Podyskutujmy o nas
Jakie potrzeby jednostki zaspokaja społeczeństwo? Czy stworzona w wyniku umowy społecznej organizacja państwowa jest ograniczeniem naszej naturalnej wolności? A może to właśnie wybór władzy przedstawicielskiej zapewnia obywatelom życie w pokoju i umożliwia pełną realizację ich celów? Dlaczego ludzkość organizuje się w państwo?
Umowa społeczna jest myślą w filozofii politycznej, w której próbuje się uzasadnić pochodzenie państwa bez odwoływania się do nadnaturalnego źródła władzy państwowej. W różnych koncepcjach umów społecznych źródłem pochodzenia państwa jest wola jednostek lub wola społeczna. Uznaje się tutaj, że pojawienie się państw nie było przypadkiem. Był to akt racjonalny. Ludzie żyjący w pierwotnych wspólnotach zdecydowali, że dla własnego dobra porzucą pełną wolność i powołają państwo – które będzie dbać o ich potrzeby. Konsekwencją tej teorii jest również przekonanie, że człowiek nie powinien żyć poza państwem, gdyż wówczas pozbawiony ochrony prawnej, wystawia się na niebezpieczeństwa.
Termin „państwo” jest neologizmem (wyrazem nowo wprowadzonym do języka). Przed Niccolem MachiavellimNiccolem Machiavellim właściwie nie używa się pojęcia państwa jako pojęcia zbiorczego obejmującego wszelkiego typu ustroje. W starożytności i średniowieczu zamiast ogólnej nazwy „państwo” spotykamy terminy w rodzaju civitas, res publica, regnum, terra czy populus.
Koncepcja umowy społecznej rozwinęła się w dobie krytyki stosunków feudalnych (głównie XVII i XVIII w.), kiedy to władzę królewską traktowano jako namaszczoną wolą Boga. Władza panujących nie pochodziła od ludu. Jednostka znajdowała się w państwie niejako niezależnym od niej. Właśnie w tej przestrzeni historycznej Thomas HobbesThomas Hobbes, John LockJohn Lock i Jean Jacques Rousseauean Jacques Rousseau złożyli propozycję legitymizacji władzy na podstawie umowy społecznej.

Film dostępny pod adresem /preview/resource/RKJNCEQQB9Z2X
Film z wywiadem z doktor Karoliną Wigurą‑Kuisz.
Hobbes wykazuje, że w stanie natury, czyli stanie wojny każdego z każdym, nikt nie może być pewny zachowania swego majątku, zdrowia czy życia. Wszyscy stanowią dla siebie nawzajem zagrożenie. Jest to więc stan, w którym nikt nie pragnie długo się znajdować.
Umowa społeczna w ujęciu Hobbesa ma zatem chronić ludzi przed niepożądanymi konsekwencjami stanu natury w którm człowiek dba jedynie o swoje własne dobro, więc nie jest w stanie uniknąć konfliktu, przez co stan ten utożsamia się z wojną wszystkich ze wszystkimi (homo homini lupus – łac. „człowiek człowiekowi wilkiem”). Hobbes nie zgadzał się z arystotelesowskim przekonaniem, że człowiek jest z natury istotą społeczną (gr. zoon politikon).
Aby uniknąć samozniszczenia, musiał porzucić swoją naturę i stworzyć państwo, które będzie regulowało stosunki między ludźmi w taki sposób, by zachować spokój społeczny. Stworzenie państwa było więc racjonalnym wyborem, rodzajem umowy zawierającym zgodę na powołanie instytucji, by zakończyć przemoc.

Inną genezę umowy społecznej przedstawia John Locke. Stan natury jest jego zdaniem stanem względnie harmonijnym. Ludzie porzucają go wyłącznie ze względów praktycznych, a nie, jak u Hobbesa, ze strachu.
Wykłada dr Karolina Wigura–Kuisz.

Film dostępny pod adresem /preview/resource/RFLBJNPB4CKRR
Wykłada dr Karolina Wigura–Kuisz.
Film z wywiadem z doktor Karoliną Wigurą‑Kuisz.
