Dowiedz się
Formy komizmu
Grecki filozof Arystoteles twierdził, że wśród głównych cech odróżniających ludzi od zwierząt jest umiejętność śmiania się. Wprawdzie w tej kwestii pomylił się, ale prawdą jest, że śmiech to jedna z naturalnych reakcji człowieka, pojawiająca się nie tylko wtedy, kiedy jesteśmy świadkami czegoś zabawnego, ale też wówczas, gdy przykrywamy nim zażenowanie, wstyd, zaskoczenie, a nawet strach.
Wywoływaniu śmiechu służy m.in. komizm. Jest to kategoria estetyczna, którą wyjaśnia się jako:
KomizmWłaściwość charakterystyczną dla pewnych konfiguracji zjawisk spotykanych w życiu lub przedstawianych przez sztukę, wywołującą u obserwatora [...] reakcję w postaci śmiechu i wesołości wykluczającą zarazem silne emocje negatywne, jak np. trwogę, odrazę, rozpacz lub litość.
Źródło: Komizm, [w:] Michał Głowiński, Teresa Kostkiewiczowa, Aleksandra Okopień-Sławińska, Janusz Sławińsk, Słownik terminów literackich, Wrocław 1988, s. 230.
Chociaż przywołana definicja nie jest jedyną, bo teoretycy kultury wciąż spierają się w sprawie źródeł i funkcji tej kategorii estetycznej, wśród różnych postaci komizmu zazwyczaj wymienia się:
komizm sytuacyjny | komizm postaci | komizm słowny (językowy) |
|---|---|---|
sprowadza się do ukazania w dziele takich wydarzeń, które odbiorca powinien postrzegać jako niecodzienne, niezwykłe, nietypowe, a przy tym zabawne; bohater, który znalazł się w takiej sytuacji, bawi, choć sam nie musi być zabawny | polega on na uwypukleniu niektórych cech bohatera, np. związanych z jego wyglądem, zachowaniem czy charakterem; są one źródłem śmiechu u odbiorcy nawet wtedy, gdy wydarzenia, w jakich ów bohater bierze udział, były zwyczajne, codzienne | bohater może znaleźć się w sytuacji neutralnej, nie mając przy tym cech osobowych czy fizycznych, które wywołują śmiech; jednak jeśli w jego wypowiedziach pojawią się np. błędy językowe czy logiczne albo nie dopasuje stylu do danej sytuacji – prawdopodobną reakcją czytelnika lub widza będzie rozbawienie |
MediewiściMediewiści podkreślają istnienie przejawów komizmu w średniowiecznej sztuce. W tej epoce powstawały m.in. komedie, farsy czy satyry, a więc utwory, w których komizm jest jedną z dominant artystycznych.
Problemy średniowiecznej kultury ludowejJednak mimo że badacze nie podważają obecności komizmu w dziełach powstających w średniowieczu, różnie tłumaczą jego źródła i zakres występowania. Rosyjski teoretyk literatury Michaił BachtinMichaił Bachtin twierdził, że komizm jest charakterystyczny dla kultury ludowej, zwanej karnawałową. To efekt reakcji na powagę kultury podniosłej, zdominowanej przez kler. Według tej koncepcji człowiek średniowiecza funkcjonował w dwóch porządkach: oficjalnym, hieratycznym, poważnym oraz nieoficjalnym, karnawałowym, nastawionym na śmiech. Inaczej przejawy komizmu w utworach z tego okresu wyjaśniał inny rosyjski teoretyk – Aron GuriewiczAron Guriewicz. Uważał, że śmiech wynikał z groteskowegogroteskowego postrzegania świata, jakie miało charakteryzować ludzi żyjących w średniowieczu. „Fantazja człowieka średniowiecznego zaciera wszelkie granice między tym, co możliwe i niemożliwe, przepiękne i szkaradne, poważne i komiczne [...]. Ten nieustanny ruch od przeciwstawności obu światów do ich pomieszania [...] jest polem działania „myślenia groteskowego”. [...] Jest to groteskagroteska, ambiwalentnaambiwalentna i paradoksalnaparadoksalna, doprowadzająca do najdziwniejszego połączenia rzeczy i zjawisk wprost przeciwnych naturze [...]. Groteska ta może wywołać wesołość, ale nie niweczy strachu – ona raczej łączy je w jakimś kontrowersyjnym uczuciu, którego komponentem jest zarówno święte przerażenie, jak i wesoły śmiech.
