bożego gniewu.

  • Opisz barwy i dźwięki.

  • Wskaż, co się dzieje z przyrodą.

Ćwiczenie 4.1

Scharakteryzuj postać Syna Bożego.

Ćwiczenie 4.2

Ćwiczenie 4.3
R1GHyWqOTcTEu1
zadanie interaktywne
Źródło: Contentplus.pl sp. z o.o., licencja: CC BY 3.0.
Ćwiczenie 4.4

Czy Kasprowiczowski Chrystus ma wpływ na to, co dzieje się w dzień Sądu Ostatecznego? Uzasadnij odpowiedź.

Ćwiczenie 4.5

Wyjaśnij, czemu ma służyć takie przedstawienie Chrystusa.

Ćwiczenie 5.1

Scharakteryzuj postać Ewy, jej wygląd i zachowanie. Zwróć uwagę na jej relację z wężem.

Ćwiczenie 5.2

Obejrzyj dwie malarskie reprezentacje Ewy. Wskaż tę, która koresponduje z wizją Kasprowicza. Uzasadnij wybór.

Ćwiczenie 6.1

Określ, kim w hymnie Dies irae jest Adam.

Ćwiczenie 6.2

Czy łączy go jakaś relacja z Ewą? Uzasadnij swoją odpowiedź.

Ćwiczenie 6.3

Omów relację Adama z Bogiem.

Ćwiczenie 6.4

Wskaż, do którego mitologicznego bohatera można porównać zachowanie Adama w stosunku do Stwórcy.

Ćwiczenie 6.5

Przypomnij inny utwór, którego bohater zachowywał się w podobny sposób. Podaj nazwę tej postawy i ją omów.

Ćwiczenie 6.6

Wskaż przyczynę grzechu, za który karana jest ludzkość.

Ćwiczenie 6.7

Zinterpretuj sens hymnu Jana Kasprowicza.

Ćwiczenie 6.8

Określ refleksje na temat świata, człowieka i Boga, do jakich skłania młodopolski poeta hymnem Dies irae.

Ćwiczenie 6.9

Przypomnij, na czym polegało obrazowanie ekspresjonistyczne. Wskaż jego elementy w hymnie Dies irae.

j0000000F7B2v23_0000008C
JPOL_E3_E4_Konteksty

Żeś nas stworzył, a stworzył słabe i ułomne

Jerzy Żuławski

Jerzy Żuławski

młodopolski pisarz, poeta, dramaturg i filozof. Uznawany jest za jednego z prekursorów literatury fantastycznonaukowej, m.in. dzięki trylogii, której akcja rozgrywa się na Księżycu: Na srebrnym globie, Zwycięzca, Stara Ziemia. Jego debiutancki tom poezji Na strunach duszy (1895) zyskał duże uznanie czytelników.

Dies iraeJerzy Żuławski
Jerzy Żuławski Dies irae

I.
Czas stanął. Śmierć skończyła już dzieło zniszczenia
i otarłszy krew skrzepłą z swej paszczęki wilczej,
nad zgliszczami i gruzem usiadła i milczy –
po raz pierwszy bezczynna od świata stworzenia.

Chmury czarne nad ziemią zawieszone nisko,
wpół‑zgasłego już słońca blask miedziano‑rdzawy,
oczerwienia brzegami. Wokół trupów ławy,
pustaćj0000000F7B2v23_000tp00Cpustać straszna, bezdrzewna i krwawe bagnisko.

Morza – sine, potworne, uśpione olbrzymy –
odbijają w swej głębi w krew ubrane chmury
i ostatnich zgliszcz wolno pełzające dymy.

Śmierć zwycięska, zdziwiona, że już nic nie żyje,
przestraszona swem dziełem – schowała pazury,
wzniosła w niebo paszczękę i jak szakal wyje.

II.
A wtem nagle okropna błyskawica złota,
jak miecz lśniący, rozcięła na krzyż chmur oponę
i stanęła tak, trwając – a iskry czerwone
szły z niej zwolna: straszliwe gromnice żywota.

I wraz drgnęły posady świata. Głos straszliwy
trąb jakoby tysiąca zmącił martwą głuszę
i – pod niebem poczęty, leciał w zawierusze
ponad morza zastygłe i jałowe niwyj0000000F7B2v23_000tp00Dniwy .

I z łoskotem się jęła twarda padać skała,
a ziemia się poryła wraz w głębokie skibyj0000000F7B2v23_000tp00Eskiby,
wyrzygując z wnętrzności dawno zmarłe ciała.

Morze też oddawało swoich gniewów łupy:
rozkołysane wichrem trąb niebieskich, niby
pianę marną miotało – skacząc na brzeg – trupy.

