Dowiedz się

W jaki sposób Reymont zastosował technikę naturalistyczną w „Chłopach”?
Naturalizm w Chłopach służy nie tylko wiernemu oddaniu realiów życia na wsi, lecz także ukazaniu człowieka jako istoty podporządkowanej prawom przyrody i własnym instynktom. Reymont, przedstawiając wiejską codzienność w sposób dosadny, szczegółowy, a niekiedy brutalny, ukazuje naturalizm przede wszystkim w:
dokładnych, realistycznych opisach życia chłopów, ich pracy, codziennych obowiązkach i relacjach rodzinnych,
biologicznej naturze człowieka, instynktach, popędach i siły fizycznej – bohaterowie są silnie związani z naturą i podporządkowani cyklowi przyrody,
obrazach chorób, śmierci i cierpienia, np. w scenie śmierci Agaty, czy opisach umierającego Boryny, które pokazują ludzkie ciało w sposób surowy, pozbawiony upiększeń,
języku i stylu – Reymont często używa gwary, stylizuje mowę chłopów, by oddać ich sposób myślenia i mówienia, co wpisuje się w naturalistyczną zasadę „wiernego odtworzenia rzeczywistości”.

W jaki sposób autor „Chłopów” wykorzystał technikę impresjonizmu?
Impresjonizm w Chłopach służy nie tylko ukazaniu piękna wiejskiego krajobrazu, lecz także oddaniu nastrojów, emocji i ulotnych wrażeń towarzyszących codziennemu życiu ludzi związanych z naturą. Reymont, opisując rzeczywistość oczami bohaterów i skupiając się na detalach odbieranych zmysłami, tworzy obrazy przypominające malarstwo impresjonistyczne. Impresjonizm przejawia się w powieści przede wszystkim poprzez:
nastrojowość i ulotność chwili - przedstawianie świata jako zmiennego, pełnego emocji i nastrojów, ukazanie chwilowego wrażenia, np. „Jesień szła przez pola, mgłami, chłodem, czerwienią liści i połyskliwym srebrem pajęczyn...”. Świat natury oddziałuje emocjonalnie na odbiorcę, który doświadcza jego przemijalności,
subiektywizm - przedstawianie świata oczami bohatera lub narratora przez pryzmat jego emocji, wrażeń i przeżyć wewnętrznych (przez to, co widzi, słyszy, czuje i jak to interpretuje), np. scena, w której Jagna patrzy na wieś lub otoczenie, w której świat widziany jej oczami wydaje się piękny, pełen światła i barw, ale też oderwany od codziennych obowiązków. Opisy są zabarwione emocjami bohatera – nie są obiektywne, lecz oddają jego stan wewnętrzny,
plastyczność i zmysłowość opisu - obrazy literackie przypominają malarskie pejzaże – często odwołują się do barw, świateł, dźwięków, zapachów, czyli działają na zmysły, np. „Złote łany trzęsły się w upale, sierpy błyskały w słońcu, dźwięczał śpiew dziewcząt, a ziemia pachniała kurzem i dojrzałym zbożem”. Czytelnik „widzi” kolory, „słyszy” dźwięki i „czuje” zapach,
grę światła i kolorów - wiele opisów koncentruje się na zmienności światła, m.in. poprzez mgły, promienie słońca, np. „Niebo gasło krwawo nad lasami, a cienie ciągnęły się po polach jak dym...” - obrazy są pełne światła, cieni, barw, a zmienność dnia i nocy tworzy malarską kompozycję,
brak wyraźnej fabuły lub spowolnienie akcji - zamiast dynamicznej akcji pojawiają się refleksje, opisy, które budują nastrój, nie popychają fabuły - najczęściej są to długie opisy natury pory roku, świtu, mgły, które zatrzymują bieg wydarzeń, zanim zacznie się akcja związana np. z Boryną czy Jagną,
wrażenie płynności świata -brak wyraźnych granic, wszystko się przenika – obrazy i dźwięki często nakładają się na siebie, jak w muzyce lub malarstwie, np. „Pola się mieniły, wiatr niósł zapach ziemi, dzieci wołały, a dzwony kościelne mieszały się z gruchotem wozów...”.
Przykładem zastosowania techniki impresjonistycznej może być opis jesieni w pierwszym tomie powieści „Chłopi”. Barwy, zapachy i dźwięki tworzą wrażeniowy, niemal malarski obraz zmieniającego się krajobrazu. Takie fragmenty nie tylko budują klimat, ale także podkreślają związek chłopa z naturą i jej rytmem. Warto jednak zauważyć, że w opisie przyrody techniki impresjonistyczna i naturalistyczna przenikają się wzajemnie, tworząc jednocześnie nastrojowy, zmysłowy obraz krajobrazu oraz realistyczne, konkretne przedstawienie życia i pracy chłopów w rytmie natury:
Chłopi. Część pierwsza – Jesień'Cisza była na polach opustoszałych i upajająca słodkość w powietrzu, przymglonym kurzawą słoneczną; na wysokim, bladym błękicie leżały gdzieniegdzie bezładnie porozrzucane ogromne białe chmury niby zwały śniegów, nawiane przez wichry i postrzępione'.
