Dowiedz się
Szlachcic ziemianin – wzorzec osobowy renesansu
W każdej z epok kulturowych dominują pewne wzorce osobowe, opisywane np. na łamach literatury. Wynika to z hierarchii wartości, jaka panuje w danym okresie i w ramach określonej społeczności. W średniowieczu do wzorców tych należeli władca, rycerz i święty. Odrodzeniowe piśmiennictwo wprowadziło nowe modele, typowe dla swojego czasu.
W Polsce najważniejszym z nich okazał się szlachcic ziemianin, co wynikało z przemian politycznych, gospodarczych i kulturowych. Nabrały one stałego charakteru i wiązały się z utrwaleniem nowego systemu wartości. Do połowy XV stulecia przedstawiciele szlachty utrzymywali się z dwóch głównych źródeł: zdobyczy wojennych oraz czynszu płaconego przez lennikówlenników . W drugiej połowie XV w. szlachta stała się posiadaczami ziemskich włości i zaczęła wypierać model rycerza‑szlachcica.
Galeria scen figuralnych przedstawiających szlachtę w XVI wieku
Przyczyny pojawienia się wzorca osobowego szlachcica ziemianina
Powodów pojawienia się nowego wzorca osobowego jest wiele. Podstawowym wydaje się rosnąca rola natury w dobie renesansu. Natura stała się bowiem odbiciem Boga, a tzw. renesansowa filozofia przyrody była jednym z głównym kierunków filozoficznych epoki odrodzenia. Stawiała sobie za cel poznanie przyrody oraz odkrycie jej istoty, jak również podporządkowanie jej człowiekowi za pomocą techniki czy empiriiempirii. Wywarła istotny wpływ na europejskie życie umysłowe za sprawą swojej orientacji antyscholastycznejantyscholastycznej i programowi renesansowego humanizmu.
Innym powodem pojawienia się wzorca osobowego ziemianina było zwiększenie popytu na produkty rolne. Zaczęto zarabiać m.in. na spławianiu zboża czy bydła też poza granice kraju. Tym samym opłacalne stało się rozwijanie folwarku pańszczyźnianego, tym bardziej, że wskutek rewolucji cenowej europejskie ceny za zboże bądź mięso wzrosły kilkukrotnie.
Wreszcie istotny był fakt, że w XVI w. w Rzeczpospolitej panował względny pokój, co sprawiło, że polski szlachcic miał poczucie funkcjonowania w społeczeństwie zorganizowanym według najlepszych wzorców.
Literatura ziemiańska
W piśmiennictwie renesansowym propagowane były wzorce osobowe ziemiańskie. Często tworzyli je sami szlachcice‑ziemianie, który za sprawą wierszowanych bądź prozatorskich dzieł propagowali swój model życia i system wartości. Średniozamożna szlachta była przekonana, że tylko stan ziemiański umożliwia szczęśliwe i cnotliwe życie. Jego podstawą miał być wystarczający – nie zbyt niski ani wysoki – stan posiadania, ale przede wszystkim życie w zgodzie z rytmem natury.
Miejsca szczęśliwe i straszne

ToposyToposy „miejsca szczęśliwego” oraz „miejsca strasznego” funkcjonowały w literaturze już od starożytności, ale zostały zdefiniowane dopiero w XIX w. przez niemieckiego historyka Ernsta Curtiusa (1814–1896), autora Literatury europejskiej i łacińskiego średniowiecza. Na określenie obu przestrzeni użył on łacińskojęzycznych terminów: locus amoenuslocus amoenus (miejsce przyjemne) i locus horriduslocus horridus (miejsce straszne). Locus amoenus jest utożsamiane z arkadyjskością, sielskością, przyjazną naturą, a więc tymi przestrzeniami, w których żył szlachcic ziemianin. Przebywanie w tym świecie przynosiło jego mieszkańcowi pożytki duchowe, merkantylnemerkantylne i estetyczne, natomiast konieczność opuszczenia wiejskiej przestrzeni i udanie się w nieznane były postrzegane jako coś negatywnego, rodzaj zagrożenia.

