Świat starożytnych Greków
Państwo Aleksandra Macedońskiego oraz kulturowe i polityczne konsekwencje jego podbojów
Chyba każdy słyszał o Aleksandrze Wielkim. Zdobywca Persji budzi niesłabnące zainteresowanie. Nie sposób policzyć książek, artykułów, prac popularnonaukowych, które powstały i stale powstają na jego temat. Skąd to zainteresowanie? Złożyło się na to wiele czynników, ale przede wszystkim podziw budzi młody wiek króla, tempo podboju, geniusz wojskowy (Aleksander nie przegrał ani jednej bitwy, nawet potyczki!) oraz rozmiary zdobyczy. W ciągu 13 lat rządów Aleksander stał się panem połowy znanego Grekom świata. Nikt przed nim nie dokonał niczego podobnego.
Wyjaśnisz, dlaczego Aleksander żądał dla siebie kultu boskiego, i opiszesz, jak to przyjęli jego rodacy.
Opiszesz, jak funkcjonowała królewska propaganda.
Wyjaśnisz, dlaczego Aleksandra przedstawiano czasem z rogami barana.
Państwo Filipa II
Po objęciu władzy Filip II szybko ustabilizował sytuację Macedonii dzięki dyplomacji i przekupstwom, a następnie przeprowadził gruntowną przebudowę państwa, czyniąc z niego silne i sprawnie funkcjonujące mocarstwo. Oparł potęgę Macedonii na dobrze zarządzanej gospodarce, wykorzystując żyzne ziemie południa, pastwiska północy, bogactwa leśne oraz ogromne dochody z kopalń srebra w górach Pangaion, które finansowały reformy i ekspansję. Kluczowe znaczenie miała reforma armii: Filip stworzył nowoczesną piechotę uzbrojoną w długie sarissy, elitarny oddział hypaspistów oraz utrzymał znakomitą jazdę hetajrów, czyniąc wojsko niezwykle skutecznym. Ważnym elementem państwa była też instytucja „chłopców królewskich”, wychowująca przyszłe elity wojskowe i administracyjne oraz zabezpieczająca lojalność arystokracji. Po umocnieniu państwa Filip rozpoczął ekspansję, podporządkowując Trację i Tesalię oraz ingerując w sprawy Grecji. Zwycięstwo nad Atenami i Tebami pod Cheroneją w 338 r. p.n.e. zapewniło Macedonii hegemonię, a utworzenie Związku Korynckiego uczyniło z niej przywódcę świata greckiego. Państwo Filipa II było więc scentralizowane, bogate, oparte na silnej armii i skutecznej polityce, gotowe do wielkiej wyprawy przeciw Persji.
Podbój Persji

Zanim Aleksander wyprawił się do Persji (miał wówczas 22 lata), spędził dwa lata na zabezpieczaniu północnych i wschodnich granic Macedonii oraz na krwawym tłumieniu powstania w Grecji. W 334 r. p.n.e. rozpoczął podbój monarchii Achemenidów, który zajął mu osiem lat, lecz zwycięstwo było przesądzone już po trzech latach. W wyprawie wzięło udział ok. 40 tys. piechoty i 5 tys. jazdy. Persowie organizowali (z energią) kolejne armie, każda mimo przewagi liczebnej, wyboru terenu walki i lepszego zaopatrzenia ulegała najeźdźcy: najpierw nad Granikiem (334 r. p.n.e.) Aleksander rozbił perskich satrapów, później pod Issos (333 r. p.n.e.) i Gaugamelą (331 r. p.n.e.) „króla królów” Dariusza III. Nie udało mu się pojmać władcy, który został zabity przez własnego poddanego w 330 r. p.n.e. Wcześniej Aleksander zdobył i spalił pałac królewski w Persepolis. Cel wyprawy tj. zemsta za krzywdy poczynione przez Kserksesa przed 150 laty został osiągnięty.