Źródło: Aron Guriewicz, Problemy średniowiecznej kultury ludowej, tłum. Z Dobrzyniecki, Warszawa 1987, s. 308–309.
Właśnie obecność groteski pozwala wyjaśnić występowanie komizmu w dziełach, które podejmowały tak poważne tematy, jak śmierć. Innym źródłem komizmu mógł być w nich również dydaktyzm typowy dla sztuki i literatury średniowiecza. Moralizatorski charakter twórczości objawiał się m.in. w tendencji do przyjmowania przez twórców postawy satyrycznej. Jej efektem było przedstawianie wzorców negatywnych, a krytycyzm wobec określonych zachowań wiązał się z ich ośmieszaniem, czemu służył np. komizm sytuacyjny.
Wszytcy ludzie posłuchajcie…
Trudno dziś oszacować, ilu ludzi potrafiło w średniowieczu płynnie czytać i pisać po łacinie. Badacze potwierdzają, że panował wówczas powszechny analfabetyzm, który dotyczył nawet ludzi pełniących najwyższe funkcje (m.in. królów). Tylko niewielki procent społeczności europejskiej mógł samodzielnie poznać np. rozważania o śmierci. Mimo że jedno z najważniejszych haseł tej epoki – Memento mori! (łac. Pamiętaj o śmierci!) – dotyczyło wszystkich, nieliczni byli w stanie zapoznać się z dziełami teologicznymi lub filozoficznymi, w których podejmowano problemy eschatologiczneeschatologiczne.
Problemy średniowiecznej kultury ludowejW społeczeństwie, którego przytłaczająca większość była niepiśmienna, piśmiennictwo nie było ani jedynym, ani najważniejszym środkiem komunikacji między ludźmi. [...] Społeczeństwo średniowieczne w swej masie było społeczeństwem, które nie posiadało piśmiennictwa [...]. Przede wszystkim trzeba znów przypomnieć, że umiejętność czytania i pisania oceniana była w społeczeństwie średniowiecznym jako przywilej, jako pewna społeczna przewaga [...]. Dlatego do obowiązków posiadaczy wiedzy należało też rozdzielanie jej, oczywiście w ograniczonych dawkach i z odpowiednimi wyjaśnieniami, wśród tych, którzy byli pozbawieni bezpośredniego dostępu do książki. [...]
Książka w średniowiecznej Europie przeznaczona była nie tylko do czytania milczącego, samotnego, indywidualnego, lecz również na głos, przed zespołem ludzi. Jednak nie każdy tekst mógł być czytany wobec danego audytorium, i dla stróżów sakralnejsakralnej wiedzy powstawało zadanie tworzenia [...] tekstów przeznaczonych do rozpowszechniania w środowisku niewtajemniczonych w celu ich pouczenia. [...] Teksty przeznaczone dla „prostaków” nieodmiennie były przystosowywane przez ich twórców do poziomu umysłowego audytoriumaudytorium i musiały się liczyć z jego upodobaniami, wymaganiami, duchową orientacją.
Źródło: Aron Guriewicz, Problemy średniowiecznej kultury ludowej, tłum. Z. Dobrzyniecki, Warszawa 1987, s. 18–19.
Do niepiśmiennych odbiorców należało dotrzeć w formie umożliwiającej im zrozumienie tych najważniejszych kwestii. To powodowało, że kulturze elitarnej musiała towarzyszyć też kultura ludowa.

