Wiedza o niewiedzy, samowiedza jako kryterium prawdy

Sokrates czuł się mądrzejszy od innych, co czyni go w naszych oczach być może zarozumiałym. Poczucie to miało jednak swoje uzasadnienie. Filozof przedstawiał je mniej więcej tak: obszary mej niewiedzy są tak samo bezbrzeżne jak twoje, ja nie wiem i ty nie wiesz, ja nie rozumiem i ty także nie. A jednak jestem od ciebie mądrzejszy. Wiesz, dlaczego? Ponieważ jedna rzecz jest mi znana, a tobie nie. Otóż ja wiem, że w istocie nie wiem nic, podczas gdy ty wciąż się łudzisz pozorami wiedzy. Wiem, że nic nie wiem – oto znana maksyma Sokratesa i istotny punkt wyjścia jego metody. Jak jednak rozumieć to zagadkowe zdanie?

Wiem, że nic nie wiem oznacza: zrozumiałem, że moja wiedza jest pozorna, ponieważ przejąłem ją od innych w sposób bezrefleksyjny. Jest pozorna, bo opiera się na tradycyjnych poglądach, zwykłych mniemaniach, przekonaniach potocznych i obiegowych – brakuje jej więc ugruntowania w jakimś dającym pewność kryterium. Kryterium tym nie jest jednak ani logika, ani empiria, gdyż Sokrates nie pytał o kosmos, lecz o człowieka. Świadomość niewiedzy oznacza więc tyle: nic nie wiem, jeśli nie wiem, kim jestem. W tym sensie podstawowym kryterium wiedzy staje się dla Sokratesa indywidualna samowiedza. Na nic więc zda się tutaj akademicki wykład i wtłaczanie wiedzy do głowy ucznia. Nie o taką wiedzę chodzi. Sokrates mówił o świadomości siebie, którą można zdobyć jedynie poprzez refleksję. Służy temu droga indywidualnego poszukiwania prawdy, ścieżka osobistego wysiłku.

Rx54w9FRtfQiP
Ruiny świątyni Appolina w Delfach. W jej wnętrzu skryty był omfalos („pępek ziemi”), złoty posąg bóstwa, święty laur, grobowiec Dionizosa i trójnóg. Siedząca na nim Pytia wydawała swoje przepowiednie wszystkim, którzy chcieli zasięgnąć jej rady.
Źródło: domena publiczna.
RjHn4PU63ewFF1
Grecka inskrypcja gnôthi sautónpoznaj samego siebie jest obecna w świecie kultury. Warto zapamiętać jej grecki zapis. Na zdjęciu: gnôthi sautón w kulturalnym centrum miasta Ludwigshafen nad Renem.

Warto w tym miejscu nawiązać do słów znajdujących się na starożytnej świątyni w Delfach: Poznaj samego siebie. Ten popularny wśród sofistów aforyzm przejął także Sokrates i uczynił zeń jedną z podstawowych kategorii swej filozofii. W istocie Sokratesowi chodziło o poznanie siebie, nie zaś o zgłębianie tajemnic przyrody. Był bowiem przekonany, że nie ma sensu marnować czasu na rzeczy tak odległe, a przez to niepewne, jak kosmos, podczas gdy nic jeszcze nie wie się o rzeczy o wiele bliższej i ważniejszej, tj. o sobie samym, o tajemnicy własnej duszy. Poznaj samego siebie jest więc dla Sokratesa głównym celem filozofowania. Co to znaczy poznać samego siebie? To znaczy poznać najpierw własną niewiedzę. Człowiek jest przecież pełen fałszywych poglądów na swój temat,  pełen mniemań i samozakłamania. Poznanie powinno zaczynać się od pozbywania się iluzji, od demistyfikacji. Z drugiej strony – jak tłumaczy Ksenofont – w poznaniu siebie chodziło Sokratesowi również o bardziej konkretną i praktyczną stronę, mianowicie o poznanie własnych możliwości i zdolności, talentów czy naturalnych predyspozycji, dzięki którym można uniknąć niepowodzeń w przerastających nasze możliwości działaniach, osiągnąć zaś sukces przez robienie tego, do czego jesteśmy „powołani”. Ogólnie można powiedzieć tak: Poznanie siebie jest poznaniem i troską o własną duszę. Dusza jest bowiem początkiem myślenia i etycznego działania jednostki – jako taka stanowi więc o intelektualnej i moralnej osobowości. Stanowi o indywidualnym „Ja”. Samowiedza oznacza odkrycie własnego przeznaczenia, własnego celu życia.

Metody Sokratesa

Metoda Sokratejska nie może być zatem metodą nauczania w sensie ścisłym, lecz raczej sposobem wspólnego dochodzenia do prawdy. Sokrates nie uważał się za prawdziwego nauczyciela: nic nie wyjaśniał, nic nie tłumaczył, nie przekazywał żadnej wiedzy. Nie mógł tego czynić, ponieważ cała jego wiedza, jak już wiemy, to tylko świadomość niewiedzy. Jedyne, co mógł więc robić, to pomagać innym, by także osiągnęli tę świadomość: on tylko nawoływał do cnoty, zachęcał, by osiągnąć samoświadomość – stosował protreptykęprotreptykaprotreptykę.

R1PVZUQU874F9
Pochodząca z Miletu Aspazja, prawdopodobnie żona Peryklesa, prowadziła w Atenach dom otwarty, do którego chętnie przychodzili mędrcy i dyskutanci. Częstym gościem w jej domu był ponoć Sokrates. Ilustracja: Nicolas-André Monsiau, Aspazja dyskutująca z Sokratesem, ok. 1800
Źródło: domena publiczna.

