Polecenie 1

Zapoznaj się z poniższym tekstem i odpowiedz na pytanie czy Greków można uznać za twórców nauki podobnie, jak uznaje się ich za twórców filozofii?

R1TEE1PVPQVUU
(Uzupełnij).

Niejeden uczeń albo student przerzucał w swoim podręczniku lub gdziekolwiek indziej krótki przegląd filozofii Talesa, Anaksymandra, itd. Czytając jak jeden nauczał, że wszystko jest wodą, drugi zaś że wszystko jest powietrzem, a trzeci że wszystko jest ogniem, i ucząc się o tak dziwacznych pomysłach, jak ogniste kanały z oknami (ciała niebieskie), strumienie w górę i w dół w atmosferze itp., z powodzeniem mógł poczuć się znudzony i dziwić się, dlaczego kazano mu się interesować takim naiwnym, starym materiałem, o którym wiemy, że całkowicie mija się z rzeczywistością. Czym jest więc ta wielka rzecz, która wydarzyła się w tych czasach w historii idei, która każę nam nazywać ten moment narodzinami nauki i mówić o Talesie z Miletu jako pierwszym uczonym na świecie […]?

Wielką ideą, którą poznali ci ludzie, było to, iż świat wokół nich jest czymś, co można zrozumieć, jeśli tylko podejmie się wysiłek właściwej jego obserwacji; że nie jest to arena gry bogów, demonów i duchów działających bez namysłu i bardziej lub mniej dowolnie, powodowanych emocjami, gniewem, miłością i chęcią zemsty, dających upust swoim żądzom i dających się przebłagać pobożnymi ofiarami. Ludzie ci wyzwolili się z przesądów, nie chcieli mieć nic tego rodzaju. Widzieli świat jako dość skomplikowany mechanizm, działający zgodnie z odwiecznymi przyrodzonymi prawami, których byli ciekawi. Jest to oczywiście zasadnicza postawa nauki aż do dzisiaj. Dla nas stała się częścią naszej natury tak bardzo, że zapomnieliśmy, iż ktoś musiał to wynaleźć, uczynić programem i się w to zaangażować. Ciekawość jest bodźcem. Pierwszym warunkiem dla naukowca jest bycie ciekawym. Musi potrafić się dziwić i pragnąć wyjaśnić. Platon, Arystoteles i Epikur podkreślają znaczenie bycia zdziwionym. A nie jest to proste, gdy odnosi się do ogólnych pytań na temat świata jako całości, przecież jest on nam dany tylko raz i nie mamy innego do porównania.

Nazwaliśmy to pierwszym krokiem, najwyższej wagi, zupełnie niezależnie od trafności wyjaśnień, które w danej chwili przedstawiał. Sądzę, że nie ma błędu w twierdzeniu, iż jest on zupełną nowością. Babilończycy i Egipcjanie oczywiście wiedzieli mnóstwo na temat regularności orbit ciał niebieskich, a szczególnie na temat zaćmień. Uważali je jednak za tajemnice religii i byli dalecy od poszukiwania naturalnych wyjaśnień.

A z pewnością byli bardzo dalecy od kontemplowania wyczerpującego opisu w terminach takich regularności. Ilustruje to ustawiczna interwencja bogów w wydarzenia naturalne w poematach Homera, odrzucanie ofiar ludzi opisywane w Iliadzie. Aby jednak docenić wybitne osiągnięcia Jonów w stworzeniu pierwszej naprawdę naukowej perspektywy, wcale nie musimy przeciwstawiać ich poprzednikom. Tak mało mieli Jonowie powodzenia w wykorzenianiu przesądu, że później, aż do naszych dni, nie było epoki wolnej od przesądów. Nie mam tu na myśli popularnych wierzeń, lecz chwiejną postawę naprawdę wielkich ludzi, takich jak Artur Schopenhauer, sir Oliver Lodge, Rainer Maria Rilke, by wymienić tylko kilku. Nastawienie Jonów żyło u atomistów (Leukipp, Demokryt, Epikur, Lukrecjusz) i w szkołach naukowych Aleksandrii, chociaż w różny sposób. Niestety filozofia przyrody i badania naukowe rozeszły się w trzech ostatnich wiekach przed naszą erą, podobnie jak obecnie. Potem pogląd naukowy stopniowo wymierał, gdy w pierwszych wiekach naszej ery świat zaczął się coraz bardziej interesować etyką i dziwnymi rodzajami metafizyki, a nauka go nie obchodziła. Pogląd naukowy nie odzyskał rozpędu aż do siedemnastego wieku.

Drugi krok, prawie w tym samym czasie, zrobił również Tales. Było to uznanie, iż wszelka materia, z której złożony jest świat, z całą swoją nieskończoną różnorodnością ma jednak tak wiele wspólnego, że w istocie musi być tym samym materiałem. […] Był to pierwszy ruch w kierunku rozumienia świata, a więc w kierunku zastosowania tego, co nazwaliśmy pierwszym krokiem, przekonania, iż świat może być zrozumiały. Z dzisiejszej perspektywy musimy stwierdzić, iż ruch ten dotknął kluczowego punktu i był zdumiewająco trafny. Tales zaryzykował uznanie wody za podstawowy materiał. Byłoby jednak lepiej, gdybyśmy nie wiązali tego naiwnie z naszą „H2O”, lecz raczej z cieczą czy płynem w ogólności. Mógł on zaobserwować, iż wszelkie życie wydaje się zaczynać w cieczy lub w wilgoci. Uważając najpowszechniejszą ciecz (wodę) za jeden materiał, z którego wszystko jest złożone, stwierdzał implicite, iż fizyczny stan skupienia (stały, ciekły, gazowy) jest sprawą wtórną, niezbyt istotną. Nie przypuszczamy, aby był zadowolony - jak wypadałoby nowoczesnemu umysłowi - powiedzeniem: nadamy mu po prostu nazwę, nazwijmy to materią i badajmy jego własności. Nowe odkrycie zawiera zwykle przesadę i bardzo często formułowane jest ze zbyt wieloma szczegółami, które odrzuca się później. Wynika to z naszego silnego pragnienia odkrycia z powodu ciekawości naukowej, która jest tak podstawowa dla odkrycia czegokolwiek, jak powiedzieliśmy wyżej. Dość interesującym szczegółem opisywanym [...] jako zdanie Talesa jest to, iż ląd pływa po wodzie jak kawałek drewna, co musi oznaczać, że znaczna jego część jest zanurzona. Przypomina to z jednej strony stary mit o wyspie Delos błądzącej wokół, dopóki Latona nie urodzi bliźniaków, Apolla i Artemidy; jest jednak również zdumiewająco bliska współczesnej teorii izostazji, według której kontynenty rzeczywiście pływają po cieczy, chociaż nie dosłownie po wodzie oceanów, ale po cięższej roztopionej substancji znajdującej się pod nimi.