Kultura ludowa
Współczesna definicja kultury ludowej utożsamia ją z kulturą niższych warstw społecznych, a nawet z folkloremfolklorem, zwłaszcza wiejskim. W odniesieniu do średniowiecza rozumienie pojęcia kultury ludowej należy znacznie poszerzyć. Przyjmuje się, że była to kultura, którą współtworzyły różne środowiska: ubodzy mieszczanie i chłopi, lecz także uczeni, urzędnicy, rycerze. Funkcjonowali oni w świecie, w którym istniały wspólne dla wszystkich wyobrażenia dotyczące pewnych zjawisk. Pisanie o nich językiem wymagającym znajomości terminologii naukowej w naturalny sposób ograniczało grono odbiorców. Zwracanie się do niewyedukowanych grup społecznych wymagało innego kodu, który uwzględniał, kim jest zamierzony odbiorca. Świat przedstawiony w dziełach skierowanych do takiego odbiorcy musiał operować konkretem, a unikać pojęć abstrakcyjnych. Ponadto należało pokazywać rzeczywistość bliską jego doświadczeniu, taką, którą można poznać empirycznie. Z tego względu m.in. treść uczonych traktatów przetwarzano na kazania, pieśni, modlitwy czy przedstawienia.
Ludyczność kultury średniowiecznej
W kulturze ludowej badacze dostrzegają również jej charakter ludycznyludyczny. To pojęcie wprowadził do badań nad kulturą Johan HuizingaHuizinga, autor pracy zatytułowanej Homo ludens. Zabawa jako źródło kultury, w której dowodził, że u podstaw ludzkiej aktywności znajduje się zabawa i współzawodnictwo związane z udziałem w grze. Tytułowe określenie homo ludens (łac. człowiek bawiący się
) odwołuje się do wspomnianej koncepcji, zakładającej że źródłem działań jest pragnienie zabawy i rywalizacji. Przejawia się ono m.in. w kulturze popularnej, skierowanej do nieelitarnego odbiorcy – jej przejawem mogą być np. przedstawienia grane w miejscach publicznych
Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią mogła być takim przedstawieniem odgrywanym na przykościelnym placu (albo wręcz na progu świątyni) lub na cmentarzu. Niewykluczone, że towarzyszyła kazaniu poświęconemu problemom eschatologicznymeschatologicznym. Aby dotrzeć do jak największej liczby ludzi, musiała być zrozumiała i łatwa w odbiorze, by słuchacze w pełni pojęli, jaka jest śmierć.
Komizm w Rozmowie mistrza Polikarpa ze Śmiercią
Pierwowzorem polskiej Rozmowy mistrza Polikarpa ze Śmiercią był anonimowy XIV‑wieczny dialog pt. Colloquium de morte (Rozmowa o śmierci). Polski twórca wykazał się dużą samodzielnością – nie tylko przełożył tekst łaciński na polski i zmienił zastosowaną w nim technikę literacką z prozy na wiersz, ale też wyraźnie wzmocnił w swoim dziele obecność komizmu oraz nadał mu charakter satyryczny.
ŚredniowieczeMistrz i Śmierć są nierównorzędnymi stronami dialogu. Polikarpus, którego strach rzucił na ziemię, odbierając mu zdolność rozumowania i czyniąc „wiłą”, zamienia się w „ubogiego żaka”, zadającego pytania, na które występująca w roli nauczyciela Śmierć udziela wyczerpujących odpowiedzi.
Degradacja Polikarpa, spowodowana odwróceniem roli, do jakiej predestynował go jego stan, czyni zeń postać komiczną. Sygnały tej sytuacji znajdujemy zarówno w wypowiedziach Śmierci, traktującej rozmowę lekceważąco, jak w krótkich wstawkach opisowo‑narracyjnych, a ponadto w kwestiach samego Polikarpa, który przyznaje się do paraliżującego strachu i zadaje niegodne mędrca pytania. [...]
