Akademicka dyscyplina i cisza ludzkiego wnętrza w twórczości Henryka Rodakowskiego
Pod lupą nowej wiedzy
Sztuka środka w malarstwie historycznym
Malarstwo polskie od połowy XIX wieku prezentuje, oprócz licznych portretów i scen rodzajowych, tematykę historyczną i literacką. Były to dzieła zaliczane do tzw. „sztuki środka”, pozbawione dynamiki, inscenizowane i teatralne, o cechach akademickich. Polegała ona na kompromisie artystów, przedstawiających tematy historyczne w złagodzony sposób, pozbawione rozmachu i dynamiki. Wielki sukces odniósł obraz Józefa Simmlera (1823‑1868) Śmierć Barbary Radziwiłłówny. zaprezentowany na Krajowej Wystawie Sztuk Pięknych w 1860 roku.
Obraz przedstawia scenę śmierci Barbary Radziwiłłówny, drugiej żony Zygmunta II Augusta, ostatniego króla Polski z dynastii Jagiellonów. Dramatyczne dzieje królewskiego małżeństwa utrwaliły się wyjątkowo mocno w polskiej historii i kulturze. Tragiczne losy Barbary obrosły dwoma rodzajami legend. Admiratorzy romantycznej miłości Zygmunta Augusta tworzyli pierwszą - piękną i wzniosłą, opowiadającą o zakochanej kobiecie, wzorze cnót i rozumu, niewinnie prześladowanej przez zawistnych ziomków, niemogących znieść wyniesienia do godności królewskiej jednej z poddanek, wreszcie o gwałtownej, tajemniczej śmierci młodej królowej, zapewne otrutej przez złą królową Bonę. Przeciwnicy stworzyli „czarną” legendę o podstępnej, rozpustnej nierządnicy, która czarami usidliła następcę tronu Rzeczypospolitej, działając z namowy rządnej władzy familii Radziwiłłów - opowieść o pięknej kobiecie, która swą bezpłodnością doprowadziła do upadku potężny dom Jagiellonów. Już same dramatyczne fakty były wystarczającym materiałem dla historyków, a przede wszystkim dla artystów: romans i potajemne małżeństwo następcy tronu z młodą wdową ze znanego, ale tylko szlacheckiego rodu litewskiego; potem nieustępliwa, długa walka Zygmunta o uznanie związku sprzecznego z polską racją stanu, a po śmierci ojca zmagania młodego króla z opozycją sejmową o koronację Barbary; wreszcie tragiczny finał - śmierć młodej królowej wkrótce po koronacji. Na przestrzeni XIX stulecia Barbara stała się bohaterką wielu utworów dramatycznych i powieści. Najgłośniejszą była tragedia Alojzego Felińskiego Barbara Radziwiłłówna, napisana w latach 1809‑11, wystawiona na scenie warszawskiej w 1817 roku. Utrzymana w duchu patriotycznym, przypominała świetność i potęgę Rzeczypospolitej Jagiellonów a jej osią był konflikt między osobistym szczęściem a koniecznością poświęcenia się dla ojczyzny. Ten właśnie utwór, o romantycznym zabarwieniu, stał się źródłem inspiracji dla najgłośniejszego obrazu historycznego Józefa Simmlera.
Powstanie akademickiej kompozycji w dużym formacie Simmler poprzedził licznymi przygotowawczymi studiami rysunkowymi i olejnymi. Była to zasada obowiązująca w warsztacie malarza akademickiego, który na etapie koncepcyjnym dzieła wykonywał liczne rysunki, posługując się nagimi modelami dla prawidłowego uchwycenia ruchu i gestów postaci. Następnie, po serii studiów kostiumologicznych - fragmentów szat, draperii - szkicował swoje modele odpowiednio ubrane. Wspomagał się także wykonanymi olejno studiami pojedynczych figur, głów, rąk i fragmentów układu kompozycyjnego. Simmler często, chcąc pogodzić romantyczną koncepcję treści z wymogami stylu juste milieu, upraszczał kompozycję, łagodził napięcie uczuciowe i tonował gwałtowną dramaturgię, nadając skończonemu dziełu elegancką, wyszukaną i ugrzecznioną formę.
Źródło: Płyta CD, Materiał wykorzystany na podstawie art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (prawo cytatu). Cytat za: Muzeum Narodowe w warszawie, Galeria Malarstwa Polskiego Przewodnik Multimedialny.
Nurt akademicki malarstwa Henryka Rodakowskiego

