Ziemie polskie pod zaborami w II połowie XIX wieku i na początki XX wieku
Polityka zaborców wobec mieszkańców ziem dawnej Rzeczypospolitej – rusyfikacja i germanizacja
Po 1795 r. tereny byłej Rzeczypospolitej znalazły się pod władzą trzech państw: Prus, Austrii i Rosji, a zaborcom zależało na jak najmocniejszym zintegrowaniu tych nowych ziem ze swoim terytorium. Co za tym idzie, Prusy i Rosja dążyły do zlikwidowania odrębności narodowej Polaków i uczynienia z nich posłusznych oraz lojalnych poddanych, nasilając z biegiem czasu politykę wynarodowienia. Rusyfikacja polegała przede wszystkim na narzuceniu przez rosyjskiego zaborcę kultury rosyjskiej oraz wprowadzeniu języka rosyjskiego zamiast polskiego w oświacie, administracji i sądownictwie. Germanizacja zaś, czyli proces wynaradawiania ludności polskiej na terenach zagarniętych podczas rozbiorów i dążenia do ich integracji z Prusami, przybrała kształt zarówno zmuszania Polaków do przyjmowania kultury zaborcy, jak i wspierania przez państwo pruskie ludności niemieckiej – nie tylko napływowej, ale też żyjącej tu od pokoleń. Polacy dbali jednak o własną kulturę i tradycję, stawiając opór wysiłkom władz rosyjskich i pruskich.
Przedstawisz sposoby rusyfikowania Polaków.
Scharakteryzujesz politykę germanizacji na ziemiach polskich.
Przeanalizujesz, w jaki sposób Polacy starali się walczyć z germanizacją i rusyfikacją.
Rusyfikacja

Po upadku powstania styczniowego nazwę „Królestwo Polskie” zastąpiono określeniem „Kraj Nadwiślański”, choć carowie Rosji nadal używali tytułu króla Polski. Po śmierci namiestnika Fiodora Berga jego następcy nosili tytuł generała‑gubernatora warszawskiego. Wszystkie napisy publiczne, np. szyldy sklepowe, musiały być w Kongresówce dwujęzyczne – rosyjskie i polskie. Na ziemiach zaboru rosyjskiego wcielonych do Rosji (tzw. ziemiach zabranych) napisy mogły oczywiście być tylko rosyjskie. W 1869 r. zlikwidowano Szkołę Główną w Warszawie, a na jej miejsce powołano rosyjski Cesarski Uniwersytet Warszawski. Zrusyfikowano szkolnictwo, w gimnazjach zatrudniano najchętniej rosyjskich nauczycieli. Języka rosyjskiego, staro‑cerkiewno‑słowiańskiego i historii mogli uczyć tylko prawosławni Rosjanie. Jedynym przedmiotem nauczanym po polsku pozostała religia, nawet języka polskiego uczono po rosyjsku.
Roman Dmowski o szkole rosyjskiej w Polsce w drugiej połowie XIX w.Władze szkolne, nie mając możności oddziaływania na młodzież za pomocą wpływu moralnego, jaki ma szkoła szanowana przez uczniów, starają się działać na nią za pomocą systemu kar. Kary te są bardzo surowe: 1) areszt dochodzący do 72 godzin, 2) dla młodszych uczniów kara cielesna (za zgodą rodziców), 3) zwykłe wydalenie z gimnazjum, 4) wydalenie bez prawa wstąpienia do jakiegokolwiek zakładu naukowego. System kar jednak nie miałby wielkiego wpływu, gdyby przekroczenia przepisów łatwo unikały oka władzy. Szkoła więc stworzyła równolegle system dozoru, o jakim nikomu się nie śniło. Gdy uczeń siedzi w klasie, obserwuje go z katedry nauczyciel, badający nawet wyraz jego twarzy, a obok tego często inspektor lub dyrektor patrzy nań z korytarza przez szybę lub dziurkę od klucza. Wyszedłszy podczas pauzy na korytarz lub na podwórze, musi się nieustannie oglądać, czy nie podkrada się na palcach za jego plecami pomocnik gospodarza klasy lub też który z nauczycieli i zwierzchników szkolnych. Nawet w miejscu ustępowym musi się mieć na baczności, bo tam zamyka się często jaki „pedagog”, żeby słuchać, czy młodzież nie mówi po polsku.