Polikarp nie ukrywa swego strachu i skierowanymi do rozmówczyni prośbami, aby odsunęła się i odłożyła kosę, pogłębia humorystyczność własnego konterfektukonterfektu [...]. Ze słów Mistrza wynika, że przemawia leżąc twarzą przy ziemi. Podnosi się dopiero na zapewnienie rozmówczyni, że ta nie zamierza go jeszcze usiec swą kosą [...].
Naiwność niektórych pytań [...] ośmiesza Polikarpa ostatecznie w oczach Śmierci, budząc jej niepomierną irytację. Przerażająca i okrutna postać również zdradza cechy humorystyczne, wynikające z przydania jej czysto ludzkich słabości: lubiąc budzić grozę, znęca się moralnie nad leżącym u jej stóp „nieborakiem”, starając się go przestraszyć zapowiedzią czekających go mąk, łatwo wpada w złość: „nabywa mierziączki”, pławi się w samochwalstwie i podkreśla swą nieograniczoną moc. [...]
Jędrny, obrazowy i nie pozbawiony akcentów humorystycznych język dialogu niewątpliwie przyciągał audytorium, do którego utwór był adresowany. Dochowany zapis tekstu [...] pełnił – jak się domyślamy – rolę scenariusza widowiska. Inspirowany przez środowisko kościelne spektakl o śmierci, [...] jeśli miał trafić do słuchaczy, musiał ich przyciągać i pobudzać ich wyobraźnię. Siejąc grozę, winien jednocześnie zabawiać, a nawet rozśmieszać. Humorystyczność postaci dialogu, elementy komizmu sytuacyjnego czy wreszcie śmieszność sprzeczających się person – wszystko to służyło przesączaniu do umysłu widza [...] posępnej refleksji o przemijaniu i nicości.
Źródło: Teresa Michałowska, Średniowiecze, Warszawa 1995, s. 520–527.

Rozmowa mistrza Polikarpa ze ŚmierciąDE MORTE PROLOGUS
Polikarpus, tak wezwanywezwany,
Mędrzec wieliki, mistrz wybranywybrany,
Prosił Boga o to prawieprawie,
By uźrzał śmierć w jej postawiew jej postawie.
Gdy się moglił Bogu wiele,
Ostał wszech ludzi w kościeleOstał wszech ludzi w kościele,
Uźrzał człowieka nagiego,
PrzyrodzeniaPrzyrodzenia niewieściego,
Obraza wielmi skaradegoObraza wielmi skaradego,
ŁoktusząŁoktuszą przepasanego.
Chuda, blada, żołte lice
Łszczy się jako miednicaŁszczy się jako miednica;
Upadł ci jej koniec nosa,
Z oczu płynie krwawa rosa;
Przewiązała głowę chustą
Jako samojedźsamojedź krzywousta;
Nie było warg u jej gęby,
Poziewając skrżyta zęby;
Miece oczy zawracającMiece oczy zawracając,
Groźną kosę w ręku mając;
Goła głowa, przykra mowa,
Ze wszech stron skarada postawa –
Wypięła żebra i kości,
Groźno siecze przez lutościprzez lutości.
Mistrz widząc obraz skarady,
Żołte oczy, żywotżywot blady,
Groźno się tego przelęknął,
Padł na ziemię, eżeeże stęknął.
Gdy leżał wznak jako wiławiła,
Śmierć do niego przemowiła.Mors dicitMors dicit:
Czemu się tako barzo lękasz?
Wrzekomoś zdrow, a wżdywżdy stękasz!
Pan Bog tę rzecz tako nosił,tę rzecz tako nosił,
Iżeś go o to barzo prosił,
Abych ci się ukazała,
Wszytkę swą moc wzjawiła;
Otoż ci przed tobą stoję,
Oględaj postawę moję:
Każdemu się tak ukażę,
Gdy go żywota zbawię.
Nie lękaj się mie tym razem,
Iż mię widzisz przed obrazemprzed obrazem.
