Dziady to nazwa ludowego obrzędu zadusznego wywodzącego się z tradycji rytualnego poczęstunku. Ta swoista uczta była organizowana przez pospólstwo dla przywoływanych duchów zmarłych (lub dla zmarłych przodków: dziad = przodek) oraz żebraków, starców i dziadów – jałmużników, na których kończył się poczęstunek. Istotą dziadów było „obcowanie żywych z umarłymi”. W tradycji słowiańskiej (w zależności od regionu) święta zaduszne obchodzono nawet sześć razy do roku, np. na wiosnę ok. 2 maja oraz jesienią – z 31 października na 1 listopada. Jesienne obrzędy były właściwym przygotowaniem do święta zmarłych.

RRA58LCPRygxe1
Poezye, t. 2
Źródło: Adam Mickiewicz, 1823, Wilno, dostępny w internecie: polona.pl, domena publiczna.

Pogańskie rytuały związane ze świętem zmarłych, mimo przyjęcia chrześcijaństwa wciąż praktykowane przez ludność wiejską, zainspirowały Adama Mickiewicza, który fascynował się kulturą ludową, do napisania cyklu dramatów pt. „Dziady”.

Do cyklu dramatów Adama Mickiewicza została włączona ballada Upiór, która poprzedza Dziady wileńsko‑kowieńskie (części: II i IV). Sam autor nazwał ją „niby to prologiem”, ponieważ wprowadza ona motywy cierpienia z miłości, ducha pokutującego, ale przede wszystkich atmosferę tajemniczości i niesamowitości otaczającą bohatera we wszystkich częściach cyklu.

R1QBEV33RK1LT1
Charles‑Boris de Jankowski, ilustracja do Dziadów, przedstawia postać Upiora
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.
Upiór

Serce ustało, pierś już lodowata,
Ścięły się usta i oczy zawarły;
Na świecie jeszcze, lecz już nie dla świata!
Cóż to za człowiek? — Umarły.

Patrz, duch nadziei życie mu nadaje,
Gwiazda pamięci promyków użycza,
Umarły wraca na młodości kraje
Szukać lubego oblicza.

Pierś znowu tchnęła, lecz pierś lodowata,
Usta i oczy stanęły otworem,
Na świecie znowu, ale nie dla świata;
Czymże ten człowiek? — Upiorem.

Ci, którzy bliżej cmentarza mieszkali,
Wiedzą, iż upiór ten co rok się budzi,
Na dzień zaduszny mogiłę odwali
I dąży pomiędzy ludzi.

[...]

Pełno jest wieści o nocnym człowieku,
Żyją, co byli na jego pogrzebie;
Słychać, iż zginął w młodocianym wieku,
Podobno zabił sam siebie.

[...]

Żebym cię znalazł, muszę między zgrają
Błądzić z długiego wyszedłszy ukrycia;
Lecz nie dbam, jak mię ludzie powitają;
Wszystkiegom doznał za życia.

[...]

Spojrzyj i przemów, daruj małą winę,
Że śmiem do ciebie raz jeszcze powrócić,
Mara przeszłości, na jedną godzinę
Obecne szczęście zakłócić.

[...]

cart1 Źródło: Upiór, [w:] Adam Mickiewicz, Dziady. Część II, IV i I, Warszawa 1973, s. 7–11.
R8DLBO89OFETX1
Charles‑Boris de Jankowski, ilustracja do Dziadów. Część II, ukazuje się milczące widmo Upiora
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

W przywołanym fragmencie ballady zostaje przedstawiona sytuacja z końcowej sceny II części Dziadów. Akcja tej części dramatu Mickiewicza rozgrywana jest w kaplicy, w noc między 1 a 2 listopada. Guślarz celebruje obrzęd dziadów, panuje nad pojawiającymi się kolejno duchami, postępuje zgodnie z przyjętymi regułami wywoływania zjaw aż do chwili, kiedy uwidacznia się nieoczekiwany gość: milczące Widmo.

