W sporze teologicznym - zamiast podsumowania
Skąd w świecie bierze się zło?
Św. Augustyn, uważany za najwybitniejszego filozofa wczesnego chrześcijaństwa, postawił pytanie o genezę zła, ponieważ jego istnienie nie daje się uzgodnić z koncepcją, według której wszystko, co istnieje, zostało stworzone przez dobrego i wszechmogącego Boga. Czy istnienia zła nie świadczy raczej o tym, że Bóg nie jest wszechmocny lub całkowicie dobry? Rozważania te zaowocowały pierwszą chrześcijańską koncepcją zła. Porównamy ją z innymi ujęciami, zarówno tymi, które pytają o zło w kontekście Boga, jak i tymi, które genezę zła starają się wyjaśnić abstrahując od kwestii religijnych.
WyznaniaDobry jest Bóg i bezwzględnie lepszy od wszystkiego, co stworzył. Lecz dobrym będąc stworzył dobra i w taki oto sposób ogarnia je i napełnia. Gdzież więc jest zło? Skąd i w jaki sposób do tego świata się wkradło? Jaki jest jego korzeń? Co jest jego nasieniem? A może zło w ogóle nie istnieje?
Źródło: Augustyn, Wyznania, tłum. Zygmunt Kubiak, s. 139.
Co mamy na myśli, gdy mówimy, że zło istnieje?

W otaczającym nas świecie istnieje zło, które może przybierać formę morderstw, złośliwości, kłamstwa, a także przejawiać się pod wieloma innymi postaciami. Czy jednak stanowi ono problem filozoficzny? Na odpowiedź naprowadziło cię już, być może, wprowadzenie do lekcji. Św. Augustyn dziwi się w swoich tekstach, jak to możliwe, że w świecie stworzonym przez Boga istnieje zło. Jego zdziwienie, które prowadzi go do metafizycznegometafizycznego pytania o naturę rzeczywistości, a pośrednio – również do pytania o naturę człowieka (antropologia filozoficznaantropologia filozoficzna), jest bez wątpienia zdziwieniem filozoficznym.
Czy istnienie zła da się pogodzić z istnieniem dobrego, wszechwiedzącego i wszechmogącego Boga?
Czy Bóg stworzył zło? Jeśli tak, to jak można nazywać go dobrym?
Zdziwienie Augustyna ma swoje źródło w zajmowanej przez niego, teistycznej perspektywie. Jeśli Bóg jest przyczyną wszystkiego, co istnieje, może się wydawać, że powinien być również przyczyną istniejącego w świecie zła. Zarazem jednak jest dla niego nie do pomyślenia, aby Bóg miał stworzyć zło – wszak jest On absolutnym dobrem. Bóg i zło to całkowicie nieprzystające do siebie porządki. W tej sprzeczności tkwi geneza koncepcji zła sformułowanej przez Augustyna.
Czy istnienie zła wyklucza istnienie Boga?
Nasze dotychczasowe rozważania mogą stworzyć wrażenie, że zło jest czymś problematycznym tylko wtedy, gdy rozważa się je z perspektywy teistycznej. Jednak pytania o to, czy zło leży w ludzkiej naturze, czy też jest czymś jej przeciwnym oraz o to, dlaczego ludzie postępują źle, są równie istotne dla ateisty. Ateizm nie jest bowiem prostą negacją teizmuteizmu, lecz również stanowiskiem negującym samą ważność problemu istnienia Boga. Inaczej mówiąc, ateizm rozważa zło w całkowitym oderwaniu od kwestii istnienia Boga, która – jak widać to u Augustyna – jest punktem wyjścia teistycznej refleksji nad złem.
Podział Leibniza pozwoli nam odróżnić od siebie dwa zagadnienia, którymi będziemy zajmować się w dalszej części tej lekcji. Zło można rozpatrywać jako element bytu (zło metafizyczne) lub jako aspekt działania, które podejmuje człowiek (zło moralne). W pierwszym przypadku zasadnicze pytanie dotyczy kwestii, czy zło istnieje w świecie jako realnie działająca siła lub substancjasubstancja, zaś w drugim – dlaczego człowiek postępuje źle.
