Podyskutujmy o dobru
Na granicy życia - spór etyczny o aborcję
Aborcja jest zabiegiem polegającym na przerwaniu ciąży w okresie, w którym płód jest niezdolny do życia poza organizmem matki. Jeśli zdarza ci się śledzić debatę bioetycznąbioetyczną wokół aborcji, to wiesz pewnie, że strony sporu chętnie odwołują się do argumentów biologicznych i ustaleń nauk przyrodniczych. Możesz więc usłyszeć, że zapłodniona komórka jajowa posiada już cały materiał genetyczny przyszłego człowieka. Czy można więc nie traktować jej jak człowieka?

Z drugiej strony możesz dowiedzieć się, że w momencie zapłodnienia nie wiadomo jeszcze, ilu ludzi z takiej pojedynczej zygoty powstanie. Ciąża bliźniacza – rezultat podziału zygoty – może pojawić się przez pierwsze dwa tygodnie od zapłodnienia (znaczna większość pojawia się między 4. a 8. dniem). Czy zapłodnioną komórkę jajową można więc nazwać człowiekiem (wiemy przecież, że każdy człowiek jest jednostką)? Choć zasadą debaty bioetycznej jest to, że padające w niej argumenty powinny się odnosić do faktów naukowych, nas podczas tej lekcji będzie zajmować jednak co innego. Zbadamy intuicje moralne stojące za stanowiskami w sporze o dopuszczalność aborcji i odniesiemy je do teorii etycznych. O tym, że ludzie różnią się między sobą w poglądach na temat dopuszczalności aborcji, decyduje bowiem nie wiedza na temat tego, jak przebiega zapłodnienie i ciąża, lecz wyznawane przez nich poglądy etyczne.
W debacie bioetycznej nie stajemy bowiem, choć tak się czasem może wydawać, przed pytaniem, czy płód ludzki jest człowiekiem. Pytanie to mogą stawiać sobie biolodzy, językoznawcy (jak używamy słowa „człowiek”?) lub kulturoznawcy (jak w różnych kulturach rozumiany jest człowiek?). Stanowi ono tło debaty o aborcji. Bioetycy pytają natomiast zazwyczaj, od którego momentu powinniśmy przyznawać istotom ludzkim prawa moralne (czyli chronić ich życie) oraz jakie racje nas do tego skłaniają.
Nie jest to jedyny wymiar złożonego sporu o aborcję. Jego drugim ważnym aspektem są prawa i interesy ciężarnych kobiet. Jak zauważysz, jedną z istotnych różnic między stanowiskami bioetycznymi jest waga, jaką przyznają tym dwóm czynnikom: interesom płodu i interesom matki.
Argumentacja przeciwników dopuszczalności aborcji
Przeciwnicy aborcji głoszą, że skoro zgadzamy się, że zabijanie istot ludzkich jest złe, to musimy zgodzić się, że złe jest również zabicie płodu, ponieważ jest on istotą ludzką. Argument ten można przedstawić następująco:
Argument ten opiera się na jeszcze jednym założeniu, a mianowicie, że życie każdej istoty, która należy do gatunku homo sapiens, ma wartość moralną i w związku z tym podlega ochronie. Przekonanie to uzasadniane jest najczęściej poprzez odwołanie się do norm wywodzących się z religii (etyka heteronomiczna), a konkretnie, chrześcijańskiego przykazania „nie zabijaj”. Druga przesłanka argumentu rozciąga zakres obowiązywania tej normy również na ludzkie płody.
Krytyka argumentu przeciw dopuszczalności aborcji
W debacie publicznej często spotkać można nadużycie znaczeniowe, zgodnie z którym miałby się on toczyć między przeciwnikami i zwolennikami aborcji. W istocie, o ile istnieją przeciwnicy aborcji – bioetycy przekonani, że aborcja jest złem, nie ma zwolenników aborcji. Mówimy raczej o zwolennikach dopuszczalności aborcji – nie dowodzą oni zazwyczaj, że aborcja jest dobra, lecz, że nie jest zła, a w związku z tym – że nie istnieją moralne racje, które pozwalałby ingerować w ludzką wolność, zakazując dokonywania aborcji. Krytykują oni standardowy argument przeciwko aborcji na dwa główne sposoby.
Po pierwsze, wskazują na błąd w rozumowaniu. W pierwszej przesłance przeciwnicy aborcji mówią o człowieku w sensie moralnym, czyli jako o istocie, której życie powinno być chronione. W drugiej zaś – o człowieku w sensie biologicznym, czyli jako o przedstawicielu gatunku homo sapiens. Innymi słowy, ludzki płód należy oczywiście do naszego gatunku, nie znaczy to jednak automatycznie, że jego życie powinno być chronione na równi z życiem ludzi, którzy już się urodzili. Jeśli odrzucimy argumentację religijną, wskazując, że jest ona wiążąca tylko dla osób wierzących, a nie dla wszystkich członków społeczeństwa, twierdzenie, że płodom przysługuje prawo do życia, jest nieuzasadnione.
