Oświeceniowe satyry Ignacego Krasickiego
Palinodia
utwór odwołujący zarzuty (ale też: wcześniejsze twierdzenia)
PalinodiaNa co pisać satyry? Choć się złe zbyt wzniosło,
Przestańmy. Świat poprawiać – zuchwałe rzemiosło.
Na złe szczerość wychodzi, prawda w oczy kole,
Więc już łajać przestanę, a podchlebiać wolę.
Których więc grzbietgrzbiet niekiedy, mnie rozum nawrócił,
Przystępujcież filuty, nie będę was smucił.
Ciesz się, Pietrze, zamożny, ozdobny i sławny,
Dobrym kunsztem urosłeś, nie złodziej, lecz sprawny,
Nie szalbierzu, lecz dzielny umysłów badaczu,
Nie zdrajco, ale z dobrej sławy korzystaczu,
Nie rozpustny, lecz w grzeczne krotofilekrotofile płodny,
Przystąp, Pietrze, bezpiecznie, boś pochwały godny.
Ciesz się, Pawle. Oszukać to kunszt doskonały,
Tyś mistrz w kunszcie, więc winne odbieraj pochwały.
[…]
Janie zacny, coś ojców majętność utracił,
Fraszka złoto, masz sławę, masz tych, coś zbogacił.
Brzmi wdzięczność, miło słuchać, choćby i o głodzie.
O szczęśliwa ojczyzno! szczęśliwy narodzie!
Masz umysły wyborne, dusze heroiczne,
Zewsząd wielkie przykłady, wspaniałe i liczne,
Zewsząd.... Po cóż te śmiechy? Niech ZoilZoil uwłacza,
Niechaj zjadliwe pióro w żółci coraz macza,
Nie przeprze. […]
Więc gdy milczeć nie mogę, tak jak przedsięwziąłem,
Każdego w szczególności, wszystkich chwalę wspołem.
Jak Piotr, Paweł z osobna, mnogimi orszaki
Przystępujcie szulery, oszusty, pijaki,
Hipokryty, pieniacze; niech każdy przychodzi,
StratniStratni, skąpcy, filuci, i starzy, i młodzi.
Zgoła kogom ukrzywdził; ile tylko zdołam,
Przychodźcie, com niebacznie powiedział, odwołam.
[…]
Nie satyr, lecz pochwały godniście i chwały.
Stracił Tomasz majętność, lecz kraj przyozdobił:
Pałac został, tapisertapiser na meblach zarobił.
Przeniósł pysznym ogrodem Francuzy i Włochy,
Nie miał, prawda, pszenicy, ale miał karczochykarczochy.
[…]
Lecz nie dosyć przeprosić, nie dosyć odwołać.
Niechaj pozna świat cały z daleka i z bliska,
Kiedym ganił, taiłem ganionych nazwiska.
Chwalę, niech będą jawni... Rumieniec?... Nie chcecie?
Zacny wstydzie! Osiadłeś na tych czołach przecie.
Cóż czynić? Nieznajomych czy w dwójnasób sławić?
Mówić? – czyli umilknąć? Taić? – czy objawić?
Milczą. Szacowna skromność zdobi wielkie dusze.
Niechże sądzi potomność, a ja pióro kruszę.Źródło: Ignacy Krasicki, Palinodia, [w:] Satyry i listy, Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich - Wydawnictwo Wrocław 1988, s. 87–88.
Podmiot liryczny składa na początku i końcu utworu deklaracje. Omów, czego dotyczą, i wyjaśnij, co stało się ich źródłem.
W satyrze Palinodia Ignacy Krasicki używa eufemizmów. Podaj przykład tego środka w tej satyrze. Zacytuj odpowiedni fragment.
Wybierz spośród wad wyliczonych w utworze jedną i przedstaw, w jaki sposób można ją zmienić w zaletę.