Koncepcje zła metafizycznego
Zacznijmy od postawionego przez Augustyna pytania o istnienie zła metafizycznego. Oto zaproponowane przez niego rozwiązanie:
WyznaniaStało się też dla mnie jasne, iż rzeczy, które ulegają zepsuciu, są dobre. Gdyby były najwyższymi dobrami, nie mogłyby ulec zepsuciu. Nie mogłyby też się zepsuć, gdyby w ogóle nie były dobre. Będąc najwyższymi dobrami, byłyby niezniszczalne; gdyby zaś zupełnie nie były dobrami nie byłoby w nich niczego, co można by zepsuć. Zepsucie jest szkodą; a przecież nie byłoby szkodą, gdyby nie polegało na zmniejszeniu dobra. Albo więc zepsucie nie wyrządza żadnej szkody (co oczywiście jest stwierdzeniem niedorzecznym), albo (co jest oczywistą prawdą) wszelkie rzeczy, które ulegają zepsuciu, są pozbawiane jakiegoś dobra. Jeśli zaś zostaną pozbawione wszelkiego dobra, w ogóle przestaną istnieć. Bo przecież jeśliby nadal istniały i już nie mogły ulec zepsuciu, byłyby lepsze, niż były przedtem, gdyż trwałyby w stanie niezniszczalności. A czy można wymyślić okropniejszą niedorzeczność niżeli twierdzenie, iż rzeczy stały się lepsze przez utracenie wszelkiego dobra? Trzeba więc wyciągnąć wniosek, że jeśli zostaną pozbawione wszelkiego dobra, nie będą w ogóle niczym. Dopóki istnieją, są dobre. Wszystko więc, co istnieje, jest dobre. A owo zło, którego pochodzenie chciałem odkryć, nie jest substancją. Gdyby bowiem było substancją, byłoby dobrem. Byłoby przecież albo substancją niezniszczalną, czyli dobrem wysokiego rzędu, albo substancją zniszczalną, która nie mogłaby ulec zepsuciu, gdyby nie była dobra. Pojąłem w sposób zupełnie jasny, że wszystko, co stworzyłeś, jest dobre i że nie ma żadnych substancji, których byś nie stworzył. A ponieważ nie uczyniłeś wszystkich rzeczy równymi, jest tak, że każda poszczególna rzecz jest dobra, a wszystkie razem są bardzo dobre, gdyż ogół wszystkich rzeczy stworzyłeś, Boże nasz, jako bardzo dobry.
Dla Ciebie w ogóle nie ma zła, i nie tylko dla Ciebie, lecz i dla Twego stworzenia jako całości, bo poza Tobą nie ma niczego, co mogłoby się wedrzeć do stworzenia i zepsuć ład, jaki w nim ustanowiłeś. W niektórych jednak częściach stworzenia istnieją pewne rzeczy, które uważamy za złe, gdyż nie harmonizują z innymi rzeczami. Ale są jeszcze inne, takie, z którymi one harmonizują - a więc i one są dobre; także w samych sobie rzeczy te są dobre. I wszystkie rzeczy, które się z sobą nawzajem nie zgadzają, harmonizują z niższą częścią świata, którą nazywamy ziemią; niebo jest chmurne i wietrzne, lecz właśnie takie jest odpowiednie dla ziemi.
Źródło: Augustyn, Wyznania, tłum. Zygmunt Kubiak,, s. 151–152.

Stając wobec problemu istnienia zła w świecie stworzonym przez Boga, Augustyn twierdzi, że zło nie istnieje. Jest to logiczne następstwo założenia, że skoro Bóg jest przyczyną wszelkiego bytu, to wszystko, co istnieje, musi być dobre. Zło nie istnieje zatem realnie, lecz jedynie względnie – jako brak dobra. Fakt, że pewne rzeczy są gorsze od innych również znajdują swoje uzasadnienie – okazuje się bowiem, że istnienie rzeczy, które uważamy za złe ma swój sens, którego nie pojmujemy. Pełnią one swoją rolę w ustanowionym przez Boga porządku świata.
Tropem tej myśli idzie wspomniany już wcześniej XVII‑wieczny filozof niemiecki Gottfried Wilhelm Leibniz (1646‑1716). Był on przekonany, że świat stworzony przez Boga – istotę najdoskonalszą – musi być najlepszy z możliwych. Jeżeli więc istnieje w nim jakieś zło, to tylko jako element jego ustanowionej przez Boga harmonii. W rozumieniu Leibniza w świecie nie mogłoby nie być zła, ponieważ jest ono warunkiem wolności – o ile istnieje zło, człowiek może czynić dobro.
