Polska anarchia i próby reform
Czasy saskie. Polska anarchia
„Co jest i jak poznać anarchią i skąd pochodzi? […] Anarchia, to jest stan bez rady i rządu, powoli opanowywała wszystko, a przez anarchią następuje pewny upadek wolności” − pisał Stanisław Konarski w swoim słynnym dziele O skutecznym rad sposobie (1761). Był on jedną z pierwszych osób, które publicznie głosiły potrzebę zniesienia liberum veto i usprawnienia pracy sejmów. Konarski obserwował ich swoisty paraliż w czasie całego panowania Augusta III (1733–1763), kiedy zaledwie jeden sejm zakończył się uchwaleniem ustaw.
Wskażesz różnice między koterią arystokratyczną a współczesną partią polityczną.
Przeanalizujesz, dlaczego czasem nawet ludzie o podobnych poglądach rywalizują ze sobą, zamiast współpracować.
Wytłumaczysz znaczenie powiedzenia „Za króla Sasa jedz, pij, popuszczaj pasa”.
Nie tylko polityka ...
„Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa” – w historii i kulturze utrwaliła się czarna legenda czasów saskich, czyli okresu panowania Augusta II Mocnego i jego syna Augusta III (1697–1736, z przerwami), jako czasów wojen, kryzysu gospodarczego, upadku kultury. Czy ówcześni ludzie faktycznie byli ciemnymi i chciwymi rozpustnikami, gardzącymi dobrami duchowymi – jak portretował ich w swoich satyrach Ignacy Krasicki? Lektura Opisu obyczajów za panowania Augusta III – wybitnego, nowatorskiego dzieła autorstwa prowincjonalnego proboszcza Jędrzeja Kitowicza – pozwala zrewidować ten negatywny obraz Polaków.
Jędrzej Kitowicz
Opis obyczajów za panowania Augusta III
Rozdział „O wychowaniu dzieci”
Przekrzesanych w szkole parochialnej w pierwszych rudymentach łaciny oddawano do szkół publicznych, jezuickich lub pijarskich, które po wszystkich miastach, w których się znajdowały, bywały tak liczne, że się w niektórych po tysiącu studenta znajdowało. Wszyscy mieszczanie i szlachta, i panowie najwięksi oddawali dzieci swoje do szkół; edukacja i karność dla wszystkich była równa, bez względu na panicza i chudego pachołka, na szlachcica i mieszczanka albo chłopka. Paniczowie, co do szkolnych obowiązków z najchudszymi zrównani, mieli jednak tę dla siebie preferencją, że zasiadali w szkole pierwsze ławy; chyba że się źle uczył, to poszedł ad scamnum asinorum. Była to ława przy piecu, tak nazwana dla tych, którzy się uczyć nie chcieli; a jeżeli i taka degradacja nie pomagała gnuśnemu, wdziewano mu na głowę słomianą koronę; na ostatni zaś bodziec do nauki oprowadzano go w takiej koronie po wszystkich szkołach […]. Do której ostatniej a nieznośnej hańby ledwo kiedy przychodziło, bo jeżeli który doszedł korony słomianej, już się tak pocił i mozolił z książką wszystkimi siłami, że […] wkrótce się z ławicy oślej wydobył […].
[…] była tak u pijarów, jak u jezuitów szkół gradacja, to jest: gramatyka, syntaktyka, poetyka, retoryka, philosophia i teologia, do której z trudna którzy studenci postępowali, chyba ci, którzy już w szkołach do stanu duchownego czuli powołanie; którzy zaś nie mieli tego ducha, szkoły najwięcej kończyli na filozofii, a często na retoryce.
