Wojny I poł XVII wieku. Panowanie Wazów
Zygmunt III Waza na tronie polskim. Spory króla ze szlachtą
Na tę chwilę dwudziestojednoletni książę Zygmunt Waza szykował się od wczesnego dzieciństwa – 9 grudnia 1587 r. przybył do Krakowa, aby przejąć polski tron. Rodzice księcia – król Szwecji Jan III i Katarzyna Jagiellonka – zawczasu zadbali o to, by ułatwić synowi rządy nad Wisłą. Jednemu z nauczycieli Jan III miał powiedzieć, aby wychowywał jego syna w nadziei obu królestw, tzn. polskiego i szwedzkiego.
Wykształcony w luterańskiej Szwecji następca tronu wyrósł na gorliwego katolika doskonale władającego językiem polskim. Podczas powitania w Krakowie nowy król olśnił obecnych doskonałą znajomością polszczyzny. Jednak na samochwalczą mowę wpływowego kanclerza Jana Zamoyskiego odpowiedział chłodno. A cóżeście za nieme diablę przywieźli nam ze Szwecji?
– mruknął pod nosem urażony dostojnik. Od tego momentu rozdźwięk pomiędzy dwiema najbardziej wpływowymi osobami w państwie tylko się pogłębiał.
Wymienisz te zalety władcy, które część szlacheckich poddanych przekonały z czasem do króla milczka.
Wyjaśnisz, dlaczego niektórzy magnaci do tego stopnia znienawidzili króla Zygmunta III Wazę, że zamierzali go pozbawić tronu.
Z wielkiej chmury mały deszcz? – wskażesz skutki rokoszu sandomierskiego.
Zygmunt III Waza - opinia o władcy
Zapoznaj się z treścią audiobooka, a następnie wykonaj poniższe polecenia
“Na starość [się Rzeczpospolita w królu Zygmuncie III] zakochała i w dzieciach jego:" - wzdychał pogrążony w żalu po śmierci władcy anonimowy pamiętnikarz z epoki - “albowiem Pan był majestatu pełen, statura poważna, przeciwnościami żadnemi nie zwyciężony, podściwość kochający, dotrzymujący słowa, a najbardziej, że katolik prawdziwy, sumienia dobrego, nabożny, bogobojny pan, ledwo ku końcowi naturę cudzoziemską w obyczaje polskie przełamał, a temi Polaków za serce wziął i u onych afekt i miłość zniewolił sobie i dzieciom swoim".
Nie od razu się jednak Rzeczpospolita na zaletach króla Zygmunta III poznała… Cóż, nie był z niego typ wojownika rozmiłowanego w rzemiośle wojskowym jak najświętszej pamięci król Stefan Batory, którego prędzej na polu walki spotkałbyś, aniżeli na królewskich komnatach. Domator król Zygmunt, zamiast hołdować Marsowi, kłaniał się bogini Dianie, nade wszystko ceniąc sobie przyrodę i prace ogrodnicze. A i insze dziwaczne upodobania król miewał: alchemią się bawił, w kości i karty grywał... Podśmiechiwał się ten i ów pod wąsem słysząc, że sukcesor Jagiellonów sadzi drzewka owocowe rzadkich gatunków i pielęgnacją kwiatów się para. A nadto że w piłkę grywa, co w naszej Polszcze za rozrywkę stosowną raczej dla dzieci niźli statecznych mężów uważano.
Miał jednak król Zygmunt III swoje zalety, na których z początku prędzej goszczącym na polskim dworze Wazów cudzoziemcom łatwiej się było poznać aniżeli jego własnym poddanym. Majestatyczny wygląd i zrównoważony charakter Wazy nie umknął uwadze papieskiego nuncjusza, Claudia Rangoniego, który taką oto pozostawił charakterystykę władcy: “Jest on pięknego i proporcjonalnego ciała, przyzwoitego wzrostu, włosów jasnych, oblicza białego, ma czoło szerokie, nos podobny orlemu, oczy niebieskie i raczej wielkie jak małe, spojrzenie dość majestatyczne, brodę jasną z wąsami nieco przydługimi, w górę zakręconymi i odpowiednimi włosami na podbródku, policzki bowiem są ostrzyżone, a na twarzy nieco rumiany, budowy dobrej i bardzo zdrowego temperamentu i powierzchowności prawdziwie królewskiej (...). Chodzi stale po włosku, nosząc latem suknię z czarnego aksamitu wyrabianego w kwiaty, a zimą płaszcz ozdobiony (...). Opaski u kapeluszów ma ozdabiane prześlicznymi a drogimi klejnotami, a na (...) spodniach są guziki złote z diamentami, rubinami i innymi kamieniami drogimi, niekiedy także i na mieczu, i nosi raz pióra czarne, raz czaple, z najpiękniejszymi klejnotami wielkiej wartości na kapeluszu".