Władza w koncepcji Locke’a ma jednak charakter wyłącznie reprezentatywny,
tj. występuje w interesach tych, którzy ją powołali. Nie ma też prawa wkraczać w ich sferę prywatną. O ile u Hobbesa Lewiatan, absolutny władca, jest jeden (Hobbes preferuje monarchię) i nieodwoływalny (chyba że w zdecydowany sposób naruszy wolność obywateli), o tyle rząd u Locke’a ma charakter zbiorowy i można go odwołać. Ponadto Locke, zgodnie z praktyką angielską, wyróżnia władzę ustawodawczą i wykonawczą. Podział ten ma przeciwdziałać nadużyciom rządzących. Koncepcję tę przejmie później Monteskiusz, formułując znaną nam dzisiaj z praktyki teorię trójpodziału władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.

Jeszcze inną wizję umowy społecznej przedstawia Jean Jacques Rousseau.
Twierdzi on mianowicie, że umowa społeczna ma przeciwdziałać szkodliwym konsekwencjom opuszczenia przez ludzkość stanu natury. Przyczyną zła w człowieku jest bowiem cywilizacja. Ponieważ do idyllicznego stanu natury nie można już powrócić, człowiekowi pozostaje jedynie rozwiązanie pośrednie, tj. przywrócenie elementów tego stanu w warunkach cywilizacji. Ma to sprawić umowa społeczna albo, jak ją nazywa Rousseau, „pakt społeczny”. Głównym problemem, jaki filozof tu dostrzega, jest to, jak pogodzić jednostkową wolność z koniecznością podporządkowania się władzy państwowej. Kwestię tę ujmuje w następujących słowach:
Umowa społecznaZnaleźć formę stowarzyszenia, która by broniła i chroniła całą wspólną siłą osobę i dobra każdego jej członka i dzięki której każdy, łącząc się ze wszystkimi, słuchałby jednak tylko siebie
i pozostał równie wolny jak przedtem. Oto problem zasadniczy, który rozwiązuje umowa społeczna.Źródło: Jean-Jacques Rousseau, Umowa społeczna, tłum. A. Pieretiakowicz.
Nasza wola jest częścią woli ludu. W taki to właśnie sposób zachowujemy wolność. Ostatecznie Rousseau ujmuje to następująco:
Umowa społecznaKażdy z nas z oddzielna oddaje swoją osobę i całą swoją moc [...] pod naczelne kierownictwo woli powszechnej i wszyscy my pospołu, jako ciało polityczne, przyjmujemy każdego członka jako część niepodzielną całości.
Źródło: Jean-Jacques Rousseau, Umowa społeczna, tłum. A. Pieretiakowicz.

Wola ogółu ucieleśnia się w osobie Prawodawcy. Prawodawca, inspirowany wolą powszechną, uchwala prawa, a poszczególne jednostki winny się im bezwzględnie podporządkować. Dlaczego jednak trzeba zmuszać ludzi do respektowania zasad, które wynikają z woli powszechnej, zgodnej z ich własną wolą? Zdaniem Rousseau, ludzie pod wpływem namiętności odrzucają głos rozumu i przestają się kierować wolą ogółu. Stąd wolę tę trzeba im narzucić. „Trzeba zmuszać lud do wolności” – głosił. Koncepcja Rousseau inspirowała przywódców Rewolucji Francuskiej (jej wpływ widać w ustanowieniu dyktatury przez jakobinów), później także socjalistów i komunistów.