Gramatyka uczyła składać małe i krótkie sensa prostymi wyrażeniami. Syntaktyka dawała sposoby, jak mowę prostą okrasić rozmaitymi figurami i słów wykrętami. Poetyka uczyła quantitatem łacińskich słów, które się krótko, a które przeciągle wymawiać powinny, także pisania wierszów łacińskich i polskich, przez które się dowcip rozprzestrzeniał. A tak już z łaciną w syntaktyce przetartą, z dowcipem w poetyce rozprzestrzenionym promowało się do retoryki, sztuki dobrze i długo w jakiej materii mówienia, dobrze myśli swoich bądź w dyskursie, bądź w pisaniu tłomaczenia. […] Philosophia miała swój konszt inny w cale od szkół przed sobą opisanych; ale ja przepraszam Czytelnika mego, że mu o niej doskonałej nie dam informacji, ponieważ jej nie traktowałem, na retoryce trzy lata słuchanej skończywszy moje szkoły.
Takie było compendium szkół i nauk publicznych za panowania Augusta III. Te nauki nie były wolne: każdy student, który się do nich udał, musiał albo się uczyć podług sił swoich, albo nie nauczając się wytrzymować kary szkolne, albo nie chcąc się w cale uczyć ustąpić ze szkół. Było to jakieś na kształt przykazanie, którego mocno doglądali profesorowie, żeby studenci oddani do szkół koniecznie z nich podług możności dowcipu swego profitowali, […], żeby rodzicom darmo kaszy nie zjadali.
Oprócz zaś tych nauk uczono po trosze w pewne godziny języków niemieckiego i francuskiego tudzież arytmetyki, ale nie z takim rygorem jak łaciny; wolno było tych przydatków uczyć się i nie uczyć, uczyć się serio albo tylko się przypatrywać, być na lekcji i nie być, nie karano za to ani nie strofowano.
Jedna łacina […] była celem natężenia pracy nauczycielów; tak tego doglądano, że nawet profesor, kiedy niedbale uczył, od swojej zwierszchności odbierał naganę albo był od uczenia szkół oddalony i do innej funkcji niższego szacunku obrócony. […]
Nie dosyć było na usilności profesora, chcącego dla swojej sławy i zasługi wlać umiejętność tego, co uczył, w uczniów; nie dosyć było przez kary, wyżej opisane, przymusić gnuśnych, ażeby się koniecznie uczyli. Starali się jeszcze po wszystkich szkołach nauczyciele sztucznymi a jak najskuteczniejszymi sposobami zapalić w studentach taką chęć do nauki, która by ich nie dla bojaźni kary, ale dla punktu honoru do onejże pobudzała. Wymyślono tedy emulusów, po polsku zazdrośników, dzieląc całą szkołę na pary, jednego przeciw jednemu, wyrzuciwszy ostatniego, jeżeli nie miał pary, który uniknął emulacji, ale miał za to pilniejsze nad innych na siebie oko profesora. Ci tedy emulusowie przesadzali się we wszystkim jedni nad drugich, a który nad swoim przeciwnikiem bądź w lekcji, bądź w jakim zapytaniu znienacka zadanym, bądź w pisaniu okupacji otrzymał górę, za sądem magistra profesora miał wolność karać zwyciężonego przeciwnika; co bardziej gniewało i wstydziło, niż bolało, zatem do oddania za swoje przez przesadzenie w nauce pobudzało. […] Takie były sposoby przychęcania młodzieży do nauki oraz wkładania ich do pobożności i przystojnych obyczajów.
Wakacje od nauki rocznej, czyli zamknięcie szkół, poczynały się od św. Ignacego i trwały do św. Idziego, to jest od ostatniego dnia lipca do pierwszego września. Na ten czas rozjeżdżali się studenci do domów rodzicielskich,[...]koniec najmilszy i najpożądańszy dla dzieci, którego wyglądały z równym pragnieniem, jak dusze czyszczowe zbawienia.