Śmierć króla Persji stawiała przed Aleksander konieczność ustosunkowania się do spuścizny Achemenidów: czy król Macedonii powinien przyjąć tytuł króla Persji? Jak traktować perskich poddanych? Czy należy dalej kontynuować podbój? Jedno było pewne: armia macedońska, mimo objawów zmęczenia, będzie walczyć, póki wszystkie ziemie zależne od perskich królów lub kiedykolwiek im podporządkowane nie ugną się przed Aleksandrem. Młody król i jego wojska były w nieustannym ruchu, wdarły się nawet do Indii, gdzie nad Hydaspesem w 326 r. p.n.e. stoczyły ostatnią z czterech wielkich bitew, które zapewniły Aleksandrowi nieśmiertelną sławę. Tam jednak żołnierze powiedzieli: dość! Król niechętnie musiał wrócić do Mezopotamii i podjął się organizacji wielkiego imperium.

System władzy
Na czele imperium stał po prostu „król Aleksander”; co znamienne, nie tytułował się ani królem Macedonii, ani Persji. Państwo utożsamiała jego osoba, to on był państwem i źródłem władzy. Wraz z podbojem Persji zmieniał się charakter władzy królewskiej: od pozycji pierwszego pośród równych – typowej dla Macedonii, gdzie król sprawował władzę kolektywnie z najbliższymi sobie hetajrami – do właściwego dla królów Persji autokratyzmu i rządów jednoosobowych. Aleksander zyskiwał coraz to liczniejszych nowych poddanych, którzy byli przyzwyczajeni do innego stylu sprawowania władzy. Z początku Aleksander stosował podwójne standardy: Macedończyków (i Greków) traktował „po macedońsku”, Persów zaś i inne ludy – „po persku”. Z czasem jednak właściwa mu ambicja pchała go do narzucania Macedończykom zwyczajów, które były im niemiłe, a nawet obraźliwe. Do wielkich sporów doszło zwłaszcza przy próbie wprowadzenia proskynesis. Drugą osobą w państwie stał się tzw. chiliarchos.
Ciągły ruch Aleksandra uniemożliwiał mu przeprowadzenie większych zmian w strukturze zarządzania państwem. Zresztą nie wydaje się, żeby chciał dokonywać rewolucji: perska monarchia funkcjonowała sprawnie, a system satrapii sprawdzał się od wieków. Aleksander zadowolił się obsadzeniem satrapii swoimi ludźmi, którym jednak odebrał wojskowe kompetencje, a w niektórych przypadkach zmienił granice poszczególnych okręgów.

Starzy i nowi poddani
Rozszerzanie się imperium uzmysłowiło Aleksandrowi, że nie sposób utrzymać władzy, opierając się wyłącznie na Macedończykach. Potrzebna była zmiana postawy wobec dawnych wrogów. Zaczęło się od sprawy prozaicznej, ale kluczowej: wojsku brakowało rekrutów. Aby kontynuować podboje (Aleksander po 325 r. p.n.e. rozpoczął przygotowania do podboju Arabii, a później zamierzał wybrać się w zachodni rejon Morza Śródziemnego), musiał osłabić dominację Macedończyków w armii. Włączył więc do hetajrów arystokratów perskich, do piechoty zaś powołał z początku 30 tys. młodych Persów, których uczono walczyć na modłę macedońską i mówić po grecku. Stanowiska oficerskie utrzymano w rękach Macedończyków, ale reformy nie spotkały się z uznaniem ze strony rodaków.

