Dowiedz się
Między średniowieczem a renesansem
Wśród badaczy literatury istnieją dwie postawy w postrzeganiu następujących po sobie epok. Jedni podkreślają całkowitą samodzielność danego okresu, wynikającą z występowania w jego obrębie dzieł o podobnej stylistyce i tematyce, a przy tym – całkowicie różnej od tego, co występuje w następnym okresie. Inni uczeni wskazują, że stawianie wyraźnych cezurcezur jest rzeczą umowną, ponieważ przejście z jednej epoki do drugiej to niekiedy długotrwały proces.

Do zwolenników teorii, że przejście między epokami nie następuje nagle, należał Johan Huizinga (1872–1945) – holenderski historyk, orientalistaorientalista i teoretyk kultury. Jego najbardziej znanym dziełem jest Jesień średniowiecza, napisana w 1919 roku monografiamonografia, dzięki której wszedł do dziejopisarstwa światowego. W Jesieni średniowiecza autor przedstawił panoramiczny obraz schyłku przedrenesansowego świata, koncentrując się zwłaszcza na przejawach tego rozpadu we Francji i BurgundiiBurgundii. Ukazał w nim zachodzące w wiekach XIV i XV powolne przemiany w kulturze dotyczące m.in. idei rycerstwa, religii, miłości, stosunku do śmierci, pojęcia piękna. Przemiany te zakończyły się stopniowym powstawaniem „nowej formy”, jak Huizinga określał renesans.
W obiegu kulturowym wyrażenie „jesień średniowiecza” znalazło się dzięki jednemu z popularnych filmów amerykańskich – Pulp Fiction (1994). Jednak pojęcie nie zostało stworzone na potrzeby filmu. Znacznie wcześnie Johan Huizinga zatytułował tak swoją popularnonaukową książkę poświęconą dziejom kultury w XIV i XV stuleciu. Przedstawił w niej powolny rozkład kultury średniowiecznej, stopniowe zanikanie idei charakterystycznych dla tej epoki i pojawienie się „wiosny renesansu”.
Jesień średniowieczaStosunek rozkwitającego humanizmuhumanizmu do ducha zamierającego Średniowiecza jest o wiele bardziej zawikłany, niż bylibyśmy skłonni sobie to wyobrażać. Nam, którym te dwa kompleksy kulturowe ukazują się ostro rozdzielone, wydaje się, jak gdyby uwrażliwienie na wieczną młodość antyku i negacja zużytej aparatury średniowiecznego myślenia zstąpiły na wszystkich jak nagłe objawienie. Jak gdyby umysły, śmiertelnie znużone alegorią i płomienistym stylem epoki, pojęły natychmiast, z jednym zamachem, że nie to jest piękne, lecz tamto. Jak gdyby złota harmonia klasyczności stanęła nagle przed ich oczami jako wyzwolenie; jak gdyby objęły one swymi ramionami antyk, wydając radosny okrzyk duszy, która wreszcie znalazł swoje zbawienie.
Tak jednakże bynajmniej to nie wyglądało. KlasycyzmKlasycyzm wyrastał powoli i stopniowo pośród ogrodu średniowiecznej myśli, w okresie, w którym nadal bujnie kwitł dawny styl.
Źródło: Johan Huizinga, Jesień średniowiecza, tłum. T. Brzostowski, Warszawa 1992, s. 374.
Metaforyczna jesień
Tytuł dzieła jest metaforą. Holenderski badacz odwołał się w nim do tradycyjnego postrzegania jesieni jako przejściowej pory roku, usytuowanej między upalnym latem a zamieraniem natury zimą. Według niego średniowiecze nie skończyło się nagle, lecz weszło w etap przejściowy. Nie oznacza to nastawienia krytycznego wobec XIV- i XV‑wiecznej kultury zachodniej Europy. Huizinga ukazując, jak zmieniała się rzeczywistość w tych stuleciach, zajął się przede wszystkim przemianami w sferze duchowej człowieka żyjącego u schyłku epoki, tym samym – charakteryzując kulturę „jesieni średniowiecza”.
