Krok ku samemu sobie
Sokrates nigdy nie był sam. Oprócz młodych uczniów, rozkochanych w postawie mędrca, zawsze towarzyszył mu jego daimoniondaimonion. Trudno określić, czym był ten wewnętrzny głos, nieco przypominający głos rozsądku czy sumienie. Zdaniem niektórych to jakiś rodzaj ducha, który stale szeptał Sokratesowi, radząc, co ma robić i jak prowadzić dyskusje. Jednak więcej racji miał Platon, który opisywał go jako wewnętrzny rozsądek, powstrzymujący filozofa od podejmowania złych decyzji.

Opis daimoniona znajdujemy przede wszystkim w dziełach Platona i Ksenofonta, przy czym świadectwa ich w pewnych sprawach się różnią. W późniejszym pisarstwie historycznym i filozoficznym opisy sokratejskiego daimoniona znajdujemy u Cycerona, Diogenesa Laertiosa, Apulejusza czy Plutarcha. Brak natomiast filozofów, którzy podążaliby śladem Sokratesa i przyznawali się do podobnego jak jego doświadczenia.
Platon
Obrona Sokratesa
To pochodzi stąd, że jakeście to nieraz ode mnie słyszeli, mam jakieś bóstwo, jakiegoś ducha, o czym i Meletos na żart w swoim oskarżeniu pisze. To u mnie tak już od chłopięcych lat: głos jakiś się odzywa, a ilekroć się zjawia, zawsze mi coś odradza, cokolwiek bym przedsiębrał, a nie doradza mi nigdy. Otóż ono mi nie pozwala zajmować się polityką. A zdaje mi się, że to zakaz bardzo piękny. Bo wierzcie mi, obywatele, gdybym się był kiedyś zajął polityką, dawno bym był zginął i na nic się nie przydał ani wam, ani sobie.
Nie gniewajcie się; ja mówię prawdę. Nie ma takiego człowieka, któremu by wasz lub jakikolwiek inny tłum przepuścił, jeżeli mu ktoś szlachetnie czoło stawia i nie pozwala na krzywdy i bezprawia w państwie; człowiek, który naprawdę walczy w obronie słuszności, a chce się choć czas jakiś ostać, musi koniecznie wieść żywot prywatny, a nie publiczny.
Wielkie wam świadectwa podam na to: nie słowa, ale to, co wy cenicie: czyny. Posłuchajcie, co mi się przytrafiło, abyście wiedzieli, że ja bym przed nikim nie ustąpił wbrew słuszności i ze strachu przed śmiercią: nie ustąpiłbym, choćbym i zginąć miał. Opowiem wam ciężkie i smutne historie, ale prawdziwe.
Bo ja, Ateńczycy, nigdy żadnego nie spełniałem urzędu w państwie, tylkom raz należał do Wielkiej Rady. Właśnie wtedy prytania wypadała na naszą grupę, Antiochidę, kiedyście wy uchwalili sądzić sumarycznie dziesięciu wodzów za to, że trupów po bitwie morskiej nie pogrzebali.
Bezprawie, jakeście później wszyscy przyznali. Wtedy ja jeden spomiędzy prytanów postawiłem się wam, że niczego nie będę robił wbrew prawu, i głosowałem przeciw uchwale, chociaż retory gotowe były mnie na miejscu denuncjować i kazać zaraz odprowadzić, a wyście tego żądali i wrzeszczeli; uważałem jednak, że powinienem raczej przy prawie i słuszności stać, bez względu na niebezpieczeństwo, aniżeli się was trzymać, kiedy bezprawia uchwalacie, ze strachu przed więzieniem lub śmiercią.
Ale to było jeszcze za czasów demokracji w mieście. A kiedy przyszła oligarchia, to znowu tych Trzydziestu posłało po mnie, żebym razem z czterema innymi przyszedł do nich, do okrągłego domu, i kazali mi dostawić z Salaminy Leona Salamińczyka. Mieli go stracić. Oni przecież mnóstwo takich poleceń wydawali różnym ludziom, żeby mieć jak najwięcej współwinnych. Wtedy ja nie słowem, ale czynem dowiodłem, że mi na śmierci zależy, przepraszam, ale... ani tyle! a żeby niczego nieuczciwego ani bezbożnego nie zrobić, na tym mi tylko zależy i koniec.
Mnie też tamten rząd nie przestraszył, chociaż taki był silny, żebym miał aż coś nieuczciwego popełnić; toteż kiedyśmy z okrągłego domu wyszli, tamci czterej puścili się zaraz do Salaminy i dostawili Leona, a ja poszedłem prosto do domu. I pewnie bym był za to śmierć poniósł, gdyby się ów rząd w krótki czas potem nie był rozwiązał.
I na to znajdziecie wielu świadków.