Kultura picia w Rzeczpospolitej Obojga Narodów

Polacy w czasach oświecenia nie zwykli wylewać za kołnierz. Modę na pijaństwo wprowadzili u nas królowie elekcyjni August II Mocny i August III Sas z dynastii Wettynów. Miała ona duży wpływ na upadek obyczajów. Należy jednak pamiętać, że w XVIII wieku piła cała Europa. Trwające po kilka tygodni pijatyki i uczty urządzała szlachta polska, węgierska, francuska czy angielska.
Najtańsza wódka pita w wiekach XVI–XVIII, była słabsza od dzisiejszych, zwierała 15 – 20 procent alkoholu, dlatego jej słabą moc rekompensowano sobie ilością pochłanianych trunków. Droższe wódki miały od 20 do 35 procent, a najmocniejsza okowita – około 70 procent. Tanie gorzałki przeznaczone były dla chłopów i mieszczan, droższe dla szlachty i magnatów. Bardziej powszechnym trunkiem było piwo, które pito w ogromnych ilościach do każdego posiłku. Powodzeniem cieszyły się wina i miody pitne zaprawiane korzeniami. Życie szlachcica dostarczało rozlicznych okazji do picia. Pito na ucztach, biesiadach, sejmikach, w karczmach, w czasie podróży, na imieninach, weselach, chrzcinach, nawet w obozach wojskowych przed bitwą. W domach magnackich i szlacheckich wyprawiano biesiady w myśl staropolskiego przysłowia „zastaw się, a postaw się”. Gospodarz chciał zaimponować sąsiadom liczbą potraw i ilością beczek z trunkami. Biesiadę zwykle rozpoczynano od toastów. Zaczynał je gospodarz, który pił zdrowie najznakomitszego gościa, a potem po kolei zdrowie kolejnych biesiadników. Wymagało to napicia się z każdym. Potem przychodziła kolej na toasty gości. Na staropolskiej biesiadzie nie sposób było uchylić się od picia. Służba dolewała trunki na okrągło. Często pito z kielichów zwanych kulawkami, które nie miały podstawki pod nóżką i nie można ich było odstawić na stół. Zdarzało się, że po spełnieniu toastu tłuczono naczynia, strzelano doń z pistoletów. Obowiązkiem gospodarza było dopilnowanie, aby nikt z gości nie wrócił trzeźwy do domu.

Pijaństwo'Skąd idziesz?' – 'Ledwo chodzę'. – 'Słabyś?' – 'I jak jeszcze.
Wszak wiesz, że się ja nigdy zbytecznie nie pieszczę,
Ale mi zbyt dokucza ból głowy okrutny'.
– 'Pewnieś wczoraj był wesół, dlategoś dziś smutny.
Przejdzie ból, powiedzże mi, proszę, jak to było?
Po smacznym, mówią, kąsku i wodę pić miło'.
– 'Oj, niemiło, mój bracie! Bogdaj z tym przysłowiem
Przepadł, co go wymyślił. Jak było, opowiem.
Upiłem się onegdaj dla imienin żony;
Nie żal mi tego było. Dzień ten obchodzony
Musiał być uroczyście. Dobrego sąsiada
Nieźle czasem podpoić; jejmość była rada,
Wina mieliśmy dosyć, a że dobre było,
Cieszyliśmy się pięknie i nieźle się piło.
Trwała uczta do świtu. W południe się budzę,
Cięży głowa jak ołów, krztuszę się i nudzęnudzę.
Jejmość radzi herbatę, lecz to trunek mdlący.
Jakoś koło apteczkiapteczki przeszedłem niechcący,
HanyżekHanyżek mnie zaleciał, trochę nie zwadzi.
Napiłem się więc trochę, aczejaczej to poradzi:
Nudno przecie. Ja znowu, już mi raźniej było.
Wtem dwóch z uczty wczorajszej kompanów przybyło.
Jakże nie poczęstować, gdy kto w dom przychodzi?
Jak częstować, a nie pić? I to się nie godzi.
Więc ja znowu do wódki, wypiłem niechcący:
Omne trinum perfectumOmne trinum perfectum, choć trunek gorący
Dobry jest na żołądek. Jakoż w punkciew punkcie zdrowy.