Lekcje się kończą… Uradowany chłopiec zarzuca tornister z książkami na plecy i, wybrawszy towarzysza idącego z nim w jedną stronę, wraca do domu. W bramie szkolnej, widząc już przed sobą ulicę, rozmawia najswobodniej, gdy naraz wyskakuje zaczajony za bramą organ władzy szkolnej i chwyta go za rękę, mówiąc: – Jeszcześ nie przestąpił progu gimnazjum, a mówisz już po polsku! Wracaj do kozy!… […]
[…] oprócz własnych nauczycieli [poza szkołą] jest śledzony przez pedagogów z innych szkół, przez policję, żandarmów, urzędników i wojskowych. Władza szkolna chętnie przyjmuje dobrowolną pomoc w śledzeniu ucznia od wszystkich Rosjan […]. Jeżeli uczeń idąc ulicą, niesie jakieś książki w ręku, jest narażony na to, że jaka urzędowa osoba zaczepi go i, w razie trafienia na książki polskie, pociągnie do odpowiedzialności przed władzą szkolną. Wróciwszy do domu, nie jest wolny od prześladowania. […] Czasami wpadnie jaki nauczyciel, wejdzie w palcie i kaloszach do pokoju, a przekonawszy się, że chłopiec jest zajęty lekcjami […], weźmie do ręki jedną, drugą książkę leżącą na stole, przekona się, czy nie polska, i pójdzie sobie dalej.
Źródło: Roman Dmowski o szkole rosyjskiej w Polsce w drugiej połowie XIX w. Cytat za: Wiek XIX w źródłach. Wybór tekstów źródłowych z propozycjami metodycznymi dla nauczycieli historii, studentów i uczniów, oprac. M. Sobańska‑Bondaruk, S.B. Lenard, Warszawa 2001, s. 415–416.

W administracji i sądownictwie obowiązywał wyłącznie język zaborcy. Oskarżeni i świadkowie mogli zeznawać po polsku, ale ich zeznania tłumaczono na rosyjski, nawet gdy wszyscy na sali sądowej znali polski. Ogromnie uciążliwa była poza tym obowiązująca w zaborze rosyjskim cenzura prewencyjna, ponieważ każdy wydawany tekst musiał uzyskać akceptację cenzora przed oddaniem do druku. Natomiast Polacy, którzy zdecydowali się na emigrację w głąb Rosji i podjęcie pracy w administracji czy wojskowości (ulegając dobrowolnej rusyfikacji), mogli liczyć na karierę. Kościół katolicki, będący ostoją polskości, poddano licznym prześladowaniom: na porządku dziennym były aresztowania kapłanów i poważne ograniczanie przyparafialnych duszpasterstw, a także zamykanie klasztorów oraz inwigilowanie wiernych.
Innym przejawem narzucania kultury rosyjskiej było promowanie budownictwa cerkiewnego. Jak pisał Andrzej Szwarc:
Węzły pamięci niepodległej PolskiMiędzy powstaniem styczniowym a I wojną światową zbudowano w Królestwie ponad 160 cerkwi murowanych i kilkadziesiąt drewnianych (w samej Warszawie ok. 20). Zamieniano też świątynie katolickie na prawosławne. Zarówno dawnym, jak i nowym budowlom nadawano formy architektury bizantyńskiej, a potem głównie rosyjskiej z XVI i XVII wieku. Nad Wisłą pojawiły się zatem nieznane wcześniej architektoniczne bryły z cebulokształtnymi kopułami, dekoracje nawiązujące do rosyjskiego wzornictwa ludowego oraz mozaiki i ceramiczne wykładziny w krzykliwych kolorach. Umieszczano je chętnie na centralnych placach miast, starając się, by zdominowały ich sylwetki. Rzadko – ze względów finansowych – zabiegi te dotyczyły świeckich budynków państwowych. Wszystkie te działania miały znaczenie symboliczne, wskazując na potęgę i trwałość obcej władzy. Towarzyszyły im w publicznej przestrzeni miejskiej obowiązkowe rosyjskojęzyczne szyldy i napisy […].