[…]

IV.
I bezdenne milczenie zaległo na ziemi
zrytej czaszek lemieszemj0000000F7B2v23_000tp00Flemieszem. Czerń nieprzeliczona
stała niema, posępna, w łunę zapatrzona,
sina śmiercią i krwawa skrami nieb złotemi.

Wtedy z niebios otchłani i z szkarłatów łuny –
jak słońc milion świetlista a jak wszechświat duża
postać Boga wybłysła, jak płomienna burza,
w glorii ognia i w skrzepłe ubrana pioruny.

Za nią – w głębi płomiennej otwartego nieba –
archanioły, serafów ćmaj0000000F7B2v23_000tp00Gserafów ćma, cherubów rotyj0000000F7B2v23_000tp00Hcherubów roty,
kwiatów grad, jakich ziemska nie wydała gleba,

harfy, palmy i miecze – bez końca, bez końca –
gwiazd ulewa rzęsista, deszcz motyli złoty,
orgia świateł, błyskawic, – tęcze, zorze, słońca...

[…]

VI.
Panie! oto w boleściach nas rodziły matki
i płacz pierwszym był głosem naszym na tej ziemi!
Jak pielgrzymi nieszczęścia szliśmy, ślepi, niemi,
ku śmierci, co nas wiodła w mrok wiecznej zagadki!

Lęk i słabość nam dając w złą drogę za stróże,
niewidome‑ś nas puścił na kręte manowce –
i wilkami‑ś obsaczył nas, bezbronne owce –
i zawiesił nad nami swego gniewu burzę!

Strach był naszej tułaczki towarzyszem wiernym,
a cierniami się stopom naszym słała droga –,
więc błądziliśmy w cierniach i w strachu niezmiernym!

Tyś przepaście skroś ścieżki przed nami otworzył,
a gdy drżąca spełznęła ku otchłani noga,
na upadłe Tyś w gromach się miotał i srożyłj0000000F7B2v23_000tp00Isrożył

VII.
Ty dziękować nam każesz za łaskę żywota,
co nazywa się: walka, upadek, cierpienie?
Zaliśmy Cię prosili o to marne tchnienie,
które grobu brutalnie w nas zdławiły wrota?

Dzisiaj stajem przed Tobą ze strasznym stygmatemj0000000F7B2v23_000tp00Jstygmatem,
który życie, Twój dar, nam wypiekło na czole!
Trupy czarne i kości plugawej0000000F7B2v23_000tp00Kplugawe tu w dole
stoim, ale z olbrzymim bólu majestatem!

Bośmy wszystkie gorycze z Twojego kielicha
pili, dzieci nieszczęścia, syny prochu, cieni,
które dla swej igraszki stworzyła Twa pycha!

Oto moc Twa nad nami i niebieskie bramy,
lecz my, bólem zuchwali, rozpaczą szaleni
przeciw Tobie bunt wznosim – na sąd Cię wzywamy!

VIII.
Żeś nas stworzył, a stworzył słabe i ułomne;
żeś nam kazał żyć w strachu i żyć w poniewierce;
żeś ból stworzył, a dał nam współczujące serce
brzemięj0000000F7B2v23_000tp00Lbrzemię ponad siły dla barków ogromne;

żeś nam szczęścia pragnienie w smętne włożył dusze,
a rozkosz każdą przeklął, uciechy zakazał;
żeś w nas grzechu dopuścił, żądzami nas zmazał,
a sumienie nam dając, wydał na katusze:

z cierpień naszych, łez naszych i bólów i trwogi,
z chuci, błędów, upadków i grzechów i zbrodni,
z nieświadomości, która pętała nam nogi,

z życia, które nam było i ciemne, i krwawe,
z wieków całych, lat długich, miesięcy, tygodni,
dni i godzin i sekund – Panie! zdaj nam sprawę!

IX.
Huragan trupów szalał, wyjąc. Zbladły w niebie
grozą zdjęte anioły i cheruby złote,
które miecze dzierżyły i wagi, by cnotę
rzadką kłaść na nie, ceniąc, a karać w potrzebie.

Stwórca gniewem zapłonął. Wzniósł wszechwładne ramię
ponad tłuszcząj0000000F7B2v23_000tp00Mtłuszczą bluźnierczą, jak grom w niebios stropy,
– w koło skrzących błyskawic rozprysły się snopy – :
uderzy, na proch zetrze, unicestwi, złamie...

A wtem z tłumu skazanych postać Chrysta biała
wyszła cicho w skrwawionej cierniowej koronie –,
boleść wieków niezmierna w jej obliczu pała,

w oczach niewysłowioną znać pokoleń mękę –,
idzie zwolna i ciężki krzyż przy Ojca tronie
składa z niemym wyrzutem.
Bóg opuścił rękę.

j0000000F7B2v23_00000_BIB_002Jerzy Żuławski, Dies irae, [w:] tegoż, Poezje. Sonety, t. 1, Lwów 1908, s. 140–149.
Ćwiczenie 7.1

Określ temat wiersza Jerzego Żuławskiego Dies irae.