W rzeczy samej „przesada” lub „pośpiech” Talesa w formułowaniu ogólnej hipotezy został wkrótce skorygowany przez jego młodszego o około dwudziestu lat ucznia i współpracownika Anaksymandra. Zaprzeczył on, by uniwersalny materiał świata był identyczny z jakąkolwiek znaną substancją i wymyślił dla niego nazwę Bezgraniczny. Wiele zamieszania było w starożytności wokół tego terminu, jakby był czymś innym niż tylko nowo wymyśloną nazwą.

Nie chce się nad tym zatrzymywać, lecz postępować dalej za biegiem podstawowych idei fizyki, wskazując na to, co chciałbym nazwać trzecim doniosłym krokiem w ich rozwoju. Zawdzięczamy go Anaksymenesowi, uczniowi i współpracownikowi Anaksymandra, młodszemu znowu o mniej więcej dwadzieścia lat (zmarł około 526 p.n.e.). Odkrył on, że najoczywistszymi transformacjami materii są „rozrzedzanie i kondensacja”. Twierdził explicite, że każdy rodzaj materii może być w odpowiednich warunkach przekształcony w stan stały, ciekły lub gazowy. Za podstawową substancję postanowił uznać powietrze, wkraczając tym samym na bardziej twardy grunt niż jego mistrz. W istocie gdyby powiedział: „zdysocjowany gazowy wodór” (czego raczej nie można byłoby oczekiwać), nie byłby daleki od naszej obecnej wiedzy. W każdym razie mówił, że z powietrza tworzone są lżejsze ciała (mianowicie ogień i lżejsze, czystsze elementy na górze atmosfery) przez dalsze rozrzedzanie, podczas gdy mgła, chmury, woda i stała ziemia powstają w wyniku kolejnych kroków kondensacji. Twierdzenia te były tak trafne i poprawne, jak to było w ogóle możliwe przy wiedzy i w ramach koncepcji tych czasów. […] Pogląd Anaksymenesa, że ciekła woda i nawet stałe, masywne ciało utworzone są przez kondensację z podstawowej substancji gazowej (chociaż wydaje się to sprowadzać do tego samego, co pogląd przeciwny do Talesa), jest jeszcze śmielszy i bardziej zbliżony do współczesnej wiedzy. Dziś bowiem gaz traktujemy jako najprostszy, najprymitywniejszy, „niezagregowany” stan, w którym złożone procesy tworzenia się cieczy i ciał stałych są wynikiem działania czynników drugorzędnych. To, że Anaksymenes nie oddawał się abstrakcyjnym fantazjom, lecz pragnął stosować swoją teorię do konkretnych faktów, można dostrzec w zdumiewająco poprawnych wnioskach, do których dochodził. Mówi więc, rozważając różnicę między gradem a śniegiem (oba składają się z wody w stanie stałym, tzn. z lodu), że grad powstaje wtedy, gdy woda padająca z chmur (tzn. krople deszczu) zamarza, a śnieg - z chmur mgły przybierających stan stały. We współczesnym podręczniku meteorologii przeczytamy mniej więcej to samo.

1
Ćwiczenie 1

Zastanów się nad pytaniem, w jaki sposób powstał świat. Czy uważasz, że w przyszłości ludzkość uzyska na nie ostateczną odpowiedź?

Zapisz swoje rozważania w formie krótkiej notatki filozoficznej, w której zawrzesz jasne stanowisko i przynajmniej jeden argument.

R1TEE1PVPQVUU
(Uzupełnij).
1
Ćwiczenie 2

1. Opisz w formie fragmentu z pamiętnika Talesa drogę, jaką przebył on do przyjęcia poglądu, że woda jest zasadą wszechrzeczy.

2. Wzorując się na drodze Talesa, zaproponuj własną koncepcję zasady.

R7DCuUksNE2U9
1. (Uzupełnij). 2. (Uzupełnij).

Słownik

Schrödinger Erwin 
Schrödinger Erwin 

– austriacki fizyk teoretyczny, jeden z twórców mechaniki kwantowej, laureat Nagrody Nobla z fizyki w 1933 roku. Choć znany głównie z równania opisującego zachowanie cząstek w świecie kwantów, Schrödinger był także myślicielem głęboko zafascynowanym filozofią. Czerpał inspirację z idei starożytnych Greków, wierząc, że ich pytania o naturę rzeczywistości wciąż pozostają aktualne. W jego oczach nauka – zwłaszcza fizyka – to nie tylko zestaw równań i teorii, ale także kontynuacja wielowiekowej dyskusji o tym, czym jest świat i jak go rozumieć.