Źródło: Węzły pamięci niepodległej Polski, red. Z. Najder, Fundacja Węzły Pamięci, Muzeum Historii Polski, Kraków–Warszawa 2014, s. 683–684.
Germanizacja

Po zjednoczeniu Niemiec kanclerz Bismarck zaostrzył politykę antypolską, będącą częścią ujednolicania kulturowego II Rzeszy. W 1872 r. we wszystkich szkołach niemiecki stał się jedynym językiem nauczania z wyjątkiem lekcji religii.

Cztery lata później wydano rozporządzenie, według którego w sądach, urzędach, na poczcie i kolei można się było porozumiewać wyłącznie po niemiecku. Jeżeli ktoś chciał kupić bilet na pociąg, musiał zwrócić się do sprzedawcy właśnie w tym języku. W urzędach pocztowych przekreślano polskie nazwy miejscowości, wpisywano niemieckie i odsyłano korespondencję do nadawcy, aby ją zaadresował zgodnie z nowymi zasadami. Na utrudnienia z tym związane zwracał uwagę polski działacz społeczny Karol Miarka:
List otwarty Karola Miarki do Ottona von Bismarcka z 1871 r.Jaśnie Oświecony Książę!
Przedstaw sobie, jak to obrażać musi nasze przywiązanie do Najjaśniejszego Króla i rządów jego, kiedy tylko Niemcy porozumieć się mogą z landratem lub sędzią, a nas odsyłają do tłumaczy i pokątnych pisarzy, którzy sprawę najjaśniejszą często tak przekręcą i zbałamucą, że my przegrywamy, a lada oszust, umiejący po niemiecku bierze górę nad nami. Setki procesów przegrywa polski lud jedynie dlatego, że nieudolni tłumacze nas nie rozumieją i są jedyną przyczyną fałszywych wyroków. Ileż to razy nawet członkowie sądów przysięgłych musieli występować w obronie oskarżonych Polaków i poprawiać błędy, których się nieudolni tłumacze dopuszczają w tłumaczeniu.
Sędziowie też w takim wypadku wcale nie są winni: cała przeto nam wyrządzona krzywda pochodzi stąd, że w niższych i wyższych szkołach zaniedbują w zupełności nasz rodzinny język.
Co gorzej, często kiedy do urzędników odzywamy się po polsku odbijają się o nasze uszy pogardliwe wyrazy: polnisches Vieh! polnicher Kerl. Ponieważ urzędnicy domagają się skarg, próśb i sprawozdań tylko w niemieckim języku, dlatego jesteśmy oddani na swawolę pokątnych pisarzy, którzy najczęściej nie podług naszej woli, lecz podług swych widzimisię spisują rzeczy.