Gdy przydę, namilejszy, k tobie,
Tedy barzo zeckniesz sobiezeckniesz sobie:
Zableszczysz na strony oczyZableszczysz na strony oczy,
Eż ci z ciała pot poskoczyposkoczy;
Rzucęć się jako kot na myszy,
Aż twe sirce ciężko wdyszywdyszy.
Otchoceć się z miodem tarnekz miodem tarnek,
Gdyć przyniosę jadu garnek –
Musisz ji pić przez dziękiprzez dzięki;
Gdy pożywieszpożywiesz wielikiej męki,
Będziesz mieć dosyć tesnicetesnice,
Odbędziesz swej miłośniceOdbędziesz swej miłośnice.
Ostań tego wszech, tobie wielęOstań tego wszech, tobie wielę,
Przez dzięki cię z nią rozdzielę.
Mow se mną, boć mam działodziało,
Gdyć się se mną mowić chciało;
Widzisz, iżem ci robotnica –
Czemu cię wzięła taka tesnica?
Ma kosa wiszwisz, trawę siecze,
Przed nią nikt nie uciecze.
Wstań, mistrzu, odpowiedz, jestli umiesz!
ZaZa po polsku nie rozumiesz?
Snadź ci Sortes nie pomożeSnadź ci Sortes nie pomoże,
Przelęknąłeś się, nieboże!
Już odetchni, nieboraku,
Mow ze mną, ubogi żaku,
Nie boj się dziś mojej szkoły,
Nie dam ci czyść epistołyczyść epistoły.Magister responditMagister respondit
Mistrz przemówił wielmiwielmi skromnie:
Lęknąłem się, eżeż nic po mnie.
Ta mi rzecz barzo niemiła,
Iżeś mię tako postraszyła;
By była co przykrego przemowiła,
Zerwałaby się we mnie każda żyła;
Nagle by mię umorzyłaumorzyła
I duszę by wypędziła
Proszę ciebie, ostępostęp małomało
Boć nie wiem, coć mi się zstałozstało:
Mgleję wszytekwszytek i bladzieję,
Straciłem zdrowie i nadzieję.
Racz rzucić od siebie kosę,
AćAć swoję głowę podniosę!Magister dicitMagister dicit
DarmaDarma, mistrzu, twoja mowa,
Tegom ci uczynić nie gotowa.
Dzirżę kosę na rejistrzerejistrze,
Siekę doktory i mistrze,
Zawżdy ją gotową noszę,
Przez dzięki noclegunoclegu proszę.
Wstań ku mnie, możesz mi wierzać,
Nie chcęć się dzisia zniewierzaćzniewierzać!Wstał mistrz jedwojedwo lelejąc sięlelejąc się
Drżą mu nogi, przelęknął się.
[...]Magister dicit:Magister dicit:
Miła Śmirci, racz mi wzjewićwzjewić,
PrzeczPrzecz chcesz ludzie żywota zbawićzbawić,
Czemu twą łaskę stracili,
ZaćZać co złego uczynili?
Chcem do ciebie pocztypoczty nosić,
Aby się dała przeprosić.
Dałbych dobry kołacz upiec,
Bych mógł przed tobą uciec.Mors dicit:
Chowaj sobie pocztypoczty swoje,
Rozdraźnisz mię tyle dwoje!
W pocztach ci ja nie korzyszczę,
Wszytki w żywocie zaniszczę.
[…]
Toć me nawięcsze wiesiele,
Gdy mam morzyć żywych wiele:
Gdy się jimęjimę z kosą plęsać,
Chcę jich tysiąc pokęsać.
[…]
Filozofy i gwiazdarzegwiazdarze,
Wszytki na swej stawiam sparzesparze;
Rzemieślniki, kupce i oracze,
Każdy przed mą kosą skacze;
[…]
Powiem ci o mej kosie,
Jedno jej powąchaj w nosie,
Chcesz‑li spatrzać, jako ostra -
Zapłacze nad tobą siostra,
Mistrzostwać nic nie pomogą,
W ocemgnieniu wezdrżysz nogąW ocemgnieniu wezdrżysz nogą;
Jedno wyjmę z puzdrapuzdra kosy,
Natychmiast smieniszsmienisz głosy.