Henryk Rodakowski
Urodzony w zamożnej rodzinie adwokata, Pawła Rodakowskiego, przygotowywany był do pokoleniowej kontynuacji prawniczej tradycji; wykształcony w elitarnej szkole Theresianum w Wiedniu, tam też podjął w 1841 roku studia prawnicze, które ukończył w 1845. Równolegle rozwijał wcześnie ujawnione zainteresowania artystyczne uczęszczając od 1843 do prywatnej pracowni Josepha Danhausera; warsztatowe umiejętności doskonalił następnie pod kierunkiem Friedricha von Amerlinga i Franza Eybla. Swą postawę twórczą ukształtował ostatecznie w Paryżu, dokąd wyjechał w 1846 by wstąpić do atelier Léona Cognieta, malarza cieszącego się uznaniem w kręgach polskiej emigracji. Po przyjeździe do Lwowa w 1850 otworzył własną pracownię malarską, którą odwiedzali miejscowi krytycy. Nadal jednak utrzymywał atelier w Paryżu, w którym intensywnie pracował; tu przychodzili oglądać jego obrazy Eugéne Delacroix i Théophile Gautier. Artysta wszedł w krąg emigracyjnego środowiska skupionego wokół Hôtel Lambert; poznał Cypriana Norwida i Teofila Lenartowicza, zaprzyjaźnił się z Juliuszem Kossakiem i Leonem Kaplińskim, spotkał Artura Grottgera. W 1858 odbył podróż do Wenecji, gdzie zachwyciło go malarstwo mistrzów renesansu. W 1866 został członkiem Polskiego Towarzystwa Historyczno‑Literackiego w Paryżu. W 1867 powrócił ostatecznie do Lwowa i osiedlił wraz z rodziną w majątku Pałahicze koło Tłumacza. Podczas podróży do Paryża w 1870 zatrzymał się na skutek działań wojny francusko‑pruskiej w Barbegal pod Arles, a następnie wyjechał do Florencji; w 1871 zwiedził Rzym, Neapol i Wenecję. W 1872 przebywał w Paryżu, Wiedniu i Brukseli. W 1883 osiadł w majątku ziemskim Bortniki koło Chodorowa nad Dniestrem, który sprzedał w 1889 by przenieść się do Wiednia. Podczas pobytu w Zakopanem w 1892 nawiązał bliskie kontakty ze Stanisławem Witkiewiczem i Henrykiem Sienkiewiczem. W 1893 przeprowadził się z Wiednia do Krakowa. Po śmierci Jana Matejki został w 1894 wybrany dyrektorem Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych i przewodniczącym Komitetu Muzeum Narodowego; tuż przed nagłą śmiercią objął stanowisko dyrektora Szkoły Sztuk Pięknych.
Źródło: dostępny w internecie: culture.pl/pl/tworca/henryk-rodakowski (dostęp z dnia 31.03.2018), Materiał wykorzystany na podstawie art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (prawo cytatu).
Henryk Rodakowski zasłynął z malarstwa portretowego. W dorobku artysty znajduje się około pięćdziesięciu portretów z wizerunkami m.in. przedstawicieli polskiej arystokracji, ale przede wszystkim członków najbliższej rodziny. Łączył w nim cechy renesansowo‑klasyczne z malarskością realizmu, ale nie rezygnował z akcentów romantycznych. Zamykał je w klasycznej formie prostokąta lub owalu, stosując dokładny rysunek, delikatną fakturę. Są one subtelne, a jednocześnie wymowne. Dążenie do harmonii połączył z prostą i wymowną malarskością, osiągając głęboką, psychologiczną prawdę o człowieku. Do mistrzowskich osiągnięć nalezą portrety rodzinne.
Wspólną cechą „rodzinnych” portretów Rodakowskiego jest ciepły, intymny klimat, w którym wyraźnie wyczuwamy serdeczny związek emocjonalny, łączący malarza z modelem. Wieloletni, codzienny kontakt artysty z tymi ludźmi pozwalał głęboko wniknąć w ich psychikę, uchwycić na płótnie niedostrzegalne dla obcych a charakterystyczne ruchy, gesty, spojrzenia - ową indywidualną ekspresję ciała widoczną w układzie rąk czy pochyleniu głowy. Nurt kameralnego portretu rodzinnego w twórczości Rodakowskiego otwiera wizerunek ojca namalowany wkrótce po powrocie artysty z Paryża i po studiach w pracowni Léona Cognieta. Jest to pierwszy obraz Rodakowskiego, w którym w pełni ujawniła się dojrzałość jego warsztatu oraz cechy indywidualnego stylu malarskiego. Te ostatnie określa naturalna swoboda ujęcia postaci, mistrzowsko uchwycone podobieństwo fizyczne i wyraz psychiczny modela, oszczędna wyrafinowana gama barwna, oparta na kontrastach tonów ciemnych - czerni, brązów, zieleni - z bielą widoczną w elementach stroju oraz z ciepłą, mlecznobiałą karnacją twarzy i rąk.

