Kryzys państwa w XVII wieku
Szwedzki najazd na Rzeczpospolitą. Początek
Na początku XVII w. zarówno Polska, jak i Szwecja dążyły do kontrolowania handlu na Bałtyku. Polacy przegrali tę rywalizację, co utrudniło eksport polskiego zboża. na stosunkach polsko‑szwedzkich ciążył też nierozwiązany spór dynastyczny. Od czasu, gdy w 1599 r. Zygmunt III Waza został w Szwecji zdetronizowany po buncie poddanych, polscy Wazowie nieustannie zgłaszali pretensje do szwedzkiego tronu. Szwedzi natomiast obserwowali rywalizację Polski i Rosji, uznając, że zwycięzca tego sporu będzie ich przeciwnikiem w walce o kontrolę nad południowym wybrzeżem Bałtyku.
Ważną rolę w układzie sił w tym rejonie odgrywały również zmagania polsko‑kozackie w połowie XVII w., które obnażyły militarną słabość Rzeczpospolitej, wynikającą przede wszystkim z braku zawodowej armii. W 1654 r. ziemie Rzeczpospolitej zaatakowały sprzymierzone z Kozakami wojska rosyjskie. Nowy król Szwecji Karol X Gustaw uznał, że w tej sytuacji małym kosztem będzie w stanie opanować Pomorze Gdańskie i zabezpieczyć szwedzkie interesy przed przyszłym konfliktem z Rosją. W lipcu 1655 r. szwedzka armia wkroczyła na ziemie Korony od strony Pomorza Zachodniego, a na Litwę z Inflant. Tak rozpoczęła się II wojna północna, która w polskiej tradycji zyskała miano potopu szwedzkiego. Przez historyków uznawana jest za najstraszliwszy konflikt zbrojny w całej historii Polski. Szwedzi w kilka tygodni opanowali cały kraj, zmuszając króla Jana Kazimierza do ucieczki. Wydawało się, że niezależność Rzeczpospolitej jest niemożliwa do uratowania.
Opiszesz, co było przyczyną postaw i decyzji polskiej szlachty i możnowładców, które doprowadziły do kapitulacji wojsk polskich i ucieczki króla.
Przeanalizujesz pierwszy rok II wojny północnej.
Wyjaśnisz, jak jeden epizod wojny może zyskać rangę symbolu i odwrócić jej losy.
Początek wojny w opisach źródłowych
Zapoznaj się z multimedium, a następnie wykonaj poniższe polecenia
Uszereguj przedstawione wyżej fragmenty źródłowe w taki sposób, by obrazowały one chronologię II wojny północnej (tzw. potopu szwedzkiego). Wskaż moment przełomowy dla tego konfliktu.
Scharakteryzuj sytuację wewnętrzną Rzeczpospolitej w czasie II wojny północnej. Zwróć uwagę na reakcję Polaków na szwedzki najazd.
Szwedzkie problemy wewnętrzne
Gdy szwedzka królowa Krystyna Wazówna abdykowała w 1654 r., na tronie zasiadł jej cioteczny brat (i niedoszły mąż) Karol Gustaw Wittelsbach. Nowy król Karol Gustaw X wykazywał wybitny talent militarny, a zarazem miał do rozwiązania poważny problem z armią. Do kraju dopiero co wróciły liczne zawodowe wojska, zaprawione w bitwach wojny trzydziestoletniej. Była to 80‑tysięczna armia. Rozpuszczenie części żołnierzy do domu wymagałoby wypłacenia im jednorazowej odprawy, a szwedzki skarb świecił pustkami. Tańszym rozwiązaniem wydawała się królowi wojna na ziemiach polskich, w czasie której żołnierzy żyliby z tego, co zrabowali, a Szwecja zyskałaby politycznie i terytorialnie.

Karol Gustaw liczył na łatwe zwycięstwo z Rzecząpospolitą. Oczekiwania 33‑letniego, ambitnego króla ograniczały się jednak do opanowania wybrzeży Morza Bałtyckiego tak, by uczynić je szwedzkim morzem wewnętrznym.
