Wróć do informacji o e-podręczniku Wydrukuj Pobierz materiał do PDF Zaloguj się aby dodać do ulubionych Zaloguj się, aby udostępnić materiał Dodaj całą stronę do teczki
Polecenie 1

Na podstawie audiobooka napisz, jakie motywy - charakterystyczne dla literatury fantastycznej - obecne są w książce Podróże Guliwera Jonathana Swifta.

R1JFryekPEjpA
(Uzupełnij).
R1YApqznYdRYl
Agnieszka Fulińska Wyprawa w stronę fantastyki

[...] tytułowa ,,podróż do odległych narodów” - motyw obecny w ogromnej ilości dzieł, chociażby tych o podboju kosmosu i space operaspace operaspace opera. Oczywiście motyw ten obecny był już w literaturze wcześniejszej, poczynając co najmniej od Odysei Homera, niemniej dopiero Swift dokonał przeniesienia ciężaru z przygód jednostkowego bohatera na szersze społeczne obserwacje wiążące się z podróżami. Science fiction rozwinie część wątków, które u Swifta przedstawione są jeszcze z naiwnością wynikającą z jednej strony z etapu rozwoju, na jakim znajdowała się powieść, a także wiedza psychologiczna i etnologicznaetnologiaetnologiczna, z drugiej - z satyrycznego charakteru powieści. Brak realizmu widoczny jest w Podróżach Guliwera chociażby w szybkości i łatwości, z jaką bohater uczy się nowych języków i nawiązuje kontakt z odmiennymi istotami2z odmiennymi istotami.

Jednym z głównych tematów dojrzałej science fiction jest zderzenie cywilizacji i nierzadko niemożność porozumienia. Rozwój antropologiiantropologiaantropologii i etnologii sprawił, że głównym problemem poruszanym przez autorów, takich jak np. Stanisław Lem, Ursula K. Le Guin czy Orson Scott Card, by wymienić tylko najwybitniejszych, stało się prawo człowieka do ingerencji w życie, obyczaje czy poziom cywilizacyjny odkrywanych krajów. Niemniej, niezależnie od problematyki, niezmienna pozostaje główna oś fabularna: podróż, lądowanie na obcym lądzie (planecie), kontakt z obcą cywilizacją. Z tym że w nowoczesnej powieści „kontakt” może paradoksalnie oznaczać brak porozumienia, jak chociażby w powieści Niezwyciężony Stanisława Lema, w której kosmiczni rozbitkowie trafiają na planetę „zamieszkałą” przez twory będące rezultatem ewolucji technologicznej, mające wprawdzie zbiorowy „umysł”, ale taki, z jakim człowiek nie jest w stanie nawiązać dialogu. Nie jest nawet w stanie ocenić intencji działań: czy „agresywne zachowania”, jakie obserwuje, są celowe, czy też wynikają z instynktownych mechanizmów obronnych właściwych społecznościom owadzim.

Podróżami do odległych krain można nazwać również wiele powieści fantasy, które kreują nowe, obce dla czytelnika światy. Istnieje nawet odmiana fantasy, w której bohaterowie - jak najbardziej przynależni do naszego, rzeczywistego świata - przekraczają mniej lub bardziej dosłowne bramy prowadzące do innych, równoległych, najczęściej magicznych światów. Podobnie jak rozbitek Guliwer znajdują się nagle wśród obcych ludów, nie znając języka ani obyczajów, nierzadko narażeni, przynajmniej początkowo, na wrogość mieszkańców równoległego świata. Najbardziej znanymi przykładami takiego rozwiązania są powieści Świat czarownic Andre Norton i Kroniki Thomasa Covenanta Niedowiarka Stephena R. Donaldsona, ale warto wiedzieć, że taki był również pierwotny zamiar J.R.R. Tolkiena, który - jeszcze przed napisaniem Hobbita i zanim powstała ostateczna koncepcja Władcy Pierścieni - zamierzał pokazać świat Śródziemia oczami wędrowca z naszego świata, który przez przypadek wylądował na wyspie zamieszkanej przez starożytne elfy. Te zaś miały przekazać żeglarzowi mity i historię Śródziemia. Motyw przejścia między światami pojawia się również w klasycznej amerykańskiej powieści dziecięcej - Czarnoksiężniku z Oz Franka L. Bauma, gdzie trąba powietrzna przenosi Dorotę, dziewczynkę z farmy w Kansas, do czarodziejskiej krainy.

cyt Źródło: Agnieszka Fulińska, Wyprawa w stronę fantastyki.
space opera
2
Polecenie 2

Odwołując się do audiobooka, napisz, w jaki sposób Jonathan Swift przetworzył znany od czasów antycznych motyw „podróży do odległych narodów”.