Co przez obcych za zaletę przynależną majestatowi postrzegane było, to brać szlachecką kłuło w oczy. Cudzoziemski strój, cudzoziemskie obyczaje… A nade wszystko nieznośna i podejrzana nieprzystępność i małomówność! “Nie miłuje [król] narodu naszego polskiego" - oburzał się pewien anonimowy szlachcic - “lekce sobie waży senatory, lekce i szlachtę, nie dba o nas (...). Przysięgi nam nie trzyma i złą się radą obsadził, aby nam rządzić absolutnie rzeczy się sztucznej jął, milczenia. Podobno był u onego filozofa w szkole, co kazał pięć lat milczeć. Z każdym bym się na świecie, by z najniegodziwszym łbem zgodził, ale z tym co milczy, wie go kat, jako. Będąc w Krakowie niedawno, obserwowałem to, że więcej niźli godzinę zegarową pięć senatorów mówiło do niego; jeden przestał, drugi mówił, a on żadnemu nic nie odpowiadał; anim widział, by ustami ruszył, i tak ich odszedł. Ach, na jakiegośmy to pana trafili! Biadaż nam i ojczyźnie naszej! Pamiętam raz, kiedy go nieboszczyk pan Łaski, wojewoda sieradzki, prosił o coś, a on siedział na krześle; po jednej stronie szeptał mu w ucho z pół godziny (...) [król] nie odpowiedział nic; zatym rzekł: “Podobno to Wasza Królewska Mość na to ucho nie dosłyszysz" i zaszedł do drugiego, i szeptał ci u drugiego drugie pół godziny, a nie wyszeptał nic, i tak bez responsu [odpowiedzi] odszedł".
I tak to się utarło pośród szlacheckiej braci, że “trzy T wyrządziły zło naszemu królowi: małomówność, upór i powolność" (z łac.taciturnitas, tarditas, tenacitas). Nie dawano wiary tym, co wskazywali, że owym “trzem T" inne “trzy P" przeciwstawić łatwo można. Bo był też król: pius - pobożny, parcus - oszczędny, pertinax - wytrwały. A tę niekłamaną króla bogobojność zauważał i wychwalał sam włoski kardynał Gaetano pisząc o Zygmuncie, iż: “codziennie odprawia pacierze kapłańskie, jak gdyby był księdzem, co dzień słucha mszy czytanej, a potem śpiewanej, i kazania. Posty zachowuje świątobliwie, wstrzymuje się od łoża małżeńskiego co środa i piątek, tudzież na dwa dni przed spowiedzią. Stara się wiarę katolicką ile może rozkrzewiać".
Nie od rzeczy zauważał także kardynał Rangoni, tłumacząc pewną opieszałość króla i jego skłonność do ważenia każdego słowa: “Wolał król dobrodziejstwo późno uczynić, niżeli je marnie stracić, wolał, aby proszący dla zwłoki sam odstąpił, niżeli go odmówieniem zasmucić, wolał się w czasie zwłoki o rzeczy przekonać, niżeli pośpiechem słuszności uchybić (...). Wystrzega się [król] traktować z lada kim, a w sprawach swoich jest wielkim miłośnikiem tajemnicy, która podobno nie zdaje się być właściwa Polakom. Skąd idzie, że jest on wielce rozważnym w dzieleniu się sekretami swojemi, i nie tylko ich nie odkrywa, jeżeli nie jest zmuszony, a i wtedy tylko takim osobom, o których z czasem nabył przekonania, że im może ufać".