Serce nas boli, ile razy rozważamy sobie nasze położenie, kiedy za wierność, którą w sejmie Jaśnie Oświecony Książę nam przyznałeś, taką ponosimy poniewierkę i krzywdę. Ze smutkiem musimy wspomnieć o wychowaniu naszego duchowieństwa, które odebrawszy edukację tylko w języku niemieckim, głosi nam Słowo Boże często w najgorszej polszczyźnie. Ubolewamy nad takim nieuszanowaniem prawd Bożych, których nie możemy zrozumieć. Czemuż to w Niemczech księża w kazaniach używają najczystszego języka i najpiękniejszej wymowy. Czyliż by to zniósł lud niemiecki, żeby jego kapłani prawili kazania w zepsutym wasserdeutsch albo jak Niemcy mówią plattdeutsch? […] Racz poznać stąd, że broniąc języka, bronimy naszej wiary oraz naszych przyrodzonych cnót, a tym więcej, kiedy widzimy smutne następstwa i demoralizację w zniemczonych okolicach. […]
Jaśnie Oświecony Książę! Narzekasz, żeśmy Polacy górnośląscy nie przerobili się na Niemców, i przepowiadasz, że to koniecznie nastąpić musi. Słowa te wyrzekłeś w uniesieniu lub rozdrażnieniu, bo czego Niemcy w kilku wiekach nie dokonali, zapewne teraz nie dokażecie. Chodzi tu bowiem o coś więcej, jak przebranie się w niemiecki frak…
Nikt dotąd nie starał się o polski lud i jego oświatę! Nikt nie dostarczał mu polskich gazet! A dopiero po długich naleganiach od kilku lat odbieramy „Zbiór Praw” i ułamek „Kreisblatów” w tłumaczeniu – pożal się Boże – często tak okropnym, że nikt go nie rozumie. Ród górnośląski został bez oświaty i bez najmniejszego wyobrażenia o prawach i powinnościach swoich, tak że lada oszust zbałamuci go przy wyborach i nakłoni go do wyboru swych największych przeciwników.
Źródło: List otwarty Karola Miarki do Ottona von Bismarcka z 1871 r. Cytat za: Wiek XIX w źródłach. Wybór tekstów źródłowych z propozycjami metodycznymi dla nauczycieli historii, studentów i uczniów, oprac. M. Sobańska‑Bondaruk, S.B. Lenard, Warszawa 2001, s. 398–399.
Odpływ ludności niemieckiej ze wschodnich prowincji Prus do uprzemysłowionych prowincji zachodnich niepokoił władze. Zjawisko to nazwano ucieczką ze Wschodu (niem. Ostflucht), uważano je za groźne odwrócenie parcia na Wschód (niem. Drang nach Osten). W 1885 r. przeprowadzono tzw. rugi pruskie, polegające na usunięciu ze wschodnich prowincji Niemiec Polaków i Żydów, którzy nie mieli obywatelstwa pruskiego. Celem było pozbycie się tysięcy Polaków – głównie robotników najemnych z Rosji i Austro‑Węgier – a tym samym zwiększenie liczby Niemców na ziemiach przyłączonych do Prus w wyniku zaborów.

Rok później utworzono Komisję Kolonizacyjną, która za pieniądze ze skarbu państwa (fundusz wynosił 100 mln marek) miała wykupywać od polskiego ziemiaństwa i chłopów ziemie w Wielkopolsce i na Pomorzu, żeby przekazywać je kolonistom niemieckim. Mimo sporych funduszy oraz prowadzonych przez 30 lat działań Komisji akcja ta zakończyła się porażką władz pruskich, ponieważ Niemcy niezbyt chętnie przeprowadzali się na wschodnie tereny państwa – osiedliło się ich tam ok. 20 tys.

Po dymisji Bismarcka germanizacja nieco zelżała. Przeciwni tej tendencji Ferdinand Hansemann, Hermann Kennemann i Heinrich Tiedemann założyli pod koniec XIX w. Związek dla Popierania Niemczyzny na Kresach Wschodnich, nazywany potocznie Hakatą (od pierwszych liter nazwisk jego założycieli). Celem tej organizacji było wywieranie nacisku na władze, by kontynuowały antypolską politykę w zaborze pruskim. W 1904 r. stawianie nowych budynków zostało uzależnione od zezwoleń władz. Rząd pruski represjonował w ten sposób Polaków, którzy sami parcelowali majątki ziemskie, by nie dopuścić do sprzedaży ziemi Komisji Kolonizacyjnej. W 1908 r. wydano ustawę dającą Komisji prawo wywłaszczania polskich majątków, sprzeczną z zasadami państwa prawa i gospodarki wolnorynkowej. W tym samym roku uchwalono ustawę nazywaną przez Polaków kagańcową, zakazującą używania języka innego niż niemiecki na wszystkich zgromadzeniach publicznych. Tylko na wiecach wyborczych w powiatach, gdzie ludności niemieckiej było mniej niż 40 proc., można było jeszcze przez 20 lat używać języka polskiego.