R1JFryekPEjpA
(Uzupełnij).

Tekst do ćwiczeń 1–2

Jonathan Swift Podróże Guliwera

Piątego listopada, kiedy lato zaczyna się w tamtym kraju, czas był pochmurny i żeglarze ujrzeli skałę wtedy dopiero, gdy już nie więcej jak na połowę długości liny była oddalona od statku. Wiatr był tak gwałtowny, że nas prosto na nią napędził i w jednej chwili statek się nasz rozbił. Sześciu z nas pośpieszyło do szalupy, usiłując oddalić się od skały i statku. Przez trzy prawie mile płynęliśmy, robiąc wiosłami, aż na koniec, gdyśmy zupełnie z sił opadli, zdaliśmy się na łaskę fal i w przeciągu może pół godziny jeden szturm północnego wiatru nas wywrócił.
Nie wiem, co się stało z towarzyszami moimi, którzy byli na szalupie, ani z tymi, co próbowali dostać się na skałę albo na statku zostali; mniemam, że wszyscy zginęli. Płynąłem na los szczęścia, będąc przez wiatr i morze pędzony naprzód. Nieraz opuszczałem nogi w dół, ale nie mogłem zgruntować. Na koniec, gdym już ustawał na siłach, dostałem dna, a jednocześnie nawałnica znacznie osłabła. Dno podnosiło się powoli, toteż szedłem morzem około pół mili, nim się do lądu dostałem; było to około godziny ósmej wieczór, według mojej rachuby. Uszedłszy jakby pół mili, nie postrzegłem ani domów, ani śladu mieszkańców lub może byłem zbyt wyczerpany, aby je dostrzec. Zmęczenie, upał i pół kwarty wódki, którą wypiłem, opuszczając statek, pobudziły mnie do snu. Położywszy się na trawie, która była bardzo niska i miękka, usnąłem smaczniej niż kiedykolwiek w życiu i spałem przez dziewięć godzin, podług mego rachunku. Dzień już był jasny, gdy się obudziłem, chciałem wstać, ale nie mogłem. Leżąc na wznak, spostrzegłem, że moje ręce i nogi były do ziemi przymocowane, tak samo i włosy, które miałem długie i gęste, czułem też cieniutkie sznurki, które mnie od piersi aż do nóg opasywały. Mogłem patrzeć tylko w górę, a słońce zaczęło dopiekać i wielka jego jasność raziła moje oczy.
Usłyszałem około siebie niewyraźny szmer, ale w położeniu, w jakim byłem, mogłem widzieć tylko słońce. Wtem poczułem, że się coś porusza po mojej lewej nodze i lekko postępując po piersiach, zbliża aż ku brodzie. Jakie było moje zdziwienie, gdym ujrzał osóbkę malutką, ludzką, nie więcej jak sześć cali wysoką, z łukiem i strzałą w ręku i z kołczanem na ramieniu! Postrzegłem w tym samym czasie przynajmniej ze czterdziestu innych tegoż rodzaju.
Natychmiast zacząłem głosem przeraźliwym wrzeszczeć, tak że wszystkie te drobne stworzenia przejęte bojaźnią umknęły i niektóre z nich, jak dowiedziałem się potem, uciekając porywczo i skacząc ze mnie na ziemię, poniosły szwank na zdrowiu. Wkrótce jednak wrócili i ten, co miał odwagę tak się do mnie zbliżyć, że mógł całą moją twarz zobaczyć, podniósłszy z podziwienia ręce i oczy, piskliwym, ale wyraźnym głosem zawołał: Hekinah degul! Inni też te same słowa kilkakrotnie powtórzyli, ale ja wówczas nie rozumiałem ich znaczenia.
Położenie moje nie było najwygodniejsze, jak łatwo to czytelnik zrozumie.

1 Źródło: Jonathan Swift, Podróże Guliwera.
1
Ćwiczenie 1

W przytoczonym fragmencie Podróży Guliwera Jonathana Swifta znajdź motywy kontynuowane we współczesnej literaturze science‑fictionfantasy.

R16yIe4iiXguC
(Uzupełnij).
1
Ćwiczenie 2

Odwołując się do wiadomości z lekcji, znajdź w podanym fragmencie Podróży Guliwera chwyty, które mają na celu uwiarygodnienie treści.

R16yIe4iiXguC
(Uzupełnij).
Aplikacje dostępne w
Pobierz aplikację ZPE - Zintegrowana Platforma Edukacyjna na androida