Jeśli jednak okazja się ku temu trafiła, zapisał Rangoni, niejeden widział króla wesołym i do rozmowy skorym, chociaż we wszystkim, jako człek pobożny, cnotliwy umiar zachowującym. “Daleki od obżarstwa i opilstwa i nienawidzi wady tej, szczególnie u osób duchownych, nie zwykł wyprawiać biesiad lub udawać się na nie, chyba gdy przyjmuje posłów zagranicznych, z powodu wesela lub chcąc uczynić łaskę któremuś z tych pierwszych panów, który by go zaprosił, lub w dzień urodzin swoich, kiedy zapraszał nieraz kilku z szlachty krajowej (...), a we wszystkich tych zdarzeniach również tak skromnie je i pije, choć się okazuje przyjaznym i wesołym, zachowuje zwykłą miarę w pokarmach i napojach (...). O ile zaś słyszeć się daje i o ile wiedzieć można, żyje w takiej czystości jak rzadko, a gdy idzie przez kościół lub przez inne miejsce, kędyby się znajdowały panie, choćby najurodziwsze, tak jest skromny i powściągliwy w spojrzeniu, iż więcej nie może być skromną najwstydliwsza narzeczona."
Ta spokojność i łagodność stopniowo, jak kropla drążąca skałę, ujmowała szlachtę. Jan Olszowski, co mowę pogrzebową na cześć króla spisał tak prawił: “Nie słyszeliście od [króla Zygmunta] fuków, puków, trzasków, wrzasków, więcej karał okiem niż językiem, więcej zniewalał dobrodziejstwem, niż pozniewalał ciężarem". Nieprzejednanych łagodnym usposobieniem zjednywał król pracowitością. Podług jednej z polskich relacji Zygmunt III “nie zaniedbywał spraw publicznych, nawet choroba nie przeszkadzała mu w uczestniczeniu od początku do końca w obradach sejmowych. [Poza sejmami król] cały poranek poświęcał sprawom publicznym z tak ścisłem porządku godzin zachowaniem, że jeśli nie był chorobą jaką złożony, zawsze o jednej godzinie ubierał się, ubrany zaraz na pokoje wychodził, mszy świętej słuchał: a potem zasiadłszy, to listy podpisywał, to spraw sądowych z największą uwagą i cierpliwością słuchał, to się z (...) senatorami względem czasowych okoliczności naradzał, z nieznużonym nigdy umysłem zawsze te zatrudnienia przeciągając dopóty, dopóki który z senatorów nie oznajmił, że stół już zastawiono".
Byli jednakowoż i tacy, którzy do króla - cudzoziemca nigdy serca nie nabrali, jak poeta Wacław Potocki. Tenże, już po śmierci Zygmunta III tak oto prawił:
Póty Polacy w swojej zostawali porze,
Póki sobie po króla nie słali za morze (...)
Utraciwszy, o ścianę Polakom Wołochy,
Tu leżę, tu w nikczemne obracam się prochy.
Zniszczywszy poborami, krwie-m ich nic nie szczędził
(Któż cudzego ochrania?), ażem sam dopędził
Żywota i nierządu mojego terminu;
Bogdaj był lepszy w którym po mej śmierci synu.
Wypisz przytaczane w tekście zalety i wady króla.
Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził
i Niech mnie nienawidzą, pod warunkiem, że będą mnie słuchać
. Rozstrzygnij, które zdanie lepiej oddaje wzajemne relacje Zygmunta III i jego poddanych. Uzasadnij odpowiedź.
Początek Panowania Zygmunta III Wazy
Elekcja
Pomimo znakomitego przygotowania do rządów oraz powinowactwa z Jagiellonami (po matce, siostrze Zygmunta Augusta) książę Zygmunt Waza musiał się liczyć z poważną konkurencją do polskiego tronu. Po śmierci Stefana Batorego zgromadzeni na polu elekcyjnym pod Warszawą podzieili sie na trzy koła. O wpływy zabiegali stronnicy Habsburgów (pod przewodnictwem skonfliktowanej z Janem Zamoyskim rodziny Zborowskich), zwolennicy „Piasta” (czyli któregoś z polskich dostojników), a nawet cara Moskwy Fiodora. Stronnictwo proaustriackie liczyło na podniesienie prestiżu państwa poprzez sojusz z potężną dynastią. Zwolennicy „Piasta” argumentowali, że najlepiej o interesy kraju zadba władca – rodak. A stronnicy kandydatury cara mieli nadzieję, że unia personalna Rzeczypospolitej z Moskwą położy kres konfliktom między dwoma państwami.