Napięcie wzrosło, kiedy król podjął próby stworzenia nowej, mieszanej elity: sam poślubił trzy perskie arystokratki (w tym dwie córki Dariusza III) i „zachęcił” do wchodzenia w podobne związki 80 najbliższych współpracowników (wszystkie żony zostały oddalone po śmierci króla). Działania te budziły opór wielu Macedończyków, którzy nie mogli wyzbyć się pogardy dla Persów, pokonanych w tak szybkim tempie. Z wielką niechęcią (i szyderczymi, choć skrywanymi komentarzami) przyjęto próbę ustanowienia przez Aleksandra kultu boskiego dla swojej osoby. Choć byli i tacy, którzy wierzyli w to, że Aleksander był synem Zeusa, jak lubił mawiać o sobie władca. Większość tych działań była podejmowana w schyłkowym okresie życia Aleksandra. Król zmarł w 323 r. p.n.e., w wieku niemal 33 lat, po wielogodzinnej pijatyce. Od razu pojawiły się pogłoski o otruciu. Inni wskazywali na chorobę, której król nabawić się miał w Indiach. Prawdy, jak to zwykle bywa w takim przypadku, raczej nie poznamy nigdy.

Po śmierci Aleksandra

Wkrótce po śmierci Aleksandra Wielkiego (323 r. p.n.e.) w Babilonie zebrali się wszyscy najważniejsi wodzowie armii macedońskiej. Przed śmiercią król przekazał swój pierścień Perdikkasowi, który pełnił funkcję chiliarchy. Perdikkas zaproponował na zebraniu, ażeby królem obwołano nienarodzone jeszcze dziecko (jeśli będzie to syn) Aleksandra i Roksany, która była w ósmym miesiącu ciąży. Propozycja spotkała się tylko z częściowym poparciem wodzów i hetajrów. Także armii nie podobało się, by królem został człowiek, którego matka wywodziła się spośród podbitej ludności. Przeciwnicy zaproponowali kandydaturę przyrodniego brata Aleksandra, Arridajosa. Gdy okazało się, że Roksana urodziła syna, doszło do kompromisu: królami obwołano zarówno Arridajosa, który przybrał imię Filipa III, jak i syna Aleksandra, mającego panować jako Aleksander IV. Było to na rękę wodzom Aleksandra Wielkiego: żaden z królów sam nie był zdolny do sprawowania władzy, Filip III z powodu choroby psychicznej, Aleksander IV ze względu na niemowlęctwo. W efekcie faktyczną władzę sprawowali diadochowie. I szybko doszło między nimi do konfliktów.
Diadochowie podzielili się władzą: każdy z nich otrzymał w zarząd jakąś część imperium (niektórzy utrzymali te, które nadał im za życia Aleksander). Oficjalnie imperium miało być zachowane w całości, ale bardzo szybko doszło do podziałów. Do utrzymania jedności spuścizny Aleksandra dążyli w zasadzie wyłącznie Perdikkas (zabity w 320 r. p.n.e.), a później Antygon Jednooki i jego syn Demetrios Poliorketes.

Ustabilizowanie się monarchii założonych przez diadochów miało brzemienne skutki dla podbitych przez Aleksandra terenów. Każde z państw było rządzone przez macedońską dynastię przy współudziale Greków. Persowie wbrew temu, do czego dążył Aleksander, zostali zepchnięci do rzędu ludności podbitej i odsunięci od współuczestnictwa we władzy. Dominująca rola Macedończyków i Greków oznaczała ekspansję kultury i zwyczajów greckich na nowe obszary. W ciągu jednego pokolenia świat Greków nagle się powiększył. Polis przestała być horyzontem i jedynym punktem odniesienia. Okazało się, że można być nie tylko obywatelem miasta, ale i kosmopolitą. Grecy w stopniu nigdy dotąd niespotykanym zetknęli się ze światem barbarzyńskim. Ich wyobrażenia o świecie uległy zmianie. Zaczynała się nowa epoka. Historycy współcześni nazwali ją hellenistyczną dla podkreślenia niebywałego rozprzestrzenienia greckiego sposobu życia, a także związanych z tym przemian, jakie w nim zaszły na skutek współżycia z innymi kulturami.