... a jednak polityka. Elekcja 1733 r. i wojna o sukcesję polską
W związku ze śmiertelną chorobą Augusta II Rosja, która nie życzyła sobie kolejnego Wettina na tronie polskim, przystąpiła do negocjacji z Austrią i Prusami w sprawie następstwa. Państwa te w 1732 r. zawarły układ - traktat Loewenwolda, zwany też przymierzem trzech czarnych orłów ze względu na herby Rosji, Prus i Austrii. Ustaliły, że nie poprą Stanisława Leszczyńskiego i Augusta III Sasa, syna Augusta II Mocnego. Ich kandydatem był infant portugalski Dom Emanuel. Należało się też liczyć z niechęcią szlachty, pamiętającej absolutystyczne zapędy Augusta. Jednak zanim porozumienie zawarto, Wettin zmarł. Przebieg wydarzeń po jego śmierci w 1733 r. zaskoczył sąsiadów Rzeczypospolitej: Francja wysunęła kandydaturę Stanisława Leszczyńskiego, ten potajemnie przybył do Warszawy, a kilkunastotysięczne koło elekcyjne chętnie wybrało owego „Piasta”, czyli rodaka, na nowego króla. Perspektywa objęcia tronu przez władcę profrancuskiego wzbudziła niepokój Rosji i cesarstwa, nieżyczących sobie, by w Europie Środkowej pojawił się nowy, silny gracz. W tej sytuacji, wobec braku innych kontrkandydatów Leszczyńskiego, największe szanse miał syn Wettina, August III. Interwencja zbrojna Rosji oraz spore sumy na łapówki umożliwiły przeprowadzenie konkurencyjnej elekcji, co dało początek wojnie o sukcesję polską.

Do kraju wkroczyła 35‑tysięczna armia rosyjska, mająca polityczne wsparcie ze strony Habsburgów. Leszczyński schronił się w Gdańsku, oczekując na francuską pomoc, lecz okazała się ona niewystarczająca. Oblężone przez Rosjan miasto skapitulowało, a Leszczyński uciekł przez Królewiec do Francji. Także zawiązana w Dzikowie w 1734 r. konfederacja, broniąca jego praw, nie była dostatecznie silna, by stawić czoła Rosjanom. Szybko też stało się jasne, że Francji bardziej niż na osadzeniu swego stronnika na tronie Rzeczypospolitej zależało na zdobyczach terytorialnych w Rzeszy. W 1735 r. zawarto pokój w Wiedniu, który oddawał Francji Lotaryngię, jej dożywotnim księciem czynił Stanisława Leszczyńskiego, a koronę polską zostawiał Sasowi.
Polska scena polityczna
W czasach panowania Augusta III (1733–1763) działały trzy stronnictwa polityczne. Rodzina Potockich początkowo sprzeciwiała się saskim rządom w Rzeczypospolitej i działała w opozycji do dworu, szukając porozumienia z dyplomacją francuską i pruską. Członkowie utworzonego przez nią ugrupowania nazywali się republikantami lub patriotami. Bliskie im były sarmackie wartości i choć w większości sprzeciwiali się zaprowadzeniu zmian ustrojowych, to popierali aukcję wojska, czyli jego powiększenie, oraz rozwój miast. Drugim ważnym stronnictwem była Familia, kierowana przez rodzinę Czartoryskich i spokrewnionych z nią Poniatowskich. Obóz ten dążył do reformy państwa, wzorowanej na rozwiązaniach stosowanych w Wielkiej Brytanii, Holandii i Wenecji. Proponował powiększenie armii, poprawienie pozycji mieszczaństwa oraz ograniczenie stosowania liberum veto. W przeciwieństwie do republikantów Czartoryscy i ich zwolennicy wsparcia szukali w Rosji, za największego wroga Rzeczypospolitej uważając Prusy. W latach 50. XVIII w. na polskiej scenie politycznej pojawiła się tzw. kamaryla Jerzego Augusta Mniszcha, który w 1750 r. poślubił Amelię, córkę pierwszego ministra Augusta III, Henryka Brühla. W odróżnieniu od Potockich i Familii grupa ta opierała swoją działalność na ścisłej współpracy z królem i w mniejszym stopniu polegała na wsparciu ze strony obcych dworów.