Wywodzącemu się od Augustyna poglądowi, że zło jest brakiem dobra, przeciwstawia się stanowisko, zgodnie z którym jest ono substancją lub też realnie działającą w świecie siłą. Źródło myśli o realnym istnieniu zła można znaleźć w neoplatonizmie. Według neoplatoników, cały byt jest emanacją Prajedni. Tworzy on hierarchię doskonałości, na szczycie której znajduje się pierwsza hipostazahipostaza – świat ducha. Świat materii, który jest ostatnim stopniem bytu, nie ma w sobie nic z dobra, którego Prajednia udziela kolejnym hipostazom. Zło istnieje zatem w świecie pod postacią materii.
Pokrewne stanowisko w kwestii zła metafizycznego zajmowali gnostycygnostycy oraz manichejczycymanichejczycy. Uważali oni, że czynnikiem zła w świecie jest materia. Myśl, że dobry Bóg nie może być przyczyną zła prowadziła ich do dualizmudualizmu. Uważali oni mianowicie, że świat jest areną zmagań dwu sił – światła i ciemności. Istnieje również nie jeden, lecz dwóch bogów – dobry i zły, który jest twórcą materii.
Koncepcje zła moralnego
Odpowiedź na pytanie, dlaczego ludzie postępują źle, pojawia się w dialogu filozoficznym Augustyna pod tytułem O wolnej woli:
O wolnej woliEwodiusz: Wszystkie grzechy zawierają się w tym jednym rodzaju zła. W odwróceniu się od dóbr boskich, prawdziwie trwałych, ku zmiennym i niepewnym. Wprawdzie i te dobra mają miejsce właściwe w ogólnym porządku i osiągają pewne swoiste piękno. Ale duch zepsuty i nieuporządkowany podąża za nim niewolniczo. A tymczasem boski porządek i boskie prawo postanowiło, aby raczej duch przewodził im według własnej woli jako zwierzchnik. […] Jeśli się nie mylę, źródłem [złych czynów] jest decyzja wolnej woli. […] Lecz pytam, czy Stwórca powinien był dać nam samą wolną wolę, której, jak widzimy, zawdzięczamy to, że możemy grzeszyć. […]
Augustyn: […] Nasza wolność to uległość wobec tej najwyższej prawdy, a naszym wybawicielem od śmierci, czyli ze stanu grzechu, jest sam Bóg.
Źródło: Augustyn, O wolnej woli. Cytat za: Barbara Markiewicz, Od filozofów jońskich do Pascala. Wybór tekstów, s. 109-110.
Augustyn jest autorem stanowiska, według którego przyczyną zła moralnego jest wolna wola (woluntaryzmwoluntaryzm). Mówiąc inaczej, to od decyzji człowieka zależy, czy postąpi dobrze czy źle. Nie rozumiał on jednak wolności w nowoczesnym, indywidualistycznym sensie. Była ona ograniczona w szczególności dwoma poglądami. Po pierwsze, to nie człowiek, lecz Bóg był źródłem norm moralnych (etyka heteronomicznaetyka heteronomiczna). Wolność człowieka polega więc w gruncie rzeczy na możliwości wyboru między zwróceniem się ku Boga a odwróceniem się od Niego, czyli grzechem. Po drugie, ważnym elementem doktryny Augustyna była nauka o predestynacji, zgodnie z którą, człowiek jest przeznaczony do dobra lub zła. Choć Augustyn jest tym filozofem, który powiązał zło moralne z wolną wolą człowieka, to rozumiał on wolność w kontekście swojej teocentrycznejteocentrycznej filozofii.
Do woluntarystycznej etyki Augustyna nawiązał w XVIII wieku niemiecki filozof Immanuel Kant (1724‑1804). Istnienie Boga, które u Augustyna było niezaprzeczalnym faktem, fundamentem wszelkiej wiedzy, nie może być, według Kanta, dowiedzione w sposób racjonalny. Bóg okazuje się zatem postulatem ludzkiego rozumu, który nadaje sens moralności i podejmowanym przez jednostkę wyborom etycznym. Człowieka zaś można rozpatrywać na dwa sposoby – jest on zarazem częścią przyrody, którego działanie determinują jej prawa, jak i rzeczą samą w sobie, która w swoim postępowaniu kieruje się wolnością (autonomia woli).