Ustały i nudności, ustał i ból głowy.
Zdrów i wesół wychodzę z moimi kompany:
W tym obiad zastaliśmy już przygotowany.
Siadamy. Chwali trzeźwość pan Jędrzej, my za nim,
Bogdaj to wstrzemięźliwośćBogdaj to wstrzemięźliwość, pijatykę ganim,
A tymczasem butelka nietykana stoi.
Pan Wojciech, co się bardzo niestrawności boi,
Po szynce, cośmy jedli, trochę wina radzi:
Kieliszek jeden, drugi zdrowiu nie zawadzi.
A zwłaszcza kiedy wino wytrawione, czyste,
Przestajem na takowe prawdy oczywiste.
Idą zatem dyskursa tonem statystycznym
O miłości ojczyzny, o dobru publicznym,
O wspaniałych projektach, mężnym animuszu,
Kopiem góry dla srebra i złota w OlkuszuOlkuszu
Odbieramy InflantyInflanty i państwa multańskiepaństwa multańskie,
Liczemy owe sumy neapolitańskiesumy neapolitańskie
Reformujemy państwo, wojny nowe zwodzim.
Tych bijem wstępnym bojem, z tamtymi się godzim -
A butelka nieznacznie jakoś się wysusza.
Przyszła druga; a gdy nas żarliwość porusza,
Pełni pociech, że wszyscy przeciwnicy legli,
Trzeciej, czwartej i piątej aniśmy postrzegli.
Poszła szósta i siódma, za nimi dziesiąta.
Naówczas, gdy nas miłość ojczyzny zaprząta,
Pan Jędrzej, przypomniawszy żurawińskie klęskiżurawińskie klęski,
Nuż w płacz nad królem Janem. 'Król Jan był zwycięski!
– Krzyczy Wojciech. – Nieprawda!' A pan Jędrzej płacze.
[…]
Nie wiem, jak tam skończyli zwadę naszą wielką,
Ale to wiem i czuję, żem wziął w łeb butelką.
Bogdaj w piekło przepadło obrzydłe pijaństwo!
Cóż w nim? Tylko niezdrowie, zwady, grubijaństwo.
Oto profitprofit: nudności i guzy, i plastry'.
– 'Dobrze mówisz, podłej to zabawa hałastry,
Brzydzi się nim człek prawy, jako rzeczą sprośną.
Z niego zwady, obmowy nieprzystojne rosną,
Pamięć się przez nie traci, rozumu użycie,
Zdrowie się nadweręża i ukraca życie.
Patrz na człeka, którego ujęła moc trunku,
Człowiekiem jest z pozoru, lecz w zwierząt gatunku
Godzien się mieścić, kiedy rozsądek zaleje
I w kontrw kontr naturze postać bydlęcą przywdzieje.
[…]
Patrz, jakie swej trzeźwości odnoszą pożytki:
Zdrowie czerstwe, myśl u nich wesoła i wolna,
Moc i raźność niezwykła i do pracy zdolna,
Majętność w dobrym stanie, gospodarstwo rządne,
Dostatek na wydatki potrzebne, rozsądne
Te są wstrzemięźliwości zaszczyty, pobudki,
Te są'. – 'Bądź zdrów!' – 'Gdzież idziesz?' – 'Napiję się wódki'.Źródło: Ignacy Krasicki, Pijaństwo, [w:] Satyry i listy, oprac. Zbigniew Goliński, Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich - Wydawnictwo Wrocław 1988, s. 44–49.
Opisz, jak mąż spędził dzień po imieninach żony.
Na czym polega dialogowość satyry Pijaństwo? Uzasadnij odpowiedź na podstawie tekstu.
Podaj argumenty przeciw pijaństwu sformułowane przez dwóch bohaterów satyry. Porównaj je i opracuj wnioski wynikające z tego porównania.
Czy zakończenie satyry podważyło sens pisania dzieł należących do tego gatunku? Uzasadnij swoją odpowiedź.
Napisz, do jakich refleksji na temat wad Polaków skłania czytelnika zakończenie satyry Pijaństwo.