Paraliż sejmu

W latach 40. i 50. XVIII w. w Europie doszło do dwóch ważnych i długoletnich konfliktów: wojny o sukcesję austriacką (1740‒1748) oraz wojny siedmioletniej (1756‒1763). Rzeczpospolita nie wzięła w nich udziału, jednak wydarzenia te miały na nią wpływ ze względu na zaangażowanie Saksonii. Co więcej, wojska rosyjskie przemieszczały się na zachód Europy przez tereny państwa polsko‑litewskiego. Oba liczące się wówczas stronnictwa, Potockich i Czartoryskich, popierały aukcję wojska, która poprawiłaby bezpieczeństwo, jak również przyczyniłaby się do odbudowy pozycji Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej. Tymczasem każda partia próbowała doprowadzić do reformy na własny sposób. W 1743 r. dwór planował zwołanie sejmu nadzwyczajnego, jednak Familia obawiała się, że opozycja doprowadzi do konfederacji i przejmie inicjatywę w życiu publicznym, dlatego ostatecznie sejm się nie odbył. Kolejny sejm, zwołany do Grodna w 1744 r., także nie doszedł do skutku. Problematyczną okazała się kwestia finansowania armii. Od 1717 r. szlachta z województw ruskich cieszyła się dużymi ulgami podatkowymi, ponieważ tereny te mocno ucierpiały w wyniku wojen w drugiej połowie XVII w. Zapaść gospodarcza minęła i w latach 40. XVIII w. region przechodził okres prosperity, jednak szlachta nie chciała ponosić kosztów utrzymania dodatkowych oddziałów. W czasie jednego z pierwszych posiedzeń wybuchł skandal wokół posłów pobierających pensje z kas obcych dworów, co ostatecznie doprowadziło do rozejścia się sejmu. Kolejny, w 1746 r., również zakończył się bez uchwalenia nowych praw. Opozycja, kierowana przez wojewodę bełskiego Antoniego Potockiego postawiła na obstrukcję – przeciągała obrady, poruszając kwestię finansowania armii aż do momentu ustawowego zakończenia obrad (sześć tygodni). Na sejmie roku 1748, tzw. sejmie boni ordinis (łac., dobrego porządku) posłowie dyskutowali na temat spraw ekonomiczno‑skarbowych. Głównym celem obozu reform było ustanowienie komisji ekonomicznej, której zadaniem byłoby zlustrowanie (prześwietlenie) wszystkich dochodów państwa. Również sejm z 1748 r. rozszedł się po upływie sześciu tygodni i także tym razem przyczynił się do tego Antoni Potocki, wspierany finansowo przez dyplomacje francuską i pruską. Dodatkowo przeciwko reformom opowiedzieli się Rosja, której zależało na słabości Rzeczypospolitej, oraz hetmani, obawiający się kontroli wydatków na wojsko.

Przy okazji kolejnego sejmu, w 1750 r., dwór i Familia podjęły kolejną próbę przeprowadzenia reform, ale jeden z posłów związanych z opozycją zerwał obrady i zgromadzenie nie doszło do skutku.
Kolejny niedoszły sejm, z 1752 r., utwierdził w przekonaniu króla i Czartoryskich, że jedynym skutecznym sposobem na przeprowadzenie reform byłoby skonfederowanie sejmu (głosowania odbywałyby się większością głosów). Na takie rozwiązanie ostatecznie nie zdecydowało się jednak żadne ze stronnictw ani dwór, ponieważ groziło ono interwencją obcych wojsk. Stan anarchii pogłębiało zachowanie władcy, który jednocześnie faworyzował Familię, ale też starał się utrzymać poprawne stosunki z partią republikantów. W ten sposób dwór lawirował pomiędzy stronnictwami, przez co nie stworzył silnego ośrodka władzy, który pozwoliłby na sprawne funkcjonowanie państwa. W konsekwencji za panowania Augusta III doszedł do skutku jedynie sejm pacyfikacyjny z 1736 r., kończący trzyletnią wojnę domową, która wybuchła po śmierci jego ojca (wojna o sukcesję polską, 1733–1736).
