Władysław Reymont Chłopi. Część pierwsza – Jesień

'Cisza była na polach opustoszałych i upajająca słodkość w powietrzu, przymglonym kurzawą słoneczną; na wysokim, bladym błękicie leżały gdzieniegdzie bezładnie porozrzucane ogromne białe chmury niby zwały śniegów, nawiane przez wichry i postrzępione'.

'A pod nimi, jak okiem ogarnąć, leżały szare pola niby olbrzymia misa o modrych wrębach lasów – misa, przez którą, jak srebrne przędziwo rozbłysłe w słońcu, migotała się w skrętach rzeka spod olch i łozin nadbrzeżnych. Wzbierała w pośrodku wsi w ogromny podłużny staw i uciekała na północ wyrwą wśród pagórków; na dnie kotliny, dokoła stawu, leżała wieś i grała w słońcu jesiennymi barwami sadów – niby czerwono‑żółta liszka, zwinięta na szarym liściu łopianu, od której do lasów wyciągało się długie, splątane nieco przędziwo zagonów, płachty pól szarych, sznury miedz pełnych kamionek i tarnin - tylko gdzieniegdzie w tej srebrnawej szarości rozlewały się strugi złota - łubiny żółciły się kwiatem pachnącym, to bielały omdlałe, wyschłe łożyska strumieni albo leżały piaszczyste senne drogi i nad nimi rzędy potężnych topoli z wolna wspinały się na wzgórza i pochylały ku lasom'.

'Rzędy kobiet czerwieniły się na kopaniskach... rozlegał się gruchot zsypywanych do wozów kartofli... miejscami orano jeszcze pod siew... stada krów srokatych pasły się na ugorach... długie, popielate zagony rdzawiły się młodą szczotką zbóż wschodzących... to gęsi niby płaty śniegów bieliły się na wytartych, zrudziałych łąkach... krowa gdzieś zaryczała... ogniska się paliły i długie, niebieskie warkocze dymów ciągnęły się nad zagonami... Wóz zaturkotał albo pług zgrzytnął o kamienie... to cisza znowu obejmowała ziemię na chwilę, że słychać było głuchy bełkot rzeki i turkot młyna, schowanego za wsią, w zbitym gąszczu drzew pożółkłych... to znowu śpiewka się zerwała lub krzyk nie wiadomo skąd powstały leciał nisko, tłukł się po bruzdach i dołach i tonął bez echa w jesiennej szarości, na ścierniskach oprzędzonych srebrnymi pajęczynami, w pustych sennych drogach, nad którymi pochylały się jarzębiny o krwawych, ciężkich głowach... to włóczono role i tuman szarego, przesłonecznionego kurzu podnosił się za bronami, wydłużał i pełzał aż na wzgórze i opadał, a spod niego niby z obłoku wychylał się bosy chłop, z gołą głową, przewiązany płachtą – szedł wolno, nabierał ziarna z płachty i siał ruchem monotonnym, nabożnym i błogosławiącym ziemi, dochodził do końca zagonów, nabierał z worka zboża, nawracał i z wolna podchodził pod wzgórze, że najpierw głowa rozczochrana, potem ramiona, a w końcu już był cały widny na tle słońca z tym samym błogosławiącym ruchem siejby; z tym samym świętym rzutem rozrzucał zboże, co jak złoty pył kolistym wirem padało na ziemię'.

'Szara kurzawa deszczów przysłoniła świat, wypiła barwy, zgasiła światła i zatopiła w mrokach ziemię, że wszystko wydało się jakby sennym majaczeniem, a smutek wstawał z pól przegniłych, z borów zdrętwiałych, z pustek obumarłych i wlókł się ciężkim tumanem; przystawał na głuchych rozstajach, pod krzyżami, co wyciągały rozpacznie ramiona, na pustych drogach, gdzie nagie drzewa trzęsły się z zimna i łkały w męce – do opuszczonych gniazd zaglądał pustymi oczami, do rozwalonych chałup – na umarłych cmentarzach tłukł się wśród mogił zapomnianych i krzyży pogniłych i płynął światem całym; przez nagie, odarte, splugawione pola, przez wsie zapadłe i zaglądał do chat, do obór, do sadów, aż bydło ryczało z trwogi, drzewa się przyginały z głuchym jękiem, a ludzie wzdychali żałośnie w strasznej tęsknocie – w nieutulonej tęsknocie za słońcem'.

'Jesień szła coraz głębsza.

Blade dnie wlekły się przez puste, ogłuchłe pola i przymierały w lasach coraz cichsze, coraz bladsze – niby te święte Hostie w dogasających brzaskach gromnic.

A co świtanie – dzień wstawał leniwiej, stężały do chłodu i cały w szronach, i w bolesnej cichości ziemi zamierającej; słońce blade i ciężkie wykwitało z głębin w wieńcach wron i kawek, co się zrywały gdzieś znad zórz, leciały nisko nad polami i krakały głucho, długo, żałośnie… a za nimi biegł ostry, zimny wiatr, mącił wody stężałe, warzył resztki zieleni i rwał ostatnie liście topolom pochylonym nad drogami, że spływały cicho niby łza – krwawe łzy umarłego lata, i padały ciężko na ziemię.