[...]Magister respondit:
Jać nie wiem, s kim się ty zbracisz,
Gdy wszytki ludzie potracisz,
Gdy wszytki ludzie posieczesz -
A gdzież sama ucieczesz?
Wszędyć trzeba ludzkiej przyjaźni,
By cię zgrzeli w swojej łaźni,
Aby się w niej napociła,
Gdyby się urobiła -
A potem lepiej czyniła.Mors dicit:
OwaOwa, ja tu ciebie smyję,
W ocemgnieniu setnę szyję.
Czemu się tako z rzeczą wciekaszz rzeczą wciekasz,
Snać tu jutra nie doczekasz!
Mowisz mi to tako śmiele,
Utnęć szyję i w kościele!
Otoś, mistrzu, barzo głupi,
Nie rozumiesz o tej kupiNie rozumiesz o tej kupi:
[…]
W grzechu się ludzkiem kocham,
A tego nigdy nie przeniechamnie przeniecham.
Duchownego i świecskiego,
Zbawię żywota każdego,
A każdego morzęmorzę, łupię,
O to nigdy nie pokupięO to nigdy nie pokupię:
Kanonicy i proboszcze
Będą w mojej szkole jeszcze,
I plebani s miąsząs miąszą szyją,
JiżtoJiżto barzo piwo piją
I podgardłkipodgardłki na pirsiach wieszają;
[…]
Panie i tłuste niewiasty,
Co sobie czynią rozpastyrozpasty,
[…]
Szlachcicom bierzę szypyszypy, tulcetulce,
A ostawiam je w jenejw jenej koszulce;
[…]
Wszytki, co na ostre goniąco na ostre gonią,
Biegam za nimi s pogonią;
Kto się rad ku bitwie miecemiece,
Utnę mu rękę i pleceplece,
Rozdzielę ji [s] swoją miłą,
A ostawię ji prawym wiłą;
Chcę mu sama trafić włosytrafić włosy,
Iże smieni głosy.Magister dicit:
By mię chciała trocha słuchać,
Chciałbych cię nieco pytać:
Czemu się lekarze stają,
Gdy z twej mocy nie wybawiają,
I też powiedają,
Eże wieliką moc zioła mają.Mors respondit:
Otoć każdy lekarz faścifaści,
Nie pomogą jego maści;
Pożywają mistrzostwa swegoPożywają mistrzostwa swego,
Poki nietu czasu megoPoki nietu czasu mego,
A poki jest wola Boża,
Poty człowiek praw niezbożapraw niezboża
Nie pomogą apotekiapoteki,
Przeciw mnie żadne leki –
A wżdywżdy umrzeć każdy musi,
Kto jich lekarstwa zakusizakusi;
Na mały czas mogą pomoc,
Iż niemocny weźmie swą mocniemocny weźmie swą moc.
A wżdy koniec temu będzie,
Gdy lekarz w mej szkole siędziesiędzie,
Bowiem przeciw śmirtelnej szkodzie
Nie najdzie ziela na ogrodzie.
Darmo pożywasz lubieszczkalubieszczka,
Już ci zgotowana deszczkadeszczka;
Nie pomoże kurzenie piołynakurzenie piołyna,
Gdy przydzie moja godzina;
Nie pomogą i szełwijeszełwije –
Wszytko śmirć przez ługu smyjeprzez ługu smyje.
Jać nie dbam o żadne ziele,
A wżdy już lat przeszło wiele,
Gdy pożywam swego państwapożywam swego państwa,
A nie dbam o żadne lekarstwa;
Swe poczwy nad ludźmi strojępoczwy nad ludźmi stroję,
A wżdy w jenej mierze stojęwżdy w jenej mierze stoję.
Morzę sędzie i podsędkipodsędki,
Zadam jim wielikie smętki.