Najsilniejsi okazali się stronnicy arcyksięcia Maksymiliana oraz koło wspierające Zygmunta Wazę, czyli zwolennicy Zamoyskiego, którzy zgromadzili się na drugim polu elekcyjnym. Litwini w ogóle nie przybyli na elekcję. Gdy pierwsze koło ogłosiło królem Maksymiliana, w drugim zdecydowano się obwołać nim Zygmunta Wazę. Ostatecznie o obsadzie tronu w Krakowie zdecydowały szybkość działania i siła oręża. 27 grudnia 1587 r. szwedzki książę Zygmunt Waza koronował się na króla Polski. Niespełna miesiąc później wspierający tę kandydaturę kanclerz Jan Zamoyski w bitwie pod Byczyną rozbił siły Austriaków oraz polskich stronników Habsburga, uwięził arcyksięcia Maksymiliana i zmusił go do zrzeczenia się praw do polskiej korony.

Król kontra kanclerz - dwie wizje państwa
Kanclerz i hetman wielki Jan Zamoyski, wspierając kandydaturę szwedzką, spodziewał się, że zdominuje króla Zygmunta i zdobędzie decydujący wpływ na życie polityczne w kraju. Młody władca, przeczulony na punkcie swej monarszej godności, nie zamierzał jednak ustępować ambitnemu Polakowi. Zygmunt Waza liczył na umocnienie własnej pozycji w kraju kosztem innych organów władzy w Rzeczypospolitej: senatu oraz izby poselskiej. Wzajemna niechęć kanclerza i króla wynikała zatem nie tylko z osobistej antypatii, ale także z odrębnych wizji państwa: J. Zamoyski chciał utrzymania względnej równowagi pomiędzy uprawnieniami władcy, magnaterii oraz szlachty, podczas gdy Zygmunt III zmierzał ku zwiększeniu własnych prerogatyw. Jednocześnie ambitnemu dostojnikowi marzyła się sytuacja, w której król panuje, a kanclerz rządzi.
Masy szlacheckie, zarzucając królowi dążenia do absolutyzmu (absolutum dominium) oraz sojusz ze znienawidzonymi Habsburgami, w większości opowiedziały się po stronie kreującego się na „trybuna ludu szlacheckiego” J. Zamoyskiego. Królowi zresztą również nie brakowało licznych zwolenników, w tym tak znakomitych, jak chociażby słynny mówca, autor Kazań sejmowych, jezuita Piotr Skarga. Wbrew obawom szlachty nie zamierzali oni wprowadzić absolutum dominium – władzy absolutnej. Uważali jednak, że dla państwa korzystne będzie podniesienie autorytetu władzy monarszej oraz usprawnienie działalności sejmu, m.in. przez wprowadzenie zasady głosowania większościowego oraz uchwalenie stałych podatków na armię.
Kosa i kamień - spór się zaostrza
Do poważnej próby sił pomiędzy Janem Zamoyskim a Zygmuntem III Wazą doszło podczas sejmu 1590 r. W trakcie burzliwych obrad młody król próbował ograniczyć wpływy kanclerza, mianując na urząd podkanclerzego koronnego Jana Tarnowskiego, niezaliczającego się do stronników J. Zamoyskiego. Tym samym władca bronił swojego prawa do nieskrępowanego przyznawania urzędów, bez oglądania się na zdanie kanclerza. Królem jestem polskim i nie mam ochoty ani nie mogę dzielić z kimkolwiek władzy królewskiej
– stanowczo deklarował na posiedzeniu senatu.
W odpowiedzi J. Zamoyski nie zawahał się nazwać króla tyranem. Zygmunt III nie pozostał dłużny hardemu kanclerzowi, mówiąc: Dłużej dumy tego człowieka znosić nie mam zamiaru
, po czym demonstracyjnie opuścił obrady. Wyraźnie zaskoczeni obrotem sprawy senatorowie postanowili załagodzić spór: podążyli za Zygmuntem i zaczęli prosić go o powrót. Następnie nakłonili kanclerza, aby przeprosił urażonego króla. W rezultacie J. Zamoyski wyraził skruchę. Król wprawdzie wysłuchał przeprosin, ale ostrzegł, że następnym razem zapamięta zniewagę.