Guślarz i wszyscy zebrani są przerażeni i skonsternowani, ponieważ nie przewidzieli takiej sytuacji i nie potrafią nad nią zapanować. Ostatecznie mistrz rytuału wykrzykuje: To jest nad rozum człowieczy! – słowa są wyrazem bezradności wobec rzeczy mogących się zdarzyć tak na ziemi, jak i w niebie… Niewiele wiadomo o Widmie pojawiającym się w II części cyklu utworów - jest milczące, nie opowiada o sobie. Natomiast w IV części Gustaw mówi bardzo dużo, ale tylko o uczuciach.

RDZ9QDS2SZV291
Charles‑Boris de Jankowski, ilustracja do Dziadów. Część IV. Pustelnik nawiedza Księdza
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Akcja IV części Dziadów (wydanej wspólnie z II częścią w roku 1823) rozgrywa się w Zaduszki, w czasie których do domu Księdza przychodzi Gustaw‑Pustelnik. Nie wiadomo, skąd przychodzi i dokąd pójdzie po trzygodzinnej spowiedzi.Przełomowe momenty historii miłosnej opowiadanej przez nieszczęśliwego Gustawa wyznaczają bowiem trzy godziny: miłości, rozpaczy, przestrogi. W tę ostatnią, tuż przed północą, kiedy pali się już tylko jedna świeca, Gustaw udziela ostrzeżenia Księdzu i wszystkim, którzy zawierzyli rozumowi. Wskazuje na dwa symbole: ręki i klucza, które mają otwierać drogę do sfery metafizyki, niedostępnej nawet dla ludzi blisko z nią związanych, jakimi są duchowni (O kołach, o sprężynach rozum was naucza; / Lecz nie widzicie ręki i klucza!). Bohater zza światów powtarza pouczenie, które uzasadnia jego obecność wśród żywych: Kto za życia choć raz był w niebie, / Ten po śmierci nie trafi od razu. Te słowa wyjaśniają, dlaczego pojawia się nie wiadomo skąd i nawiązuje kontakt z żywymi. Prosi również o przywrócenie święta dziadów, stając się posłańcem innych duchów, które znalazły się w podobnej sytuacji.

Dziady. Część IV

GUSTAW

I w co twoje pobożne wierzyły pradziady?
Ach, najpiękniejsze święto, bo święto pamiątek,
Za cóż zniosłeś dotychczas obchodzone Dziady?

KSIĄDZ

Ta uroczystość ciągnie z pogaństwa początek;
Kościół mnie rozkazuje i nadaje władzę
Oświecać lud, wytępiać reszty zabobonu. 

GUSTAW

(pokazując na ziemię)
Jednak proszę przeze mnie, i ja szczerze radzę,
Przywrócić nam Dziady.
Tam, u Wszechmocnego tronu,
Kędy nasz żywot ścisłe odważają szale,
Tam większym jest ciężarem łza jednego sługi,
Którą szczerze wyleje nad tobą u zgonu,
Niż kłamliwe po drukach rozgłaszane żale,
Płatny orszak i kirem powleczone cugi.
Jeśli, żałując śmierci dobrego dziedzica,
Lud zakupioną świecę stawia mu na grobie,
W cieniach wieczności jaśniej błyszczy się ta świéca
Niż tysiąc lamp w niechętnej palonych żałobie.
Jeśli przyniesie miodu plastr i skromne mleko I garścią mąki grobowiec posypie:
Lepiej posili duszę, o! lepiej daleko,
Niż krewni modnym balem wydanym na stypie. 

KSIĄDZ

Ani słowa. Lecz Dziady, te północne schadzki 
Po cerkwiach, pustkach lub zimnych pieczarach,
Pełen guślarstwa obrzęd świętokradzki,
Pospólstwo nasze w grubej utwierdza ciemnocie;
Stąd dziwaczne powieści, zabobonów krocie
O nocnych duchach, upiorach i czarach. 

GUSTAW

Więc żadnych nie ma duchów?
(z ironią)
Świat ten jest bez duszy?
Żyje, lecz żyje tylko jak kościotrup nagi,
Który lekarz tajemną sprężyną rozruszy;
Albo jest to coś na kształt wielkiego zegaru,
Który obiega popędem ciężaru?
(z uśmiechem)
Tylko nie wiecie, kto zawiesił wagi!
O kołach, o sprężynach rozum was naucza;
Lecz nie widzicie ręki i klucza!
Gdyby z twych oczu ziemskie odpadło nakrycie,
Obaczyłbyś niejedno wkoło siebie życie,
Umarłą bryłę świata pędzące do ruchu. 
(do Dzieci, które wchodzą)
Dzieci, chodźcie pod kantorek.
(do kantorka)
Czego potrzebujesz, duchu?