Głos wolny, wolność ubezpieczający

Stanisław Leszczyński po ucieczce z Gdańska w 1733 r. osiadł we Francji, której ówczesny władca Ludwik XV żonaty był z córką dwukrotnego króla Polski – Marią. W 1736 r., zgodnie z postanowieniami pokoju wiedeńskiego, Leszczyński podpisał akt abdykacji, zięć zaś podarował mu w dożywocie Księstwo Lotaryngii. Faktyczną władzę sprawował tam jednak francuski intendent, a nominalny książę tylko podpisywał gotowe dekrety.
Początkowo przyjęty nieufnie, a nawet niechętnie, z czasem Leszczyński zaskarbił sobie sympatię poddanych jako mecenas nauki i kultury oraz władca o prawdziwie chrześcijańskim sercu. Z własnej pensji sfinansował m.in. przebudowę stołecznego Nancy, która uczyniła zeń w połowie XVIII w. jedno z najpiękniejszych miast Europy, a także wzniósł wzorowaną na Wersalu rezydencję w Lunéville, gdzie gościli najsławniejsi myśliciele epoki, w tym Wolter i Monteskiusz, który zresztą został członkiem książęcej akademii. Leszczyński był też fundatorem kolegium medycznego, publicznej biblioteki oraz katedr matematyki i filozofii w kolegium jezuickim w Nancy. W założonej przezeń szkole rycerskiej połowę uczniów stanowili Polacy, których były król wspierał stypendiami. Chociaż Leszczyński nie sprawował bezpośrednich rządów, starał się otoczyć opieką wszystkich mieszkańców księstwa: wznosił magazyny zbożowe, które chroniły ubogą ludność miejską przed głodem, hojnie udzielał jałmużny, pożyczał pieniądze kupcom. Ze szczególnym uznaniem spotykał się jego patriarchalny styl panowania, którego symbolem były samotne podróże dwukonnym zaprzęgiem i rozmowy z poddanymi.

Stanisław Leszczyński jest autorem kilku traktatów, wydanych w zbiorze zatytułowanym Dzieła dobroczynnego filozofa. W Memoriale o ugruntowaniu powszechnego pokoju postulował trwałą pacyfikację Europy pod egidą Francji, Anglii i Holandii. Z kolei w Głosie wolnym, wolność ubezpieczającym, wydanym w 1749 r. i antydatowanym na rok 1733, przedstawił projekt reform społecznych i ustrojowych Rzeczypospolitej, zakładający zniesienie liberum veto i wzmocnienie pozycji władcy. Autorstwo tego dzieła jest kwestią dyskusyjną. Niektórzy badacze twierdzą, że traktat powstał w otoczeniu Leszczyńskiego, lecz napisał go litewski szlachcic Mateusz Białłozor. Wyłożonych tu poglądów były król nie wahał się jednak firmować swoim nazwiskiem.
Trenuj i ćwicz
Połącz definicje w pary, a następnie odpowiedz na pytanie.
Zapoznaj się z tekstem, a następnie wykonaj polecenia.
Pamiętnik Michała Adama Śliźnia (1691−1752)1733. In Septembris [we wrześniu] na elekcją znów byłem pierwszym posłem z powiatu słonimskiego. […]
1735. Zostałem pułkownikiem petyhorskim znaku j.o. książęcia jm. Wiśniowieckiego, wojewody wileńskiego, hetmana wielkiego WKsL. […] I tegoż roku in Augusti [w sierpniu] będąc z tymże książęciem w Wilnie zostałem posłem z województwa smoleńskiego na sejm pacificationis [pacyfikacyjny] do Warszawy, ale sejm ten nie doszedł.
1736. Na sejm powtórny pacificationis zostałem znów posłem z powiatu słonimskiego, który sejm w Warszawie doszedł, i byłem na tymże sejmie deputatem do konstytucji z WKsL, jako jest i w konstytucji tegoż sejmu pacificationis. […]
1738. Na sejm ordynaryjny warszawski znów zostałem posłem powiatu słonimskiego. […] Ten sejm nie doszedł.
1740. Na sejm ordynaryjny [zwyczajny] warszawski znów zostałem posłem z województwa inflanckiego. I ten sejm nie doszedł.
