John Stuart Mill
Wyobraź sobie następującą sytuację: wagonik kolejki wymknął się spod kontroli i pędzi wprost na grupę pięciu przywiązanych na torach osób. Na drugim torze znajduje się jeden przywiązany człowiek. Jedyne, co możesz zrobić, to przestawić zwrotnicę albo nie podejmować żadnego działania. Przestawienie zwrotnicy ratuje pięć osób, ale bezpośrednio powoduje śmierć jednej. Zaniechanie działania sprawia natomiast, że ginie pięć osób. W każdym przypadku ktoś na torze na pewno zginie. Co zrobisz?
Przedstawiony problem nazywany jest dylematem wagonika. Stawia on pytanie, czy moralnie lepsze jest działanie polegające na minimalizowaniu strat i poświęceniu jednej osoby, aby uratować pięć, czy raczej zaniechanie działania i trzymanie się zakazu zabijania, nawet jeśli prowadzi to do większej tragedii.
Rozważmy ten problem z dwóch perspektyw: imperatywu kategorycznego Immanuela Kanta oraz z perspektywy utylitaryzm Johna Stuarta Milla.
Opierając się na zasadach deontologii, do której zaliczymy imperatyw Kanta - możemy zauważyć, że w tej niewątpliwie dramatycznej sytuacji nie istnieje jedno właściwe rozwiązanie. W obu przypadkach dochodzi bowiem do naruszenia normy zakazującej krzywdzenia człowieka. Co więcej, przestawiając zwrotnicę, stajemy się bezpośrednio odpowiedzialni za wyrządzenie krzywdy. W rezultacie w obu sytuacjach mamy do czynienia z moralną przegraną.
W życiowych sytuacjach właściwa reakcja często nie jest łatwa ani oczywista, a decyzje mimo to trzeba podejmować. Dlatego niektórzy uznają, że lepszym rozwiązaniem jest podejście konsekwencjalistyczne. W takim ujęciu na chwilę odchodzi się od absolutnych norm i zadaje pytanie: które rozwiązanie przyniesie lepsze skutki?
Utylitaryzm będący formą konsekwencjalizmu, rozwiązuje ten dylemat, uznając, że pięć ludzkich istnień ma większe znaczenie niż jedno. W takiej sytuacji spoczywa na nas moralny obowiązek przestawienia zwrotnicy. Czy jednak ją przestawisz? A jeśli dowiesz się, że tych pięć osób to seryjni mordercy? Albo że ten jeden człowiek jest członkiem twojej rodziny? Czy wpłynie to na twoją decyzję?
Utylitaryzm zakłada, że czyny i decyzje moralne należy oceniać, patrząc na ich skutki, a nie motywy, intencje czy normy prawne. Jeśli skutki są dobre i pożyteczne, czyn prowadzący do nich jest moralnie dobry; jeśli złe – czyn jest moralnie zły. Naszym obowiązkiem jest postępować tak, aby maksymalizować szczęście własne i innych. Doktryna ta głosi, że pożyteczne – czyli to, co przynosi najwięcej szczęścia – powinno być zasadą działania. Chodzi nie tylko o szczęście osoby działającej, lecz także o dobro ogółu – dobre działanie wytwarza możliwie najwięcej szczęścia dla możliwie największej liczby ludzi. W dłuższej perspektywie nasze interesy nie muszą być sprzeczne, a dobro innych może stać się źródłem naszej satysfakcji.
Co według Ciebie decyduje o moralności postępowania – jego intencje czy skutki? Przedstaw argumenty przemawiające za każdym stanowiskiem.

Za twórcę utylitaryzmu – systemu etycznego, w którym o moralności czynów decydują ich konsekwencje, a celem jest zapewnienie jak największego szczęścia możliwie największej liczbie osób – uchodzi Jeremy Bentham.

