W poszukiwaniu pierwszej zasady
Niektórzy filozofowie, wyjaśniając powstanie filozofii, powołują się na zdziwienie jako swoisty impuls, dzięki któremu niegdyś pojawiły się pierwsze pytania filozoficzne. Obiektem zdziwienia jest cała przyroda, wszystkie rzeczy, treścią natomiast – samo ich istnienie. Jak to się dzieje – pytali pierwsi filozofowie, że świat jest pełen rzeczy nieustannie powstających, ginących, rodzących się i umierających? Myśliciele ci przyjmowali, że konstytutywną cechą wszystkich rzeczy jest istnienie skończone w czasie i przestrzeni, ale przecież sam fakt istnienia również domagał się wyjaśnienia. Kolejne pytanie dotyczyło więc tego, co jest jego źródłem. Dla pierwszych filozofów było oczywiste, że owo źródło nie może mieć takiego samego statusu, jak rzecz skończona. Musi istnieć inaczej, być czymś trwalszym niż rzeczy. W taki sposób pojawiła się w filozofii bardzo ważna konstrukcja: przeciwstawienie świata zjawisk, rzeczy skończonych, danych zmysłowo, których istnienie jest niewyjaśnialne na gruncie ich samych, czemuś, co istnieje inaczej – jest wieczne, niezmienne i pierwotne w stosunku do rzeczy oraz poznawalne rozumowo. Jeden z filozofów szkoły jońskiej, Anaksymander, na oznaczenie tego czegoś użył pojęcia arché. W języku polskim temu terminowi można przypisać kilka znaczeń:
Pierwsze wieki dziejów filozofii obfitują w różne interpretacje arché. Niektórzy filozofowie kojarzą arché z żywiołami – Tales z wodą, Anaksymenes z powietrzem, Heraklit z ogniem, Ksenofanes z ziemią (lub wodą), Empedokles ze wszystkimi czterema żywiołami. Dlatego, z punktu widzenia Talesa, uprawniona jest teza „wszystko jest wodą”, Anaksymenesa zaś - „wszystko jest powietrzem”. Przynajmniej niektóre z tych skojarzeń są śladami wpływu wcześniejszych kosmogonii mitycznych na myśl filozoficzną. Traktuje się je wszakże jako filozoficzne właśnie ze względu na specyficzną argumentację, której brak w treściach mitycznych. Pierwsi myśliciele wyprowadzali na rzecz przyjętej wizji arché uporządkowaną argumentację, opartą o świadectwa naturalnych władz poznawczych człowieka, czyli zmysłów oraz rozumu. Heraklit jako pierwszy wysunął pogląd o racjonalnym charakterze wszechświata, warto także przypomnieć nader oryginalną koncepcję wspomnianego twórcy pojęcia arché – Anaksymandra. Jego abstrakcyjna wizja zasady, którą nazwał apeironem, czyli bezkresem, bezgranicznością, jest efektem czysto rozumowej spekulacji wychodzącej z założenia, że temu, co jest naturą i przyczyną rzeczy ograniczonych w czasie i przestrzeni oraz posiadających jakości zmysłowe, nie może przysługiwać żadna ograniczoność i żadna konkretna jakość zmysłowa. Apeiron jest więc czymś nieokreślonym i z niego, według porządku, wyłaniają się jakościowo określone rzeczy.
Uzupełnij poniższe fragmenty tekstów wyrażeniami wybranymi spośród załączonych.

W wizji pitagorejczyków świat to kosmos, czyli porządek poznawany rozumnie. Z kolei atomiści proponują obraz świata składającego się z jednakowych atomów, które stanowią ukrytą naturę (składnik) rzeczy, czyli arché. W atomizmie ciekawie rozstrzygnięta została kwestia jedności i różnorodności – z jednej strony wszystkie rzeczy stanowią jedność, jako że zbudowane są z jednakowych atomów, z drugiej strony ruch atomów (ich łączenie się i rozdzielanie) tłumaczy powstawanie i ginięcie rzeczy.