1744. Na sejm ordynaryjny grodzieński zostałem posłem województwa inflanckiego i ten nie doszedł. […]
1750. Na sejm ekstraordynaryjny warszawski syn mój starszy jm. pan Stefan Ślizień, podkomorzy słonimski, z Słonima został posłem, lecz ten sejm nie doszedł […].
1752. Na sejm ordynaryjny […] grodzieński znów zostałem z Słonima posłem i deputatem do konstytucji z prowincji WKsL naznaczony byłem. Ale i ten sejm przez pana Morskiego, posła sochaczewskiego, zerwany pod laską jw. J[m]. pana Massalskiego, starosty grodzieńskiego, hetmańskiego syna.
Notka biograficzna:
Michał Adam Ślizień (1691−1752) − podkoniuszy Wielkiego Księstwa Litewskiego, starosta krewski. Wywodził się ze średniozamożnej rodziny szlacheckiej z powiatu słonimskiego, właścicieli Dziewiątkowicz. Był synem Stefana Jana Śliźnia, podstarościego (od 1681 r.), pisarza ziemskiego oszmiańskiego (od 1683 r.), a ostatecznie referendarza Wielkiego Księstwa Litewskiego (od 1705 r.). Jego matką była Zofia Kociełłówna (Kotłówna), siostra znanego przywódcy republikantów litewskich Michała Kazimierza Kociełła (Kotła). Michał Adam Ślizień również utrzymywał ścisłe związki z republikantami.
Źródło: Pamiętnik Michała Adama Śliźnia (1691−1752), [w:] Dymitr Wyćko, Silva rerum z XVIII wieku z pamiętnikiem Michała Adama Śliźnia (1691−1752) ze zbiorów Biblioteki Narodowej Białorusi w Mińsku, „Zapiski Historyczne”, 75, nr 3, 2010, s. 106–109.
Zapoznaj się z fragmentem tekstu Stanisława Konarskiego i odpowiedz na pytania.
O skutecznym rad sposobie [1763‒1764]Pytam Cię […] ktożkolwiek to czytać raczysz […] czyli masz doprawdy za żadnej wątpliwości niepodległą rzecz tę, że nam sejmów koniecznie potrzeba? że bez sejmów stać wolność i rząd Polski żadną miarą nie może? że żadnym potrzebom i nieszczęściom publicznym bez sejmów nigdy radzić i zabiec nie można? Bo jeżeli wątpisz jeszcze cokolwiek o tym, że do stałości i rządu tej Rzeczypospolitej są koniecznie potrzebne sejmy? to ja więcej z Tobą nic do mówienia nie mam. […] Cóż ty tedy rozumiesz tej najpierwej i najbardziej potrzebnego ojczyźnie? […] Że na przykład poprawy w administrowaniu sprawiedliwości Ojczyźnie essencjalnie [koniecznie] potrzeba? A ja mówię, że sejmu na tę poprawę potrzeba. Ty mi rzeczesz, że naprzód siły i obrony dla bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego ojczyźnie potrzeba? A ja mówię, że sejmu na tej opatrzenie i ustanowienie obrony potrzeba. Ty mówisz, że dochodów publicznych na tak wielkie ekspensa do zbyt szczupłego skarbu Rzeczypospolitej przyczynić i zregulować potrzeba? A ja mówię, że sejmu na to skarbu przyczynienie i zregulowanie potrzeba. Ty mówisz, że niewolnicze i ciężkie pogłówne znieść a insze znośniejsze i łatwiejsze podatki uchwalić potrzeba? A ja mówię, że sejmu na to zniesienie, na to uchwalenie potrzeba. Ty mówisz, że najpierwej tak szkaradną monetę poprawić, lepszą wprowadzić, mennicę otworzyć, złej monecie wstępu do kraju skutecznie zabronić potrzeba? A ja mówię, że sejmu na tę poprawę monety, na zabronienie złej, na otwarcie mennicy, na wynalezienie środków, jak ją utrzymać, potrzeba.