GŁOS Z KANTORKA

Proszę o troje paciorek.

KSIĄDZ

(przerażony) W imię Ojca… niech biega… Altarystę zbudzi,
Słowo stało się ciałem!… zawołajcie ludzi!… 

GUSTAW

Wstydź się, wstydź się, mój ojcze, gdzie rozum? gdzie wiara?
Krzyż jest mocniejszy niżli wszyscy ludzie twoi,
A kto się Boga boi, ten się nic nie boi. 

KSIĄDZ

Mów, czego potrzebujesz… ach, to upiór! mara!

GUSTAW

Ja! nic nie potrzebuję, jest potrzebnych tylu! 
(łowi koło świecy motyla)
A tuś mi, panie motylu!
(do Księdza, pokazując motyla)
Ten migający wkoło oćmy rój skrzydlaty
Za życia gasił każdy promyczek oświaty,
Za to po strasznym sądzie ciemność ich zagarnie;
Tymczasem z potępioną błąkając się duszą,
Chociaż nie lubią światła, w światło lecieć muszą,
To są dla ciemnych duchów najsroższe męczarnie!
[…]
Za tych wszystkich, moje dzieci,
Nie warto zmówić i Zdrowaś Maryja. 
Są inne, słuszniej godne litości istoty,
A między nimi twoi przyjaciele, ucznie,
Których ty wyobraźnią w górne pchnąłeś loty,
Których wrodzony ogień podniecałeś sztucznie.
Jaką, żyjąc, pokutę mieli za swe winy,
Oznajmiłem, wieczności przestąpiwszy progi:
Życie moje ścisnąłem w krótkie trzy godziny
I znowu wycierpiałem dla twojej przestrogi.
Im więc nieś ulgę prośbą i mszalną ofiarą; 
Dla mnie oprócz wspomnienia nic więcej nie proszę.
Za grzech mój życie było dostateczną karą,
A dziś, nie wiem, nagrodę czy pokutę znoszę.
Bo kto na ziemi rajskie doznawał pieszczoty,
Kto znalazł drugą swojej połowę istoty,
Kto nad świeckiego życia wylatując krańce,
Duszą i sercem gubi się w kochance,
Jej tylko myślą myśli, jej oddycha tchnieniem,
Ten i po śmierci również własną bytność traci,
I przyczepiony do lubej postaci,
Jej tylko staje się cieniem.
Jeśli, żyjąc, świętemu był uległy panu,
Niebieską z nim chwałę dzieli;
Albo ze złym do wiecznej strącony topieli,
Jest bolesnego wspólnikiem stanu.
Na szczęście Bóg mię zrobił poddanym anioła,
Dla niej i dla mnie przyszłość śmieje się wesoła.
Tymczasem, jak cień błądząc przy kochanych wdziękach,
Bywam albo w niebiosach, albo w piekła mękach. 
Gdy ona wspomni, westchnie i łezkę wyleje,
Zbliżam się do usteczek, biały włos rozwieję,
Zmieszam się z odetchnieniem i przeniknę ciebie,
I jestem w niebie!
Lecz kiedy!… oh, czujecie, wy, coście kochali!
Jakim zawiść ogniem pali!…
Długo jeszcze po świecie błąkać się potrzeba,
Aż ją Bóg w swoje objęcie powoła;
Natenczas śladem lubego anioła
I cień mój błędny wkradnie się do nieba.
(Zegar zaczyna bić.)
(śpiewa)
Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
Że według bożego rozkazu:
Kto za życia choć raz był w niebie,
Ten po śmierci nie trafi od razu. 
(Zegar kończy bić, kur pieje, lampa przed obrazem gaśnie, Gustaw znika.)

CHÓR

Bo słuchajmy i zważmy u siebie,
Że według bożego rozkazu:
Kto za życia choć raz był w niebie,
Ten po śmierci nie trafi od razu.