Zapoznaj się linią chronologiczną oraz tekstami źródłowymi
Źródło: Plutarch, Żywoty sławnych mężów, Aleksander Wielki, 11., -335 Kampanie Aleksandra na Bałkanach i w Grecji właściwej Macedończycy bali się tego korzystnego dla wrogów momentu i uważali, że Aleksander powinien w danej chwili całkiem zrezygnować z Hellady i nie stosować wobec nie przemocy, a szczepy niehelleńskie, które się od Macedonii oderwały, w łagodny sposób wezwać do poddania się i tłumić zarzewie nowych rozruchów. Ale on sam był wręcz odmiennego zdania, gotów zapewnić państwu natychmiast bezpieczeństwo i całość granic przez swą własną dzielność i wielkość ducha. Miał bowiem to przekonanie, że jeżeli choć trochę upadnie na duchu i okaże to na zewnątrz, wszyscy na niego rzucą się od razu. Toteż rozruchy wśród szczepów niehelleńskich i grożące mu stamtąd wojny usunął błyskawicznym marszem ze swą armią aż do rzeki Istros, tj. do dolnego Dunaju, gdzie w wielkiej bitwie pokonał nawet króla Tryballów, Syrmosa.Czytaj więcej...
Stanąwszy pod Tebami dał mieszkańcom tego miasta czas do namysłu i przeproszenia go za to, co zrobili, i żądał od nich wydania tylko Fojniksa i Protytesa [tj. przywódców stronnictwa antymacedońskiego], ogłaszając równocześnie bezpieczeństwo każdego, kto przejdzie na jego stronę. Ale Tebanie odpowiedzieli mu na to swoimi żądaniami […], zwracając się z odezwą do wszystkich, którzy chcą bronić wolności Hellady, by wspólnie z nimi stanęli do walki. Wtedy dopiero on wydał wojsko macedońskim rozkaz do ataku. Przyszło więc do bitwy, w której Tebanie z największym męstwem i poświęceniem walczyli ponad swe siły, bijąc się z wrogiem kilkukrotnie liczniejszym od nich. Wreszcie jednak zaatakowani z tyłu przez załogę macedońską, która wypadła na nich z zamku Kadmei, zostali otoczeni i prawie wszyscy zginęli na polu walki, a zdobyte Teby zostały wydane na łup i zrównanie z ziemią. Aleksander bowiem liczył zasadniczo na to, że Hellenowie, przerażeni tak strasznym nieszczęściem, ulękną się i zachowają na przyszłość spokój.
Źródło: Plutarch, Żywoty sławnych mężów, Aleksander Wielki, 11.
[…] Aleksander podążył w kierunku rzeki Granikos, uszykowawszy wojsko w ten sposób, że ciężkozbrojni hoplici tworzyli podwójną falangę, na skrzydłach znajdowała się jazda, a juczne zwierzęta miały posuwać się z tyłu. […] Gdy Aleksander znajdował się już w niewielkiej odległości od rzeki Granikos, kilku zwiadowców przybyło doń pośpiesznie z meldunkiem, że na drugim brzegu Graniku stoją Persowie w szyku bojowym. Wobec tego Aleksander przygotował całe wojsko do walki.Czytaj więcej...
[…] Przez pewien czas obydwa wojska stojące na przeciwległych brzegach rzeki, zachowały zupełny spokój w niepewnym oczekiwaniu tego, co nastąpi. Po jednej i drugiej stronie panowała głęboka cisza. Persowie czekali, aż Macedończycy wejdą do rzeki, żeby ich zaatakować, gdy będą z niej wychodzili. Aleksander dosiadłszy konia rozkazał swojemu oddziałowi postępować za nim i nie tracić odwagi, a jednocześnie dał znak Amyntasowi, synowi Arrabajosa, dowodzącemu wysuniętą naprzód jazdą i Peonami, oraz jednemu oddziałowi piechoty, by wszyscy rzucili się wpław przez rzekę.
[…] Persowie, jak również ich konie, kłuci ze wszech stron włóczniami i odpierani przez jazdę macedońską, a częstokroć ranieni także przez lekkozbrojnych, którzy wcisnęli się między wojsko konne, zaczęli się cofać, najpierw z tego miejsca, gdzie toczył bój Aleksander. Gdy ich linia w środku się załamała, oderwały się także oba skrzydła oddziału konnego i wówczas rozpoczęła się sromotna ucieczka.