Mikołaj Rej - literatura ziemiańska
Mikołaja Reja uważa się za jednego z głównych twórców literatury ziemiańskiej. Wielokrotnie w swych dziełach podkreślał, że wprawdzie szlachcic polski może być np. dworzaninem lub żołnierzem, ale ideał był (według niego) jeden – szlachcic ziemianin. Poświęcił udowadnianiu tej tezy setki stron. Mówiły one o tym, że życie na wsi łączy się przede wszystkim z czystym sumieniem (nie ma tylu pokus, ile czeka w mieście) i i dostatkiem, wystarczającym do spokojnej egzystencji.

Pisarz w swoich dziełach konsekwentnie realizował plan. Oto jego założenia:

Żywot człowieka poczciwego
Największą popularnością spośród ksiąg Zwierciadła cieszy się Żywot człowieka poczciwego i czasem wręcz zapomina się, że to tylko fragment (co prawda, bardzo obszerny, bo zajmuje 75% całości), chociaż sam autor bardzo wyraźnie zaznaczał, że trzeba czytać Żywot z pozostałymi częściami, gdyż dopiero wówczas przesłanie jest kompletne. Tytuł sugerował przy tym, że każdy – niezależnie od pozycji społecznej – znajdzie tu coś dla siebie. Tak naprawdę adresat był o wiele bardziej konkretny: to mężczyzna (kobiety potraktowane zostały po macoszemu i prawie w ogóle się o nich nie mówi) należący do stanu szlacheckiego. Nagłowicki twórca przedstawił stawanie się człowiekiem poczciwym i zaprezentował w trzech księgach Żywota bohatera na różnych etapach życia.
Pierwsza księga traktuje o dzieciństwie. We wstępnie znajduje się krótki wykład o tym, jak Bóg stworzył świat i dał ludziom prawa. Zalecenia owego kodeksu są według Reja niezmienne, a obowiązek ich tłumaczenia dziecku ciąży na rodzicach. Pomagać w tym powinna nauka. Ma to być wiedza zawierająca pouczenia moralne, ponieważ dla autora mądrość nie zależy od przeczytanych książek, lecz od umiejętności rozróżniania dobrego i złego.
W księdze drugiej twórca pokazuje dojrzałego już mężczyznę i proponuje mu kilka dróg życiowych. Trzeba umieć rozsądnie wybierać... Stoi otworem kariera urzędnicza, ale lepiej jej zaniechać, bo któż oprze się pokusie pychy i nieuczciwości? Nęci dwór, lecz wówczas trzeba się pożegnać ze swobodą. Służba żołnierska przynosi korzyści, tylko który z żołnierzy ustrzeże się przed zadawaniem cierpień? Pozostaje jedynie życie na wsi! Żywot człowieka poczciwego jest zatem przede wszystkim podręcznikiem ziemianina. Chociaż zasady moralne (np. sprawiedliwość, odrzucenie pychy, gniewu itd.) obowiązują każdego, to właśnie na swym skrawku ziemi (w ustach posiadacza tylu wiosek brzmiało to zabawnie), z dala od pokus świata, najłatwiej się do nich stosować. Żywot należy określić jako parenezę stanową, skierowaną głównie do właścicieli ziemskich.
Człowiek żyjący w rytm pór roku przemija wraz z naturą. 'Zbieżałać już ona wiosna kwitnącej wiosny twojej [...]. Zbieżałoć lato onej gorącej śrzedniości twojej [...]. Przypadła na cię już chłodna jesień [...]. Już niczego nie czekasz, jedno spokojnej zimy'. Schyłkowi życia i przygotowaniom do kresu poświęcona została trzecia księga Żywota. Pod koniec wędrówki (Rej wciąż porównuje nas do pielgrzymów lub żeglarzy) należy postępować szczególnie roztropnie, by nie roztrwonić tego, co się zdobyło, i materialnie, i duchowo. Teraz warto oddać się pobożnym lekturom i rozmowom z wnukami. Właśnie, wnukami... Rej wyraźnie zaznacza, że nie trzeba bać się śmierci, bo nie całkiem umieramy. Jak kwiat, który wyrósł z nasienia i wreszcie więdnie, by użyźnić ziemię dla roślin, które dopiero wzejdą, tak i my jesteśmy elementem świata przyrody, świata tak naprawdę nieprzemijającego.