Johan Huizinga opisując kulturę XIV i XV w., przywoływał przykłady dotyczące historii krajów zachodniej Europy, ale pojęcie „jesień średniowiecza” odnosi się także do kultury polskiej. Pewne procesy na Zachodzie i w naszym kraju były bardzo podobne, ale można dostrzec też różnice między „jesienią” we Francji i w państwie rządzonym przez Jagiellonów: np. stopniowe zwiększanie się znaczenia mieszczaństwa francuskiego czy burgundzkiego nie miało swych analogii w Polsce, gdzie szlachta skutecznie zdominowała nie tylko kulturę, ale też sferę polityczną i ekonomiczną.

Czy ludzie żyjący w średniowieczu byli szczęśliwi?
Ludzie żyjący w tamtych czasach rozumieli szczęście zupełnie inaczej niż my dzisiaj. Wynikało to m.in. z poziomu ich wykształcenia, obecności chorób, na które nie wynaleziono jeszcze lekarstwa, ukierunkowania na wieczność oraz wiedzy o świecie, które warunkowały ściśle określoną dynamikę egzystencji jednostek oraz całych społeczeństw.
Jesień średniowieczaZewnętrzne formy przypadków ludzkiego życia rysowały się ostrzej niż dziś. Dystans między cierpieniem i radością, między nieszczęściem i szczęściem wydawał się wówczas o wiele większy; wszystkie przeżycia miały wtedy ten stopień żywiołowości i wyłączności, jakie dziś radość i cierpienie osiągają jeszcze tyko w umyśle dziecka. Każde zdarzenie, każdy czyn ujmowany był w określone i wyraziste formy, zdominowany przez podniosłość rygorystycznie utrwalonego stylu życia. Wielkie zdarzenia: urodziny, małżeństwo, śmierć, opromieniał – dzięki sakramentowi – blask boskiej tajemnicy. Ale również i drobniejszym sprawom, jak podróż, praca, odwiedziny, towarzyszyły tysiące błogosławieństw, ceremonii i form towarzyskich.
Źródło: Johan Huizinga, Jesień średniowiecza, tłum. T. Brzostowski, Warszawa 1992, s. 374.
Pod względem ogólnego komfortu życia ówczesnej ludności, średniowiecze było okresem głębokich i często dramatycznych kontrastów.
Jesień średniowieczaNędzarze i ułomni mniej zaznawali ulgi niż dzisiaj, cierpienia te były groźniejsze i cięższe do zniesienia. Choroba stanowiła silniejszy niż dziś kontrast ze zdrowiem, ostry mróz i przerażające ciemności zimy były złem bardziej istotnym niż dziś. Sławą i bogactwem cieszono się gwałtowniej i bardziej pożądliwie; wyraźniejsza niż dziś dzieliła je granica od żałosnego ubóstwa i lichoty. Obramowany futrem strój dworski, jasne ognisko kominka, trunek, żart i miękkie łoże ceniono wówczas bardzo wysoko. (…) Wszystkie sprawy życiowe działy się publicznie zarówno w swym przepychu, jak i okrucieństwie. (…) Podobnie jak silniej – niż w naszym życiu – dawało się odczuwać przeciwieństwo między latem i zimą, podobnie większa była też różnica między światłem i ciemnością, ciszą i hałasem.
Źródło: Johan Huizinga, Jesień średniowiecza, tłum. T. Brzostowski, Warszawa 1992, s. 120–121.
Suma tych skontrastowanych czynników sprawiała, że życie codzienne w wiekach średnich było niezwykle żywiołowe, intensywne, sugestywne i namiętne.
Średniowieczna wiara
Średniowiecze było epoką zanurzoną bardzo głęboko w wierze. Europa tamtych czasów była chrześcijańska i nie ulega wątpliwości, że rola Kościoła w niej była ogromna, podobnie jak jego zasługi dla rozwoju kultury. Nauka Kościoła wpływała w decydujący sposób na kształt tamtego świata. Rzeczywiście, niemal cała sztuka i kultura średniowiecza wyrastają z inspiracji religijnej: zarówno gotyckie katedry, jak i chorały gregoriańskie, nie wspominając już o literaturze, tworzone były dla głoszenia chwały Bożej, ad maiorem Dei gloriam. Ideał ten mówił o tym, że ludzka ambicja i sława są rzeczami przemijającymi, a przy tym zniewalającymi, w przeciwieństwie do wewnętrznej wolności i pokoju, który można osiągnąć dzięki oddaniu całej należnej sobie chwały Bogu. Od Niego, jak uważano, pochodzą talenty, inspiracje oraz siła do wykonania każdego wybitnego dzieła.