Źródło: Flawiusz Arrian, Wyprawa Aleksandra Wielkiego, ks. I, rozdz. 11, 13–14, 16.
[…] Już obydwa wojska znajdowały się w polu wzajemnego widzenia, ale jeszcze poza zasięgiem pocisków, kiedy Persowie pierwsi wznieśli bezładne i dzikie okrzyki.Czytaj więcej...
[…] Podeszli już do siebie na odległość rzutu pociskiem, kiedy na lewe skrzydło wroga natarła gwałtownie konnica perska; Dariusz, zdając sobie sprawę z tego, że falanga stanowi główną siłę wojska macedońskiego, chciał, żeby decydującą bitwę stoczyła konnica. Zaczęto więc otaczać prawe skrzydło wojska Aleksandra. Gdy to zobaczył Macedończyk, wydał rozkaz, ażeby dwa oddziały jazdy pozostały przy grzbiecie górskim, a sam szybko przerzucił resztę w samo centrum bitwy.
[…] Aleksander postępował jak wódz i jak żołnierz zarazem, pragnąc i zabić Dariusza, i zdobyć największe łupy. A król, stojąc wysoko na wozie, wyróżniał się spośród masy żołnierzy i sam widok jego osoby niemałą stanowił podnietę dla swoich, by go osłaniali, dla wrogów, by atakowali.
[…] Już konie przy wozie Dariusza, poranione włóczniami i rozjuszone bólem, zaczęły szarpać zaprzęg i w pędzie omal nie wyrzuciły króla z wozu, ale ten w obawie, żeby żywcem nie dostać się w ręce wroga, zeskoczył i dosiadł konia, którego w tym celu obok prowadzono; odrzucił równocześnie, niechlubnie, wszelkie oznaki władzy, żeby go w ucieczce nie zdradziły. Wtedy już wszyscy rozpierzchli się w popłochu i, którędy tylko się dało, poczęli uciekać porzucając zbroję, którą nie tak dawno nałożyli dla własnej obrony.
Źródło: Kwintus Kurcjusz Rufus, Historia Aleksandra Wielkiego, ks. III, 7.17, 10.25–11.27.
[…] Aleksander skarcił zdjętych strachem żołnierzy, podnosił ich na duchu, sam jeden starał się rozniecić na nowo bitwę, która już słabła; wreszcie, kiedy odzyskali odwagę, kazał im ruszyć na wroga.
[…] Macedończycy byli przekonani — może ulegli złudzeniu, a może było tak istotnie — że widzieli orła unoszącego się spokojnie nad głową Aleksandra; nie spłoszyły go ani szczęk oręża ani jęki umierających, lecz długo był widoczny, i to nie krążył, lecz jakby zawisł wprost nad koniem króla.Czytaj więcej...
[…] Aleksander zmienił znów konia (niejednego już zajeździł) i ciął tych, którzy stawiali jeszcze opór, a uciekających raził w plecy. Była to już nie bitwa, ale rzeź.
Źródło: Kwintus Kurcjusz Rufus, Historia Aleksandra Wielkiego, ks. IV, 15.56–57, 15.59.
Macedończyków przerażała nie tylko armia Porosa, ale i wielka rzeka, przez którą musieli się przeprawić. Wody jej rozlewały się na przestrzeni czterech stadiów [tj. ponad 700 metrów]. Bardzo głęboka — nigdzie nie było widać brodu — robiła po prostu wrażenie ogromnego morza […]. Jeszcze groźniej wyglądał drugi brzeg, pełen koni i ludzi. Stały tam też słonie o ogromnych cielskach, które celowo rozdrażniono […].
I już [Aleksander] prowadził sam wojsko rozdzielone na skrzydła, kiedy zameldowano Porosowi, że cały brzeg zajęli zbrojni żołnierze i że nadchodzi chwila decydującej bitwy.
