RzKVGUdAkE43x1
Okładka Nie‑Boskiej komedii, 1837
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Czy poeta to człowiek naznaczony przez Boga, czy raczej opętany przez szatana? Błogosławiony czy przeklęty? Jak podzielić świat pasji i powołania oraz obowiązków rodzinnych, by nie kolidowały ze sobą i nie odbierały czegoś najcenniejszego człowiekowi? W scenie rodzinnej, w której Hrabia Henryk pełni rolę Męża, dostrzeżemy wszystkie te dylematydylematdylematy aż nazbyt wyraźnie. Nie tylko mężczyzna naznaczony jest tutaj tragizmem egzystencji. Każdy z członków rodziny przeżywa swój osobisty dramat związany z wzajemnymi relacjami i powiązaniami.

Zygmunt Krasiński Nie-Boska komedia

ŻONA
kładąc dłonie na głowie dziecięcia Gdzie ojciec twój, Orcio?

OJCIEC BENIAMIN
Proszę nie przerywać.

ŻONA
Błogosławię cię, Orciu, błogosławię, dziecię moje. 
Bądź poetą, aby cię ojciec kochał, nie odrzucił kiedyś.

MATKA CHRZESTNA
Ale pozwólże, moja Marysiu.

ŻONA
Ty ojcu zasłużysz się i przypodobasz – a wtedy on twojej matce przebaczy.

OJCIEC BENIAMIN
Bój się Pani Hrabina Boga.

ŻONA
Przeklinam cię, jeśli nie będziesz poetą. 
Mdleje – wynoszą ją sługi.

GOŚCIE
razem
Coś nadzwyczajnego zaszło w tym domu, wychodźmy, wychodźmy! 
Tymczasem obrzęd się kończy – dziecię płaczące odnoszą do kolebki.

OJCIEC CHRZESTNY
przed kolebką
Jerzy Stanisławie, dopiero coś został chrześcijaninem i wszedł do towarzystwa ludzkiego, a później zostaniesz obywatelem, a za staraniem rodziców i łaską Bożą znakomitym urzędnikiem – pamiętaj, że Ojczyznę kochać trzeba i że nawet za Ojczyznę zginąć jest pięknie…

Wychodzą wszyscy.

*

Piękna okolica – wzgórza i lasy – góry w oddali.

MĄŻ
Tegom żądał, o to przez długie modliłem się lata i nareszciem już bliski mojego celu – świat ludzi zostawiłem z tyłu – niechaj sobie tam każda mrówka bieży i bawi się dźbłem swoim, a kiedy go opuści, niech skacze ze złości lub umiera z żalu.

GŁOS DZIEWICY
Tędy – tędy. 
Przechodzi.

*

Góry i przepaście ponad morzem – gęste chmury – burza. –

MĄŻ
Gdzie mi się podziała – nagle rozpłynęły się wonie poranku, pogoda się zaćmiła – stoję na tym szczycie, otchłań pode mną i wiatry huczą przeraźliwie.

GŁOS DZIEWICY
w oddaleniu
Do mnie, mój luby.

MĄŻ
Jakże już daleko, a ja przesadzić nie zdołam przepaści.

GŁOS
w pobliżu
Gdzie skrzydła twoje?

MĄŻ
Zły duchu, co się natrząsasz ze mnie, gardzę tobą.

GŁOS DRUGI
U wiszaru góry twoja wielka dusza, nieśmiertelna, co jednym rzutem niebo przelecieć miała, ot kona! – i nieboga twoich stóp się prosi, by nie szły dalej – wielka dusza – serce wielkie.

MĄŻ
Pokażcie mi się, weźcie postać, którą bym mógł zgiąć i obalić. – Jeśli się was ulęknę, bodajbym Jej nie otrzymał nigdy.

DZIEWICA
na drugiej stronie przepaści
Uwiąż się dłoni mojej i wzleć.

MĄŻ
Cóż się dzieje z tobą – kwiaty odrywają się od skroni twoich i padają na ziemię, a jak tylko się jej dotkną, ślizgają jak jaszczurki, czołgają jak żmije.

DZIEWICA
Mój luby!

MĄŻ
Przez Boga, suknię wiatr zdarł ci z ramion i rozdarł w szmaty.

DZIEWICA
Czemu się ociągasz?

MĄŻ
Deszcz kapie z włosów – kości nagie wyzierają z łona.

DZIEWICA
Obiecałeś – przysiągłeś!

MĄŻ
Błyskawica zrzenice jej wyżarła.

CHÓR DUCHÓW ZŁYCH
Stara, wracaj do piekła – uwiodłaś serce wielkie i dumne, podziw ludzi i siebie samego. – Serce wielkie, idź za lubą twoją.

MĄŻ
Boże, czy Ty mnie za to potępisz, żem uwierzył, iż Twoja piękność przenosi o całe niebo piękność tej ziemi – za to, żem ścigał za nią i męczył się dla niej, ażem stał się igrzyskiem szatanów!

DUCH ZŁY
Słuchajcie, bracia – słuchajcie!

MĄŻ
Dobija ostatnia godzina. – Burza kręci się czarnymi wiry – morze dobywa się na skały i ciągnie ku mnie – niewidoma siła pcha mnie coraz dalej – coraz bliżej – z tyłu tłum ludzi wsiadł mi na barki i prze ku otchłani.

DUCH ZŁY
Radujcie się, bracia – radujcie!

MĄŻ
Na próżno walczyć – rozkosz otchłani mnie porywa – zawrót w duszy mojej – Boże – wróg Twój zwycięża!

ANIOŁ STRÓŻ
ponad morzem
Pokój wam, bałwany, uciszcie się. –
W tej chwili na głowę dziecięcia twego zlewa się woda święta. –
Wracaj do domu i nie grzesz więcej. –
Wracaj do domu i kochaj dziecię twoje. 

3 Źródło: Zygmunt Krasiński, Nie-Boska komedia, oprac. M. Grabowska, Wrocław 1974, s. 20–25.
R15OkGGWlh3XT
Félicien Rops, Szatan siejący plewy, 1882
Źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie, domena publiczna.

Słownik

dylemat
dylemat

(gr. dílēmma) – sytuacja wymagająca trudnego wyboru między dwiema różnymi możliwościami; problem, alternatywa

maksymalizm
maksymalizm

(łac. maximus) – stawianie wysokich wymagań sobie i innym, wysuwanie żądań wobec kogoś lub otoczenia; także: kierunek zakreślający najszersze granice filozofii, uznający metafizykę, intuicję, istnienie świata duchowego, nadprzyrodzonego itp.