1
Pokaż ćwiczenia:
RwIUQdlucru5t1
Ćwiczenie 1
Zaznacz tytuły czasopism literackich, które propagowały idee pozytywistyczne. Możliwe odpowiedzi: 1. „Niwa”, 2. „Chimera”, 3. „Życie”, 4. „Przegląd Tygodniowy”
R1a9iEr0JQNTV1
Ćwiczenie 2
Które z wymienionych tytułów związane są ze „starą”, a które z „młodą” prasą? „stara” prasa Możliwe odpowiedzi: 1. „Prawda”, 2. „Przegląd Tygodniowy”, 3. „Niwa”, 4. „Tygodnik Ilustrowany” „młoda” prasa Możliwe odpowiedzi: 1. „Prawda”, 2. „Przegląd Tygodniowy”, 3. „Niwa”, 4. „Tygodnik Ilustrowany”
111
Ćwiczenie 3

Zapoznaj się z poniższym fragmentem artykułu My i wy Aleksandra Świętochowskiego (z 1871 roku) dotyczącym sporów toczonych na temat ówczesnej prasy i literatury. Na podstawie tekstu scharakteryzuj dwa wymienione w nim obozy.

Aleksander Świętochowski My i wy

Odpowiedź nasza zamykać się będzie w granicach pytania, kto jesteśmy my, a kto jeszcze Wy, wielcy, zacni, uczeni, poważani, krzywdzeni i prześladowani? My jesteśmy młodzi, nieliczni, nie rządzący się widokami materialnych korzyści, uwolnieni z obowiązku hołdowania pewnym stosunkom i znajomościom, wypowiadamy swoje przekonania otwarcie, nie lękamy się sądu i kontroli, pragniemy ją rozciągnąć na wszystkich, pragniemy pracy i nauki w społeczeństwie, pragniemy wywołać siły nowe, zużytkować istniejące, skierować uwagę przed, a nie poza siebie – oto nasze wady. Wy jesteście starzy, liczni, krępowani między sobą tysiącem niewidzialnych nici, skradacie się ze swoimi zasadami nieśmiało, żądacie w literaturze spokoju, nieruchomości, każecie wszystkim patrzyć w przeszłość, szanować nawet jej błędy, chcecie, ażeby was, tak jak senatorów rzymskich, była zawsze jedna tylko liczba, ażeby was nikt nie sądził, nikt o nic nie upominał – oto wasza zasługa. Czy idąc tak odmiennymi drogami, możemy się spotkać kiedykolwiek i uszanować wzajemnie swoje cele? Nigdy! Wiemy to – między naszymi obozami popalone mosty, pozrywane groble.

myiwy Źródło: Aleksander Świętochowski, My i wy, [w:] tegoż, Programy i dyskusje literackie okresu pozytywizmu, oprac. Janina Kulczycka-Saloni, Wrocław 1985, s. 57.
R107gRTNVf4LZ
Wykonaj ćwiczenie zgodnie z poleceniem.
1
Ćwiczenie 4

Zacytowany fragment korespondencji Henryka Sienkiewicza z podróży po Ameryce (publikowanej jako Listy z podróży do Ameryki w „Gazecie Polskiej” w latach 1876–1878) opisuje wodospad Niagara. Kolorem czerwonym zaznacz te fragmenty oraz poszczególne słowa, w których uwidacznia się subiektywny stosunek autora do krajobrazu. Kolorem niebieskim zaznacz te, poprzez które autor nawiązuje kontakt z czytelnikiem.

RrV6RTffuLXpm
Dokonaj analizy tekstu. Przejechawszy most, stanęliśmy wreszcie przed szeregiem domów stojących na wysokim niezmiernie brzegu, tuż koło wodospadu. Wtedy mogłem mu się dobrze przypatrzyć. Rzeczywiście, widok to, na wspomnienie którego mdleje i zwijas krzydła wyobraźnia, a piór wypadaz ręki. Olbrzymia masa wód jeziora Erie, spływając potężną gardzielą ku Ontario, traci nagle grunt pod sobą i spada w dwóch miejscach w otchłań. Na pierwszy rzut oka zdaje się, że ziemia nie wytrzyma tego ciężaru i uderzenia wód rozszalałych i dzikich, które same wydają si być przerażone. Jest w tym wszystkim jakieś przedpotopowe barbarzyństwo, jakaś niepojęta siła, a zarazem i okropność niespotykana nigdzie, bijąca w oczy jakby straszliwym gwałtem zadawanym naturze. Mimo woli przychodzi ci na myśl, że stało się tu coś okropnego, że to jakiś kataklizm natury, i nie możesz oswoić się z myślą, że ten kataklizm nie kończy i nie skończy się nigdy. Niebo tu pochmurne i poszarpane. Gnane wichrem obłoki zbiegają się i rozbiegają jak stada dzikich koni. Naokoło czarne, ponure skały połupane w demoniczne zręby. Huk wody ogłusza cię. Ostry wiatr tnie kroplami wodnymi po twarzy. Czasem mgła wybucha nagle u stóp wodospadu i zasłania oku wszystko; to znów niknie, a wtedy widzisz kłęby piany i cały wodospad jak na dłoni.

listy Źródło: Henryk Sienkiewicz, Listy z podróży do Ameryki, Warszawa 1965, s. 163.