Cisza przed burzą - początek konfliktu ze szlachtą
Chwilowo poskromiony na sejmie 1590 r. kanclerz bynajmniej nie spokorniał, ale szybko przeszedł do jawnej opozycji. Umocnił własne stronnictwo „popularystów”, skupił wokół siebie działaczy ruchu egzekucyjnego, protestantów oraz przeciwników związków króla z Habsburgami, postrzeganymi w Polsce jako uosobienie znienawidzonej monarchii absolutnej. Ci ostatni poczuli się dotknięci i zagrożeni w swoich „wolnościach”, kiedy Zygmunt III w 1592 r. poślubił przedstawicielkę austriackiej dynastii, arcyksiężniczkę Annę (co znacząco podniosło prestiż władcy na arenie międzynarodowej). Pretekstem do uderzenia w monarchę stały się dla „popularystów” zarzuty prowadzenia w 1589 r. tajnych rokowań Zygmunta III z Habsburgami. Rozmowy miały dotyczyć odstąpienia Austriakom praw do polskiej korony w zamian za pomoc w umocnieniu wpływów Zygmunta III w rodzinnej Szwecji. Rokowania takie rzeczywiście miały miejsce, chociaż dyskusyjne pozostaje to, czy król faktycznie był gotów zrzec się tronu Rzeczpospolitej. Nikt w kraju nie uznałby umowy o oddaniu korony innemu władcy. Prawdopodobnie insynuacje te były propagandowym zarzutem sfabrykowanym przez wrogą Zygmuntowi opozycję. Niemniej ujawnienie samego faktu prowadzenia przez króla rozmów znacząco pogłębiło nieufność szlacheckich poddanych.
Rokosz Zebrzydowskiego
Ostry sprzeciw szlachty wobec polityki wewnętrznej i zagranicznej króla stopniowo zmierzał do otwartego buntu. Regaliści starli się z przeciwnikami podczas obrad sejmu w 1605 r. Posłowie opozycji odrzucili wówczas projekty zreformowania armii oraz sposobu głosowania w sejmie. Urażony Zygmunt III odrzucił ustawy wykonawcze do konfederacji warszawskiej z 1573 r., gwarantującej tolerancję religijną dla protestantów. Sejm rozszedł się bez uchwał. Po śmierci Jana Zamoyskiego w 1605 r. rolę przywódcy szlachty przejął zwolennik zdecydowanych działań przeciwko królowi – marszałek wielki koronny, Mikołaj Zebrzydowski.
Z jego inicjatywy w sierpniu 1606 r. pod Sandomierzem zawiązała się konfederacja (rokosz) przeciwko Zygmuntowi III. Jej marszałkiem został litewsko‑ruski możnowładca Janusz Radziwiłł. Duży wpływ na konfederatów zdobył także Stanisław „Diabeł” Stadnicki, znany awanturnik i zwolennik detronizacji Zygmunta III.

Przywódcy konfederacji sandomierskiej, powołanej pod hasłem obrony wolności i praw szlacheckich, znalazło się w rękach możnowładców. Zależało im głównie na poszerzeniu wpływów senatu (oraz swoich własnych).
Niespójne cele rokoszan
Buntownicy podzielali niechęć do króla, ale nie zdołali wypracować spójnego programu. Nawoływali do „odmiany” lub „naprawy” Rzeczypospolitej, bez sprecyzowania jednak, na czym miałyby one polegać. Nie wszyscy rokoszanie zgadzali się także ze zdaniem Stadnickiego o konieczności detronizacji Zygmunta III. Ponadto wyraźne podziały zaznaczyły się pomiędzy katolickimi uczestnikami konferencji a protestantami, którym zależało na umocnieniu tolerancji religijnej.
Brat przeciwko bratu
Król postanowił zdecydowanie przeciwstawić się działaniom rokoszan. Zwołał swoich zwolenników oraz wojska kwarciane do Wiślicy. Nad armią dowództwo objęli zdolni hetmani Stanisław Żółkiewski oraz Jan Karol Chodkiewicz.
Do pierwszych starć zbrojnych między regalistami a rokoszanami doszło jesienią 1606 r. Regaliści próbowali pertraktować z rokoszanami. Kiedy rozmowy zakończyły się niepowodzeniem, król postanowił użyć przeciwko konfederatom siły. Zwaśnione strony starły się 5 lipca 1607 r. w bitwie pod Guzowem. Hetmani Żółkiewski oraz Chodkiewicz nie mieli większych problemów z rozbiciem sił rokoszan.
Finał działań zbrojnych
W sumie starcie pochłonęło 200 ofiar śmiertelnych spośród ok. 23 tys. walczących. Pomimo zwycięstwa Zygmunt III nie zdołał znacząco umocnić swojej władzy. Doradcy przekonali go do zaniechania represji wobec rokoszan. Przekonywali, że okrutne postępowanie utwierdzi negatywny wizerunek władcy w oczach szlachty. Nawet Mikołaj Zebrzydowski uzyskał przebaczenie, kiedy publicznie przeprosił Zygmunta III. Amnestia z 1609 r. objęła także pozostałych rokoszan. Ostatecznie w Rzeczypospolitej utrzymał się stan równowagi pomiędzy władzą króla, senatu i szlachty reprezentowanej w izbie poselskiej. Bilans rokoszu był jednak negatywny, gdyż zniechęcony skalą oporu król porzucił plany korzystnych dla kraju reform skarbowych i ustrojowych.