'A pod nimi, jak okiem ogarnąć, leżały szare pola niby olbrzymia misa o modrych wrębach lasów – misa, przez którą, jak srebrne przędziwo rozbłysłe w słońcu, migotała się w skrętach rzeka spod olch i łozin nadbrzeżnych. Wzbierała w pośrodku wsi w ogromny podłużny staw i uciekała na północ wyrwą wśród pagórków; na dnie kotliny, dokoła stawu, leżała wieś i grała w słońcu jesiennymi barwami sadów – niby czerwono‑żółta liszka, zwinięta na szarym liściu łopianu, od której do lasów wyciągało się długie, splątane nieco przędziwo zagonów, płachty pól szarych, sznury miedz pełnych kamionek i tarnin - tylko gdzieniegdzie w tej srebrnawej szarości rozlewały się strugi złota - łubiny żółciły się kwiatem pachnącym, to bielały omdlałe, wyschłe łożyska strumieni albo leżały piaszczyste senne drogi i nad nimi rzędy potężnych topoli z wolna wspinały się na wzgórza i pochylały ku lasom'.
'Rzędy kobiet czerwieniły się na kopaniskach... rozlegał się gruchot zsypywanych do wozów kartofli... miejscami orano jeszcze pod siew... stada krów srokatych pasły się na ugorach... długie, popielate zagony rdzawiły się młodą szczotką zbóż wschodzących... to gęsi niby płaty śniegów bieliły się na wytartych, zrudziałych łąkach... krowa gdzieś zaryczała... ogniska się paliły i długie, niebieskie warkocze dymów ciągnęły się nad zagonami... Wóz zaturkotał albo pług zgrzytnął o kamienie... to cisza znowu obejmowała ziemię na chwilę, że słychać było głuchy bełkot rzeki i turkot młyna, schowanego za wsią, w zbitym gąszczu drzew pożółkłych... to znowu śpiewka się zerwała lub krzyk nie wiadomo skąd powstały leciał nisko, tłukł się po bruzdach i dołach i tonął bez echa w jesiennej szarości, na ścierniskach oprzędzonych srebrnymi pajęczynami, w pustych sennych drogach, nad którymi pochylały się jarzębiny o krwawych, ciężkich głowach... to włóczono role i tuman szarego, przesłonecznionego kurzu podnosił się za bronami, wydłużał i pełzał aż na wzgórze i opadał, a spod niego niby z obłoku wychylał się bosy chłop, z gołą głową, przewiązany płachtą – szedł wolno, nabierał ziarna z płachty i siał ruchem monotonnym, nabożnym i błogosławiącym ziemi, dochodził do końca zagonów, nabierał z worka zboża, nawracał i z wolna podchodził pod wzgórze, że najpierw głowa rozczochrana, potem ramiona, a w końcu już był cały widny na tle słońca z tym samym błogosławiącym ruchem siejby; z tym samym świętym rzutem rozrzucał zboże, co jak złoty pył kolistym wirem padało na ziemię'.
'Szara kurzawa deszczów przysłoniła świat, wypiła barwy, zgasiła światła i zatopiła w mrokach ziemię, że wszystko wydało się jakby sennym majaczeniem, a smutek wstawał z pól przegniłych, z borów zdrętwiałych, z pustek obumarłych i wlókł się ciężkim tumanem; przystawał na głuchych rozstajach, pod krzyżami, co wyciągały rozpacznie ramiona, na pustych drogach, gdzie nagie drzewa trzęsły się z zimna i łkały w męce – do opuszczonych gniazd zaglądał pustymi oczami, do rozwalonych chałup – na umarłych cmentarzach tłukł się wśród mogił zapomnianych i krzyży pogniłych i płynął światem całym; przez nagie, odarte, splugawione pola, przez wsie zapadłe i zaglądał do chat, do obór, do sadów, aż bydło ryczało z trwogi, drzewa się przyginały z głuchym jękiem, a ludzie wzdychali żałośnie w strasznej tęsknocie – w nieutulonej tęsknocie za słońcem'.
'Jesień szła coraz głębsza.
Blade dnie wlekły się przez puste, ogłuchłe pola i przymierały w lasach coraz cichsze, coraz bladsze – niby te święte Hostie w dogasających brzaskach gromnic.
A co świtanie – dzień wstawał leniwiej, stężały do chłodu i cały w szronach, i w bolesnej cichości ziemi zamierającej; słońce blade i ciężkie wykwitało z głębin w wieńcach wron i kawek, co się zrywały gdzieś znad zórz, leciały nisko nad polami i krakały głucho, długo, żałośnie… a za nimi biegł ostry, zimny wiatr, mącił wody stężałe, warzył resztki zieleni i rwał ostatnie liście topolom pochylonym nad drogami, że spływały cicho niby łza – krwawe łzy umarłego lata, i padały ciężko na ziemię.