Wiosna

W księdze drugiej Żywota człowieka poczciwego Mikołaj Rej przedstawił m.in. zajęcia szlachcica ziemianina. Podzielił je w zależności od pory roku.
Żywot człowieka poczciwegoRok na czterzy części rozdzielon
Ale iż rożne są czasy w roku, też są i rożne przypadki i w gospodarstwie, i w każdej sprawie człowieka poćciwego, gdyż rok jest na czworo rozdzielon: naprzód wiosna, więc lato, potym jesień, więc zima. A w każdym z tych czasów i potrzebnego a rożnego gospodarstwa i rozkosznych czasów i krotofil swych w swoim onym pomiernym a w spokojnym żywocie poćciwy człowiek może snadnie użyć. Bo gdy przypadnie wiosna, azaż owo nie rozkosz z żonką, z czeladkączeladką po sadkoch, po ogródkoch sobie chodzić, szczepków naszczepić, drobne drzewka rozsadzić, niepotrzebne gałązki obcinać, mszyce pozbierać, krzaczki ochędożyćochędożyć, okopać, trzaskowiskiemtrzaskowiskiem osypać? Bo tego trzeba, aby około młodego drzewka chwast nie rósł; bo cobycoby miało drzewko róść, to mu onę wilgotność chwast wyciągnie. [...]
Też sobie i wineczka, i różyczek możesz przysadzić, bo się to barzo łacno wszytko a za barzo małą pracą przyjmie. Dostawszy gałęzi winnych, ukopawszy dołek, nasypawszy gnoju drobnego a trzaskowiska, położywszy dwie gałązcegałązce na krzyż, środek onych gałązek wtłoczywszy w on dołek, nadobnie onąż ziemią przyłożysz, a końce ku górze wypuścisz; tedy się to barzo snadnie przyjmie. Także też tam chwastu strzeżstrzeż, boć ten każdą rzecz zagłuszy. Potym, kiedy się rozroście, niepotrzebne gałązki i liście, gdzie go wiele, obrzynaj, bo także też to wilgotność wyciąga, która miała gronka urościćurościć, jako i chwast około szczepów. Więc też sobie pójdziesz potym do ogródeczków, do wirydarzykówwirydarzyków, grządki nadobnie każesz pokopać; nie czyńże ich owak kołpakiemowak kołpakiem nazbyt wysoko, bo i woda snadnie z nich spłynie i w głębokiej bruździe nic nigdy nie będzie. To sobie z oną rozkoszą nasiejesz ziółek potrzebnych, rzodkiewek, sałatek, rzeżuszek, nasadzisz maluneczkówmaluneczków, ogóreczków. I majoranik, i szałwijka, i ine ziółka, wszystko to nic nie wadzi. Więc włoskich grochów, więc wysokich koprów, więc i inych wiele rzeczy, co się to wszystko przygodzi. Bo to zasię kiedy wzejdzie, tedy to i panienki, albo ty ine domowe dzieweczki mogą wypleć i ochędożyć. Więc nie wadzi brzoskiniową, morelowąmorelową, marunkowąmarunkową kosteczkękosteczkę wsadzić, albo też włoski orzeszek, bo to wszystko prędko uroście, a przedsię i pożytek uczynić może. Także grosz dawszy chłopu na dzień, siła grządek może nakopać, co stanie za dziesięć. [...]Źródło: Mikołaj Rej, Żywot człowieka poczciwego, [w:] tegoż, Wybór pism, oprac. A. Kochan, Wrocław 2015, s. 427–439.