Jeremy Bentham uważał, że każdy człowiek kieruje się zasadą użyteczności – dąży do tego, co korzystne i przyjemne, unikając tego, co niekorzystne i nieprzyjemne. Na tym dążeniu powinny być oparte moralność, prawodawstwo i zasady wychowawcze. Bentham zakładał, że szczęście – dobrobyt i pomyślność – jest ostatecznym celem człowieka, dlatego powinniśmy kierować się zasadą użyteczności. Prawo powinno określać warunki szczęścia dla jak największej liczby ludzi i zmieniać się w zależności od czasu, miejsca i obyczajów – innymi słowy, nie istnieje jedno „sprawiedliwe prawo”, które obowiązywałoby bezwzględnie i powszechnie. Bentham uważał także, że między przyjemnościami nie ma jakościowych różnic – różnią się one jedynie intensywnością, czasem trwania, pewnością czy bliskością.

Doktryna Benthama została rozwinięta przez Johna Stuarta Milla, który nadał jej bardziej altruistyczny charakter i podkreślając znaczenie dobra wspólnoty. Mill wprowadził rozróżnienie na przyjemności lepsze (wyższe) i gorsze (niższe). Według niego zasady etyki powinny wynikać z doświadczenia, ponieważ to człowiek jest ich twórcą – nie istnieją wartości absolutne niezależne od ludzkiego życia i praktyki. Dobrem jest to, co przyczynia się do zwiększenia ogólnego szczęścia. W takiej perspektywie szczęście staje się najwyższą wartością, której podporządkowane są inne wartości. Nie składa się ono jednak wyłącznie z chwil beztroskiej radości – przelotne cierpienie może być warunkiem pełniejszego odczuwania szczęścia.
Przyjemności wyższe angażują nasze zdolności intelektualne, natomiast przyjemności niższe odwołują się głównie do zmysłów. Dlatego – jak pisał Mill – lepiej być niezadowolonym, lecz mądrym Sokratesem, niż zadowolonym głupcem, ponieważ przyjemności Sokratesa są wyższego rodzaju niż przyjemności głupca.
Zastanówmy się jednak nad konsekwencjami teorii utylitarystycznej:
Na jakiej podstawie Mill twierdzi, że przyjemności intelektualne są wyższe? Czy nie wyraża w ten sposób preferencji charakterystycznych dla intelektualisty?
Czy możemy rzeczywiście przewidzieć skutki naszych działań, szczególnie w sytuacjach pełnych niewiadomych?
Czy cel uświęca środki? Jeśli zły czyn prowadzi do dobrych skutków, czy można go popełnić z czystym sumieniem?
Jak oceniać skutki – czy brać pod uwagę tylko konsekwencje bezpośrednie, czy także długoterminowe?
Konsekwentne stosowanie utylitaryzmu może prowadzić do usprawiedliwienia bardzo kontrowersyjnych działań, na przykład stosowania tzw. „kozłów ofiarnych”. Gdyby wykazano, że publiczne ukaranie niewinnej osoby zmniejszy liczbę przestępstw i w rezultacie zwiększy ogólne szczęście społeczeństwa, utylitaryzm mógłby uznać takie działanie za moralnie uzasadnione.
Aby uniknąć zarzutu braku ochrony praw jednostki, utylitaryści argumentują jednak, że w dłuższej perspektywie społeczeństwo będzie szczęśliwsze tam, gdzie prawa jednostki są przestrzegane. Poszanowanie tych praw sprzyja bowiem budowaniu zaufania, stabilności i poczucia bezpieczeństwa, co ostatecznie zwiększa dobro ogółu.