Thomas Hobbes
Lewiatan
Jedyną drogą do tego, żeby ustanowić taką moc nad ogółem ludzi, która by była zdolna bronić ich od napaści obcych i od krzywd, jakie sobie czynią wzajemnie, i która by przez to dawała im takie bezpieczeństwo, iżby swoim własnym staraniem i płodami ziemi mogli się wyżywić i żyć w zadowoleniu - otóż jedyną taką drogą jest przenieść całą ich moc i siłę na jednego człowieka albo na jedno zgromadzenie ludzi, które by mogło większością głosów sprowadzić indywidualną wolę ich wszystkich do jednej woli. A to znaczy tyleż co: ustanowić jednego człowieka czy jedno zgromadzenie, które by ucieleśniało ich zbiorową osobę. I trzeba by też, by każdy uznawał i przyznawał, że jest »mocodawcą wszystkiego tego, co uczyni lub sprawi, iż zostanie uczynione w rzeczach dotyczących wspólnego pokoju i bezpieczeństwa, ten, kto reprezentuje ich osobę; żeby więc każdy podporządkował swoją wolę woli reprezentanta i swój sąd o rzeczach jego sądowi. To jest czymś więcej niż zgodą czy zezwoleniem; to jest realna jedność wszystkich w jednej i tej samej osobie, powstała na mocy ugody każdego człowieka z każdym innym, tak jak gdyby każdy człowiek powiedział każdemu innemu: daję upoważnienie i przekazuję moje uprawnienia do rządzenia moją osobą temu oto człowiekowi albo temu zgromadzeniu, pod tym warunkiem, że i ty przekażesz mu swoje uprawnienia i upoważnisz go do wszystkich jego działań w sposób podobny. Gdy to się stanie, wielość ludzi, zjednoczona w jedną osobę, nazywa się państwem [łac. civitas]. I tak powstaje ten wielki Lewiatan, a raczej (mówiąc z większym szacunkiem) ten bóg śmiertelny, któremu, pod władztwem Boga Nieśmiertelnego, zawdzięczamy nasz pokój i naszą obronę. Przez to bowiem upoważnienie, jakie mu daje każdy poszczególny człowiek w państwie, rozporządza on tak wielką mocą i siłą mu przekazaną, że strachem przed tą mocą może kształtować wolę wszystkich ludzi i zwracać ją w kierunku pokoju wewnętrznego oraz wzajemnej pomocy przeciw wrogom zewnętrznym. I w nim tkwi istota państwa będącego (iżby je określić) jedną osobą, której działań i aktów każdy członek jakiejś dużej wielości stał się mocodawcą przez ugody, jakie ci ludzie zawarli między sobą w tym celu, by ta osoba mogła użyć siły ich wszystkich i ich środków, jak to będzie uważała za korzystne dla ich pokoju i wspólnej obrony.
I ten, kto ucieleśnia tę osobę, nazywa się suwerenem; o nim się mówi, że ma moc suwerenną czy zwierzchnią, o każdym zaś innym człowieku, że jest jego poddanym. Sztuka ludzka naśladuje naturę (sztukę, którą Bóg stworzył świat i nim rządzi), podobnie jak w wielu innych rzeczach, tak i w tym, te może skonstruować sztuczne zwierzę. Widząc bowiem, że życie nie jest niczym innym niż mchem członków [...], czyż nie możemy powiedzieć, że wszelkie automaty [...] mają sztuczne tycie? Czymże bowiem jest serce, jeśli nie sprężyną; i czymże nerwy, jeśli nie licznymi nićmi; i czymże stawy, jeśli nielicznymi kołami, które dają ruch całemu ciału, jaki zamierzał mu dać Mistrz? Sztuka jednak idzie jeszcze dalej, naśladując rozumny i najbardziej doskonały twór natury - człowieka. Sztuka bowiem tworzy tego wielkiego Lewiatana, zwanego państwem, który nie jest niczym innym niż sztucznym człowiekiem, choć większych wymiarów i większej siły niż człowiek naturalny, którego obronie i opiece ma służyć.
John Locke
Dwa traktaty o rządzie
Jeśli więc usuniemy z umowy społecznej to, co nie należy do jej istoty, zobaczymy, że sprowadza się ona do następującej treści: „Każdy z nas wspólnie oddaje swoją osobę i całą swą potęgę pod naczelne kierownictwo woli powszechnej (volonte generale) i traktujemy każdego członka jako niepodzielną część całości.”
Jean Jacques Rousseau
Umowa społeczna
Ten akt zrzeszenia tworzy natychmiast w miejsce prywatnej osoby każdego kontrahenta, ciało moralne i zbiorowe, które złożone jest z tylu członków, ile zgromadzenie liczy głosów, które uzyskuje przez ten akt swoją jedność, swoje ja wspólne, swoje życie, swoją wolę. (…) Istotnie każda jednostka może mieć wolę prywatną przeciwną lub odmienna woli powszechnej, którą posiada jako obywatel. Jej interes prywatny może przemawiać zupełnie inaczej niż interes wspólny. (…) Aby więc umowa społeczna nie była pustą formułą, zawiera ona zobowiązanie domyślne (…) jeżeli ktokolwiek odmówi posłuszeństwa woli powszechnej, będzie do tego zmuszony przez całe ciało; co nie oznacza niczego innego jak to, że zostanie zmuszony do wolności.