Lato

Żywot człowieka poczciwegoNuż gdy przydzie ono gorące lato, azaż nie rozkosz, gdy ono wszytko, coś na wiosnę robił, kopał, nadobnie doźrzeje a poroście? Anoć niosą jabłuszka, gruszeczki, wisneczki, śliweczki z pirwszego szczepienia twego; więc z ogródków ogóreczki, maluneczki, ogrodne iny rozkoszyogrodne iny rozkoszy. Ano młode masłka, syreczki nastaną, jajka świeże, ano kurki gmerzą, ano gąski gągają, ano jagniątka wrzeszczą, ano prosiątka biegają, ano rybki skaczą; [...]. Pojedziesz zasię sobie z krogulaszkiem do żniwa, ano nadobnie żną, dzieweczki sobie śpiewają, drudzy pokrzykawają, snopki w kopy znowu układają; ano im i milej i sporzejsporzej robić, kiedy pana widzą, a wszakoż nie owego, co się z nimi po polu z maczugą goni, albo biczem po grzbiecie kołace. Tamże sobie i przepióreczkę ugonićugonić może, ale nie owak, aby proso abo insze zboże ubogim ludkom łamać miał. [...]
To też tu trzeba doźrzećdoźrzeć, aby nie mokro w brogibrogi układano, a o brogi się wczas starać, niźli w ten czas, kiedy układać, a w czas je i poszyćposzyć, i pod nimi uchędożyć. A wszakoż co na nasienie ma być, to wczas wozić i w stogi abo do stodół układać, bo to i w gumnie przeschnąć może, bo z każdą rzeczą szkoda czasu opuszczaćszkoda czasu opuszczać, a zawżdy uprzedzać, gdzie kto może. [...]Źródło: Mikołaj Rej, Żywot człowieka poczciwego, [w:] tegoż, Wybór pism, oprac. A. Kochan, Wrocław 2015, s. 427–439.
Jesień

Żywot człowieka poczciwegoPrzydzie jesień, azaż nie rozkosz do siana się przejeździć? Ano nadobnie uorano, nadobnie sieją, włóczą, śpiewają, ano serce roście, ano się nadzieją cieszy, iż z tego, dali Pan Bóg doczekać, na drugi rok pożytek uroście; a wszakoż tego doźrzeć, aby było dobrze uorano, aby urzechyurzechy nie było, aby tylko trawy nie prutopruto. [...]
Tamże sobie możesz kazać i pieski, jeśli je masz, wywrzećwywrzeć, tamże sobie wnet rozkoszną krotofilę uczynić; ano rozliczne głosy, jako fletniczki z puzanyfletniczki z puzany, krzyczą, ano myśliwiec wrzeszczy, trąbi dojeżdżając za nimi. Wypadnie zajączek; azaż go nie rozkosz poszczwać, za nim sobie pobiegać, a – jeszcze lepsza – do łękułęku przywięzać i do domu przynieść; ano chuć i dobra myślchuć i dobra myśl roście, ano się krew dobra mnoży, ano żołądek przechowywaprzechowywa, ano wszystko zdrowo, wszystko miło. [...]
Przyjedziesz do domu: ano się jeść chce, ano już wszytko nadobnie gotowo, ano grzybków, rydzyków nanoszono, ano ptaszków nałapano; bo i to niemała krotofila i pan sobie czasem w budziebudzie barzo rad posiedzi. Ujrzy po chwili, ano miody podbierają, ano owieczki strzygą, ano owoce znoszą, zakrywajązakrywają, a drugie suszą, ano rzepy, kapusty do dołów chowają, układają, drugie też suszą; ano wszytko miło, wszytko się śmieje, wszytkiego dosyć, jedno trzeba tego dojrzeć, aby to wszytko było porządnie opatrzono, aby to, co się z wielką pracą nazbierało, aby się to leda jako nie popsowało. [...]Źródło: Mikołaj Rej, Żywot człowieka poczciwego, [w:] tegoż, Wybór pism, oprac. A. Kochan, Wrocław 2015, s. 427–439.