CART11 Źródło: Dziady. Część IV, [w:] Adam Mickiewicz, Dziady. Część II, IV i I, Warszawa 1973, s. 101–107.
RomantyzmAlina Witkowska, Ryszard Przybylski
Alina Witkowska, Ryszard Przybylski Romantyzm

Kulminacyjnym momentem tej młodzieńczej biografii jest miłość do romantycznej kochanki, uwznioślonej i uświęconej, określanej jako „nadludzka dziewica”, istota boska, jako idealne dopełnienie osobowości młodzieńca […]. Taka miłość ma za sobą, zdaniem bohatera, sankcje wyższych przeznaczeń, jest więc wyróżnieniem, darem i zrządzeniem niemal nadprzyrodzonym. Stąd tak wiele mówi Gustaw o niezniszczalnych łańcuchach łączących bliźniacze dusze, którym udało się odnaleźć w świecie. Zerwanie tego metafizycznego łańcucha nie jest możliwe, ale można przeciąć jego ziemskie ogniwa i w życiu rozdzielić ludzi nawzajem sobie przeznaczonych. To właśnie los Gustawa, którego ukochaną poślubia ktoś utytułowany i bogaty. Od tego momentu rozpoczyna się Gustawa „godzina rozpaczy” pełna udręk, zazdrości, cierpienia miłosnego, egzaltacji uczuć rozpiętych między uwielbieniem dla ukochanej a gwałtowanymi oskarżeniami tej kobiety i innych o brak serca, interesowność, ziemskość. Cierpienie i rozpacz wyrażone zostały wspaniałym, nowoczesnym językiem lirycznym, a postać Gustawa staje się zarazem dociekliwym studium psychologicznym osoby owładniętej pasją miłosną.

Opowieść Gustawa o dziejach jego uczucia utrzymana została w tonie namiętnym, w tonie polemik i oskarżeń także z tego powodu, iż słuchacz jego historii, Ksiądz, jest stałym obiektem krytycznych ataków swego osobliwego gościa. […] Ksiądz, w pojęciu Gustawa, uosabia filozoficzne grzechy wszystkich mędrców – racjonalistów, zdroworozsądkowców i konformistów, uczących godzenia się z życiem i wyrokami losu. […] Wypowiedzi Gustawa mają więc podwójną dynamikę: liryczno‑emocjonalną i filozoficzno‑polemiczną. Ów cierpiący kochanek jest bowiem zarazem obrońcą romantycznego spirytualizmu, dziwów natury nieznanych filozofom, praw „oka duszy”, którymi przeniknąć można do tajemnic bytu.

Jako polemista Gustaw odnosi zwycięstwo nad Księdzem. Demonstracją niezwykłych zjawisk (cios sztyletem, który nie powoduje rany, głos z kantorka potraktowany jako głos pokutującej duszy) łamie zdroworozsądkowe zasady porządkowania świata. Wszakże Gustaw nie jest bohaterem triumfującym. Jak sam mówi, dla nauki życie swe ścisnął „w krótkie trzy godziny” – miłości, rozpaczy, przestrogi (przedzielone kolejnym gaśnięciem świec) – i sumuje je moralistyczną sentencją na wzór tych, które padają w Dziadów części II:

„Kto za życia choć raz był w niebie,
Ten po śmierci nie trafi od razu”.

CART1 Źródło: Ryszard Przybylski, Alina Witkowska, Romantyzm, Warszawa 1977, s. 255–257.
RdzRqgzvHdSWw
Dziady Adama Mickiewicza w inscenizacji Stanisława Wyspiańskiego
Źródło: Józef Sebald, 1903, Skan cyfrowy udostępniony w Polona – Biblioteka Narodowa, domena publiczna.
Dziady. Część IVAdam Mickiewicz
Adam Mickiewicz Dziady. Część IV