Pojęcie arché wyszło z użycia jeszcze w starożytnej Grecji. Stało się to wówczas, gdy świat przestał być utożsamiany z ogółem rzeczy przyrodniczych, physis. Natomiast intuicja znaczeniowa łącząca pojęcia arché i zasada pozostała żywa w filozofii. Tego ostatniego pojęcia używa się do dziś, bowiem niezbywalną cechą filozofii, a także w pewnym sensie współczesnej nauki, jest wyjaśnianie całej rzeczywistości właśnie w oparciu o ogólne zasady.
Zapoznaj się teraz bardziej dokładnie z postaciami pierwszych filozofów, aby lepiej zrozumieć jak ewoluowało pojęcie arché.
Czy wiesz, że?

To Heraklit jako pierwszy twierdził, że jedyną stałą rzeczą w świecie jest zmiana, która ma charakter płynny, jak to określał: pantha rhei (wym.: panta rei), czyli wszystko płynie. Jest zatem uważany za protoplastę pojęcia ciągłości, które do dziś wykorzystują matematycy i fizycy: w odróżnieniu od wielkości dyskretnych, wielkości ciągłe nie są podzielne na podstawowe, minimalne jednostki (np czas lub przestrzeń). Stąd najbardziej popularne powiedzenie Heraklita: nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki.
Po co to komu?
Być może wiesz, że uchwycenie jedności świata w jednym systemie wiedzy jest tęsknotą nie tylko filozofów, ale i uczonych, zwłaszcza fizyków. W obrębie współczesnej fizyki dyskutuje się koncepcje zwane „teoriami wszystkiego”, których przykładami są tzw. M‑teoria lub teoria strun. Mają one dać podstawę do całościowego i spójnego wyjaśnienia świata. Posłuchaj, co na ten temat ma do powiedzenia znakomity filozof przyrody, prof. Michał Heller, który teorię taką nazywa „unifikującą”. Następnie wykonaj ćwiczenie.
Być może wiesz, że uchwycenie jedności świata w jednym systemie wiedzy jest tęsknotą nie tylko filozofów, ale i uczonych, zwłaszcza fizyków. W obrębie współczesnej fizyki dyskutuje się koncepcje zwane „teoriami wszystkiego”, których przykładami są tzw. M‑teoria lub teoria strun. Mają one dać podstawę do całościowego i spójnego wyjaśnienia świata. Zapoznaj się z tym, co na ten temat ma do powiedzenia znakomity filozof przyrody, prof. Michał Heller, który teorię taką nazywa „unifikującą”. Następnie wykonaj ćwiczenie.
Michał Heller
Filozoficzne zagadnienia unifikacji fizyki
Wszystkie dotychczasowe rewolucje w fizyce były związane z głębokimi zmianami pojęciowymi. Pozostaje to słuszne zarówno w odniesieniu do wielkich rewolucji - wówczas zmiany pojęciowe obejmują duże obszary nauki, jak i w odniesieniu do mniejszych rewolucji - wówczas przemiany pojęciowe mają charakter "lokalny". Przykładami wielkich rewolucji są: powstanie fizyki klasycznej u progu czasów nowożytnych i kwantowo-relatywistyczna rewolucja na początku XX w. Należy sądzić, że gdy wreszcie znajdziemy ostateczną teorię unifikującą, będzie ona miała rangę wielkiej rewolucji co pociągnie za sobą daleko idące przeobrażenia językowe. (...)
Trudno więc już teraz wyciągać filozoficzne wnioski z nieistniejącej jeszcze teorii. Można jednak zaryzykować kilka filozoficznych uwag.
I tak przede wszystkim wdaje się, że samo istnienie teorii unifikującej całą fizykę będzie miało duże znaczenie filozoficzne. Od dawna bowiem filozofowie snuli rozważania na temat jedności świata i dopatrywali się jej bądź w metodzie naukowej, bądź w ogólnych zasadach, na których nauka się opiera, bądź też w jakiś systemowych przesłankach filozoficznych. Z chwilą, gdy będziemy dysponować unifikującą teorią, jedność ta przybierze bardzo konkretny kształt - nie będzie rezultatem "porządkującej analizy", lecz wynikiem samej nauki. Oczywiście, charakteru tej jedności nie możemy dekretować a priori; jego ujawnienie będzie zadaniem unifikującej teorii.