Źródło: Stanisław Konarski, O skutecznym rad sposobie [1763‒1764], red. Henryk Olszewski, Kraków 1989, s. 65.
Zapoznaj się ze źródłami A i B, a następnie odpowiedz na pytania z nimi związane.
Źródło A
Wojewoda bełski, do panów utriusque status, Lwów 5 sierpnia 1744JO.JW. Panom, na teraźniejszy zgromadzonym sejmik, uniżoności mojej to, co według Boga, sumienia i poprzysiężonych senatorskich obowiązków do nas każdego należy, przełożyć i wielkim ich zdaniom podać nie zaniedbywam. […] Rzecz wprawdzie przytrudna, lecz nie cale niepodobna, byleśmy tylko oddaliwszy wszelkie na stronę prywaty, które najszkodliwszą zwykły bywać dobra pospolitego przeszkodą i zarazą, zważyć gruntownie i pilnie chcieli nieszczęśliwy stan [Rzeczpospolitej] naszej. Miast ruina jest tak powszechna i znaczna w całej Polsce i W[ielkim] Ks[ięstwie] Lit[ewskim], że wyjąwszy jednę Warszawę, inne najprzedniejsze po większej części wierutnej łotrów jaskini przyrównane być mogą […]. [Postronne narody] nas mają, po prawdzie pisząc, za naród gruby i niemiłosierny, mniemając, że mieszczanie u nas i poddani gorzej są traktowani, niż gdzieindziej niewolnicy; wybilibyśmy tem samem złą o nas opinię, handel by do większej przyszły doskonałości. Którą to prerogatywę miast tak by opisać należało prawem, żeby miasta wszystkie [ważniejsze] swoich na sejmy posłów miewały […], to każdemu być musi wiadomo, że teraźniejsza wojska naszego koronnego i W[ielkiego] Ks[ięstwa] Lit[ewskiego] liczba wystarczyć żadną miarą nie może […]. Nie piszę, uchowaj Boże, nad to, abym miał i pomyśleć o zniesieniu liber[um] veto, tylko o to upraszam, żeby każdy chciał go wziąć w rzeczywistej jego istności […]. Bronić tego, co by się przeciwko prawu ojczystemu, wierze św[iętej] i wolności prawdziwej dziać miało, nic słuszniejszego, nic chwalebniejszego być nie może; ale rwać dlatego sejmy i sejmiki, jest to psuć zbawienie publiczne i wyzuwać [Rzeczpospolitą] z jej istoty […]; na co mi się ten zdaje sposób najprzyzwoitszy: wniesie kto materią prawu przeciwną, wolność naruszającą, wolno posłowi czyli senatorowi na sejmie, szlachcicowi na sejmiku odezwać się z wolnem zabronieniem i zaraz pokazać prawo, któremu ta materia jest przeciwna, czego gdy dowiedzie tak gruntownie, odrzucić ją należy, a do innych przystąpić, z prawem się zgadzających, i tak dalsze kontynuować w ojczyźnie obrady.
Źródło: Antoni Potocki, Wojewoda bełski, do panów utriusque status, Lwów 5 sierpnia 1744, [w:] Mieczysław Skibiński, Europa a Polska w dobie wojny o sukcesyę austryacką w latach 1740–1745. Dokumenty, t. 2, s. 176–181.