Podsumuj zjawisko rusyfikacji i germanizacji. W tym celu obejrzyj film.

Film dostępny pod adresem /preview/resource/R7KU5MZKMPVFN
Nagranie filmowe lekcji pod tytułem Rusyfikacja i germanizacja.
Zapoznaj się z wykładami prof. Andrzeja Chwalby, a następnie wykonaj polecenia

Film dostępny pod adresem /preview/resource/RHXQCOU2LOMBL
Nagranie filmowe lekcji pod tytułem Rusyfikacja i germanizacja – część pierwsza.
Wyjaśnij, dlaczego władzom carskim zależało na kontrolowaniu szkolnictwa na ziemiach polskich. Czy te dążenia zakończyły się powodzeniem?
Wyjaśnij, czym był Uniwersytet Latający i jaką rolę odegrał w drugiej połowie XIX w.

Film dostępny pod adresem /preview/resource/R1C57L6855NOV
Nagranie filmowe lekcji pod tytułem Rusyfikacja i germanizacja – część druga.
Opisz przykłady walki Polaków z nasilającą się germanizacją.
Trenuj i ćwicz
Zaznacz poprawną odpowiedź.
Uzupełnij tekst brakującymi wyrażeniami.
Przeanalizuj poniższy tekst źródłowy i na jego podstawie wykonaj polecenia.
PamiętnikiPrzyznać wypada, że rząd pruski, pomimo całej nienawiści swojej do żywiołu polskiego i chęci zniemczenia nas, przyłożył się ze swej strony do wprowadzenia większej oświaty pomiędzy Polakami. […] Dzisiaj w Księstwie (Poznańskim) umie już każdy syn chłopa czytać, pisać i liczyć. Rząd też postawił dobry byt chłopów na pewniejszych nogach przez skasowanie zaciągów, a nadanie własności rolnych gospodarzom. […] Dzisiejszy
wieśniak w Księstwie idzie za własnym zdaniem, już nie zna dawnego pana swego, nie ma nic wspólnego z nim i nie odnosi się do niego przy każdej okoliczności. […] Każdy gospodarz ma dobre konie, wóz okuty […], a zasadza godność swą na tym, że już czapki nie uchyla przed szlachcicem.Źródło: Franciszek Gajewski, Pamiętniki. Cytat za: Teksty źródłowe do nauki historii w szkole, nr 34, Warszawa 1958, s. 33.
Według przytoczonego tekstu polska ludność chłopska… Możliwe odpowiedzi: 1. uzyskała wolność osobistą, ale nie otrzymała na własność ziemi, którą dotychczas uprawiała., 2. nie posiadała uprawianej ziemi na własność i dodatkowo została objęta oczynszowaniem., 3. nadal znajdowała się pod władzą miejscowego dziedzica, ale ziemia, którą uprawiała, stała się jej własnością., 4. otrzymała na własność ziemię, którą uprawiała, i dodatkowo uzyskała wolność osobistą., 5. nadal była niepiśmienna i nie potrafiła czytać.
Zapoznaj się z poniższymi tekstami źródłowymi i na ich podstawie wykonaj polecenia.