Cóż wy myślicie, że ja bym był tyle lat bezpiecznie przeżył, gdybym się był pracą publiczną bawił, a bawił tak, jak dzielnemu człowiekowi przystało, pomagał ludziom uczciwym i jak być powinno, o to dbał nade wszystko? Ani mowy, obywatele! Ani nikt inny na moim miejscu.
Ja przez całe życie, czy to na publicznym stanowisku, jeżelim tam coś zdziałał, czy w prywatnym życiu, jestem zawsze taki sam, nigdym nikomu nie ustąpił wbrew słuszności ani z innych, ani żadnemu z tych, których oszczercy nazywają moimi uczniami.
Zapoznaj się z poniższym fragmentem Obrony Sokratesa. Zauważ, że milczenie daimoniona, o którym mówi w tym fragmencie Sokrates, jest dla niego pełne znaczenia. Korzystając z fragmentu dialogu Fedon Platona oraz fragmentów z Pism sokratycznych Ksenofonta, sporządź dwa wytłumaczenia milczenia daimoniona – wg Platona i wg Ksenofonta.
Ten mój zwyczajny, wieszczy głos (głos ducha) zawsze przedtem, i to bardzo często, się u mnie odzywał, a sprzeciwiał mi się w drobnostkach nawet, ilekroć miałem coś zrobić nie jak należy. No, a teraz mi się przydarzyło, widzicie przecież sami, to tutaj, co niejeden uważa może, i naprawdę uważa za ostateczne nieszczęście. A tymczasem mnie, ani kiedym rano z domu wychodził, nie sprzeciwiał się ten znak boga, ani kiedym tu na górę szedł do sądu, ani podczas mowy nigdzie, kiedym cokolwiek miał powiedzieć. A przecież w innych mowach to nieraz mi, bywało, przerwie w środku słowa. Tymczasem teraz nigdzie w tej całej historii ani w postępowaniu moim, ani w mowie nic mi oporu nie stawia. A cóż to, myślę, będzie za przyczyna? Ja wam powiem: zdaje się, że ta przygoda jest właśnie czymś dobrym dla mnie; niepodobna, żebyśmy słuszność mieli my, którzy przypuszczamy, że śmierć jest czymś złym. Mam na to wielkie świadectwo. Bo nie może być, żeby mi się nie sprzeciwiał mój zwyczajny znak, gdybym nie był miał zrobić czegoś dobrego.
Ja się przed wami przecież, przed sędziami muszę już usprawiedliwić, że słuszność mam, kiedy myślę, że człowiek, który naprawdę życie spędził na filozofii, będzie dobrej myśli przed śmiercią i będzie się tam największego dobra spodziewał po śmierci. A jakim sposobem tak być może, spróbuję wam, Simiaszu i Kebesie, wykazać. Zdaje się, że ci, którzy się z filozofią zetknęli jak należy, niczym innym się nie zajmują, jak tylko tym, żeby umrzeć i nie żyć, a ludzie bodaj że tego nie wiedzą. Otóż, jeżeli to prawda, to głupio byłoby przez całe życie niczego innego nie szukać, tylko tego właśnie, a kiedy ono przyjdzie, wzdrygać się przed tym, czego człowiek z dawna pragnął i starał się o to (...).
Nieprawdaż, zaraz wiesz, co myśleć o człowieku, jeśli zobaczysz, że się któryś wzdryga i niepokoi, kiedy ma umrzeć; zaraz widać, że to z pewnością nie filozof (który mądrość kocha), tylko ktoś, kto kocha ciało; ten sam człowiek z pewnością kocha i pieniądze, i sławę; albo jedno z tych dwojga, albo i jedno, i drugie.
— To są dla ciebie dziwne historie — odparł Sokrates — że nawet sam bóg uznaje, iż lepiej jest dla mnie, abym już umarł? Aż do chwili obecnej nikomu nie przyznam, że żył piękniej albo przyjemniej ode mnie. W moim rozumieniu najpiękniejsze jest życie wtedy, kiedy najusilniej staramy się być jak najlepsi, najprzyjemniejsze zaś — kiedy w pełni uświadamiamy sobie, że rzeczywiście stajemy się coraz to lepsi. Otóż obserwując całe swoje życie oraz stosunki utrzymywane z innymi ludźmi i krytycznie porównując siebie z innymi, dochodzę do wniosku, że tak właśnie ułożyłem swe życie.
(...)
Jeżeli jednak będę jeszcze żył dłużej, najprawdopodobniej będę musiał do końca moich dni płacić daninę należną starości, a więc będę coraz słabiej widział, gorzej słyszał, wolniej myślał, trudniej się uczył, łatwiej zapominał i w ogóle będę musiał stawać się coraz to bardziej nieudolny w tym wszystkim, w czym przedtem celowałem sprawnością. A gdyby nawet następstwa starości nie dawały się odczuć, takie życie byłoby nie do zniesienia, bo jeśli człowiek ma taką świadomość, z konieczności życie traci wszelki urok i staje się męką.