[…] Jesień to była, rodzona matka zimy'.
Źródło: Władysław Reymont, Chłopi. Część pierwsza – Jesień, t. 1, Wydawnictwo Juka Łódź 1991, s. 9–74.
Stylizacja językowa w Chłopach jako realizacja założeń naturalizmu
Dzięki wykorzystaniu trzech różnych perspektyw narracyjnych: realistycznego obserwatora, wsiowego gaduły i młodopolskiego stylizatora, Reymont stworzył panoramiczny, wielowymiarowy obraz wiejskiej egzystencji. Jedną z cech naturalizmu, którą autor konsekwentnie realizuje, jest dążenie do wiernego odtworzenia rzeczywistości – przejawia się to m.in. w stylizacji języka postaci i częstym użyciu gwary, co oddaje autentyczny sposób myślenia i mówienia chłopów. W powieści występują trzy struktury narracyjne: stylizator młodopolski, wsiowy gaduła, realistyczny obserwator oraz stylizacje językowe (gwara synkretyczna, dialektyzmy, paralelizmy składniowe).
Realistyczny obserwator
To głos najbardziej zbliżony do klasycznej powieści realistycznej XIX wieku. Narrator jest obiektywny, zdystansowany i wszechwiedzący. Skupia się na faktach, konkretnych czynnościach i detalach topograficznych. Jego zadaniem jest „beznamiętne” relacjonowanie wydarzeń i dokumentowanie życia wsi bez zbędnych emocji.
Wsiowy gaduła
to narrator, który staje się częścią gromady. Mówi językiem zbliżonym do bohaterów, używa zwrotów typowych dla opowieści ustnej (np. „widzicie”, „powiadali”). Jest subiektywny, często ocenia zachowania postaci, używa przysłów i posługuje się gwarą. Dzięki niemu czytelnik czuje się, jakby słuchał wiejskiej opowieści przy ognisku lub na jarmarku.
Młodopolski stylizator
To najbardziej poetyckie oblicze narratora. Pojawia się głównie w opisach przyrody. Używa wyrafinowanego, podniosłego języka pełnego metafor, personifikacji i symboli. Nadaje on wydarzeniom wymiar metafizyczny i sakralny (np. porównanie siewcy do kapłana), łącząc chłopski los z kosmicznym rytmem natury.
Władysław Reymont, tworząc swoją epopeję chłopską, stanął przed ogromnym wyzwaniem, jak oddać autentyzm wiejskiego życia, nie czyniąc tekstu niezrozumiałym dla czytelnika z miasta. Rozwiązaniem stała się niezwykle misterna warstwa językowa utworu. Autor nie ograniczył się do biernego kopiowania mowy ludowej, lecz wykreował unikalne tworzywo literackie. Fundamentem tej konstrukcji jest gwara synkretyczna. Reymont nie użył jednego, konkretnego dialektu (np. łowickiego). Stworzył język artystyczny, który jest mieszanką różnych gwar, archaizmów i słownictwa ogólnopolskiego. Dzięki temu język Chłopów jest zrozumiały dla każdego Polaka, a jednocześnie brzmi autentycznie (wiejsko). Zastosował też dialektyzmy - słowa lub formy gramatyczne zaczerpnięte z gwar, np. „wszędy” (wszędzie), „ino” (tylko), „kiej” (kiedy/jak), dzięki którym dokonał indywidualizacji języka i zbudował realizm świata przedstawionego. Ponadto wykorzystał paralelizmy składniowe, czyli powtarzanie tych samych konstrukcji zdaniowych (np. „Jesień to była... Jesień...”), które nadały tekstowi rytmiczność i podniosły charakter, upodabniając fragmenty opisowe do biblijnych psalmów lub eposu.
Słownik
kierunek w sztuce i literaturze przełomu XIX i XX wieku, który zakładał wierne, obiektywne i szczegółowe przedstawianie rzeczywistości, często w jej biologicznym i społecznym wymiarze. Naturalizm koncentrował się na ukazywaniu codziennego życia, także jego brutalnych, nieestetycznych stron – takich jak bieda, choroby, praca fizyczna czy instynkty. Człowieka ukazywano jako istotę podlegającą prawom przyrody i dziedziczności, często pozbawioną wolnej woli
kierunek w sztuce i literaturze, który powstał we Francji w drugiej połowie XIX wieku. Dążył do uchwycenia ulotnych, subiektywnych wrażeń, chwilowych nastrojów oraz zmienności światła i atmosfery. Zamiast dokładnego odtwarzania rzeczywistości, impresjoniści starali się oddać wrażenie chwili, indywidualne przeżycie obserwatora