Szwedzi „zalali” Rzeczpospolitą
Wojska najeźdźców pod dowództwem feldmarszałka Arwida Wittenberga (14 tys. żołnierzy) wylądowały 21 lipca 1655 r. w szwedzkim Szczecinie i uderzyły na Wielkopolskę, a oddziały pod komendą Magnusa De la Gardie ze szwedzkich Inflantów wdarły się na Żmudź. O sukcesach Szwedów zadecydował brak oporu Polaków, kolejne województwa poddawały się bez walki.
Rzeczpospolita znajdowała się wówczas w dramatycznej sytuacji. Była osłabiona terytorialnie i militarnie po powstaniu Chmielnickiego. W dodatku od roku toczyła wojnę z połączonymi siłami Rosjan i Kozaków. Latem 1655 r. armia rosyjska, dysponując ogromną przewagą, zaczęła kolejną ofensywę w Wielkim Księstwie Litewskim. W lipcu Rosjanie zajęli Mińsk, a Smoleńsk, kluczowa twierdza otwierająca dostęp do ziem Rzeczpospolitej, od ośmiu miesięcy znajdował się w moskiewskich rękach. Historycy zgadzają się, że ówczesna utrata Smoleńska, która przez następne sto lat pozwoliła wojskom rosyjskim z łatwością atakować ziemie polskie, przyczyniła się do osłabienia Polski i w konsekwencji do późniejszych rozbiorów.
W takiej sytuacji 25 lipca 1655 r. kilkanaście tysięcy przedstawicieli polskiej szlachty tworzących pospolite ruszenie bez walki skapitulowało przed Szwedami pod Ujściem w Wielkopolsce.
Na Litwie hetman wielki litewski Janusz Radziwiłł, 20 października 1655 r. podpisał pakt ze Szwedami w Kiejdanach, który faktycznie zrywał unię Polski z Litwą.
Zdrada szlachty i ucieczka króla
Zanim król Jan Kazimierz, po decyzji senatu Rzeczpospolitej nakazującej mu opuszczenie kraju, wyjechał na Śląsk, na czele kilkunastu tysięcy żołnierzy zaatakował 16 września pod Żarnowem Szwedów dowodzonych przez Karola Gustawa. Część polskiej szlachty po prostu uciekła z pola bitwy. Na początku października 1655 r. Jan Kazimierz z żoną i dworem przekroczył południową granicę i uciekł do posiadłości Habsburgów.
Szlachta polska wobec Jana Kazimierza
Bierność Polaków wynikała między innymi z wyjątkowej niepopularności króla Jana II Kazimierza Wazy, którego uznawano w kraju za władcę nieudolnego oraz stronnika Austrii. Przed wkroczeniem Szwedów do Polski część arystokratów zaproponowała Karolowi Gustawowi X polską koronę, co stało się oficjalnym pretekstem do wojny. Szwedów jawnie wspierali możnowładcy sprawujący najwyższe funkcje wojskowe i administracyjne, a skonfliktowani z polskim królem: były podkanclerzy koronny Hieronim Radziejowski, Janusz i Bogusław Radziwiłłowie. Planowali oni zastąpić na polskim tronie swojego osobistego wroga młodym i zdolnym Karolem X Gustawem, który potem miałby rzucić armię szwedzką do walki z Kozakami. Obaj Radziwiłłowie uczestniczyli w porażkach Polaków w walkach z oddziałami Chmielnickiego i utracili wiarę, że z Janem Kazimierzem na tronie odwojują wschodnie ziemie. Inni, jak wojewoda poznański Krzysztof Opaliński, chcieli uniknąć bitew ze Szwedami na terenie własnych posiadłości.