PUSTELNIK (GUSTAW)
[…]
z uśmiechem, biorąc książki z szafy
Księże, a znasz ty żywot Heloisyj0000000DNB2v23_000tp001żywot Heloisy?
Znasz ogień i łzy Werteraj0000000DNB2v23_000tp002łzy Wertera?
[…]
Wszakże lubisz książki świeckie?...
Ach, te to są książki zbójeckie!
ciska książkę
Młodości mojej niebo i tortury!
One zwichnęły osadę mych skrzydeł
I wyłamały do góry,
Że już nie mogłem nad dół skręcić lotu.
[…]
Szukałem, ach! szukałem tej boskiej kochanki;
Której na podsłonecznym nie bywało świecie,
Którą tylko na falach wyobraźnej pianki
Wydęło tchnienie zapału,
A żądza w swoje własne przystroiła kwiecie.
Lecz gdy w czasach tych zimnych nie ma ideału,
Przez teraźniejszość w złote odleciałem wieki,
Bujałem po zmyślonym od poetów niebie,
Goniąc i błądząc, w błędach nieznużony goniec;
Wreszcie, na próżno zbiegłszy kraj daleki,
Spadam i już się rzucam w brudne uciech rzeki:
Nim rzucę się, raz jeszcze spojrzę koło siebie!
I znalazłem ją na koniec!
Znalazłem ją blisko siebie,
Znalazłem ją!... ażebym utracił na wieki!
[…]
GUSTAW
z żalem
'O nie! nas Bóg urządził ku wspólnemu życiu,
Jednakowa nam gwiazda świeciła w powiciu,
Równi, choć różnych zdarzeń wykształceni ciekiem,
Postawą sobie bliscy, jednostajni wiekiem,
Ten sam powab we wszystkim, toż samo niechcenie,

Też same w myślach składnie i w czuciach płomienie.
Gdy nas wszędzie tożsamość łączy niedościgła,
Bóg osnuł przyszłe węzły,
z żalem największym
a tyś je rozstrzygła!
mocniej, gniewny
[…]
z żalem
Kamienni ludzie! wy nie wiecie,
Jak ciężka śmierć pustelnika!
Konając patrzy na świat, sam jeden na świecie!
Dłoń mu przychylna powiek nie zamyka!

Żałobne grono łoża nie otoczy,
Nikt nie pójdzie za trumną do wieczności domu,
Garsteczki piasku nie rzuci na oczy,
Zapłakać nie masz komu!
O, gdybym mógł choć przez sen pokazać się tobie,

Gdybyś na mojej pamiątkę męki
Jeden przynajmniej dzionek chodziła w żałobie,
Przypięła jednę czarną wstążkę do sukienki!…
Może spojrzysz ukradkiem… i łezka boleści…
I pomyślisz westchnąwszy: ach, on mię tak kochał!
z dziką ironią

Stój, stój, żałosne pisklę!.. precz, wrzasku niewieści!
Będęż, jak dziecko szczęścia, umierając szlochał?
Wszystko mi, wszystko niebiosa wydarły,
Lecz reszty dumy nie mogą odebrać!
Żywy, o nic przed nikim nie umiałem żebrać,

Żebrać litości nie będę umarły!
z determinacją
Rób, co chcesz, jesteś woli swojej panią,
Zapomnij… ja zapomnę!
pomieszany
wszak już zapomniałem?
zamyślony
Jej rysy… coraz ciemniej… tak, już się zatarły!

Już ogarniony wieczności otchłanią
Doczesnym pogardzam szałem…
pauza
Ach, wzdycham! czegóż wzdycham? ha! westchnąłem za nią,
Nie! nie mogę zapomnieć o niej i umarły.
Wszakże ją widzę, wszak tu, o, tu stoi!

Płacze nade mną… jaka łezka szczera!
z żalem
Płacz, moja luba, twój Gustaw umiera!
z determinacją
No, dalej, śmiało, Gustawie!
podnosi sztylet
z żalem
Nie bój się, luba, on się nic nie boi!
Czego żałujesz, on nic z sobą nie zabiera!