Gdy swą rodzinę sądzą,
Często na skazaniu błądząna skazaniu błądzą –
Ale gdy przydzie Sąd Boży,
Sędzia w miech piszczeli włożymiech piszczeli włoży:
Już nie pojedzie na rokina roki,
Czyniąc niesprawie otwłokiCzyniąc niesprawie otwłoki,
Co przewracał sądy wierneCo przewracał sądy wierne,
Bierząc winy nieumierniewiny nieumiernie,
Bierząc od złostnikowzłostnikow dary,
Sprawiając jich niewierySprawiając jich niewiery –
To wszytko będzie wzjawiono
I ciężko pomszczono.
[…]Magister dicit:
[…]
Chciałbych otmowićotmowić z tobą:
Mogł‑li bych się skryć przed tobą,
Gdybych się w ziemi chował
Albo twardo zamurował?
ZaliZali bych uszedł twej mocy,
Gdybych strzegłstrzegł we dnie i w nocy?
Temu bych uczynił wrożąwrożą
I postawił dobrą strożą.Mors dicit:
Chcesz‑li tego skosztować,
Dam ci się w żelezie skowaćskować
I też w ziemi zakopać -
Ale cię pewno potrzepię,
Jedno sobie kosę sklepię.
Uwijaj się, jako umiesz,
Aza mej mocy ujdziesz.
Jużem ci naostrzyła kosę,
A darmo jej nie podniosę,
Ciebie ją podgolić muszę.Magister dicit:
Miła Śmierci, nie mow mi tego,
Zbawisz mię żywota mego;
Już ci nie wiem, coć mi się złego stało:
Głowa mi się wkoło toczyGłowa mi się wkoło toczy,
S niej chcą wypaść oczy.Mors dicit:
Czemu się tak wiele przeciwiaszprzeciwiasz,
Mirziączki se mną nabywaszMirziączki se mną nabywasz!
Nikt się przede mną nie skryje,
Wszytkiem żywem utnę szyje:
Sama w lisie jamy łażę,
Wszytki liszkiliszki w zdrowiu każęw zdrowiu każę;
Za kunami łażę w dzieniew dzienie,
ŁupieżeŁupieże dam na odzienie;
Ja dawię gronostaje
I wiewiorkam się dostaje;
Jać też kosą siekę wilki,
Sarny łapam drugiej filkidrugiej filki;
Przez płoty chłopie
Gonię żorawie i dropie;
Z gęsi też wypędzam duszkiwypędzam duszki,
Pierze dawam na poduszki -
Źwierzęta i wszytki ptaki
Ja posiekę, nieboraki.
Co kolikoli matrwym niosą,
Ci byli pod mą kosą.
[...]JinakoJinako morzę złe mnichy,
Ktorzy mają zakon lichymają zakon lichy,
Co z klasztora uciekają,
A swej wolej pożywająswej wolej pożywają.
Gdy mnich pocznie dziwy strojićdziwy strojić,
Nikt go nie może ukojić;
Kto chce czynić co na świecie,
Zły mnich we wszytko się miecewe wszytko się miece.
Jestli wsiędzie na szkapicęna szkapicę,
Wetknie za nadrę kapicęWetknie za nadrę kapicę,
ZawodemZawodem na koniu wraca,
A często kozielce przewracakozielce przewraca.
Kiedy mnich na koniu skacze,
Nie weźrzałby na nalepsze kołacze;
Umaże sięUmaże się jako wiła,
A wżdy mu ta rzecz barzo miła.
Gdy piechotą jimie biegać,
Muszę mu naprzod zabiegać.
AzażAzaż ci ji czarci niosą,
Jedwo ji pogonię z kosą!
Nie dba, iż go kijem biją,
Zawod biegaZawod biega z krzywą szyją;
A drugdydrugdy mu zbiją plece,
A wżdy się w niem coś złego miecew niem coś złego miece –
A wżdy za niem biegać muszę,
Aż s niego wypędzę duszę.