Działanie człowieka związane jest obiektywnym prawem moralnym, lecz to sam człowiek jest jego źródłem (etyka autonomicznaetyka autonomiczna). Najwyższe prawo moralne nazywa Kant imperatywem kategorycznym, który przybiera formę ogólnego nakazu. Kant przedstawił dwie formuły imperatywu kategorycznego. Pierwsza z nich brzmi: Postępuj tylko według takiej maksymy, dzięki której możesz chcieć, żeby stała się powszechnym prawem
, zaś druga: Postępuj zawsze tak, byś człowieczeństwa tak w twej osobie, jak też w osobie każdego innego, używał zawsze zarazem jako celu, nigdy tylko jako środka
(1).
W każdej sytuacji wyboru, człowiek staje więc wobec prawa moralnego, które wywodzi się z jego rozumu. Jego niczym niezdeterminowana wola może podporządkować się prawu – wybrać dobro, lub też złamać ten najwyższy nakaz. Tę stale istniejącą w człowieku możliwość postąpienia wbrew imperatywowi kategorycznemu nazywa Kant radykalnym złem.
Zło moralne jest w tej koncepcji bezpośrednio powiązane z wolnością. Poprzez przekonanie o autonomii ludzkiej woli oraz umocowanie prawa moralnego w ludzkim rozumie, Kant zrywa z koncepcją predestynacji i czyni człowieka całkowicie odpowiedzialnym zarówno za dobro, jak i za zło, które czyni.
Historia XX‑wieku odsłoniła przed filozofią problem zła w nowym, skrajnym wymiarze. Wydaje się bowiem, że Holocaust, obozy koncentracyjne i inne manifestacje zła, które miały miejsce w związku z powstaniem totalitarnych systemów politycznych, przekraczają nie tylko możliwości ludzkiemu rozumu, ale również wyobraźni.

Hannah Arendt (1906‑1975), która łączyła w swojej pracy problematykę historyczną i polityczną z filozofią, była przekonana, że woluntaryzm nie wystarcza do stworzenia etycznej refleksji dotyczącej totalitaryzmu. Totalitarne panowanie, posługując się terrorem i ideologią, dąży bowiem do całkowitego ubezwłasnowolnienia jednostki.
Innymi słowy, w kontekście totalitarnym nie może być mowy o tym, by człowiek w podejmowaniu decyzji kierował się wolnością. Arendt zmienia więc wyznaczoną przez Kanta optykę postrzegania zła moralnego. U niemieckiego filozofa zło było świadomym wyborem człowieka, który sam decyduje się na złamanie prawa moralnego. Tymczasem, zdaniem Arendt, współczesne zło utraciło ów demoniczny wymiar. Stało się złem banalnym, konsekwencją bezrefleksyjnych działań ludzi poddanych totalitarnemu panowaniu.

Zapoznaj się z treścią grafiki interaktywnej. Wybierz dwóch z opisanych w niej filozofów i przygotuj argumenty obalające ich tezy na temat pochodzenia zła.
Cała różnorodność odpowiedzi na to pytanie rozpada się ostatecznie na dwie główne grupy. Nawet jeśli nie od razu dostrzegamy to zróżnicowanie albo nie potrafimy go odpowiednio wyrazić, to z pewnością jest ono obecne, a filozofia usiłuje je zrozumieć. Jedna grupa odpowiedzi wskazuje na wolę, która zło zdziałała, która zła chciała. Druga grupa odpowiedzi wskazuje na zło, które od ludzkiej woli pozostaje niezależne, nie jest chciane, a jednak się przydarza. Jeśli dostrzegamy zło w świecie, to dlatego, że to, co widzimy, „nie pasuje” do naszego wyobrażenia doskonałości świata, i to zarówno świata, którego poznanie wyrażamy prawami nauk przyrodniczych, jak i świata jedynie pomyślanego, którego spójność opisują kodeksy, a w niedoskonały sposób urzeczywistniają ludzkie instytucje. 2. Koncepcja Nietzschego Obraz przedstawia scenę bitwy. Żołnierze w zbrojach walczą ze sobą. Trzymają włócznie oraz tarcze. Kilku znajduje się na koniach, jeden z wojowników trzyma czerwony sztandar. W tle widoczny jest las oraz ciemne chmury.Autor nieznany, Bitwa smutnej nocy.