Tak! wszystko! wszystko tobie zostawię,
Zostawię życie, i świat, i rozkosze,
z wściekłością
I twego!… wszystko… o nic… ani łzy nie proszę!
do Księdza, który wchodzi ze służącemi
Słuchaj ty… jeśli [cię] kiedy obaczy…
z wzmagającą się gwałtownością
Pewna nadludzka dziewica… kobiéta,

I jeśli ciebie zapyta,
Z czego umarłem? nie mów, że z rozpaczy;
Powiedz, że byłem zawsze rumiany, wesoły,
Żem ani wspomniał nigdy o kochance,
Że sobie grałem w karty, piłem z przyjacioły…

Że ta pijatyka… tańce mi się w tańcu… ot
uderza nogą
skręciła noga.
Z tego umarłem…
przebija się

CART2 Źródło: Dziady. Część IV, [w:] Adam Mickiewicz, Utwory dramatyczne, Warszawa 1982, s. 46–86.
j0000000DNB2v23_000tp001
j0000000DNB2v23_000tp002

Słownik

dusza
dusza

(gr. psyche; łac. anima) tradycyjna nazwa psychiki człowieka, sumy właściwości i procesów psychicznych; w wielu religiach niematerialny, niewidzialny, nieśmiertelny pierwiastek życiowy, wychodzący z ciała w momencie śmierci

indywidualizm romantyczny
indywidualizm romantyczny

[...] takie kategorie, jak uczucie, intuicja, geniusz i wyobraźnia; zapowiadały indywidualistyczną eksplozję; jednym z jej najbardziej widocznych i ekstremalnych przejawów był romantyczny kult artysty, twórcy, geniusza; artysta z samej istoty był indywidualistą w najwyższym możliwym na ziemi stopniu; kult ten wynikał z romantycznego przeświadczenia poznawczego, bowiem jedynie geniusz mógł przeniknąć tajemnice natury, historii, człowieka i sztuki; jako twórca miał prawo porównywać się z Bogiem i buntować się przeciwko niemu, ponieważ - jako jednostka najwyższa i najbardziej wrażliwa  – nie zgadzał się na nieludzki porządek istniejący w stworzonym przez Boga świecie; przekonanie o niezwykłym znaczeniu indywidualności w literaturze polskiej znalazło najsilniejszą ekspresję w Wielkiej Improwizacji Konrada w III części Dziadów.

Źródło: Halina Krukowska, Indywidualizm, [w:] Słownik literatury polskiej XIX w.,  red. Józef Bachórz i Alina Kowalczykowa, Wrocław 1994, s. 366.

obrzęd
obrzęd

zespół uświęconych tradycją (często określonych przepisami) czynności, praktyk towarzyszących jakiejś uroczystości o charakterze rodzinnym, społecznym, politycznym czy religijnym; obrządek, ceremonia, obyczaj

romantyczna biografia wewnętrzna  lub wewnętrzny portret bohatera romantycznego
romantyczna biografia wewnętrzna  lub wewnętrzny portret bohatera romantycznego

Już we wczesnych utworach Mickiewicza dostrzec można jego romantyczne zainteresowanie tym, co ukrywa się w »głębi«, »pod powierzchnią«. Teraz owa »głębia« uzyskuje wyraźną sankcję moralną: to, co widać na powierzchni, może być złe, lecz w środku w »głębi«, w duchowej, niewidzialnej istocie – jest dobre. Toteż zadanie człowieka polega na dotarciu do własnej »głębi« i poznaniu znajdującej się tam siły. Z tego też powodu tak wielką rolę w dramacie odgrywały sny, widzenia, natchnienia, stany na pograniczu szaleństwa, w których bez udziału świadomości, »bezpośrednio« ujawniać się miał porządek wewnętrzny. Rzeczą człowieka jest bowiem, by odkrywszy własny pierwiastek boski, nadać zewnętrzny, cielesny kształt duchowemu porządkowi, przemienić go w słowo i czyn.                                                                                                                                    Źródło: Dorota Siwicka, Romantyzm 1822‑1863, Warszawa 2002, s. 101‑102.

upiory
upiory

(scs ǫpirь ; prasłow. upir) duchy, widma ludzi zmarłych błąkające się po świecie, nawiedzające żywych albo ożywione za sprawą diabła trupy, wampiry, strzygonie, wypijające krew ludzką, w których istnienie wierzono powszechnie do XVIII w., a w wielu krajach Europy (np. w Islandii, w płd. Słowiańszczyźnie) do XIX i XX w.

zaświaty
zaświaty

książk. według wierzeń religijnych: świat zamieszkany przez dusze zmarłych, istniejący poza przestrzenią widzialną; świat pozagrobowy