Gdy 19 października 1655 r. upadł Kraków, także mniej zamożna szlachta masowo przechodziła na stronę Szwedów. Po ucieczce swojego monarchy uważała się za zwolnioną z obowiązku dochowania mu wierności. Wojnę uznano za spór dynastyczny Wazów, a w Karolu Gustawie upatrywano lepszego kandydata na władcę od Jana Kazimierza. Szlachta była gotowa poprzeć Karola X Gustawa w zamian za poszanowanie religii katolickiej, ochronę własnych przywilejów i złotej wolności, a przede wszystkim gwarancję nienaruszalności prywatnych dóbr przez żołnierzy szwedzkich. W archiwum sztokholmskim znaleźć można setki dokumentów kapitulacyjnych szlachty, która wysyła z niemal wszystkich sejmików swoich deputatów z deklaracją przy tobie, panie, Karolu X Gustawie, królu, chcemy stać
.

Zwrot w wojnie. Obrona Jasnej Góry
Jednak po opanowaniu całego kraju Szwedzi przystąpili do największej grabieży w dziejach Polski. Szlachtę oburzało zachowanie najeźdźców, którzy zabierali i wywozili niemal wszystko, co dało się zapakować na wozy lub unieść, a także niszczyli majątki. Palenie wsi i katolickich świątyń przez luterańskich żołnierzy wywołało wściekłość chłopów. Symbolem, który pokazał, że można skutecznie przeciwstawić się szwedzkiej armii, była obrona Jasnej Góry trwająca od listopada do grudnia 1655 roku – nieistotna militarnie, ale zmieniająca postawy Polaków wobec armii Karola Gustawa. Mieszkańcy Rzeczypospolitej zaczęli postrzegać Szwedów jako bezwzględnych wrogów.
Jasnogórski klasztor
Jasnogórski klasztor Paulinów został ufortyfikowany za czasów Władysława IV. Przeor Augustyn Kordecki w październiki 1655 r. nie myślał jednak o obronie. Udał się do obozu Szwedów, by złożyć hołd Karolowi Gustawowi. Chciał w ten sposób zabezpieczyć klasztor przed grabieżą i bezczeszczeniem. Na wszelki wypadek z klasztoru zawczasu wywieziono większość cennych przedmiotów, wśród nich również obraz Czarnej Madonny, który najpierw trafił do Lubińca, a następnie do klasztoru Paulinów pod Głogówkiem. Na Jasnej Górze pozostała kopia.
Szwedzi, dążąc do przejęcia wszystkich umocnionych twierdz na południu Rzeczpospolitej, w połowie listopada 1655 r. wysłali kilkutysięczny oddział w celu obsadzenia klasztoru jasnogórskiego. Oporu nie przewidywano, więc atakujący nie mieli sprzętu oblężniczego. Tymczasem Kordecki mógł skierować do walki 250 obrońców, około 30 dział, dysponował też dużymi zapasami. Militarnie znajdował się w lepszej sytuacji niż napastnicy, ale oczywiście ważne było morale obrońców, którzy zdecydowali się na opór w obliczu powszechnej klęski. Klasztor nie poddał się, a Augustyn Kordecki zagrzewał obrońców do walki, jednocześnie przeciągając rokowania w nadziei na jakąkolwiek odsiecz.

Na początku grudnia 1655 r. pod klasztor dotarła w końcu szwedzka ciężka artyleria, która była w stanie wyrządzić szkody twierdzy. Jednak szybko zabrakło amunicji dla dział. W trakcie trwającego 48 dni oblężenia obie strony strzelały do siebie jedynie przez 12 dni, przez resztę czasu negocjowano. Szwedzi nie przeprowadzili ani jednego szturmu generalnego. Po stronie polskiej w trakcie całego oblężenia zginął jeden żołnierz, zastrzelony pomyłkowo przez swoich podczas powrotu z wypadu poza mury. Życie straciło też trzech spośród polskich szlachciców, którzy dołączyli do załogi twierdzy. Zginęło kilkunastu Szwedów i kilku polskich górników z Olkusza, których Szwedzi sprowadzili do wydrążenia podkopu pod murami.