Zima

Żywot człowieka poczciwegoPrzydzie zima; azaż mała rozkosz, kto ma lasy albo łowiskałowiska, z rozmaitym się źwirzem nagonić, a jeśli się poszczęści, więc go i nabić i przyjacielom się zachowaćzachować i sobie pożytek może z tego uczynić? Kto też ma jeziora, stawy wielkie, niewodyniewody, azaż nie rozkosz po głębokich wodach się nachodzić albo najeździć, niewody zapuścić, ryb rozlicznych nałowić, także się i przyjacielom zachować i sobie pożytek uczynić? A jeśli nie ma lasów albo wód wielkich, azaż też zła sarnka albo wilczek, z siatkami go poszukawszy (a skóra dziś za pięć złotych, mało nie jako rysia), albo też kuszękuszę żelazną na lisa zastawić (i z tego też niezła kopa), albo też na mniejszych wodach karasi, karpi, okuni i szczuczekszczuczek sobie nałowić?
A na koniec, by też nie było więcej, azaż nie rozkosz z charty się przejeździć, na cietrzewka sieć zastawić, kuropatwiczkę rozsiademrozsiadem przykryć, a przejeździwszy się a obłowiwszy się, do domu pojechać? Ano izba ciepła, ano w kominie gore, ano potraweczek nadobnych nagotowano, ano grzaneczki w czaszy w rozkosznym piwie miasto karasków pływają! [...] – a czegóż ci więcej trzeba? A czegóż ci nie dostawa ku poćciwemu wychowaniuwychowaniu twemu? Byś jedno sam chciał, a sam tego i nabyć i użyć umiał, tedyć Pan Bóg wszytkiego dosyć dał [...].Źródło: Mikołaj Rej, Żywot człowieka poczciwego, [w:] tegoż, Wybór pism, oprac. A. Kochan, Wrocław 2015, s. 427–439.
Wiejska arkadia
Z każdego zdania rozdziału zatytułowanego Rok na czterzy części rozdzielon wynika, jak wspaniałym miejscem jest wieś. Daje nie tylko dostatek, lecz także doznania duchowe. 'Azaż to nie rozkosz?' – pyta wciąż autor. I oczekuje, oczywistej dla niego, potwierdzającej odpowiedzi. 'Tylko tutaj żyć jest przyjemnie' – zapewnia twórca. Co jest źródłem owych przyjemności? Natura. Jednak trzeba podkreślić, że epoka Reja to nie czasy, gdy zachwycano się wschodem słońca czy szumem fal morza. Przyroda, którą z renesansową radością opisuje staropolski pisarz, musi podlegać człowiekowi – tu nie ma miejsca na fascynację dziką, nieujarzmioną naturą. Ładne więc są pola, bo rośnie na nich zboże, piękne są sady, bo dojrzewają w nich owoce, wzrok przyciągają ogrody, bo stamtąd pochodzą warzywa, z ciepłem myśli się o lasach, bo z polowania można przywieźć do domu sarnę czy wilka (kapitalne wręcz jest zdanie, w którym autor podaje cenę skóry zwierzęcej), nie zapomina się też o stawach – nie chodzi o rechot żab czy wdzięk lilii wodnych, lecz o sposobność wzbogacenia jadłospisu o ryby.