[…] Jesień to była, rodzona matka zimy'.

CART1 Źródło: Władysław Reymont, Chłopi. Część pierwsza – Jesień, t. 1, Wydawnictwo Juka Łódź 1991, s. 9–74.
Ćwiczenie 1

Wskaż w podanych fragmentach elementy typowe dla estetyki impresjonizmu i naturalizmu.

RCLKVNZTPURN9
(Uzupełnij).
Ćwiczenie 2

Jaką funkcję pełnią w cytowanych fragmentach trzy środki artystycznego wyrazu wybrane przez ciebie? Zacytuj te środki i je nazwij.

R1KUMX3FGHUCA
(Uzupełnij).
Ćwiczenie 3

Wskaż cechy charakterystyczne warstwy narracyjnej, którą w tradycji interpretacyjnej Chłopów określano mianem stylizatora młodopolskiego. Wskaż, czy w poniższej wypowiedzi dostrzegasz styl charakterystyczny dla mowy chłopskiej.

„Jesień szła coraz głębsza.
Blade dnie wlekły się przez puste, ogłuchłe pola i przymierały w lasach coraz cichsze, coraz bladsze – niby te białe hostie w dogasających brzaskach gromnic […].
Hej! Jesień to była, późna jesień!
I ani przyśpiewków, ani pokrzyków wesołych, ni tego ptaszków piukania, ni nawoływań nie słychać było we wsi – nic, jeno ten wiatr pojękujący w strzechach, jeno te dżdże, sypiące jakoby szkliwem po szybach, i to głucho, wzmagające się co dnia bicie cepów po stodołach. Lipce martwiały równo, jako te pola okólne, co wyczerpane, szare, odarte, w odpocznieniu leżały i cichości tężenia; jako te drzewiny nagie, poskręcane, żałobne, drętwiejące z wolna na długa, długą zimę… Jesień to była, rodzona matka zimy […]”

R1ZFDHCBX1KZC
(Uzupełnij).
Ćwiczenie 4

Wskaż cechy charakterystyczne warstwy narracyjnej, którą w tradycji interpretacyjnej Chłopów określono mianem wsiowego gaduły. Odpowiedz, czy w poniższej wypowiedzi znajdujesz słownictwo charakterystyczne dla mieszkańców wsi.

„A wszędy, na wozach, pod ścianami, wzdłuż rynsztoków, gdzie ino miejsce było, rozsiadły się kobiety sprzedające: która cebule we wiankach albo i we wrokach; która z płótnami swojej roboty i wełniakami, która z jajkami a serkami, a grzybami, a masłem w osełkach poobwijanych w szmatki, inna znów zasię ziemniaki, to gąsków parę, to wypierzono kurę, to len pięknie wyczesany albo i motki przędzy miała, a każda siedziała przy swoim i poredzały se godnie, jak to zwyczajnie na jarmarkach bywa; a trafił się kupiec, to sprzedawały wolno, spokojnie bez gorącości, po gospodarsku, nie tak jako te Żydy, co wykrzykują, handryczą i ciskają się kiej te głupie.”

R1F4Z1ZBGUEQE
(Uzupełnij).
Ćwiczenie 5

Na przykładzie podanego fragmentu wskaż cechy charakterystyczne dla realistycznej narracji trzecioosobowej (określonej mianem realistycznego obserwatora).

„Chmury gnały nisko, bure, ciężkie, jakby obłocone, niby stada niemytych baranów. Staw pomrukiwał głucho, a czasami chlustał wodą o brzegi, na których gdzieniegdzie, wśród czarnych, pochylonych olch i wierzb rosochatych, czerwieniły się kobiety piorące szmaty – kijanki trzaskały zajadle po obu brzegach. Na drogach pusto było, gęsi tylko całymi stadami babrały w stężałym błocie i po rowach zarzuconych opadłymi liśćmi i śmieciami i dzieci krzyczały przed domami. Koguty zaczęły piać po płotach, jakby na zmianę.”

R1VLGG2FAM8N6
(Uzupełnij).
JPOL_E3_E4_Tekstykultury
Ćwiczenie 6

Omów, w jaki sposób Chłopi realizują cechy powieści naturalistycznej. Wskaż inne przykłady niż przywołane we „Wprowadzeniu do tematu”.

RF5GZQF64CF41
(Uzupełnij).
Ćwiczenie 7

Wskaż przykład sceny naturalistycznej w tomie Jesień.

R81137SJGBJGH
(Uzupełnij).
Ćwiczenie 8

Wyjaśnij, które postaci powieściowe wpisują się w założenia kreacji bohaterów naturalistycznych. Odpowiedź uzasadnij.