Trenuj i ćwicz
Zapoznaj się z tekstem źródłowym, a następnie wykonaj polecenia.
Fragment okolicznościowego wiersza z czasów rokoszu ZebrzydowskiegoGardła swe położyli dla drogich wolności,
Krew ich drogą rozlano w surowej srogości.
Ojczyznę miłowali jako cni synowie,
Samsiedzi ich pobili, brzydcy wyrodkowie.
Legliście, cni rycerze, moja szlachto droga,
Pożarła was ręka Kainowa sroga;
Nieszczerze z wami poszli bracia nieżyczliwi,
Na waszą śmierć czyhali jak lwi popędliwi.Źródło: Fragment okolicznościowego wiersza z czasów rokoszu Zebrzydowskiego, [w:] Tomasz Stańczyk, Dwa rokosze. Dlaczego szlachta podniosła rękę na króla, „Do Rzeczy”, 1.
Zapoznaj się z tekstem źródłowym i wykonaj polecenie.
Dynastia Wazów w PolsceJesteś ojczymem własnym, nie ojcem ojczyzny,
Sprawiedliwość zginęła, w niej dosyć trucizny.
Nie dbasz o nasze dobro, swoje masz na pieczy,
Nikczemnyś i nie służysz pospolitej rzeczy;
Alchimijać na myśli, ogródków szczepienie, Rzeczy płonnych robienie i złota zlewanie.
Nie na to cię wezwano, byś rzemiosło robieł,
Albo jakie płochości [z] swą niesławą płodził;[…]
Królu, chcemy zbrojnego, a nie alchemisty,
Żołnierza z ciebie chcemy […].
Masz się kochać w zabawach rycerskich ustawnie,
W łuku, w polu, dział strasznych czyniąc [huki] mężnie;[…]
Królu, chcemy nie księdza, króla walecznego,
Króla w sprawy rycerskie prawie ubranego.Źródło: Stefania Ochmann-Staniszewska, Dynastia Wazów w Polsce, Warszawa 2006, s. 122.
Zapoznaj się z materiałami źródłowymi, a następnie wykonaj polecenia.
Informacja o autorze
Claudio Rangoni (1559–1621) pełnił funkcję biskupa w północnowłoskim mieście Reggio nell’Emilia (1592–1606). W latach 1598–1606 był nuncjuszem apostolskim w Polsce.
Indeks górny Cyt. za: „Claudio Rangoni” w Wikipedii. Indeks górny koniecCyt. za: „Claudio Rangoni” w Wikipedii.
Fragment relacji nuncjusza Claudia Rangoniego nt. Zygmunta III WazyJest on pięknego i proporcjonalnego ciała, przyzwoitego wzrostu, włosów jasnych, oblicza białego, ma czoło szerokie, nos podobny orlemu, oczy niebieskie i raczej wielkie jak małe, spojrzenie dość majestatyczne, brodę jasną z wąsami nieco przydługimi, w górę zakręconymi i odpowiednimi włosami na podbródku, policzki bowiem są ostrzyżone, a na twarzy nieco rumiany, budowy dobrej i bardzo zdrowego temperamentu i powierzchowności prawdziwie królewskiej […]. Chodzi stale po włosku, nosząc latem suknię z czarnego aksamitu wyrabianego w kwiaty, a zimą płaszcz ozdobiony; kapuzy u płaszczyków jako to latem u płaszczyka z niestrzyżonego jedwabiu tudzież opaski u kapeluszów ma ozdabiane prześlicznymi a drogimi klejnotami, a na napierśnikach kozackich i spodniach są guziki złote z diamentami, rubinami i innymi kamieniami drogimi, niekiedy także i na mieczu, i nosi raz pióra czarne, raz czaple, z najpiękniejszymi klejnotami wielkiej wartości na kapeluszu […]. Wystrzega się [król] traktować z lada kim, a w sprawach swoich jest wielkim miłośnikiem tajemnicy, która podobno nie zdaje się być właściwa Polakom. Skąd idzie, że jest on wielce rozważnym w dzieleniu się z sekretami swojemi, i nie tylko ich nie odkrywa, jeżeli nie jest zmuszony, a i wtedy tylko takim osobom, o których z czasem nabył przekonania, że im może zaufać […]. Daleki od obżarstwa i opilstwa i nienawidzi wady tej, szczególnie u osób duchownych, nie zwykł wyprawiać biesiad lub udawać się na nie, chyba gdy przyjmuje posłów zagranicznych, z powodu wesela lub chcąc uczynić łaskę któremuś z tych pierwszych panów, który by go zaprosił, lub w dzień urodzin swoich, kiedy zapraszał nieraz kilku z szlachty krajowej […], a we wszystkich tych zdarzeniach również tak skromnie je i pije, choć się okazuje przyjaznym i wesołym, zachowuje zwykłą miarę w pokarmach i napojach […]. O ile zaś słyszeć się daje i o ile wiedzieć można, żyje w takiej czystości jak rzadko, a gdy idzie przez kościół lub przez inne miejsce, kędyby się znajdowały panie, choćby najurodziwsze, tak jest skromny i powściągliwy w spojrzeniu, iż więcej nie może być skromną najwstydliwsza narzeczona.