R1J0KYlfAQcMO
Przejechawszy most, stanęliśmy wreszcie przed szeregiem domów stojących na wysokim niezmiernie brzegu, tuż koło wodospadu. Wtedy mogłem mu się dobrze przypatrzyć. Rzeczywiście, widok to, na wspomnienie którego mdleje i zwija skrzydła wyobraźnia, a pióro wypada z ręki. Olbrzymia masa wód jeziora Erie, spływając potężną gardzielą ku Ontario, traci nagle grunt pod sobą i spada w dwóch miejscach w otchłań. Na pierwszy rzut oka zdaje się, że ziemia nie wytrzyma tego ciężaru i uderzenia wód rozszalałych i dzikich, które same wydają się być przerażone. Jest w tym wszystkim jakieś przedpotopowe barbarzyństwo, jakaś niepojęta siła, a zarazem i okropność niespotykana nigdzie, bijąca w oczy jakby straszliwym gwałtem zadawanym naturze. Mimo woli przychodzi ci na myśl, że stało się tu coś okropnego, że to jakiś kataklizm natury, i nie możesz oswoić się z myślą, że ten kataklizm nie kończy i nie skończy się nigdy. Niebo tu pochmurne i poszarpane. Gnane wichrem obłoki zbiegają się i rozbiegają jak stada dzikich koni. Naokoło czarne, ponure skały połupane w demoniczne zręby. Huk wody ogłusza cię. Ostry wiatr tnie kroplami wodnymi po twarzy. Czasem mgła wybucha nagle u stóp wodospadu i zasłania oku wszystko; to znów niknie, a wtedy widzisz kłęby piany i cały wodospad jak na dłoni. Źródło: Henryk Sienkiewicz, Listy z podróży do Ameryki, Warszawa 1965, s. 163. (Uzupełnij).
211
Ćwiczenie 5

Zapoznaj się z poniższym fragmentem artykułu prasowego z 1881 roku i zwróć uwagę na jego język. Jaki gatunek publicystyczny reprezentuje? Sformułuj tekst na około 100 słów.

Bolesław Prus Kronika tygodniowa

W historii naszego miasta niezatartymi głoskami zapisze się miniony tydzień. Mieliśmy dwu magików, jednego magnetyzera, jedno medium, kilkudziesięciu „magnetycznych” współpracowników – wystawę sztuki stosowanej do rzemiosł – i – ażeby już nie brakło niczego – kometę!...
Ci, którzy nie widzieli żadnej z wymienionych osobliwości, niechaj spróbują przeczytać powyższy ustęp jednym tchem, a zrozumieją – ilu doświadczyliśmy wrażeń.
Dzięki przyrodzonej tępości, już w dzieciństwie nie mogłem pojąć: do czego służy magia i dla jakich celów pokazują się za biletami ludzie posiadający przywilej: nalewania z pustego, reparowania utłuczonych w moździerzu zegarków, mnożenia pieniędzy, wskrzeszania zabitych – kurcząt, przyklejania odciętych głów, słowem – robienia cudów.
Dziś wiem, dlaczego magicy występują na arenę „publicznej działalności”: robią to dla idei powszechnego dobra. Lecz znowu nie mogę zrozumieć, w jakim celu przypatrują się im widzowie?

kronika Źródło: Bolesław Prus, Kronika tygodniowa, „Kurier Warszawski” 1881 r., nr 145, dostępny w internecie: https://pl.wikisource.org/wiki/Kronika_tygodniowa,_Kurier_Warszawski_1881,_Nr_145 [dostęp 6.06.2019 r.].
R1BbuWrPpDSSa
Jaki gatunek publicystyczny charakteryzuje teksty Bolesława Prusa?
21
Ćwiczenie 6

Zamieszczony poniżej fragment pochodzi z artykułu Piotra Chmielowskiego Utylitaryzm w literaturze, opublikowanego w „Niwie”. Publicysta opisał w nim sposób myślenia o artystach dominujący w epoce romantyzmu. Zapoznaj się z tekstem i zastanów się, jakie negatywne konsekwencje dla literatury mogły wyniknąć z takiej wizji twórcy. Sformułuj odpowiedź na 100 słów.