Źródło B
List ziemianina do pewnego przyjaciela z inszego województwaMamy czas, mamy sposobność, możemy łatwo dokazać i wyrobić wszystko, czego tylko własna nasza żąda po Nas szczęśliwość i konserwacja, byleśmy należytej przyłożyli pilności, byleśmy takie brali przed się sposoby, które Nam do ręku przezorna nad opłakanym teraz Stanem Rzeczypospolitej, nad umniejszoną znacznie Narodu Naszego sławą podać może uwaga. Nadchodzi Sejm ordynaryjny [zwyczajny], przybliża się czas sejmików poselskich; jeżeli tamten będziemy chcieli, jako nie wątpię, skutecznie dla dobra pospolitego utrzymać, tu pierwej trzeba o przyzwoitych do tego końca środkach, szczerze i rzeźwo pomyśl[e]ć. Niedawno zajęty w sąsiedztwie naszym wojenny pożar, taką przyznam się, ogarnął mię bojaźnią, że z niej dotychczas [wyjść] nie mogę; uważając, w jakiej jesteśmy słabości, w jakim, że tak rzekę, niedbalstwie i zaspaniu, bez wojska, bez pieniędzy, bez rady, zgoła, bez wszystkiego, cokolwiek do bezpieczeństwa i zachowania kraju należy. […] Na co, że jeden tylko dostateczny jest sposób, znaczna aukcja wojska, jako rzecz wątpliwości nie podległa, tak ją też najprędzej do skutku przyprowadzić należy; inaczej, mocniejsi zawsze nami rządzić, zawsze nam prawa dawać i przepisywać będą. Postanówmy cło generalne, nie tylko od zboża, i co ziemia nasza rodzi, ale też od wszelkich inszych towarów […]. Najwięcej zaś powinniśmy uważać, że jako wielkość handlów i mnóstwo handlujących, w każdym państwie obfitości, dostatków, a stąd publicznego szczęścia jedyną prawie są przyczyną, tak ułatwiać dobremi sposobami wszelkie w naszym kraju [handle] roztropność każe; w czym żeśmy się wcale przeciwnie dotychczas sprawowali, dlatego też i mało kupców jest, […] a stąd upadek miast, ubóstwo ludzi, i wielka Rzeczpospolitej następuje szkoda. […] to tylko zachowawszy pomiarkowanie, ażeby od towarów, które wchodzą do kraju, więcej, od tych zaś, co się wypro[wa]dzają, mniej płacono. Czy nie mógłby przy tej okoliczności tak szkodliwy dobru pospolitemu zwyczaj zrywania sejmów, na który wszyscy się powszechnie i słusznie skarżemy, i który nas na koniec o zgubę przyprowadzi, czy nie mógłby mówię, być rozumnie naprawiony? […] Ta zaś materia aukcji wojska, jako już determinowana na sejmikach, a żeby na sejmie koniecznie stanęła, i oraz aby żaden poseł sejmu rwać się nie ważył, dołożyć y obostrzyć w instrukcjach potrzeba. Nie masz tu nic przeciwko wolności, nie będzie ta źrenica, jak ją nazywamy, bynajmniej obrażona; liberum veto, które ja wielce szanuję i poważam, w swojej mocy, jak należy, zostanie; temu tylko zabiec życzę, co jest abusus libertatis [nadużyciem wolności].
Źródło: Stanisław Poniatowski, List ziemianina do pewnego przyjaciela z inszego województwa, 1744, s. 2–8, dostępny w internecie: polona.pl.
Słownik
(z łac. confoederatio – związek) zawiązywana przez szlachtę w wyjątkowych sytuacjach, takich jak bezkrólewie lub kryzys państwowy; mogła być zwołana przeciwko królowi, ale ten mógł do niej również przystąpić; w organach konfederacji, decyzje podejmowano większością głosów
(z łac. obstructio – zamknięcie) stawianie biernego oporu przy użyciu dozwolonych prawem metod; utrudnianie przebiegu jakiejś sprawy
(z łac. pacificatio – wprowadzenie pokoju) sejm zwoływany, aby doprowadzić do pojednania po konflikcie wewnętrznym (wojnie domowej)
(z łac. successio – następstwo, kolejność) w państwach o ustroju monarchicznym przekazywanie tronu następcy zgodnie z zasadami dziedziczenia tronu lub zgodnie z umową prawną w przypadku zgonu poprzedniego władcy albo jego abdykacji
układ polityczny zawarty przez Rosję, Austrię i Prusy w dniu 13 XII 1732 r. w Wiedniu; dotyczył działań wobec Polski; nazwa układu pochodzi od rosyjskiego posła w Warszawie, który wynegocjował ten układ - Karla Gustawa von Loewenwolde