Człowiek zatem zależy od przyrody, ale i ona zależy od niego. Spójrzmy, jak przemyślanym działaniom ludzkim poddawana jest natura. Ileż czynności wymienia pisarz w jednym czy kilku zdaniach: szczepienie, rozsadzanie, okopywanie, sianie, doglądanie... Po co jeszcze Rejowi te wyliczenia? Po pierwsze: nic nie zostaje niedopowiedziane, bo nie powinny się pojawić żadne wątpliwości, co teraz należałoby zrobić. Autor Zwierciadła należał do twórców, którzy (być może trochę nie dowierzając domyślności czytelnika) przedstawiali świat ze wszystkimi szczegółami. Po drugie: skoro na wsi tyle mamy rozlicznych prac do wykonania, to nie ma niebezpieczeństwa, że ktoś uzna życie poza miastem za nudne. Bezbarwne może ono być właśnie w mieście, otoczonym murami (czyli ograniczającym człowieka) obszarze niemal pozbawionym roślin, ptaków, zwierząt. Wiemy, że Rej był posiadaczem domu w Krakowie, wiemy, że często bywał w stolicy i innych miastach. Czy to przeczy jego zapewnieniom? Nie, tym bardziej trzeba mu wierzyć, skoro zna oba środowiska.
Należy przy tym zauważyć, iż natłok czynności nie przeraża. To praca lekka, łatwa i przyjemna (bo zapowiadająca plony). Co robią chłopi w polu? Żną zboże, ustawiają snopki, ale to niejako przy okazji... Oni przede wszystkim śpiewają! Czy to więc nie rozkosz popracować w polu? Nikt się nie skarży, nikt nie jest zmęczony. A w mieście? Ciągły tłum, gonitwa, poszturchiwania. I jakie efekty? Żadne, a jeśli już ktoś zdobył majątek, to zapewne nieuczciwie: parał się lichwąlichwą i oszukiwał.
Ostatecznie można dostrzec, iż autor Żywota człowieka poczciwego pokazuje życie na wsi jako jedyny słuszny wybór – to rzeczywista Arkadia dająca dostatek, bezpieczeństwo, spokój i szczęście.
Napisać, że życie na wsi jest cudowne, nie jest trudno: potrzeba tylko pióra i kartki. Jednak aby przekonać do tego czytelnika, trzeba nie tylko argumentów, ale też umiejętnego ich przekazania. Choć Rej nie ukończył studiów, to – m.in. dzięki licznym lekturom – znał zasady retoryki.
sztuka wymowy, umiejętność (w mowie, ale też w piśmie) przekonującego i pięknego zarazem przedstawienia swojego punktu widzenia; krasomówstwo
Do przekonywania służyły m.in. środki retoryczne, zwane też stylistycznymi. Mikołaj Rej świadomie używał (a niekiedy nadużywał) tych środków, by jego perswazjaperswazja była skuteczna. Niezwykle ważne było umiejętne przykucie uwagi słuchacza lub czytelnika…

Słownik
doświadczenie; filoz. poznanie za pomocą zmysłów
wasal; osoba, która otrzymała od seniora (feudała) określone lenno, w związku z czym ma wobec wasala zobowiązania (np. finansowe)
(łac.) – miejsce rozkoszne, przyjemne; określenie toposu szczęśliwego miejsca, zazwyczaj przedstawianego jako przestrzeń łagodnej i sielskiej natury
(łac.) – miejsce straszliwe; określenie toposu strasznego miejsca, kojarzonego zazwyczaj z dziką naturą, miastem lub zaświatami
wzorzec postępowania oparty na antycznym pojęciu cnoty, opowiadanie o treści moralizatorskiej
(łac. schola - szkoła) 1. średniowieczna filozofia chrześcijańska, charakteryzująca się wywodzeniem prawd z twierdzeń uznanych przez Kościół za objawione przez Boga; 2. rozumowanie polegające się na odwoływaniu się do autorytetów i dogmatów, bezwartościowe naukowo
(gr. tópos koinós, łac. locus communis – miejsce wspólne) – powtarzający się motyw, występujący w obrębie literatury i sztuki zbudowany na fundamencie dwu wielkich tradycji śródziemnomorskich: antycznej i biblijno‑chrześcijańskiej. Wskazuje na jedność, ciągłość kulturową danego kontynentu czy na istnienie pierwotnych wzorców myślenia człowieka. Topos budowany jest na zasadzie obrazu mającego na celu opis jakiejś sytuacji (topos tonącego okrętu w Kazaniach Skargi)