Jedna z najbardziej śmiałych genealogii zła została sformułowana przez Friedricha Nietzschego. Jest to hipoteza naturalnej historii zła, w której główną rolę odgrywają określone procesy psychiczne: resentyment i wyparcie. U podstaw pomysłu Nietzschego leży z pewnością założenie zmienności moralnych ocen: raz jedno, a raz co innego uważamy za dobre i złe. Może się nawet zdarzyć tak, że pewne sprzeczne ze sobą oceny moralne przyjmowane są w tym samym czasie przez ludzi należących do odizolowanych od siebie kultur. Przekonano się o tym w XV i XVI wieku, w epoce wielkich wypraw badawczych i podbojów. Nietzsche mówi jednak coś więcej: nasza miara dobra i zła ma swoje źródło w ocenach, które obecnie zostały zapomniane. To, co złe – Nietzsche używa w tym przypadku niemieckiego słowa das Schlechte – pierwotnie nie miało negatywnego znaczenia, przeciwnie, było pozytywnym określeniem męstwa potwierdzanego zwycięstwem w walce. Choć do dziś zarówno brzmienie, jak i znaczenie tego słowa zachowało się, nawet w języku polskim, w słowie szlachta, to jednak niechętnie akceptujemy Nietzscheańską genealogię. Genezę ocen moralnych sprowadza bowiem Nietzsche do faktów całkowicie pozamoralnych, naturalnych relacji siły i słabości. 3. Obraz przedstawia dziedziniec kamienicy. Na bruku po prawej stronie leży ciało młodej kobiety. Pod jej głową jest plama krwi. Ubrana jest w białą bluzkę i czerwoną spódnicę. Po lewej stronie stoi grupa kobiet, mężczyzn oraz dzieci. Patrzą na leżącą kobietę. Jedna z osób wskazuje na ciało ręką i mówi do zgromadzonych. Część osób ma smutne miny. Kamienica ma szare, podniszczone ściany. Zgromadzeni ludzie są ubrani w proste i skromne stroje.Jakub Schikaneder, Morderstwo w domu
Genealogia nakreślona przez Nietzschego jest ciekawa, bo sferę moralności wyprowadza ze świata naturalnego, ale przeczy istnieniu podziału na świat ludzki i świat naturalny. Całego zła zaś z natury wyprowadzić się nie da. Zło moralne nie tylko jest ludzkim dziełem, ale też czymś, co tylko człowiek jest w stanie uczynić bez jakiegokolwiek udziału natury, a nawet wbrew wszystkim sprzyjającym dobru okolicznościom. Proces sądowy można rozumieć jako mozół oddzielania w ludzkim postępowaniu tego, co naturalne (ani złe, ani dobre), i tego, co moralne (albo złe, albo dobre wedle określonego kodeksu). 4. Ilustracja przedstawia zrujnowane miasto, z którego pozostały jedynie fragmenty murowanych budynków. Na środku widoczna jest szubienica, na której wiszą dwa ciała. Część ludzi biegnie w popłochu, inni przeszukują gruzy. Na pierwszym planie znajdują się namioty, przy których zgromadzeni są mężczyźni, kobiety i dzieci. Kilka osób niesie worki.XVIII‑wieczny niemiecki drzeworyt, przedstawiający Lizbonę po kataklizmie. Na pierwszym planie namioty, w których schronili się mieszkańcy.