Zapoznaj się z fragmentem wpisu pt. Stoicki poradnik klimatyczny autorstwa współczesnego praktyka filozofii stoickiej, Tomasza Mazura. Posługując się zdobytą wiedzą na temat epikureizmu i stoicyzmu, oceń aktualność tych nurtów w kontekście współczesnych problemów globalnych, takich jak: katastrofa klimatyczna, nierówności społeczne, nieograniczona produkcja i nieetyczna dystrybucja żywności itp. Swoją odpowiedź zapisz w formie krótkiej notatki.
Antyczni stoicy często wyrażali się krytycznie o postępie cywilizacyjnym. Już wtedy, u zarania dziejów cywilizacji zachodniej, zwracali uwagę na to, że ludzie mają niebezpieczną skłonność, by traktować postęp, wszelkie techniczne nowinki, jako wartość samą w sobie, cel sam w sobie. [...]
Poniżej przedstawiam szereg zaleceń, obliczonych na to, by jednocześnie wyrażać stoicki model myślenia i ratować świat. Opierają się one na jednej prostej zasadzie: zmieniać swoje postępowanie i przekonywać do tej zmiany innych. Nie wystarczy dzisiaj bowiem działać tylko na jednym z tych frontów. Zalecenia składają się z dwóch głównych reguł oraz ich uszczegółowień praktycznych.
REGUŁA PIERWSZA: Jesteśmy odpowiedzialni za pozyskanie rzetelnej wiedzy na temat zagrożenia środowiska oraz za edukowanie naszego bezpośredniego otoczenia.
Wiedzę o zagrożeniu środowiska czerp z wiarygodnych źródeł, rekomendowanych przez gremia naukowe.
[Pamiętaj, że w większości kluczowych obszarów świat nauki jest zgodny.]
Udostępniaj zdobyte przez siebie informacje rodzinie i znajomym, zwłaszcza jeśli wiesz, że te osoby nie stosują się do zaleceń organizacji ekologicznych. [Zaakceptuj, że narazisz się na śmieszność, niechęć, irytację, a może nawet jakąś formę agresji słownej. Jednak stawką jest przecież przetrwanie ludzkości i naszą powinnością jest zmierzenie się z tymi przykrościami.]
Środowisko i klimat to bardzo złożone struktury, wobec czego w wielu kwestiach nie potrafimy sformułować tez odznaczających się matematyczną stuprocentową pewnością. Musimy się opierać na tym, co się naukowcom wydaje najbardziej prawdopodobne.
[Wiele osób stosuje wymówki dla swoich nieekologicznych zachowań, wyjaśniając, że naukowcy nie są całkowicie pewni co do zakresu ludzkiego wpływu na klimat. Taka argumentacja to demagogia, którą trzeba zwalczać. Oczekiwanie pewności tam, gdzie ona jest niemożliwa, jest manipulacją i barbarzyństwem, które służą naszym egoistycznym nawykom. Poza tym większość zachowań, których redukcję w imię klimatu się zaleca, i tak jest szkodliwa dla środowiska, co najmniej lokalnie. Zważywszy skalę zanieczyszczenia środowiska jest to wystarczająca przesłanka, żeby ich zaprzestać.]
Tak w sobie, jak i w innych stanowczo zwalczaj przeświadczenie, że od jednostki nic nie zależy. Sama zmiana nawyków konsumenckich, choćby zapoczątkowana lokalnie, może doprowadzić do radykalnych zmian w gospodarce.
[Pamiętaj, że każdy twój nawyk i wypowiedź wpływają na twoje otoczenie. Jeśli czynisz źle, stanowisk usprawiedliwienie dla innych, którzy też chcą tak czynić. Ludzie dostosowują się do obyczajów otoczenia. Ty jesteś otoczeniem dla rodziny i znajomych.]
Rozstrzygnij i uzasadnij, który z poglądów etycznych — epikureizm czy stoicyzm — trafniej określa warunki zapewnienia szczęścia w znaczeniu subiektywnego dobrostanu człowieka.
Słownik
(gr. deltaalfaiotamuomicronnuῐ́upsilon, daimonion – bóg, bóstwo, też: demon) w antycznej Grecji pojęcie służące do określania pomniejszych bóstw, duchów i demonów; zyskało nowe znaczenie dzięki Sokratesowi i od czasów jego działalności kojarzone jest z wewnętrznym głosem rozsądku lub z sumieniem, które odradza pewnych czynów i chroni człowieka przed błędnymi decyzjami