Ostatecznie po półtoramiesięcznym oblężeniu Szwedzi odstąpili od niego 27 grudnia 1655 r., wezwani przez Karola Gustawa, który zorientował się, jakie straty wizerunkowe przynosił atak na Jasną Górę. Było jednak za późno, udana obrona sanktuarium i klasztoru nabrała znaczenia symbolicznego, nadając całej wojnie silnego zabarwienia religijnego. O ile zniszczenie sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej było jednym z powodów wybuchu powstania chłopskiego w Małopolsce, o tyle obrona Jasnej Góry przemówiła do szlachty, ale w pełnym wymiarze dopiero trzy lata po zakończeniu oblężenia. Wtedy przeor Kordecki wydał Nową gigantomachię, w której opisał obronę klasztoru, dając do zrozumienia, że w walkę z heretykami zaangażowały się siły nadprzyrodzone.
Polacy i Szwedzi – porównanie sił
Latem 1655 r. wojska Rzeczpospolitej prezentowały się ubogo Wojska kwarciane były zdolne jedynie do osłony południowo‑wschodnich rubieży kraju przed najazdami tatarskimi. Nie były w stanie prowadzić poważniejszych działań wojennych przeciwko liczniejszym, lepiej zorganizowanym armiom państw graniczących z Rzeczpospolitą. Szlacheckie pospolite ruszenie nie umiało walczyć w zorganizowany sposób (a często także nie chciało tego robić), zaś żołnierze zaciężni – wykrwawieni w bojach na Ukrainie – domagali się wypłaty zaległego żołdu. Brakowało armii koronnej piechoty i artylerii. Szwankowała też dyscyplina na polu walki. Zmasowany ogień szwedzkich muszkietów często wywoływał wśród polskich oddziałów panikę.
Natomiast armia szwedzka już w okresie wojny trzydziestoletniej była jedną z najlepszych w Europie. W czasie potopu Karol X Gustaw nie dokonał żadnych rewolucyjnych zmian w organizacji, taktyce czy strategii, dowodził zdyscyplinowanym, doświadczonym wojskiem i profesjonalną wyższą kadrą oficerską.
Husaria to nie wszystko
Analizując przyczyny słabości polskiej armii latem 1655 r., należy pamiętać, że w połowie XVII w. żadna armia europejska nie przeżyłaby takiego upustu krwi, jak armia koronna na Ukrainie. Siedmioletni okres wojny na Ukrainie pokazał, że Rzeczpospolita nie może własnymi siłami uporać się z powstaniem kozackim, a sojusz kozacko‑tatarski był w zasadzie nie do rozbicia przez osłabione siły Rzeczypospolitej.
W dodatku zaraza w Naddnieprzu i klęska Polaków pod Batohem w 1652 r. w starciu z Bohdanem Chmielnickim pozbawiły polskie wojsko wyszkolonych weteranów. Pod Batohem zginęła większość dowódców armii koronnej oraz najlepsi, najbardziej doświadczeni żołnierze – blisko osiem tysięcy osób. Z pogromu ocalały zaledwie około dwa tysiące żołnierzy zawodowego, tzw. kwarcianego wojska. W efekcie w 1655 r. polska armia nie miała odpowiedniego doświadczenia, bo opierała się na zaciągu nowych rekrutów.
Rzeczpospolitą zaatakował korpus liczący 34 tys. żołnierzy. Regimenty piechoty, dragonii i rajtarii składały się z sił szwedzkich oraz zwerbowanych zawodowych żołnierzy, których oddziały zwano potocznie niemieckimi, choć zdarzali się w nich ochotnicy np. z Holandii i Szkocji. Armia szwedzka dysponowała też dużą siłą ognia (doskonała artyleria) i jednocześnie sporą mobilnością. Na polu bitwy była w stanie szybko zmienić front lub maszerować dużymi siłami w obliczu przeciwnika. Była to jedna z przyczyn zrezygnowania przez stronę polską z bitew polowych i preferowania działań partyzanckich. W wojnie szarpanej Szwedzi potrafili bowiem rozbić siły polskie i zmusić je do odwrotu, ale nie byli w stanie zniszczyć armii polskiej, która nawet po przegranej odskakiwała od przeciwnika i odzyskiwała sprawność bojową, by po kilku dniach znowu zagrażać najeźdźcom.