Źródło: Fragment relacji nuncjusza Claudia Rangoniego nt. Zygmunta III Wazy, [w:] Stefania Ochmann-Staniszewska, Dynastia Wazów w Polsce, Warszawa 2006.
Pogrupuj wartości i interesy poszczególnych grup biorących udział w wydarzeniach rokoszu sandomierskiego, uwzględniając materiał źródłowy z poprzednich ćwiczeń.
Zapoznaj się z tekstem źródłowym, a następnie wykonaj polecenia.
Mikołaj Zebrzydowski prowadził życie bardzo religijne i pobożne. […] Nuncjusze apostolscy w Polsce pozytywnie oceniali działalność Zebrzydowskiego na rzecz Kościoła, chwaląc go w swych relacjach przesyłanych do Rzymu. […] Na dobrej dotąd opinii Zebrzydowskiego zaciążył jego udział w rokoszu przeciw królowi Zygmuntowi III Wazie (1606–1608), nazwanym rokoszem Zebrzydowskiego. Mikołaj, będąc pod wpływem polityki kanclerza i hetmana Jana Zamojskiego (zm. 1605), tak jak i on był niechętny królowi. Zamojski przed sejmem w 1605 r. stanął na czele opozycji przeciw Zygmuntowi III, a ponieważ niebawem zmarł, jego miejsce zajął Zebrzydowski, jako magnat cieszący się wśród szlachty znaczną popularnością. Po zakończeniu rokoszu sugerowano, że spowiednik za pokutę kazał Mikołajowi zbudować kalwarię. Hipotezę tę obalił jednak kronikarz klasztoru kalwaryjskiego, bernardyn Boguski, stwierdzając, że Zebrzydowski rozpoczął jej budowę cztery lata przed zbrojnym powstaniem.
Po 1608 r. [Mikołaj Zebrzydowski] usunął się z czynnego życia politycznego. Po śmierci żony Doroty w 1610 r. coraz chętniej spędzał czas w ufundowanym przez siebie bernardyńskim klasztorze kalwaryjskim. […] Używał czarnego stroju i jeździł zwykłym wozem klasztornym, zawsze ustępując pierwszego miejsca kapłanom. Swoimi posiłkami dzielił się z pielgrzymami przybywającymi do Kalwarii i zakonnikami, ubogich wspomagał jałmużną. Przed rozpoczęciem budowy kolejnych kaplic pościł, przystępował do spowiedzi [i] uczestniczył we Mszy św. Sam często obchodził Dróżki, oddając się rozważaniu Męki Pańskiej.
Dla stróżów kalwaryjskiego sanktuarium żywił dużą sympatię. Spowiadał się często przed bernardynem. Zawsze woził ze sobą bernardyński habit, w którym go później pochowano. Dbał o chorych zakonników, kupując dla nich leki […]. W 1615 r. przebywając w Krakowie zaniemógł. Prosił wówczas bernardyńskiego kustosza krakowskiego Baltazara z Wytomyśla (zm. 1647), aby udzielił mu sakramentu namaszczenia, a po śmierci ubrał ciało w habit i skromnie pogrzebał w Kalwarii. Zmarł po trzymiesięcznej chorobie w dniu 17 czerwca 1620 r. i został pochowany przez syna Jana w Krakowie, w kaplicy Zebrzydowskich na Wawelu, obok żony Doroty.