Sokrates uwielbiał rozmawiać. Był przekonany, że właśnie rozmowa, a nie dydaktyczny wykład, jest miejscem rodzenia się prawdy. Dyskusję rozpoczynał filozof od zastosowania ironiimetody elenktycznejelenktykaelenktycznej. Wyglądała ona mniej więcej tak: Sokrates przedstawiał się rozmówcy jako ten, kto nie zna się na poruszonym właśnie zagadnieniu i dawał mu odczuć, że absolutnie wierzy w jego wiedzę i kompetencję. Oczekuje więc pouczenia, liczy na to, że ten go oświeci. Zadawał więc pytanie i ochoczo przyjmował odpowiedź, którą chwalił. Już jednak po chwili, po pierwszych komplementach, zadawał kolejne pytania, zaczynał dociekać, iść głębiej, chciał uszczegółowienia – w ten sposób, punkt po punkcie, wskazywał niedostatki odpowiedzi i zmuszał rozmówcę, by wprowadził konieczne poprawki. Poprawki się pojawiały, lecz były niewystarczające. Sokrates wciąż wskazywał na niedokładność czy niespójność kolejnych propozycji. Robiło się nerwowo. Rozmówca tracił pewność siebie, gubił się i coraz słabiej odpierał ataki Sokratesa. To, co miało być wiedzą pewną, okazywało się pozorem.

Gdy grunt został oczyszczony, Sokrates już wiedział, czy ma do czynienia z człowiekiem głupim, czy z kimś, w kim ukrywa się jakiś zalążek wiedzy. Cóż, jedni noszą w sobie ukryty skarb, inni zaś – nie. Są przecież ludzie zupełnie puści, traktujący zwykłe mniemania jako najwyższą mądrość. Zarozumiali i pewni siebie nie dostrzegają nawet, jak gęsta jest mgła pozoru, przez którą nie może się przebić światło prawdy. Tkwią w swych iluzjach i złoszczą się, gdy ktoś chce tę iluzję obnażyć. Złoszczą się więc na Sokratesa, bo ten postanowił zadrwić z ich głupoty. Lecz Sokrates już się nimi nie zajmował.

Koncentrował się na tych, którzy byli „brzemienni” w wiedzę. Wobec tych stosował metodę majeutycznąmajeutykamajeutyczną. Tu również zadanie nauczyciela było skromne: skoro uczeń był „ciężarny mądrością”, nauczyciel pomagał tylko tej wiedzy wydobyć się na powierzchnię. Znów więc pojawiał się dialog, pytanie i odpowiedź, wspólne kroczenie drogą rozumowania. Retoryczny chwyt i perswazja były tu na nic, Sokrates nie wbijał żadnych wiadomości do głowy ucznia. On tylko asystował przy narodzinach. Był akuszerem. Gdyby bowiem uczeń nie miał w sobie żadnej ukrytej, jeszcze nieuświadomionej wiedzy, nauczyciel nie zdziałałby nic. W ten sposób filozofia staje się sztuką położniczą, majeutyką.

R1LA2mE5dOBBR
Jacques-Louis Dawid, Śmierć Sokratesa, 1787. Plastyczne wizerunki Sokratesa przedstawiają go najczęściej albo w sytuacji żywej dyskusji, albo w momencie śmierci.
Źródło: domena publiczna.

Trzeba jednak zaznaczyć, że wiedza, której Sokrates pomagał się narodzić, nie była wiedzą pozytywną, lecz wiedzą negatywną. Nie prowadziła ona do konstatacji, czym jest badana rzecz, lecz tylko dezawuowała, uświadamiając, czym dana rzecz nie jest. Sokrates nie wskazywał obiektywnej prawdy, nie stworzył systemu, nie przekazał uniwersalnych norm postępowania. Jego zasługą było odrzucenie złudzeń.

Jakie były efekty jego działalności? Pisze o nich m.in. Diogenes:

Diogenes Laertios Sokrates

Miał równy talent do zachęcania, jak i do odradzania. Z Teajtetem na przykład tak potrafił rozmawiać na temat wiedzy, że młodzieniec wyszedł z tej rozmowy – jak mówi Platon – pełen entuzjazmu. A znowu spotkawszy Eutyfrona, który już własnemu ojcu wytoczył proces o zabicie cudzoziemca, tak z nim rozmawiał na temat pobożności, że skłonił go do poniechania oskarżenia. Lyzis pod wpływem jego nauki, wzywającej do życia cnotliwego, stał się człowiekiem wysoce moralnym. Siła przekonywająca jego argumentów polegała na tym, że czerpał je z doświadczenia.

diog Źródło: Diogenes Laertios, Sokrates, [w:] Mieczysław Łojek, Teksty filozoficzne dla uczniów szkół średnich, tłum. I. Krońska, Warszawa 1987, s. 51.

Słownik

elenktyka
elenktyka

(gr. epsilonlambdaepsilongammakappatauiotakappaός, elegktikós – zbijający, badawczy) metoda zbijania pytań,  argumentów, ukazująca nieścisłości definicji, sprzeczności początkowych odpowiedzi

majeutyka
majeutyka

(gr. mualfaiotaepsilonupsilontauiotakappaός, maieutikós – położniczy) „sztuka położnicza”, metoda wspólnego z uczniem dochodzenia do wiedzy, pomoc w narodzinach wiedzy temu, kto ma w sobie zalążek wiedzy, kto jest już w wiedzę brzemienny

protreptyka
protreptyka

(gr. pirhoomicrontaurhoepsilonpitauiotakappaός, protreptikós - zachęcający) nawoływanie do cnoty lub do wyzbycia się hańbiącej niewiedzy