Wprowadzenie do zasad moralności i prawodawstwaNatura poddała rodzaj ludzki rządom dwu zwierzchnich władców: przykrości i przyjemności. Im tylko dane jest wskazywać, cośmy powinni czynić, oraz stanowić o tym, co będziemy czynili. (…) Otóż przez zasadę użyteczności rozumie się zasadę, która aprobuje lub gani wszelką działalność zależnie od tego, czy wykazuje ona tendencję do powiększenia czy zmniejszenia szczęścia obchodzącej nas strony; lub, co na jedno wychodzi, tendencję do popierania tego szczęścia lub przeszkadzania mu. Mówię o wszelkim działaniu jednostki prywatnej, lecz również o wszelkich posunięciach rządu. Przez użyteczność rozumie się tę właściwość jakiegoś przedmiotu, dzięki której sprzyja on wytworzeniu korzyści, zysku, przyjemności, dobra lub szczęścia (wszystko to w obecnym przypadku sprowadza się do tego samego) lub (co znowu sprowadza się do tego samego) zapobiega powstawaniu szkody, przykrości, zła lub nieszczęścia zainteresowanej strony. Jeżeli przy tym strona ta jest społeczeństwem w ogóle, to chodzić będzie o szczęście społeczeństwa; jeżeli pojedynczą jednostką, to o szczęście tej jednostki. (…)Społeczeństwo jest rzekomym ciałem, złożonym z indywidualnych osób, które się traktuje, jakby stanowiły jego członki. Czym że jest wobec tego interes społeczeństwa? Sumą interesów składających się na nie jednostek.Nie można mówić o interesie społeczeństwa nie rozumiejąc, na czym polega interes jednostki. Mówi się, że jakaś rzecz służy interesom jednostki lub jest w jej interesie, jeśli przyczynia się do powiększenia całkowitej sumy jej przyjemności lub, co na jedno wychodzi, zmniejsza całkowitą sumę jej przykrości. Można zatem powiedzieć, że jakieś działanie jest zgodne z zasadą użyteczności lub krócej:z użytecznością (w odniesieniu do społeczeństwa w szerokim znaczeniu tego słowa), gdy jego tendencje do pomnożenia szczęścia społeczeństwa jest większa od ewentualnej tendencji do zmniejszenia go.
Źródło: J. Bentham, Wprowadzenie do zasad moralności i prawodawstwa, Kraków 1958.
Dopasuj pojęcia do definicji.
Przedstaw w postaci mapy myśli główne tezy etyki utylitarystycznej.
- Nazwa kategorii: Utylitaryzm
- Nazwa kategorii:
- Nazwa kategorii:
- Nazwa kategorii:
- Nazwa kategorii: Koniec elementów należących do kategorii
- Nazwa kategorii:
- Nazwa kategorii:
- Nazwa kategorii:
- Nazwa kategorii: Koniec elementów należących do kategorii
- Elementy należące do kategorii Utylitaryzm
- Elementy należące do kategorii
- Elementy należące do kategorii
Słownik
(gr. deon – obowiązek i logos – słowo, nauka) zbór teorii etycznych, które przyjmują obiektywną wartość etyczną norm, intencji, działań i postaw
(łac. consecutio – skutek, efekt, następstwo) zbiór teorii etycznych, które za podstawę oceny etycznej norm, intencji, działań i postaw uznają ich skutki
zasada w systemach etycznych wyrażająca nakazy lub zakazy moralne. Przyjmuje formę rozkazów, np. „Nie zabijaj!”, imperatywów kategorycznych, jak: „Postępuj według takiej maksymy, którą mógłbyś chcieć, aby stała się prawem powszechnym”, oraz imperatywów warunkowych: „Jeśli chcesz być uczciwy, oddaj pożyczoną książkę”. Normy moralne można też wyrazić słowami „trzeba” czy „należy”, np. „Należy opiekować się zwierzętami” lub „Trzeba dbać o pożyczone dobra”.
(łac. utilis – pożyteczny, korzystny) – teoria etyczna, polityczna i gospodarcza głosząca, że miarą dobra jest pożytek, jaki z niego wynika. Zdaniem utylitarystów wszelkie dobra ostatecznie sprowadzają się do dobra użytecznego, do korzyści, profitów, a dobro użyteczne jest dobrem pierwszym i najważniejszym wżyciu człowieka. Za twórców uważa się angielskich filozofów Jeremy’ego Benthama i Johna Stuarta Milla