Mowię to przez kłamu wieręprzez kłamu wierę,
Dam ji czartom na ofierę.[...]
Źródło: Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią, [w:] W. R. Rzepka, W. Wydra, Chrestomatia staropolska. Teksty do roku 1543, Wrocław 1984, s. 268–277.
Słownik
(gr. allēgoréo – mówię w przenośni, obrazowo) – postać, idea lub wydarzenie, które poza dosłownym sensem mają również stałe i umowne znaczenie przenośne, w przeciwieństwie do symbolu, przesłanie alegorii jest zazwyczaj jednoznaczne. Odczytanie znaczenia alegorycznego wymaga pewnej erudycji wychodzącej poza prostą znajomość języka, np. kobieta z wagą i przepaską na oczach jest alegorią sprawiedliwości
figura stylistyczna, rodzaj metafory polegającej na przypisywaniu przedmiotom,zjawiskom przyrody lub pojęciom abstrakcyjnym właściwości istot żywych
(gr. eschatos – ostateczny + logos – słowo) część doktryny religijnej, a także teoria filozoficzna traktująca o przeznaczeniu i celu ostatecznym świata, o losach pośmiertnych człowieka; w eschatologii chrześcijańskiej podejmowano rozważania o rzeczach ostatecznych, a za takie uznawano w średniowieczu: śmierć, Sąd Ostateczny, niebo i piekło
(ang. folk‑lore)
1. ludowa twórczość artystyczna;
2. cechy charakterystyczne dla jakiegoś środowiska, miejsca
(fr. grotesque – dziwaczny, dziwaczność) – określenie szczególnego rodzaju komizmu, którego właściwością jest odrzucenie przyjętych zasad prawdopodobieństwa, prowadzące do powstania zdeformowanego, obrazu rzeczywistości; charakterystyczne dla groteski jest współwystępowanie elementów tragizmu i komizmu, czy kontrastu, które służą celom satyrycznym lub parodystycznym; utwór literacki o elementach komicznie przejaskrawionych, nieprawdopodobnych, karykaturalnych
(gr. hyperbolḗ – przerzucenie, przesada) – przesadnia, przesada, wyolbrzymienie; środek stylistyczny, który polega na celowej przesadzie w opisie czegoś; może dotyczyć np. wyglądu, znaczenia, stanów emocjonalnych; służy do spotęgowania cech przypisywanych przedmiotom lub osobom
właściwość pewnych zjawisk obecnych w życiu lub sztuce, wywołujących u obserwatora/ uczestnika/ odbiorcy reakcję w postaci śmiechu; jedna z najważniejszych kategorii estetycznych
(łac. ludus – zabawa, gra) – cecha kultury polegająca na zdolności do zaspokajania u ludzi potrzeby rozrywki; funkcję tę realizują różne dzieła i gatunki takie jak bajka, farsa, komedia, satyra itp.
historyk, badacz okresu średniowiecza
zaskakujące twierdzenie sprzeczne z przyjętą powszechnie opinią; sytuacja pozornie niemożliwa, w której współistnieją dwa wykluczające się fakty
figura stylistyczna, polegająca na przypisywaniu przedmiotom, zjawiskom,pojęciom abstrakcyjnym cech ludzkich; uosobienie
figura stylistyczna składająca się z dwu członów połączonych wyrazami porównującymi, np. jak, niby, niż, wskazującymi na podobieństwo pewnych zjawisk lub przedmiotów
(etrus. satir – mowa, mówić, łac. satura lanx – misa z owocami) utwór literacki ośmieszający lub krytykujący ukazywane w nim zjawiska, najczęściej wady ludzkie, stosunki społeczne, instytucje; ogół utworów mających na celu ośmieszenie, piętnowanie szkodliwych zjawisk, obyczajów, wad, stosunków społecznych; satyra jest anonimowa, nie uderza w konkretne osoby, operuje wyolbrzymieniem, karykaturą, groteską i ukazuje świat w krzywym zwierciadle