Spośród autorów tekstów wybierz jednego i wejdź z nim w dyskusję na temat umowy społecznej. Wyobraź sobie, że jesteś jego opozycjonistą i spróbuj obalić prezentowane przez niego argumenty prowadząc dialog. Zastanów się, jak odpowiedziałby ci filozof.
Historia idei umowy społecznej nie wyczerpuje się w doktrynach XVII i XVIII wieku. Współcześnie nawiązuje do niej, na przykład, J. RawlsJ. Rawls w koncepcji sprawiedliwości społecznej, a także jego opnent, R. NozickR. Nozick, związany z doktryną libertariańskąlibertariańską. Teoria sprawiedliwości J. Rawlsa nie zawiera wprawdzie bezpośrednich odwołań do umowy, ale trzeba pamiętać, że każda zasada przyjęta zgodnie na gruncie wspólnoty wartości jest swojego rodzaju umową. Teoria Rawlsa jest właśnie próbą wypracowania zasad społecznego współżycia na fundamencie etycznym – równości, wolności i sprawiedliwości, którą autor pojmuje jako bezstronność. Autor starał się pokazać po pierwsze, racjonalną metodę dochodzenia do wspólnych zasad oraz, po drugie, ich treść. Teoria Rawlsa stała się ważnym punktem odniesienia dla liberalnych oraz socjaldemokratycznych ruchów politycznych. Robert Nozick jest natomiast zwolennikiem pierwszeństwa jednostki w stosunku do zbiorowości. „Wolność” lub „sprawiedliwość”, to, jego zdaniem, pojęcia mające zastosowanie przede wszystkim do jednostkowego życia. Nozick jest zwolennikiem państwa minimalnego. Nawiązując do koncepcji umowy Locke`a pokazuje, że jedyna funkcja państwa powinna wiązać się z ochroną życia i własności obywateli. Odrzuca więc wszelkie zadania państwa wykraczające poza to.
Bardzo istotne, szczególnie z uwagi na cele, które staramy się osiągnąć, będzie skoncentrowanie uwagi na takiej sytuacji, w której nie istniej państwo, lecz ludzie powszechnie spełniają wymagania moralne i z zasady panują tak, jak powinni. Takie założenie nie jest szaleńczo optymistyczne, gdyż nie zakłada, że wszyscy ludzie postępują właśnie tak, jak powinni. A jednocześnie ten stan natury jest najlepszą wersją anarchii, o jakiej można marzyć przy zachowaniu zdrowego rozsądku.
Źródło: R. Nozick, Anarchia, państwo, utopia, tłum. P. Maciejko, M. Szczubiałka, Warszawa 1999, s. 5.
Słownik
(łac. liber – wolny) – to nurt w filozofii społecznej podkreślający znaczenie tzw. negatywnej wolności jednostki (czyli wolności od ingerowania w jej życie ze strony innych osób lub instytucji), prawa do nieskrępowanego dysponowania sobą i swoją własnością, o ile w ten sposób nie ogranicza się negatywnej wolności innych osób. Konsekwencją przyjmowania takiej koncepcji wolności jest także propagowanie przez libertarian idei wolnego rynku oraz państwa minimum, czyli takiego państwa, które stara się nie ingerować w życie jednostek, ograniczając się jedynie do najbardziej koniecznych funkcji (obrona przed wrogiem zewnętrznym, policja, tworzenie prawa i pilnowanie tego, czy jest ono przestrzegane). Te właśnie idee odróżniają libertarian od innych nurtów liberalnych, które przyjmują szersze rozumienie wolności jednostki (poszerzone o tzw. wolność pozytywną, obejmującą np. prawo do edukacji, do zdrowia, czy pewnego minimalnego wsparcia ekonomicznego ze strony państwa, pozwalającego na satysfakcję z przynajmniej podstawowych potrzeb życiowych).
(fr. souverain, od łac. superus – zwierzchni) podmiot sprawujący niezależną zwierzchnią władzę
zespół obiektywnych norm moralnych, wynikających z natury człowieka i poznawalnych rozumowo
prawo tworzone przez człowieka, najczęściej przez odpowiednie władze państwowe.