RMU3UHHCQHKKQ
(Uzupełnij).
Polecenie 1

Porównaj opisy przyrody i krajobrazu w Chłopach Władysława Reymonta i Panu Tadeuszu Adama Mickiewicza. Wskaż podobieństwa i różnice.

„Chłopi” – Władysław Reymont

Opis jesieni (stylizator młodopolski):

„Jesień szła coraz głębsza. Blade dnie wlekły się przez puste, ogłuchłe pola i przymierały w lasach coraz cichsze, coraz bladsze – niby te białe hostie w dogasających brzaskach gromnic […].”

Opis wiosny (realistyczny obserwator):

„Śniegi zeszły i tylko w głębokich jarach albo pod borami leżały jeszcze, ale i te topniały na potęgę. Woda lazła zewsząd, że rowy, pola i drogi były zalane.”

Opis zimy (stylizator młodopolski):

„Świat leżał w śniegu i w milczeniu, białym, czystym, grobowym. Świerki zasypane po wierzchołki stały jak olbrzymy w całunach.”

„Pan Tadeusz”, Adam Mickiewicz

Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,
Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych;
Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;
Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała,
Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała,
A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą
Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą.

Był sad. —
Drzewa owocne, zasadzone w rzędy,
Ocieniały szerokie pole; spodem grzędy.
Tu kapusta, sędziwe schylając łysiny,
Siedzi i zda się dumać o losach jarzyny;
Tam, plącząc stronki w marchwi zielonej warkoczu,
Wysmukły bób obraca na nią tysiąc oczu;
Owdzie podnosi złotą kitę kukuruza;
Gdzieniegdzie otyłego widać brzuch harbuza,
Który od swej łodygi aż w daleką stronę,
Wtoczył się jak gość między buraki czerwone.

Słońce już gasło, wieczór był ciepły i cichy,
Okrąg niebios gdzieniegdzie chmurkami zasłany,
U góry błękitnawy, na zachód różany;
Chmurki wróżą pogodę: lekkie i świecące,
Tam jako trzody owiec na murawie śpiące,
Ówdzie nieco drobniejsze, jak stada cyranek;
Na zachód obłok na kształt rąbkowych firanek,
Przejrzysty, sfałdowany, po wierzchu perłowy,”

R1B1QLAN6CFJD
(Uzupełnij).
Polecenie 2

Na podstawie podanego fragmentu z I tomu Chłopów - „Jesień” opisz Jagnę i zastanów się, w jaki sposób jej świetlista i promienna uroda współgra z naturalistycznym biologizmem.
„Dziewuchy ano i kobiety żeniate, przechodzące mimo, spozierały na nią z zazdrością, albo i zgoła przystawały w podle, abych nasycić oczy tym jej wełniakiem pasiastym i sutym, co jak tęczą mazurską mienił się na nie, to na jej czarne trzewiki wysokie, zasznurowane aż po białą pończochę czerwonymi sznurowadłami, to na gorset z zielonego aksamitu, tak wyszyty złotem, że aż się w oczach mieniło, to na sznury bursztynów i korali, co otaczały jej białą, pełną szyję – pęk różnobarwnych wstążek zwieszał się od nich na plecach i gdy szła, wił się za nią niby tęcza.”

R1QDD2BR9VNKH
(Uzupełnij).

Kazimierz Wyka pisał o Jagnie:

Ćwiczenie 9

Odszukaj w wypowiedzi Kazimierza Wyki odwołań do tradycji kultury. Wypisz je i przeanalizuj związek z Jagną.

Reymont, czyli ucieczka do życiaKazimierz Wyka
Kazimierz Wyka Reymont, czyli ucieczka do życia

Jej wyobcowanie z gromady, jej erotyczna amoralność to nie tylko kreacja kobiety z ducha Przybyszewskiego. W tej zachłannej na życie i kochanków piękności widnieją rysy Heleny, żony Menelaja, o którą potoczy się wielka waśń epicka; poprzez postać Heleny coraz bardziej zmitologizowane rysy Bogini Płodności, dla której prawem najwyższym jest akt miłosny, a obojętni są jego kolejni sprawcy.

CART2 Źródło: Kazimierz Wyka, Reymont, czyli ucieczka do życia, Kraków 1979, s. 176.
RST5FMJEXGURK
(Uzupełnij).
JPOL_E3_E4_Preteksty
Polecenie 3

Wysłuchaj w internecie Jesieni Antonia Vivaldiego (trzeciego fragmentu Czterech pór roku). Wyjaśnij, czy utwór ten współgra z melancholijnym nastrojem jesiennej pory. Czy mógłby stanowić ilustrację powieści Reymonta? Uzasadnij swoją wypowiedź w formie pisemnej.

R16X674ZQJVGE
(Uzupełnij).
Polecenie 3

Określ, jaki utwór muzyczny mógłby stanowić ilustrację powieści Reymonta. Uzasadnij swoją wypowiedź w formie pisemnej.

RN9OHOF61R8E8
(Uzupełnij).