Źródło A
Wspomnienia z czasów szkolnictwa rosyjskiego w byłym Królestwie Polskiem 1868–1915Dzięki temu, że Apuchtin przestał przyjmować Polaków na posady nauczycielskie, liczba Rosjan nauczycieli zaczęła się zwiększać, a rusyfikacja i ucisk młodzieży w szkołach dochodził do monstrualnych rozmiarów […]. Surowo zabroniono czytania i posiadania polskich książek, a kontrola była tak ścisła, że przy odwiedzaniu stancji uczniowskich przeglądano książki każdego ucznia i przetrząsano sienniki, kufry z rzeczami, czy tam nie było schowanych książek polskich. W razie znalezienia książki polskiej zapisywano ucznia do dziennika kar, sadzano w święto na kilka godzin do kozy, a jeżeli to się powtórzyło parę razy na tej samej stancji, stancję tę zamykano. Gdy zaś u ucznia znaleziono książkę o treści politycznej – tutaj zaliczano zagraniczne wydania naszych wieszczów [np. Adama Mickiewicza], bezwarunkowo wydalano ucznia z gimnazjum […].
Źródło: Jan Wołyński, Wspomnienia z czasów szkolnictwa rosyjskiego w byłym Królestwie Polskiem 1868–1915, Warszawa 1936. Cytat za: Teksty źródłowe do nauki historii w szkole, nr 44, Warszawa 1961, s. 25–26.
Źródło B
W rocznicę wydarzeń wrzesińskich i strajków szkolnych w zaborze pruskimTendencja do usunięcia języka polskiego ze szkoły na terenie zaboru pruskiego ujawniła się w polityce szkolnej Prus ze wzmożoną siłą w latach tzw. kulturkampfu. Zarządzenia władz pruskich z tego okresu eliminowały język polski ze szkół średnich (pozostawiając tylko jego nadobowiązkową naukę, usuniętą ostatecznie w 1900 roku) i ograniczały jego prawa w szkolnictwie ludowym. Na przykład zarządzeniem regencji opolskiej wydanej dla Górnego Śląska (z 20 września 1872 roku) wyłącznym językiem wykładowym w szkołach ludowych uczyniono język niemiecki. Zezwolono na posługiwanie się językiem polskim w nauce religii na stopniu niższym i częściowo na stopniu średnim (w roli języka pomocniczego). W prowincji poznańskiej, gdzie uprawnienia języka polskiego w szkolnictwie ludowym były dotychczas szersze niż w innych częściach zaboru pruskiego, rozporządzeniem naczelnego prezesa tej prowincji z 27 października 1873 roku zaprowadzono język niemiecki jako język wykładowy we wszystkich przedmiotach nauki z wyjątkiem nauki religii i śpiewu kościelnego. Pozwolono na posługiwanie się w nauczaniu językiem polskim jako językiem pomocniczym.
Źródło: Wiesław Jamrożek, W rocznicę wydarzeń wrzesińskich i strajków szkolnych w zaborze pruskim, w: „Biuletyn Historii Wychowania” 1996, nr 3–4, s. 35.
Przeanalizuj poniższe źródła i wykonaj polecenia.
Źródło A
My Wilhelm […] za zgodą obu Izb Sejmu monarchii, zarządzamy co następuje:
1. Ażeby przez osiedlanie włościan i robotników niemieckich w prowincjach poznańskiej i zachodniopruskiej wzmocnić żywioł niemiecki przeciwko dążnościom polonizacyjnym, zostaje dodany do dyspozycji rządu państwowego fundusz stu milionów marek w celu:
1. zakupu ziemi
2. pokrycia, o ile zajdzie potrzeba, tych kosztów, jakie wynikną z powodu
3. dokonania pierwszych urządzeń
4. pierwszego uregulowania stosunków gminnych, kościelnych i szkolnych nowych osad […].Źródło: Ustawa o utworzeniu Komisji Kolonizacyjnej, 26 kwietnia 1886 r., w: Ewa Lenard, Zbigniew Morawski, Agnieszka Żuberek, Historia w tekstach źródłowych dla licealistów, cz. 2, Oficyna Edukacyjna Krzysztof Pazdro, Warszawa 2004, s. 106.