Religie i najstarsze mity etiologiczne mierzą się z problemem pochodzenia zła w różny sposób. Jedne złu nadają samoistne podstawy, inne – widzą w nim jakąś skazę w dziele stworzenia. Chrześcijaństwo także podejmuje taką próbę. Jeśli źródło świata jest ostatecznie jedno i jeśli jest nim wszechmocny i dobry Bóg, to nie bez powodu powstaje pytanie o pochodzenie zła w świecie. Jak wiadomo, Gottfried Wilhelm Leibniz dołożył starań, aby tę odpowiedzialność Boską złagodzić i ciężar winy przenieść na człowieka. Wyróżnił nawet w tym celu trzy rodzaje zła (moralne, fizyczne i metafizyczne), by tylko jedno z nich, metafizyczne, całkowicie przypisać Bogu. Ta odpowiedź nie wszystkim się spodobała. Stała się nawet przedmiotem kpin ze strony krytyków oświeceniowego optymizmu, z których Wolter do dziś pozostał najbardziej znanym. Pytanie Leibniza: Si Deus est, unde malum? (jeśli jest Bóg, to skąd zło), postawione w roku 1710 w Teodycei, stało się nadzwyczaj aktualne po trzęsieniu ziemi, które w roku 1755 Lizbonę obróciło w gruzy i zachwiało powszechnym optymizmem. Natychmiast pojawiły się wątpliwości, czy niewinni słusznie mają znosić cierpienia, na które z pewnością nie zasłużyli? Oburzenie bezsensownością cierpień wywołanych kataklizmem było tym większe, że w owym czasie zaczęto na serio postrzegać osiągnięcia cywilizacji jako remedium na wszelką postać zła. Uczeni poczuli się zobowiązani, by sformułować nową „teodyceę”, również Immanuel Kant napisał trzy rozprawki odnoszące się do tych wydarzeń. Są one jednak utrzymane w całkowicie innym tonie. Filozof nie próbuje szukać ludzkiej winy zdolnej usprawiedliwić zło, które się wydarzyło, ale z mozołem buduje wyjaśnienie nieznanego zjawiska w kategoriach naturalnej przyczynowości. W gruncie rzeczy na zło naturalne reaguje podobnie jak biblijny Hiob, który we własnym sumieniu nie dostrzega związku pomiędzy sferą moralnej kary i zasługi a nieszczęściem, które go dotyka i rozciąga swoje niszczące oddziaływanie na jego rodzinę i majątek. 5. Zdjęcie przedstawia starszą kobietę, która leży z zamkniętymi oczami na szpitalnym łóżku. Ma przyczepioną do ręki kroplówkę. Obok stoi aparatura medyczna.
Jest pewien rodzaj zła, którego geneza jest naturalna: nieszczęście, cierpienie, zepsucie, śmierć. Możemy łagodzić jego skutki albo oddalać jego nadejście, ale nie możemy go wyeliminować. Jest ono nieodzowną częścią naszej naturalnej egzystencji. Fakt, że jesteśmy częścią natury i podlegamy jej prawom, czyni nas podatnymi na oddziaływanie naturalnego zła. Znajomość prawidłowości naturalnych procesów zapewnia nam ograniczoną przewidywalność, ale nie władzę, by się im skutecznie przeciwstawić. Hiszpański filozof Fernando Savater wyraził to trafnie w odniesieniu do śmierci: „umieramy nie dlatego, że jesteśmy chorzy, ale dlatego, że żyjemy”. Myśl, którą jako pierwszy wypowiedział Montaigne, z pewnością pozostaje prawdziwa także w przypadku innych sytuacji granicznych, jak je nazywa Karl Jaspers: cierpienia, winy i walki, które również są nieodłączne od ludzkiej egzystencji. Są one – jeśli można użyć fizycznego pojęcia – stałą, której nie może wyeliminować żaden cywilizacyjny postęp. 6. Zdjęcie przedstawia zakapturzoną postać bez widocznej twarzy na czarnym tle.
W aspekcie naturalnym jesteśmy skazani na zło. Czy jednak jesteśmy na nie skazani także w aspekcie moralnym? Innymi słowy, czy musimy czynić źle nawet wtedy, gdy wiemy, co czynić należy? Biblia chyba udziela na to pytanie pesymistycznej odpowiedzi. Tak jak naturalne zło jest częścią przyrody, tak również zło moralne jest nieusuwalną częścią ludzkiego świata wolności. To zapewne miał na myśli Kant, gdy interpretując tekst Genesis, pisał o „złu radykalnym”, to znaczy złu zakorzenionym w samej ludzkiej naturze. Życie wolne od pokusy zła może wprawdzie być celem, dążeniem, naszą stałą tęsknotą, ale z pewnością nie jest ono – o czym mówią mity niejednej religii – ludzkim życiem.
Nanieś na mapę myśli poglądy na zło filozofów omawianych w multimedium. Nazwij stanowiska, które reprezentowali i wyjaśnij krótko, na czym polegały.
Zapoznaj się z poniższą mapą myśli i na jej podstawie stwórz wypunktowaną listę hasłową, w której przedstawisz poglądy na zło wszystkich filozofów omawianych w tej lekcji. Nazwij stanowiska, które reprezentowali i wyjaśnij krótko, na czym polegały.