Piotr Chmielowski Utylitaryzm w literaturze [fragment]

Dotąd artyści i literaci stanowili odrębną klasę w społeczeństwie: mieli swoje zwyczaje, swoje towarzystwo, swój język nawet. Wyróżniali się – i co najważniejsza chcieli się wyróżniać od reszty społeczeństwa, co im nadawało pewną cechę oryginalności, jeżeli nie śmieszności. Niezgrabność, roztargnienie, zamyślenie, pochmurna melancholia lub bachusowa wesołość, brak pojęcia praktycznej strony życia, a stąd niezaradność w interesach materialnych, pewna miękkość charakteru, przemieniająca się niekiedy w mazgajstwo, pewna lekkość usposobienia, brak stałych przekonań i zasad; to były główniejsze wady czy zalety – stosownie do sposobu zapatrywania się osób oceniających – jakie dostrzec można było w dotychczasowych przedstawicielach piękna.

chmiel Źródło: Piotr Chmielowski, Utylitaryzm w literaturze [fragment], [w:] Programy i dyskusje literackie okresu pozytywizmu, oprac. Janina Kulczycka-Saloni, Wrocław 1985, s. 78–79.
RJcXYSN4cDLYn
Dokonaj analizy tekstu przedstawionego w ćwiczeniu.
31
Ćwiczenie 7

Fragment pochodzi z artykułu Elizy Orzeszkowej Kilka uwag nad powieścią zamieszczonego w „Gazecie Polskiej”, w którym autorka przedstawiła swoją koncepcję literatury tendencyjnej. Zastanów się, jakie korzyści dla społeczeństwa mogły płynąć z tego typu piśmiennictwa oraz jakie ograniczenia dla sztuki się z nim wiązały.

Eliza Orzeszkowa Kilka uwag nad powieścią

Powieść tendencyjna wywiera więcej działania na rozum niż na wyobraźnią. Obudzenie gorączkowej ciekawości nie jest jej celem; dla postaci, które przedstawia, a z których każda wciela w siebie ideę jakąś – nie wybiera ona dróg cudownych, nadzwyczajnych, zdumiewających, ale prowadzi je torem zwykłym ludzkości – właśnie dlatego, aby w przedstawionych istnieniach podawać ogółowi naukę, której z wyjątkowych trafów czerpać by nie mógł. Nie idzie jednak za tym, aby tendencyjna powieść oblekać się miała koniecznie w trywialną, nudną formę. Prawdziwy talent powieściopisarza potrafi powszednie sprawy przyodziać w estetykę i prostym, ale umiejętnym wykazaniem głębi serc i tła żywotów ludzkich wzruszyć głęboko i do rozmyślań pobudzić.

kilka Źródło: Eliza Orzeszkowa, Kilka uwag nad powieścią, [w:] Programy i dyskusje literackie okresu pozytywizm, oprac. Janina Kulczycka-Saloni, Wrocław 1985, s. 25–26.
R1QiuheHcPyG3
KORZYŚCI DLA SPOŁECZEŃSTWA (Uzupełnij). OGRANICZENIA DLA SZTUKI (Uzupełnij).
311
Ćwiczenie 8

Zapoznaj się z fragmentem pochodzącym z cyklu artykułów Leopolda Mikulskiego i Aleksandra Świętochowskiego Praca u podstaw zamieszczanych w pozytywistycznym „Przeglądzie Tygodniowym”. Na jego podstawie sformułuj własną definicję tytułowego pojęcia.

Leopold Mikulski, Aleksander Świętochowski Praca u podstaw. (Ogólne jej pojęcie)

W sprawie tej cały ciężar obowiązków, złożonym być musi na element oświeceńszy, t.j. na obywateli ziemskich. Zadanie ich przedstawia się w takim kształcie: dla dobra ogółu, kmieci i własnego, winni oni środkami ustawą niewzbronionemi, zdobyć wpływ na sprawy ludu i jego życiowy rozwój, nawiązać pomiędzy nim a sobą pasmo ścisłych spójni. Naturalnie mówimy tu przedewszystkiem o wpływach moralnych, a nie zwierzchniczych. Chłop jest dziś usamowolniony, uwłaszczony, uprzywilejowany — czyż to upoważnia do nienawiści? Czy jeżeli jego szczęście rzuciło kiedykolwiek ponury cień na szczęście obywatela, on temu winien? Czy jeżeli niedołężnie lub szkodliwie używa swej władzy, jego ciemnotę oskarżać należy? Nie i stokroć nie! Przyczyną błędów i krzywd nie jest ani on, ani jego swoboda. Jeżeli zaś jedne lub drugie popełnia to sam stopień jego intelligencyi, wreszcie wspomnienia ucisku uniewinniają go w zupełności. Ażeby zaś go inaczej usposobić, trzeba w nim tę inteligencyę podnieść, te wspomnienia zatrzeć. Jak?
[...] jeżeli wykładnik dzisiejszych stosunków nie ma być ujemny, powyższe czynniki zamienione być winny na: szkółki, biblioteczki, moralne wpływy, pomoc, opiekę i tym podobne dźwignie ludowej oświaty i dobrobytu.
[...] Tak więc dopiero wtedy, gdy obywatele zaczną murować fundamenta społeczne, pracować u dołu, gdy zajmą się ludem, jego oświatą i interesami, gdy swemi zasługami wyrobią sobie wpływ i zaufanie, wtedy dopiero mówimy, obecny ustrój gminy wydać może dla wszystkich jej elementów i całego kraju rzeczywiste zyski.

art Źródło: Leopold Mikulski, Aleksander Świętochowski, Praca u podstaw. (Ogólne jej pojęcie), „Przegląd Tygodniowy” 1873, nr 10, s. 74–75.
R1LSbH4F3njwf
Dokonaj analizy tekstu przedstawionego w ćwiczeniu.