Ukończony w trzy lata później Portret matki, oddający bez cienia idealizacji delikatną, pełną ciepła urodę niemłodej kobiety, należy już do mistrzowskich w skali europejskiej osiągnięć dziewiętnastowiecznej sztuki portretowej. To właśnie o tym obrazie, wystawionym na Salonie paryskim w 1853 roku i nagrodzonym złotym medalem, Eugčne Delacroix napisał w swoim Dzienniku: „widziałem prawdziwe arcydzieło”. Pod wyraźnym wpływem obrazu Rodakowskiego namalował swój Portret matki Leon Kapliński, należący do grona serdecznych przyjaciół artysty, uwieczniony przez niego w doskonałym portrecie z 1862 roku.

W 1863 powstał Portret Babetty Singer przedstawiający ciotkę malarza, która - jak wspomina monografista Rodakowskiego, Władysław Kozicki - „była zupełnie oddana sprawom swej siostry, Marii Rodakowskiej, jej gospodarstwu i jej dzieciom i stała się prawdziwą opatrznością dla całej rodziny, która też całą duszą do niej lgnęła.” (W. Kozicki, Henryk Rodakowski, Lwów 1937, s. 270). Rzeczywiście wizerunek Babetty Singer malowany jest z wyraźnie wyczuwalnym tkliwym, serdecznym uczuciem. Siedząca w fotelu starsza kobieta na chwilę przerwała lekturę aby spojrzeć na artystę. Na jej twarzy maluje się życzliwa uwaga, w oczach i w kącikach ust kryje się zapowiedź ciepłego uśmiechu. Bogactwo duchowe tego portretu osiągnął Rodakowski przy niebywałej, niemal ascetycznej prostocie środków malarskich. Warto tu nadmienić, że artysta, który w malarstwie historycznym posługiwał się całym skomplikowanym systemem akademickiego warsztatu, portrety malował wprost na płótnie, szkice rysunkowe sporządzał sporadycznie i to jedynie w późniejszym okresie twórczości. Budując formę od razu kolorem, z pominięciem linii rysunku, stwarzał efekt świeżości wrażenia, naturalnej swobody gestu uchwyconego w przelotnej chwili, jak to widzimy w Portrecie Babetty Singer.

Namalowany w tym samym roku Portret Maksymiliana Rodakowskiego bliższy jest nurtowi wizerunków reprezentacyjnych w twórczości artysty. Efekt wnikliwej charakterystyki psychologicznej w tym wypadku nieco osłabia dążenie malarza do zaakcentowania dostojnej pozy i elegancji stroju generała armii austriackiej. Mimo wszystko Rodakowski znakomicie oddaje wyraz jego twarzy, z której możemy odczytać spokojną pewność siebie i lekki odcień dumy.

Józef Kleczyński pisał w sprawozdaniu z pierwszej i do 1994 roku jedynej wystawy monograficznej Henryka Rodakowskiego, która odbyła się w 1873 roku we Lwowie:
„Portrety Rodakowskiego są we wszystkich szczegółach prawdziwemi arcydziełami. Wykończeniem i charakterystyką zdjętą żywcem z natury, przypominają portrety Vandyka [van Dycka] i niezrównany wdzięk tycyanowskiego [Tycjanowskiego] pędzla. Każdy z tych portretów odznacza się innym, właściwym sobie wyrazem, ale z każdego przemawia dusza i z oczu każdej z tych osób można wyczytać grę myśli i usposobień, cechujących osobę na płótno przeniesioną.”
Źródło: Materiał wykorzystany na podstawie art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (prawo cytatu). Cytat za: J. Kleczyński, Korespondencja, „Tygodnik Ilustrowany” 1873, nr 274, s. 167.
Romantyczny charakter nadał Rodakowski portretowi generała Henryka Dembińskiego, weteranowi wojen napoleońskich, dowódcy w powstaniu listopadowym. Dzieło zostało namalowane na wystawę w Salonie paryskim w 1852 roku. O jego romantycznym charakterze zadecydowała poza generała, przedstawionego zamyślonego, siedzącego w namiocie, w tle z rozgrywająca się bitwą. Realistycznie oddana, zamyślona twarz Dembińskiego oddaje psychologizm postaci – wodza przejętego klęską.