Korelatem jedności jest wielość. Wielość stanowi ewidentny atrybut fizycznego świata: wielość jednostek, wielość chwil w czasie i miejsc w przestrzeni, wielość cech, które możemy wyrażać liczbowo. Wielość ta - rzecz jasna - nie może zostać zlikwidowana przez teorie unifikacyjną. Przeciwnie - od teorii unifikującej będziemy oczekiwać, że ukaże źródło wielości w otaczającym nas makroskopowym świecie. Jeżeli fundamentalna teoria fizyczna jest teorią unifikującą, to musi ona wyjaśniać, w jaki sposób z podstawowej jedności wyłania się obserwowana wielość.
Wszystko wskazuje na to, że czas i przestrzeń są związane z wielością. Od dawna istnieją mocne przesłanki (druga zasada termodynamiki), by sądzić, że kierunek upływania czasu ma charakter statystyczny, i wydaje mi się, że zajmowanie miejsca w przestrzeni jest warunkiem istnienia jednostek fizycznych. Prawie wszystkie próby zunifikowania fizyki prowadzą do wniosku, że poszukiwana teoria będzie miała wiele do powiedzenia na temat czasu i przestrzeni. Być może będzie to teoria aczasowa i aprzestrzenna, ale ukazująca, w jaki sposób czas i przestrzeń wyłaniają się z podstawowego poziomu; być może czas i przestrzeń będą istnieć, ale w jakiejś innej niż obecnie "konfiguracji" (np. jako jedne z wielu wymiarów jakiejś geometrycznej struktury). Wydaje się mało prawdopodobne, by czas i przestrzeń (czy ogólniej - czasoprzestrzeń) w swojej obecnej postaci przetrwały unifikującą rewolucję. Te hipotetyczne przewidywania nie są całkiem pozbawione racji. Są one bowiem sugerowane - lub nawet bardziej sugerowane - przez częściowe wyniki w różnych programach, zmierzających do znalezienia teorii fundamentalnej (teoria superstrun, M-teoria, teoria pętli) i wynikających z nich roboczych modeli.
Z czasem i przestrzenią wiąże się problem przyczynowości. Przyczynowo-skutkowe łańcuchy zdarzeń rozciągają się w czasoprzestrzeni. Zmiana jej statusu musi pociągać za sobą daleko idące zmiany w rozumieniu przyczynowości. Np. w aczasowym i aprzestrzennym świecie przyczynowość nie może dotyczyć poszczególych zdarzeń - bo te identyfikuje się przez podanie chwili i miejsca, w którym zachodzą - lecz musi mieć jakiś bardziej globalny charakter.
Nie trzeba dodawać, że głębokie zmiany w rozumieniu czasu, przestrzeni i przyczynowości będą miały znaczenie wychodzące daleko poza obszar samej fizyki. Są bowiem kategorie, które przenikają faktycznie wszystkie dziedziny filozofii.
Słownik
(gr. kosmos – porządek i gonos – pochodzenie) wiedza oraz wyobrażenia o powstaniu świata; może mieć charakter mityczno‑religijny lub naukowy
(gr. ta meta ta physika – to, co po fizyce) dziedzina filozofii zajmująca się bytem (tym, co istnieje), jego naturą i strukturą
(gr. mónos – jedyny) stanowisko w metafizyce, zgodnie z którym natura rzeczywistości jest jednorodna – materialna bądź duchowa
(łac. pluralis – liczba mnoga) stanowisko w metafizyce, zgodnie z którym natura rzeczywistości jest różnorodna i nieredukowalna do jednego czynnika
w pierwszym okresie dziejów filozofii przyjmowano, że „świat”, „wszystkie rzeczy” to physis, czyli ogół rzeczy fizycznych