Szwedzka piechota i artyleria odgrywały ważną rolę zwłaszcza w pierwszej fazie wojny (w latach 1655‑1656), z czasem jednak Szwedzi musieli toczyć walki głównie jazdą. W 1657 r. król szwedzki nakazał dać muszkieterom konie i uczynił z nich jednostki dragonii, natomiast piechota i ciężka artyleria stanowiły trzon garnizonów w zajętych miastach i twierdzach. Zmiana w strukturze armii i wycofanie z kampanii piechoty spowodowane były w dużej mierze taktyką strony polskiej.
Główną siłę uderzeniową Rzeczpospolitej stanowiła ciężkozbrojna husaria. Polska sztuka wojenna charakteryzowała się dążeniem do walnej rozprawy, bo na długie kampanie i wojny zazwyczaj nie starczało pieniędzy. Ponieważ państwo nie było w stanie prowadzić długotrwałych działań militarnych, dlatego często wielkie zwycięstwa w polu nie mogły zostać przekute w sukcesy polityczne i zdobycze terytorialne. Przez cały XVII w. preferowano też ruchliwość i łatwość manewru polskich oddziałów kosztem siły ognia, której niedostatek najbardziej uwidocznił się w czasie potopu. Nawet wtedy jednak chorągwie polskie działając tzw. komunikiem, a więc wyłącznie jazdą nie obciążoną taborami, potrafiły dzięki szybkości manewru i błyskawicznemu przemieszczaniu się zaskoczyć przeciwnika.
Trenuj i ćwicz
Zapoznaj się ze źródłami i wykonaj polecenie.

Glosa do Trylogii„Kordecki – pisze o nim historyk szwedzki – Theodor Westrin – to niezwykła mieszanina gorącej wiary […], wyrachowania, praktycznej siły w działaniu i męstwa” […]. Sądzę, że niejednego czytelnika może razić i zaskoczyć twierdzenie historyka szwedzkiego, że Kordecki był człowiekiem wyrachowanym. Określenie takie nie przylega do obrazu, jaki wytworzył się w szerokich kołach społeczeństwa […]. Obserwując jednak zachowanie się Kordeckiego, trudno nie zgodzić się z tym, że ten syn mieszczański nie miał w sobie nic z romantycznego czy też raczej rycerskiego pojęcia o honorze, nic z barokowego gestu i pozy. Prowadząc korespondencję z przeciwnikiem, nie przybierał pozy księdza niezłomnego, nieugiętego obrońcy dawnego monarchy. Zdając sobie sprawę ze starego pewnika, że dubius eventus belli – wynik wojny jest wątpliwy – uderzał w tony pokorne, które na pewno nie oddawały jego przekonań. Tak więc zapewniał, że mnisi „czczą pokornie Najjaśniejszą Królewską Mość” – króla Szwecji; co więcej, stwierdzał, że w kościele klasztornym „modlą się za Najjaśniejszego Króla Szwecji, protektora naszego królestwa”. Skoro jednak potem Szwedzi zażądali, by mnisi wyrzekli się króla Jana Kazimierza, zakonnicy, niewątpliwie za aprobatą Kordeckiego, nie zgodzili się na to. Czyż jednak wobec tego postępowania Kordeckiego w czasie rokowań nie można nazwać wyrachowaniem?
Źródło: Władysław Czapliński, Glosa do Trylogii, Wrocław 1974.