Źródło B
Powinniśmy pomnożyć ludność niemiecką, uszczuplić polską […]. Niebezpieczeństwo grozi głównie w Poznańskiem, gdzie wielcy właściciele ziemscy [Polacy] posiadają jeszcze około 650 tysięcy hektarów ziemi. Według moich obliczeń kosztować to może jakieś sto milionów talarów […]. Koszta nie byłyby zbyt wysokie, jeżeli się nimi okupi bezpieczeństwo granicy wschodniej […]. W najbliższej przyszłości osiedlać tam będziemy Niemców […].
Źródło: Uzasadnienie kolonizacji państwowej przez premiera, Norddeutsche Allgemeine Zeitung, 29 stycznia 1886 r., w: Ewa Lenard, Zbigniew Morawski, Agnieszka Żuberek, Historia w tekstach źródłowych dla licealistów, cz. 2, Oficyna Edukacyjna Krzysztof Pazdro, Warszawa 2004, s. 104.
Źródło C
Paragraf 13. Kto poza obrębem zabudowanej miejscowości zamierza wznieść bądź urządzić budynek mieszkalny, winien posiadać pozwolenie osiedleńcze, wydawane przez wydział powiatowy, w obrębie zaś miasta przez miejscowe władze polityczne.
Źródło: Nowela osadnicza, w: Ewa Lenard, Zbigniew Morawski, Agnieszka Żuberek, Historia w tekstach źródłowych dla licealistów, cz. 2, Oficyna Edukacyjna Krzysztof Pazdro, Warszawa 2004, s. 106.
Źródło D
Donosiliśmy niedawno, że gospodarz Drzymała nabył w pobliżu Rakoniewic 15‑morgową parcelę, na której zbudował wprawdzie stajnie i stodołę, lecz domu mieszkalnego wystawić nie mógł, ponieważ nie otrzymał na to konsensu budowlanego […]. Drzymała skoczył jednak po rozum do głowy i postarał się o wóz mieszkalny w rodzaju taborów cygańskich i ustawił go w 40‑metrowym oddaleniu od swoich budynków gospodarskich. I ten środek wzbudził podejrzenie władz, lecz wysłana umyślnie komisja policyjna musiała wrócić z niczym, ponieważ ów „dom mieszkalny” był ruchomy […].
Źródło: „Kurier Poznański” 1907, nr 198, w: Ewa Lenard, Zbigniew Morawski, Agnieszka Żuberek, Historia w tekstach źródłowych dla licealistów, cz. 2, Oficyna Edukacyjna Krzysztof Pazdro, Warszawa 2004, s. 108–109.

Słownik
wschodnie województwa Rzeczypospolitej Obojga Narodów zagarnięte przez Rosję w wyniku rozbiorów Polski (1772–1795); po utworzeniu Królestwa Polskiego w 1815 r. wciąż stanowiły część imperium carów
(od dawnego namiast – zamiast) osoba wyznaczona do sprawowania władzy na określonym terytorium lub w danym kraju w imieniu panującego władcy
urzędnik państwowy kierujący prowincją, gubernią albo stanem; w Królestwie Polskim istniała funkcja generała‑gubernatora, czyli osoby sprawującej na tym terenie władzę cywilną i wojskową
państwo, które zajęło przemocą cudze terytorium; także w znaczeniu: okupant
(z łac. censor od censere – osądzać, szacować) tu: pracownik urzędu cenzorskiego, którego zadaniem było kontrolowanie i ocenianie np. utworów literackich, przedstawień teatralnych, dzieł filmowych i radiowych pod względem poprawności politycznej lub obyczajowej
(z łac. praeventio – zapobieganie) zapobieganie naruszaniu norm, np. prawnych, stosowanie różnych działań i środków w celu obniżenia prawdopodobieństwa wystąpienia niepożądanego zachowania