Co do podobieństwa, nie tylko rysy twarzy są najdokładniej oddane, ale cały charakter duszy wyrażający się w twarzy i charakter ruchu ciała, zupełnie uchwycony, co tem więcej ujmuje, że koloryt bez wszelkiej pretensyi jest najnaturalniejszy, a cała natura osoby przedstawionej, nienaśladowana, ale oddana ze swoimi pięknościami i wadami zupełnie jak jest w istocie, bez najmniejszej przesady, bez żadnego wymysłu. [...] Wszystko tu tchnie prostotą, ale wszystko pełne prawdy, pełne życia.
Źródło: Materiał wykorzystany na podstawie art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (prawo cytatu). Cytat za: J.G. Pawlikowski, Pracownia p. Henryka Rodakowskiego malarza we Lwowie, „Pamiętnik Sztuk Pięknych” 1854, t. I, cz. 3, s. 161.
Dziełem o akademickim charakterze jest powstająca przez wiele lat Wojna kokosza. Jest to pogardliwa nazwa buntu szlachty przeciwko Zygmuntowi I Staremu zorganizowanego przez wyprawą mołdawską w 1537 roku. Rodakowski przedstawił parę królewską w towarzystwie dworzan na tarasie Zamku Niskiego we Lwowie.
Obraz ukazuje scenę odczytania szlachcie przywilejów królewskich przez hetmana Jana Tarnowskiego w obecności króla i dworu. Zygmunt I siedzi po środku, królowa Bona stoi za nim, z prawej zgięty w ukłonie biskup Piotr Gamrat, za nim z uniesioną głową, jeden z głównych przywódców buntu, marszałek Piotr Kmita, z lewej spogląda na króla arcybiskup lwowski, Paweł Tarło. Pracę nad obrazem rozpoczął artysta w 1866 w Paryżu, kontynuował w Pałahiczach i Florencji, ukończył w Paryżu. Scena odbywa się na tarasie Zamku Niskiego we Lwowie, jednak Rodakowski ukazał tu architekturę niemającą nic wspólnego z jej rzeczywistym wyglądem. Do grupy skupionej wokół Bony pozowali - do dwóch kobiet Kamilla i Leonowa Rodakowskie, do rycerza w szyszaku Leon Rodakowski, stryj artysty, do Gamrata Józef Rustejko, do postaci królowej paryżanka, pani Pastre, a następnie pani Małachowska ze Lwowa. Modelami do pozostałych postaci byli chłopi z folwarku w Pałahiczach. Stroje do obrazu Rodakowski projektował korzystając z albumu J. Matejki „Ubiory w Polsce”.
Źródło: Krystyna Znojewska, Materiał wykorzystany na podstawie art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (prawo cytatu). Cytat za: cyfrowe.mnw.art.pl/dmuseion/docmetadata?id=2924 (dostęp z dnia 31.03.2018).

Kompozycja ta, w całości dobrze obmyślona, wykonana z rzadko spotykaną konsekwencją i wykwintna, zawiera kilka szczególnie cennych fragmentów. Zauważymy zwłaszcza szlachetną głowę króla wystudiowaną, jak portret, [...] wierną i wyrazistą w kolorze, jak również głowę królowej, niezbyt coprawda przyjemną, ale za to dużej ekspresji [...]. Doskonale jest namalowana jej suknia z białej satyny, i w ogóle kostiumy oraz rekwizyty, których rola jest tak wielka w dziełach tego rodzaju, potraktowano w sposób godzien wyróżnienia. Obraz pana Rodakowskiego jest na pewno jednym z dzieł, które najdokładniej i najzaszczytniej reprezentują w tym roku malarstwo historyczne.” („Le Figaro” 1872, cyt. za: A. Król
Źródło: Materiał wykorzystany na podstawie art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (prawo cytatu). Cytat za: Henryk Rodakowski (1823‑1894), katalog wystawy, Muzeum Narodowe w Krakowie, Kraków 1994, s. 269.
Podsumowanie
Akademicka twórczość Henryka Rodakowskiego i Józefa Simmlera stanowi świadectwo dążenia do harmonijnego zespolenia emocji z rygorem formalnym, historycznej narracji z psychologiczną wnikliwością oraz romantycznej tematyki z klasyczną dyscypliną kompozycji. Reprezentowana przez nich „sztuka środka” podkreśla znaczenie studium. Zarówno w kompozycjach historycznych, jak i w kameralnych portretach centralną kategorią pozostaje człowiek, przedstawiony bez idealizacji, w stanie skupienia i wewnętrznej ciszy. Tego rodzaju ujęcie pozwala na wydobycie psychologicznej głębi postaci, a zarazem podkreśla intelektualny charakter ich malarstwa, w którym emocjonalność nie zostaje wyeliminowana, lecz ujęta w ramy klasycznej równowagi.