Czy podane źródło wskazuje, że Kordecki był człowiekiem bezkompromisowym, czy raczej był człowiekiem pragmatycznym w swoich działaniach? Uzasadnij odpowiedź
Władysław Czapliński
„Kordecki – pisze o nim historyk szwedzki – Theodor Westrin – to niezwykła mieszanina gorącej wiary […], wyrachowania, praktycznej siły w działaniu i męstwa” […]. Sądzę, że niejednego czytelnika może razić i zaskoczyć twierdzenie historyka szwedzkiego, że Kordecki był człowiekiem wyrachowanym. Określenie takie nie przylega do obrazu, jaki wytworzył się w szerokich kołach społeczeństwa […]. Obserwując jednak zachowanie się Kordeckiego, trudno nie zgodzić się z tym, że ten syn mieszczański nie miał w sobie nic z romantycznego czy też raczej rycerskiego pojęcia o honorze, nic z barokowego gestu i pozy. Prowadząc korespondencję z przeciwnikiem, nie przybierał pozy księdza niezłomnego, nieugiętego obrońcy dawnego monarchy. Zdając sobie sprawę ze starego pewnika, że dubius eventus belli – wynik wojny jest wątpliwy – uderzał w tony pokorne, które na pewno nie oddawały jego przekonań. Tak więc zapewniał, że mnisi „czczą pokornie Najjaśniejszą Królewską Mość” – króla Szwecji; co więcej, stwierdzał, że w kościele klasztornym „modlą się za Najjaśniejszego Króla Szwecji, protektora naszego królestwa”. Skoro jednak potem Szwedzi zażądali, by mnisi wyrzekli się króla Jana Kazimierza, zakonnicy, niewątpliwie za aprobatą Kordeckiego, nie zgodzili się na to. Czyż jednak wobec tego postępowania Kordeckiego w czasie rokowań nie można nazwać wyrachowaniem?
Zapoznaj się z tekstem i wykonaj polecenia.
Fragment relacji A.K. Cebrowskiego, mieszczanina z ŁowiczaNajpierw część żołnierzy szwedzkich […] zajęła prawie wszystkie domy. Musieliśmy, choć niechętnie, żywić ich i konie. Broń wszystkim odebrali, niektórych wypędzili z domów, innym zabrali wszystkie sprzęty i co miesiąc z każdego domu brali podatki nie do zniesienia. […] Nie oszczędzili i świątyń, najpierw całkiem zburzyli klasztor Bonifratrów, leczących chorych, z kościołem św. Jana Bożego, potem zrównali z ziemią kościół św. Jana Chrzciciela ze szpitalem i kaplicą św. Krzyża, dalej bardzo zrujnowali klasztor Dominikanów, a w końcu sprofanowali kolegiatę niedawno odbudowaną, w której złupili ołtarze, błyszczące złotem i zdobne pięknymi wizerunkami świętymi, zabrali szaty kościelne, kielichy, krzyże, świeczniki itp. oraz trumienkę św. Wiktorii ślicznie zrobioną z czystego srebra i bardzo drogocenną razem z relikwiami jej i innych patronów miasta. Z organów powyrywali piszczałki, ludzi przebywających w kościele pobili i ograbili, wreszcie pół miasta spalili […]. Ale to, co wycierpieliśmy od nieprzyjaciół, łatwiej można znieść niż krzywdy zadane przez wojsko nasze polskie, którego 30 000 [liczba wyolbrzymiona] niespodzianie bez żadnego hałasu wpadło do miasta w wielką środę przed Wielkanocą 1656 roku i ograbili całe miasto. Wszystko, co jeszcze zostało się po nich, zrabowali niegodziwi chłopi. Powyrywali szklane okna i kraty do nich z murów, zamki ze skrzyń i piwnic, wiele kradzieży i rozbojów popełnili, nielicznych podróżnych ograbili i zabili. I Rakoczy ze swym wojskiem wracający, a raczej uciekający z Prus do Siedmiogrodu, w tym mieście i innych wielu haniebnych postępków dopuścił się, liczne miasteczka i wsie spalił, a kościoły zrabował.