[…] Poros kazał pędzić słonie tam, gdzie, jak się zorientował, nacierała konnica, ale powolne i ociężałe zwierzęta nie mogły dorównać w szybkości koniom. Nawet ze strzał nie mieli Indowie żadnego pożytku. Były przecież tak długie i ciężkie, że musieli najpierw ustawić łuk na ziemi, żeby je odpowiednio i zręcznie założyć, a ponieważ ziemia była wtedy mokra, przychodziło im to z wielką trudnością.
[…] Wreszcie słonie wyczerpane ranami zaczęły zrzucać jeźdźców, a potem tratować leżących na ziemi. Gnały z pola walki jak stado bydła, same bardziej wystraszone niż niebezpieczne dla ludzi. Poros, którego niemal wszyscy opuścili, siedząc na słoniu miotał na otaczających go zewsząd nieprzyjaciół pociski, których większą ilość miał przygotowaną. […] Był to ostatni bohaterski czyn Porosa. Potem rzucił się do ucieczki, pędząc jeszcze szybciej. Ale już i słoń, któremu w tym czasie zadano wiele ran, zaczął ustawać. Poros więc, rzuciwszy jeszcze przeciw nacierającemu wrogowi piechotę, zaprzestał ucieczki. Aleksander już go dopadł, a widząc zawziętość króla kazał nie oszczędzać jego żołnierzy stawiających opór.
[…] To ostatecznie przesądziło o wyniku bitwy: Poros i wszyscy, którzy przy nim wytrwali, dostali się w ręce Aleksandra.
Źródło: Kwintus Kurcjusz Rufus, Historia Aleksandra Wielkiego, ks. VIII, 13.44–45, 14.47, 14.49–51.
Połącz bitwę z numerem ilustracji w zamieszczonej niżej tabeli.
Trenuj i ćwicz
Zapoznaj się z fragmentami tekstów źródłowych, a następnie wykonaj polecenie.
Tekst A
AleksanderAleksander […] udawał, że robi to ze względu na swoich sprzymierzeńców, czyniąc zadość skargom, jakie przeciw Tebom zanosili od niego mieszkańcy Fokidy i Platejczycy. Ludność całą, łącznie około 30 tysięcy, sprzedał w niewolę, z wyjątkiem kapłanów i wszystkich związanych z Macedończykami […], a nadto z wyjątkiem potomków Pindara [wielkiego poety] oraz ludzi, którzy sprzeciwili się uchwale o zerwaniu związków z Macedonią. Zabitych było ponad sześć tysięcy.
Źródło: Plutarch, Aleksander, tłum. M. Brożek, rozdz. 12.
Tekst B
Wyprawa Aleksandra WielkiegoAleksander pozwolił sprzymierzeńcom [ze Związku Korynckiego], którzy uczestniczyli w walce, rozstrzygnąć losy Teb. Postanowili więc […] kobiety i dzieci, i pozostałych przy życiu mężczyzn tebańskich oprócz kapłanów i kapłanek i prócz tych, co reprezentowali sprawy Filipa czy Aleksandra, czy też byli orędownikami Macedończyków, postanowili sprzedać w niewolę. Dom poety Pindara i jego potomków kazał rzekomo Aleksander zachować, gdyż wysoko cenił poetę.
Źródło: Arrian Flawiusz, Wyprawa Aleksandra Wielkiego, tłum. H. Gesztoft-Gasztold, ks. I, rozdz. 9.
Zapoznaj się z tekstem źródłowym, a następnie wykonaj polecenie.
Wyprawa Aleksandra WielkiegoA Dariusz, gdy tylko ujrzał, że jego lewe skrzydło zostało rozbite […], natychmiast tak, jak stał, uciekł na swym wozie jako jeden z pierwszych. Dopóki podczas ucieczki mknął po równinach, ratował się na wozie. Gdy jednak natknął się na wąwozy i inne przeszkody terenowe, zostawił wóz i tarczę, i swą wierzchnią szatę i porzucił nawet łuk na wozie, i uciekał dalej na koniu.