Właściwie cały dorobek tej epoki, zarówno literatura, jak i sztuka, a także filozofia, przesycony jest symboliką biblijną. Swoistym paradoksem jest, że mimo iż niewielu było w średniowieczu ludzi piśmiennych, nawet wśród wyższych warstw społeczeństwa, znajomość najważniejszych zasad wiary oraz życia duchowego była szeroka i powszechna. Do takiego stanu rzeczy przyczyniali się m.in. wędrowni kaznodzieje.
Kościół dbał także o propagowanie wiedzy biblijnej przez tzw. biblie ubogich (łac. biblia pauperum), tj. malowane lub rzeźbione sceny biblijne, które przedstawiano na ścianach kościołów, na kapliczkach, na witrażach a nawet na przedmiotach użytku codziennego czy liturgicznego.
Jesień średniowieczaMy, czytelnicy gazet, zaledwie możemy sobie wyobrazić przemożny wpływ żywego słowa na naiwny i nieświadomy umysł. (…) Za każdym razem, gdy przybywał z kazaniem świątobliwy dominikanin Wincenty Ferrer (Ferreriusz), na jego przyjęcie ze wszystkich miast wychodził – z pochwalnymi pieśniami – lud, a także urzędnicy i duchowieństwo, nawet biskupi i prałaci. (…) Kiedy Wincenty Ferrer wygłaszał kazania, drewniana balustrada musiała chronić kaznodzieję i otaczające go grono przed naporem tłumów, które rwały się, by całować jego ręce i szaty. W czasie kazania ustawała praca. Rzadko tylko zdarzało się, by kaznodzieja nie przywiódł swych słuchaczy do łez, a gdy mówił o Sądzie Ostatecznym, karach piekielnych i cierpieniach Zbawiciela, on sam i jego słuchacze wybuchali zawsze tak gwałtownym lamentem, że musiał wtedy przez pewien czas milczeć, dopóki się szloch nie uspokoi.
Źródło: Johan Huizinga, Jesień średniowiecza, tłum. T. Brzostowski, Warszawa 1992, s. 81–83.
Szczęście w poświęceniu się służbie Bogu
Pojęcie szczęścia było także powiązane z wiarą chrześcijańską: człowiek mianowicie powinien szukać go nie na ziemi, nie w życiu doczesnym, ale w niebie. Dążenie do zbawienia, do zapewnienia sobie miejsca w królestwie niebieskim jest właściwym celem ludzkiego życia na ziemi, a wskazówek, jak ten cel osiągnąć, należy szukać w Ewangelii i nauce Kościoła. Dlatego właśnie - co nam może się wydać paradoksem - za szczęśliwych uważano w średniowieczu świętych, takich jak bohater Legendy o św. Aleksym czy Szymon Słupnik. Obydwaj reprezentują typ skrajnego ascety, który wyrzeka się już nie tylko przyjemności, ale w ogóle wszelkich wygód i wszystkiego, co czyni ludzkie życie znośnym: miłości, rodziny, domu, w zamian decydując się na dobrowolne cierpienie. Ascezę kojarzono również z wewnętrzną wolnością. Człowiek, który dystansował się do dóbr tego świata, mógł przyjmować życie takim, jakie jest, bez niepokoju czy nadmiernych oczekiwań. Motywacją średniowiecznych świętych ascetów nie było zatem pogardzanie światem jako takim (przykładem: św. Franciszek z Asyżu), ale odpowiedni do niego stosunek, który budzi pokój oraz swobodę. Na tym gruncie, jak wierzono, wyraźniej słychać Boga i lepiej jest pełnić Jego wolę.