- Nazwa kategorii: Poglądy na zło
- Nazwa kategorii: Zło metafizyczne
- Nazwa kategorii: Filozof
- Nazwa kategorii: Poglądy
- Nazwa kategorii: Poglądy Koniec elementów należących do kategorii
- Nazwa kategorii: Zło moralne
- Nazwa kategorii: Leibniz
- Nazwa kategorii: Źródło zła: brak dobra w postępowaniu
- Nazwa kategorii: Przykład: zły uczynek Koniec elementów należących do kategorii Leibniz
- Nazwa kategorii: Augustyn
- Nazwa kategorii: Źródło zła:
- Nazwa kategorii: Przykład: Koniec elementów należących do kategorii Augustyn
- Elementy należące do kategorii Poglądy na zło
- Elementy należące do kategorii Zło metafizyczne
- Elementy należące do kategorii Filozof
- Elementy należące do kategorii
- Elementy należące do kategorii Zło moralne
- Elementy należące do kategorii Leibniz
- Elementy należące do kategorii Augustyn
Wymień dwa powody, dla których Augustyn dopuścił się kradzieży i zaznacz na zielono cytaty, które uzasadnią twoją odpowiedź.
Zapoznaj się z tekstem. Wymień dwa powody, dla których Augustyn dopuścił się kradzieży oraz podaj cytaty, które uzasadnią twoją odpowiedź.
Tekst A
Ukradłem to, czego miałem i tak już za wiele, i to lepszego rodzaju. Zapragnąłem nie tej rzeczy, po którą wyciągnąłem złodziejską rękę, lecz samej tylko kradzieży, grzechu. Oto w pobliżu naszej winnicy rosła grusza obsypana owocami, nie odznaczającymi się zresztą ani szczególnie pięknym wyglądem, ani zaletami smaku. Ja i paru podobnych do mnie młodych nicponiów poszliśmy otrząsnąć gruszę i zabrać owoce. Było to późną nocą, gdyż zgodnie z naszym niechlubnym obyczajem przeciągaliśmy aż do tej pory zabawy na polach. Mnóstwo tego zgarnęliśmy, nie po to, by jeść, lecz ot – żeby rzucić świniom. Może coś tam z tego sami też zjedliśmy, lecz prawdziwą uciechą było czynienie czegoś, co było zabronione. […] Cóż więc ja biedny w niej pokochałem, w tej nocnej kradzieży, popełnionej w szesnastym roku życia? Przecież nie była piękna, skoro była kradzieżą. […] Piękne były owoce, któreśmy ukradli. […] Ale to nie ich zapragnęła moja dusza nieszczęsna. Miałem przecież znacznie lepsze owoce i miałem ich pod dostatkiem. Te zerwałem tylko po to, żeby ukraść. Zerwane porzuciłem, nasyciwszy się satysfakcją samego czynu złego. Jeśli nawet któryś z nich dotknął mego podniebienia, to smak nadawał mu występek. Zastanawiam się teraz nad tym, Boże mój, co mnie tak zachwycało w kradzieży. Nie ma w niej przecież żadnej piękności – nie mówię już o takiej, jaka jest w szlachetności i roztropności, ani też o tym, co jest urokiem myśli ludzkiej, pamięci, wrażeń zmysłowych, życia biologicznego, ani o piękności, jaką błyszczą gwiazdy w wyznaczonych im miejscach, jaką może nas zachwycać ziemia albo morze pełne żywych stworzeń, które ciągle nowe się rodzą na miejsce zamierających. Kradzież nie ma w sobie nawet takiej ułomnej, marnej urody, jaką nas zwodzą grzechy namiętności. […] Jakiż to pożytek przyniosły mnie nędznemu kiedykolwiek uczynki, które teraz, rumieniąc się, wspominam, a szczególnie owa kradzież, w której cieszyłem się nią samą tylko, a niczym innym? Zresztą ona sama była też niczym, a ja się stałem przez nią tylko jeszcze nieszczęśliwszy. O ile pamiętam ówczesny stan moich uczuć, na pewno nie zrobiłbym tego bez kolegów. Zależało mi więc wówczas również na wspólnocie z tymi, którzy razem ze mną kradli. To znaczy, że nie samą tylko kradzież kochałem, lecz i coś jeszcze– czy może raczej nic już więcej, bo przecież i to było niczym. […] Gdyby mi wówczas zależało na gruszkach, które ukradłem, gdybym naprawdę chciał je mieć, toby mi wystarczyło samemu popełnić ten czyn zły i dzięki niemu osiągnąć przedmiot upragniony. Nie musiałbym sztucznie podniecać swego pragnienia przez ocieranie się o wspólników w tłumie. Ale te owoce w rzeczywistości wcale mnie nie cieszyły, cieszył mnie sam występek i wspólnota z innymi w występku.