Źródło: Arrian Flawiusz, Wyprawa Aleksandra Wielkiego, tłum. H. Gesztoft-Gasztold, ks. II, rozdz. 10–11.
Zapoznaj się z tekstami, a następnie wykonaj polecenie.
Tekst A
Wyprawa Aleksandra WielkiegoOdesłał [Aleksander] do Aten trzysta kompletnych zbroic perskich jako dar dla bogini Ateny, opiekunki miasta. Do tego kazał dołączyć taki napis: «Aleksander, syn Filipa, i Grecy, oprócz Spartan, od barbarzyńców zamieszkujących Azję».
Źródło: Arrian Flawiusz, Wyprawa Aleksandra Wielkiego, tłum. H. Gesztoft-Gasztold, ks. I, rozdz. 16.
Tekst B
Historia starożytnych Greków. Okres hellenistycznyW zdaniu tym [które przesłał Aleksander jako komentarz do daru] zawarta została podstawowa myśl propagandy stosowanej przez Macedończyka na użytek świata greckiego.
Źródło: Benedetto Bravo, Ewa Wipszycka, Historia starożytnych Greków. Okres hellenistyczny, t. 3, Warszawa 2010, s. 47.
Zapoznaj się z tekstami, a następnie wykonaj polecenie.
Tekst A
AleksanderW ten sposób Aleksander przebył wreszcie tę pustynię i dotarł do celu wędrówki. Tutaj miejscowy kapłan‑prorok Ammona [utożsamianego przez Greków z Zeusem] powitał go pozdrowieniem od boga jako ojca. Na to Aleksander spytał, czy któryś z winnych śmierci ojca uszedł kary. Kapłan jednak kazał mu nie wypowiadać słów złowieszczych, ponieważ ojcem jego nie jest żaden śmiertelnik! Wtedy Aleksander zmieniając wyrażenie zapytał o morderców Filipa: czy wszystkich już ukarał. Następnie pytał o władzę, czy mu dane będzie zostać panem wszystkich ludzi. W odpowiedzi bóg przepowiedział, że i to osiągnie, i Filip zostanie w pełni pomszczony. Złożył więc bogu wspaniałe dary, a ludzi obdarował pieniędzmi. Tak pisze o tych wydarzeniach boga część pisarzy. Aleksander w liście do matki donosi jednak, że otrzymał tajne wyrocznie, które po powrocie opowie jedynie jej samej.
Źródło: Plutarch, Aleksander, tłum. M. Brożek, rozdz. 27.
Tekst B
Historia starożytnych Greków. Okres hellenistycznyMożna podejrzewać, że wiadomości owe [o tym, co miał usłyszeć Aleksander od wyroczni] są w większości efektem pisarskiej fantazji.
Źródło: Benedetto Bravo, Ewa Wipszycka, Historia starożytnych Greków. Okres hellenistyczny, t. 3, Warszawa 2010, s. 99.
Słownik
dowódca gwardii przybocznej króla i szef królewskiego dworu
(z gr. diadochos – następca) w starożytności wodzowie macedońscy, którzy po śmierci Aleksandra III Wielkiego podzielili między siebie jego państwo
państwo, które ma przewagę polityczną i militarną nad innymi
„towarzysze”, arystokraci macedońscy skupieni wokół króla, byli jego doradcami i ludźmi do zadań specjalnych; podstawą ich pozycji były wielkie majątki ziemskie pozwalające im na zakup i utrzymanie koni
gest oddania władcy, przybierający różne formy zależnie od statusu i pozycji tego, kto składał hołd władcy: pocałunek, zbliżenie się w ukłonie, uklęknięcie, padnięcie na twarz; Grecy sądzili, że gest można składać wyłącznie bogom, nie ludziom
najwyższy urzędnik zarządzający prowincją w Persji