Warto jednak podkreślić, że nakaz ubóstwa i prostoty, wynikający z nauk ewangelicznych, mógł być rozumiany też inaczej. W duchu ewangelicznych ośmiu błogosławieństw, wskazujących na ludzi ubogich, prostych, skromnych i nieszczęśliwych jako na tych, którzy ,,Boga oglądać będą”, zbudował swoją regułę zakonną św. Franciszek z Asyżu. Św. Franciszek stanowi wciąż dla wielu niedościgniony ideał chrześcijanina. Jego skromność i prostota stanowiły powrót do pierwotnych ideałów chrześcijańskiego ubóstwa; zarazem jednak, przy całym nacisku, jaki reguła franciszkańska kładła na wyrzeczenie się dóbr doczesnych, wiara jego nie wyrażała się w lęku przed karą wieczną. Przeciwnie - św. Franciszek z Asyżu pokazał, że chrześcijaństwo może być religią pełną radości oraz afirmacji życia, głoszącą, iż człowiek jest umiłowanym dzieckiem Bożym. A to przecież nie wszystko: nie na darmo ,,biedaczyna z Asyżu” ogłoszony został patronem ekologów. Świat widziany przez pryzmat franciszkańskiej doktryny pełen jest piękna i harmonii, otoczony opieką miłosiernego Boga, z ziemią jako wspólnym domem ludzi i ich ,,braci mniejszych” - zwierząt. I o ile ideał szczęścia ascety podobnego do św. Aleksego jest niemal niezrozumiały dla współczesnego człowieka, o tyle niemal każdy z nas mógłby uznać św. Franciszka za człowieka szczęśliwego.
Ideał rycerza
Głównym nośnikiem estetycznych idei rycerskich była średniowieczna literatura. Do najważniejszych dzieł tej kategorii tematycznej należy cykl legend związanych z postacią króla Artura. Towarzyszący mu rycerze Okrągłego Stołu żyją według zasad kodeksu rycerskiego, nakazującego wierność, postępowanie zgodne z honorem, obronę słabych, przede wszystkim wdów i sierot oraz uwalnianie świata od zła symbolizowanego przez smoki i potwory. Życie bohaterów skupia się wokół służby swemu władcy: najważniejszym zadaniem, jakie staje przed królem i jego wojownikami, jest zdobycie potężnej relikwii, świętego Graala. Nagrodą miała zaś być wieczna sława czynów wojownika. To właśnie ona, obok służby Bogu i władcy, stanowiła najważniejszy cel rycerza, to w niej upatrywał prawdziwe szczęście. Takim przykładem rycerskiego ideału jest bohater legend arturiańskich, sir Galahad. Wedle niektórych wersji to on właśnie, w nagrodę za swoje nieskazitelne życie, odnalazł świętego Graala, co uczyniło go najszczęśliwszym z rycerzy.
Średniowieczne uczucia
Czy człowiek średniowiecza mógł znaleźć szczęście w miłości? W dzisiejszym rozumieniu udane życie osobiste jest jednym z najważniejszych wyznaczników szczęścia. W najsłynniejszej średniowiecznej opowieści miłosnej, Dziejach Tristana i Izoldy, miłość wydaje się zarówno największym szczęściem, jak i najstraszniejszym przekleństwem dla pary głównych bohaterów.

Tristan i Izolda nie mogą być szczęśliwi - ich miłość narusza zasady porządku, jaki rządzi światem rycerzy. Izolda jest bowiem żoną króla Marka, któremu Tristan, jako wasal i krewny, winien był wierność, lojalność i posłuszeństwo. Zarazem jednak uczucie, jakie ich połączyło, okazuje się silniejsze od śmierci. Miłość stanowi dla pary bohaterów źródło stałej udręki, żadne z nich jednak nie jest w stanie wyrzec się swoich uczuć, gdyż żadne nie może być szczęśliwe bez drugiego.
Jesień średniowieczaJedna z najistotniejszych przemian ducha średniowiecznego dokonała się wówczas, gdy po raz pierwszy rozwinięto temat ideału miłosnego przy negatywnym tonie zasadniczym akordu. Oczywiście, również i starożytność opiewała tęsknotę i cierpienia miłości. (…) Uczucie bólu wynikało tam nie ze stanu erotycznego niezaspokojenia, lecz ze smutnego losu. Dopiero w dworskiej miłości (Minne) trubadurów głównym motywem stało się samo niezaspokojenie.
Źródło: Johan Huizinga, Jesień średniowiecza, Warszawa 2005, s. 135.