Źródło: Augustyn, Wyznania, tłum. Zygmunt Kubiak, PAX, Warszawa 1987, s. 36‑42.
Nazwij stanowisko filozoficzne, za pomocą którego Augustyn tłumaczy genezę zła moralnego oraz wyjaśnij, na czym polega ono w kontekście tekstu A. Podaj dwa przykłady sytuacji, w których tego rodzaju wyjaśnienie zawodzi.
Odpowiedz na pytanie, czy twoim zdaniem, gdyby Augustyn miał ważny powód, dla którego dopuścił się kradzieży jabłek, jego czyn byłby moralnie usprawiedliwiony? Jaki powód mógłby go usprawiedliwić?
Odpowiedz na pytanie z ćwiczenia 7 z punktu widzenia etyki Immanuela Kanta.
Słownik
(gr. anthropos - człowiek, logos - nauka, teoria) dział filozofii zajmujący się człowiekiem, a w szczególności naturą człowieka (koncepcja człowieka), istotą człowieczeństwa, miejscem człowieka w przyrodzie i w rzeczywistości społecznej, sensem istnienia człowieka
(gr. autónomos – sam sobie prawodawczy) stanowisko etyczne, zgodnie z którym jedynym źródłem norm i nakazów moralnych jest ludzki rozum
(łac. dualis - dotyczący dwóch, podwójny) pogląd przyjmujący istnienie dwóch niezależnych od siebie czynników. Dualizm etyczny jest stanowiskiem w sporze o istnienie zła w świecie; zakłada, że w świecie istnieją i walczą ze sobą dwa pierwiastki lub dwie siły – dobro i zło
(gr. gnostikós – poznawczy) nurt myślowy łączący wpływy filozofii hellenistycznej, judaizmu i chrześcijaństwa, który rozwijał się w Cesarstwie Rzymskim w II‑III w. n. e. Zwalaczany przez Ojców Kościoła, wpłynął na manicheizm. W średniowieczu nawiązywały do niego sekty chrześcijańskie, żydowskie i muzułmańskie
(gr. héteros – inny, nomos – prawo) stanowisko etyczne, zgodnie z którym źródłem norm i nakazów moralnych jest Bóg
(gr. hypóstasis - podstawa, istota) termin ontologiczny wywodzący się od Plotyna, który oznacza byt, który wyłonił się z Absolutu i zajmuje określone miejsce w hierarchii bytów
synkretyczna religia stworzona przez Maniego w III w. n. e jako połączenie mazdaizmu, buddyzmu, gnostycyzmu i chrześcijaństwa. Podstawą manicheizmu była wiara w dwoistą naturę bytu, zgodnie z którą świat była areną walki światła (Boga) i ciemności (szatana) (dualizm etyczny) oraz dualizm antropologiczny, zgodnie z którym człowiek miał posiadać dwie dusze: dobrą, duchową i złą – materialną
(gr. tá metá tá physiká - to, co jest po fizyce) nazwa „pierwszej filozofii” Arystotelesa lub, w węższym sensie, synonim ontologii. U Arystotelesa oznaczała najogólniejszą teorię bytu, zajmującą się pierwszymi zasadami, przyczynami i strukturą bytu
(łac. substare - znajdować się pod czymś) termin rozumiany różnorodnie, u Arystotelesa: byt jednostkowy i samoistny w odróżnieniu od cech, relacji; to, czemu przysługują pewne cechy, ale co nie jest cechą
(gr. theos – bóg) stanowisko filozoficzne przyjmujące istnienie osobowego i transcendentnego Boga, będącego stwórcą świata oraz ludzi i prawującego nad tym światem opiekę
(gr. theos - bóg, łac. centrum - środek) stanowisko filozoficzne, uznające Boga za przyczynę, centrum i ostateczny cel wszystkiego, co istnieje. Teocentryzm może przejawiać się w każdej dyscyplinie filozoficznej jako tendencja do rozpatrywania ich szczegółowych zagadnień z perspektywy religijnej
(łac. voluntas - wola) stanowisko akcentujące istnienie woli (człowieka, Boga) i traktujące je jako główną przyczynę jego działań. W antropologii koncepcja człowieka kierującego się wolą, a nie naturalnymi popędami lub mechanizmami