Źródło: Dostępny online: kalwaria.eu.
Na podstawie źródeł wyjaśnij sens użytego w tekście, pogrubionego sformułowania.
Źródło A
Dynastia Wazów w PolsceSejm koronacyjny zebrał się w Krakowie 10 grudnia 1587 r. […]. Koronacja Zygmunta III odbyła się nie przed sejmem, ale w czasie jego trwania 27 grudnia […]. Koronacja nie zakończyła – w tym przypadku – okresu bezkrólewia. Zwolennicy arcyksięcia Maksymiliana nie rezygnowali z walki o tron dla swego kandydata, tym bardziej że Wielkie Księstwo Litewskie też jeszcze nie uznało Zygmunta. Przedstawiciele Litwy nie przybyli na otwarcie sejmu ani na koronację Zygmunta III. Zjawili się w Krakowie dopiero w początkach stycznia 1588 r., wyrażając żal […], że nie mogli wziąć udziału w elekcji, i zaznaczając, że widzą w Zygmuncie potomka dawnych władców Litwy. Oświadczyli: „Naprzód nie chcemy związków unii łamać. Druga, nie chcemy Rzeczypospolitej w niebezpieczeństwo przywodzić. Trzecia, nie chcemy Waszą Królewską Mością gardzić, gdyżeś jest ex ossibus [z kości] naszych”.
Źródło: Stefania Ochmann-Staniszewska, Dynastia Wazów w Polsce, Warszawa 2006, s. 23.

Słownik
(łac. absolutus), ustrój państwowy, oparty na nieograniczonej władzy monarchy, absolutne rządy, absolutna władza
(gr. amnestia – zapomnienie) jednorazowe darowanie lub złagodzenie prawomocnie orzeczonych kar lub środków karnych za popełnione przestępstwa; w odróżnieniu od ułaskawienia amnestia ma charakter zbiorowy
(łac. Calvaria, odpowiednik hebr. Golgota – czaszka) zespół kościołów lub kaplic symbolizujących stacje Męki Pańskiej, zakładany zazwyczaj na wzgórzach, tak by przypominał swym położeniem Jerozolimę
(z łac. confoederatio – umowa, ugoda) w okresie późnego średniowiecza pojawiły się w Polsce konfederacje szlacheckie, skierowane przeciwko władzy centralnej; w późniejszych wiekach, podczas bezkrólewia, funkcjonowały konfederacje, które były formą władzy i miały na celu obronę porządku wewnętrznego i zastąpienie niedziałającego sądownictwa królewskiego oraz zabezpieczenie państwa od zewnątrz; w XVII i XVIII w. konfederacje występowały często przeciw królowi; istniały także tzw. konfederacje generalne, obejmujące większość lub wszystkie województwa Rzeczypospolitej; władzą wykonawczą konfederacji była generalność z marszałkiem na czele, a organem naczelnym – walna rada; uchwały konfederacji podejmowano większością głosów; konfederacjami były też związki wojskowe (konfederacje wojskowe), zawiązywane przez wojsko w celu wymuszenia zapłaty zaległego żołdu
(łac. praerogativa), szczególne prawo, przywilej, związany z zajmowanym stanowiskiem lub funkcją
(fr. prestige), znaczenie, poważanie, wpływ, jakim ktoś lub coś cieszy się w swoim otoczeniu; autorytet, powaga
(z łac. regalis – królewski) oznaki i symbole władzy monarszej, królewskiej, jak korona, berło, jabłko itp.
zwolennik władzy królewskiej
(węg. Rákos - nazwa pola, miejsce zebrań sejmu), zbrojne wystąpienie szlachty przeciw królowi pod hasłem obrony zagrożonych swobód
(łac. tumultus), zamieszki, zamieszanie, zgiełk, zbiegowisko, wrzawa
(z łac. praecedens – poprzedzający) wydarzenie stanowiące punkt odniesienia i usprawiedliwienia dla podobnych późniejszych wydarzeń
(z łac. quarta pars – czwarta część) stałe polskie oddziały wojskowe utworzone w 1563 r. przez króla Zygmunta II Augusta; utrzymywane były z czwartej części dochodów z królewszczyzn – stąd ich nazwa; wojsko kwarciane broniło kresów południowo‑wschodnich przed najazdami, głównie ze strony Tatarów, podlegało całkowicie władzy hetmana