Źródło: Fragment relacji A.K. Cebrowskiego, mieszczanina z Łowicza, [w:] Tadeusz Cegielski, Katarzyna Zielińska, Historia. Dzieje nowożytne , Warszawa 1991.
Zapoznaj się z tekstem i wykonaj polecenie.
Uczta w Kiejdanach wg Potopu Henryka Sienkiewicza okiem historyka Adama Kerstena.
Opis poddania Litwy w powieści jest […] splotem prawdy i zmyślenia, przy czym dominującą rolę trzeba przypisać właśnie zmyśleniu. Do dziś wprawdzie nie znamy całej prawdy. Nie wiemy na przykład nic prawie o szczegółowych okolicznościach towarzyszących podpisaniu 18 sierpnia 1655 roku ugody kiejdańskiej, można jednak stwierdzić, że Sienkiewicz dość dowolnie potraktował wiadomości, które posiadał…, pomijając inne, bardziej wiarygodne wersje […]. Trudno z całą pewnością powiedzieć, czy jest to [uczta kiejdańska] wydarzenie historyczne, to znaczy, czy analogicznie jak pod Ujściem rokowania o poddaniu Szwedom zakończyły się wychyleniem kielichów za zdrowie Karola Gustawa podczas hucznej biesiady. W anonimowej wierszowanej Relacji żmudzkiego wejścia i wyjścia ze szwedzkiej opieki […] znajduje się opis uczty, w innych jednak okolicznościach i o zupełnie innym przebiegu aniżeli w Potopie. […] uczestnicy jej nie byli zaskoczeni wystąpieniem Radziwiłła ani też nie manifestowali gwałtownie przeciw zdradzie Rzeczypospolitej i króla. […] Dodajmy, że listę dostojników biorących udział w opisanej w powieści uczcie sporządził Sienkiewicz częściowo na podstawie podpisów pod aktem poddańczym […]. Szlachta zgromadzona w Kiejdanach podpisała traktat, a wojsko znajdujące się pod Kiejdanami, choć istotnie się zbuntowało, uczyniło to nieco później, dopiero w pierwszej dekadzie września… Owa piękna scena rzucania Radziwiłłowi pod nogi pułkownikowskich buław jest więc sceną bardziej literacką niż historyczną – historia rzadziej, niżby się zdawało, jest widownią scen dramatycznych.
Słownik
z łac. capitulatio poddanie się, zaprzestanie walki, rezygnacja z podejmowania dalszych działań wojennych. Także dokument określający warunki poddania się
polegało na powoływaniu pod broń całej męskiej ludności państwa lub tylko pewnej części mieszkańców uprawnionej i zobowiązanej do tego rodzaju służby; mobilizacja była powszechnym sposobem prowadzenia wojny w średniowiecznej Europie i innych rejonach świata przed wprowadzeniem armii zawodowych; członkowie pospolitego ruszenia byli zobowiązani sami dbać o swoje wyposażenie i uzbrojenie – regulowały to osobne przepisy
z łac. prior – przedni, naczelny, zastępca opata, przełożony w klasztorze, wyższy duchowny
rodzaj jazdy uzbrojonej w pistolety i rapiery
europejski konflikt trwający od 1618 r. do 1648 r. pomiędzy państwami Świętego Cesarstwa Rzymskiego (I Rzeszy) wspieranymi przez Szwecję, Danię, Republikę Zjednoczonych Prowincji i katolicką Francję, a katolicką dynastią Habsburgów
inaczej wojna podjazdowa; sposób prowadzenia walk, gdy słabsza strona unika bitwy rozstrzygającej, atakując jedynie niewielkie oddziały wroga
oddziały wojska zaciężnego, utrzymywane z podatku ustanowionego w 1563 r. naliczanego dzierżawcom w wysokości jednej czwartej, a od 1567 r. jednej piątej dochodów z dóbr królewskich