Postać średniowiecznej kobiety - często królowej lub księżnej - ukazana jest tam w sposób podkreślający jej związki z domem i domowymi zajęciami. Bycie matką, małżonką, poświęcanie się dobroczynności, wypełnianie obowiązków nakładanych przez religię - oto ideał szczęścia kobiety zamężnej. Zgodnie z ewangelicznym nakazem - żona winna była mężowi posłuszeństwo i lojalność. Nakaz posłuszeństwa i przestrzegania swego miejsca w hierarchii społecznej dotyczy zresztą nie tylko kobiet. Dla całej struktury średniowiecznego społeczeństwa jest to jeden z najważniejszych elementów. Tak jak człowiek ma swoje miejsce na drabinie bytów, między aniołami a zwierzętami, tak każda pojedyncza jednostka ludzka - władca, rycerz, duchowny czy chłop - powinna wypełniać nałożone przez swą pozycję obowiązki i nie aspirować do wyższych godności. Znajomość i akceptacja swojego miejsca w hierarchii jest koniecznym warunkiem osiągnięcia przez człowieka szczęścia.
Jakkolwiek paradoksalnie by to brzmiało, jednym z wyznaczników szczęścia dla człowieka średniowiecza była śmierć. ,,Dobra śmierć” - miła Bogu i w słusznej sprawie - zapewniała miejsce w raju i niebiańską nagrodę. Przykładem takiej śmierci, poniesionej w obronie wiary i rycerskich zobowiązań, może być śmierć opisana w Pieśni o Rolandzie. Roland umiera pogodzony z Bogiem, bohaterską śmiercią, broniąc ideałów chrześcijańskich. Jego śmierć wystylizowana przez anonimowego autora na podobieństwo śmierci Chrystusa (trzy drzewa jak trzy krzyże na Golgocie) uwzniośla bohatera, czyniąc jego poświęcenie i odwagę wzorem do naśladowania dla innych rycerzy.

Podobnie rzecz się ma z opisami śmierci męczeńskiej: męczenników także uważano za szczęśliwych i wybranych, obdarzonych przez Boga szczególną łaską. Wielokrotnie w żywotach świętych mamy do czynienia ze wzmiankami, iż święci męczennicy szli na śmierć z radością, niemal chętnie godząc się na straszliwe tortury w zamian za obietnicę nagrody w raju i wiecznego szczęścia, które wielokrotnie przewyższa to, co dostępne jest człowiekowi na ziemi. Opisy raju, jak ten najsławniejszy chyba - w Boskiej Komedii Dantego, i odpowiadające im opisy piekielnych mąk potępionych pojawiają się wielokrotnie w literaturze średniowiecznej, zachęcając do pobożności i ostrzegając błądzących przed występkiem i grzechem.
Słownik
(gr. áskēsis – ćwiczenie, wprawianie się) - ćwiczenia duchowe i fizyczne służące doskonaleniu życia religijnego, będące jednym ze sposobów osiągania świętości, które polegały na prowadzeniu surowego, pełnego wyrzeczeń życia, a także na modlitwie i kontemplacji
(gr. ánthrōpos – człowiek, łac. centrum – środek) – pogląd uznający człowieka za centrum całej rzeczywistości
(gr. ethos – charakter, obyczaj) – zbiór norm moralnych oraz obyczajowych charakterystyczny dla określonej zbiorowości i przekazywany na zasadzie naśladowania
(łac. humanus – ludzki; gr. ismos – wiedza, nauka) – ruch intelektualny oraz prąd w sztuce i filozofii renesansu, postrzegany jako opozycja wobec średniowiecznego teocentryzmu, zmierzający do odrodzenia znajomości antyku, a także charakteryzujący się antropocentryzmem
(łac. classicus – doskonały, wzorowy) – kierunek w sztuce i literaturze, który nawiązywał do kultury i filozofii antycznej
(gr. mónos – jedyny, gráphō – piszę) – praca naukowa omawiająca dane zagadnienie w sposób kompleksowy i wyczerpujący
(gr. parádoxos – nieoczekiwany, nieprawdopodobny, zadziwiający) – zaskakujące twierdzenie, często sprzeczne z powszechnie przyjętą opinią; także twierdzenie logiczne prowadzące do zaskakujących i sprzecznych wniosków
(gr. theos – bóg; łac. centrum – środek) – pogląd uznający Boga/bogów za przyczynę i cel istnienia wszystkich bytów. Bóg (bogowie) uważany jest za byt zewnętrzny wobec wszechświata, działający stale, wzywający do życia duchowego w łączności ze swoją osobą i reagujący na aktywność ludzi