Ćwiczenie 7.2

Omów kompozycję utworu.

Ćwiczenie 7.3

Ćwiczenie 7.4
RZv70SH2v24c11
zadanie interaktywne
Źródło: Contentplus.pl sp. z o.o., licencja: CC BY 3.0.
Ćwiczenie 7.5

Scharakteryzuj wizerunek śmierci. Zwróć uwagę na jej wygląd i zachowanie.

Ćwiczenie 7.6

Opisz postać Boga. Powiedz, czy jest to tradycyjny wizerunek Boga, znany np. z malarstwa.

Ćwiczenie 7.7

Opisz relacje między ludźmi a Stwórcą.

Ćwiczenie 7.8

Wymień zarzuty, jakie ludzkość stawia Bogu. Zdecyduj, czy są one uzasadnione.

Ćwiczenie 7.9

Wskaż, pod czyim wpływem Bóg zmienia zachowanie wobec ludzkości.

Ćwiczenie 7.10

Określ ogólną wymowę cyklu Jerzego Żuławskiego Dies irae.

j0000000F7B2v23_000tp00C
j0000000F7B2v23_000tp00D
j0000000F7B2v23_000tp00E
j0000000F7B2v23_000tp00F
j0000000F7B2v23_000tp00G
j0000000F7B2v23_000tp00H
j0000000F7B2v23_000tp00I
j0000000F7B2v23_000tp00J
j0000000F7B2v23_000tp00K
j0000000F7B2v23_000tp00L
j0000000F7B2v23_000tp00M
j0000000F7B2v23_000000BE
JPOL_E3_E4_Preteksty

Filmowe apokalipsy

Apokaliptyczne wizje oraz dzieje świata tuż po jego zakończeniu cieszą się szczególnym powodzeniem w sztuce filmowej. Twórcy, przy użyciu coraz bardziej sugestywnych i zaawansowanych technologicznie środków, roztaczają katastroficzne obrazy kresu ludzkości. Wyobrażenia te zazwyczaj przybierają formę sciencefiction.

O filmach

Pojutrze (2004) oraz 2012 (2009) to katastroficzne filmy fantastycznonaukowe w reżyserii Rolanda Emmericha. Pojutrze dotyczy spowodowanych działalnością człowieka szybkich zmian klimatycznych. 2012 to film nawiązujący do tajemniczej daty 21.12.2012 roku w kalendarzu Majów, która miała być równoznaczna z końcem świata.

Akcja filmu Droga (1979) w reżyserii Johna Hillcoata osadzona została w postapokaliptycznej Ameryce, w której ojciec i syn walczą o przetrwanie i uratowanie własnego człowieczeństwa. Film oparty jest na powieści Cormaca McCarthy’ego pod tym samym tytułem.

Dzień Tryfidów (1962) to horror fantastycznonaukowy wyreżyserowany przez Freddiego Francisa. Inspiracją do jego powstania stała się powieść brytyjskiego pisarza Johna Wyndhama. Film przedstawia ogarniającą świat katastrofę, w wyniku której ludzie ślepną i porzucając wszelką moralność, zaczynają walczyć o przetrwanie.

THX 1138 (1971) George’a Lucasa to wizja świata przyszłości kontrolowanego przez androidy, w którym ludzkie emocje i żądze są eliminowane za pomocą narkotyków.

Ćwiczenie 8.1

Porozmawiajcie w klasie o filmach, które obejrzeliście w domu.

Ćwiczenie 8.2

Omówcie elementy katastroficzne oraz wizerunki postapokaliptycznego świata.

Ćwiczenie 8.3

Ustalcie, czy twórcy filmowi inspirowali się przekazem biblijnym, czy tworzyli własne wersje apokalipsy.

j0000000F7B2v23_000000C5
JPOL_E3_E4_Zadaniowo

Zadaniowo

Ćwiczenie 9

Porównaj pisemnie dwie wizje Dnia Bożego gniewu, stworzone przez Jana Kasprowicza i Jerzego Żuławskiego. Wypisz podobieństwa i różnice. Która z nich bardziej do ciebie przemawia? Dlaczego?

Ćwiczenie 10

Przygotuj 15‑minutową wypowiedź na temat: „Ekspresjonizm w literaturze i sztuce młodopolskiej”.

Ćwiczenie 11

Przygotuj ustną wypowiedź argumentacyjną na temat: „Wizje końca świata w literaturze i sztuce różnych epok. Omów temat, odwołując się do hymnu Dies irae Jana Kasprowicza oraz innych tekstów kultury”.

RtU1TlbiyBUKO1
zadanie interaktywne
Źródło: Contentplus.pl sp. z o.o., licencja: CC BY 3.0.