Niektórzy przeciwnicy aborcji próbują uzasadniać prawo do życia płodu w inny sposób. Twierdzą mianowicie, że płód jest osobąosobą. Argument ten odwołuje się do teorii etycznej nazywanej personalizmempersonalizmem. Naczelną kategorią personalizmu jest właśnie osoba – człowiek rozumiany w sensie moralnym jako istota o nieredukowalnej wartości, określanej w personalizmie jako godność. Główną zasadą personalizmu jest poszanowanie człowieczeństwa drugiej osoby. Jeśli uznamy, że płód jest osobą, która posiada przyrodzoną godność (źródłem tej koncepcji jest przede wszystkim koncepcja osoby wywodząca się z filozofii Boecjusza i św. Tomasza z Akwinu), to aborcja okazuje się zła – występuje bowiem przeciwko godności ludzkiej osoby.

Ten argument również jest jednak kwestionowany. Płód nie jest osobą, twierdzą zwolennicy dopuszczalności aborcji, ponieważ, by jakaś istota mogła być osobą, musi posiadać świadomość.
Można tu podmienić świadomość na inną fundamentalną cechę, która czyni człowieka osobą. Koncepcja osoby, która pozwala zaliczyć w poczet osób ludzki płód, ma źródła religijne. Przeciwnicy tej koncepcji odwołują się zazwyczaj do nowożytnej koncepcji osoby, sformułowanej przez Johna Locke’a, według którego pojęcie „osoba”:
Rozważania dotyczące rozumu ludzkiegoOznacza […] moim zdaniem istotę myślącą i inteligentną, obdarzoną rozumem i zdolnością refleksji, istotę, która może ujmować siebie myślą jako samą siebie, to znaczy: jako tę samą w różnych czasach i miejscach myślącą rzecz. Może to zaś uczynić jedynie dzięki świadomości swojego „ja”, od myślenia nieodłącznej i, jak mi się wydaje, dla niego istotnej: wszak niemożliwe, aby ktoś postrzegał, nie postrzegając, że postrzega.
Źródło: John Locke, Rozważania dotyczące rozumu ludzkiego, t. 1, oprac. PWN, tłum. B. Gawecki, Warszawa 1955, s. 471.
Przeciwnicy aborcji twierdzą, że nawet jeśli przyjąć świadomość za wyznacznik bycia osobą, życie płodu powinno być chronione, ponieważ jest on potencjalnie osobą i to rozstrzyga sprawę – należy chronić również godność istot, które są potencjalnie osobami. Twierdzenie to spotyka się jednak z kontrargumentem utylitarystów: w sytuacji, w której kobieta chce dokonać aborcji, mamy do czynienia z konfliktem interesów między osobą w sensie faktycznym (kobietą) a osobą potencjalną (płodem). Dlatego też szala w tym sporze powinna – ich zdaniem – zostać przeważona na stronę osoby faktycznej, która ma prawo do szczęścia, wolności i realizacji swoich interesów.
Spór o kryterium człowieczeństwa
Jak możesz zauważyć, strony sporu używają dwóch koncepcji osoby. U podstaw debaty wokół aborcji leży bowiem spór o kryterium człowieczeństwa. Dotyczy on pytania, od którego momentu płód staje się człowiekiem (osobą). Inaczej mówiąc: od którego momentu powinniśmy przyznać rozwijającej się istocie ludzkiej prawa moralne oracz otoczyć jej życie ochroną.
Przeciwnicy aborcji posługują się kryterium genetycznym. Uważają mianowicie, że człowiekiem jest każda istota, która została poczęta przez ludzkich rodziców.
Zwolennicy dopuszczalności aborcji posługują się natomiast kryterium rozwojowym. Uważają, że płód staje się człowiekiem na określonym etapie swojego rozwoju. Jednym z proponowanych przez nich kryteriów jest posiadanie świadomości, które łączy się ze zdolnością do odczuwania bólu. W tym sensie płód staje się człowiekiem, gdy rozwinie się u niego kora mózgowa – czyli między 24. a 32. tygodniem życia. Inne kryterium tego rodzaju zostało sformułowane przez amerykańskie sądy – jest to moment, w którym płód jest zdolny do przeżycia poza organizmem matki.
Istnieje również trzecie kryterium człowieczeństwa – jest nim moment narodzin. Choć argumenty, którymi się podczas tej lekcji zajmujemy, go nie przywołują, to funkcjonuje on również w debacie bioetycznej.
Argumenty zwolenników dopuszczalności aborcji: utylitaryzm
Można zauważyć, że omówione dotychczas argumenty skupiają się na płodzie i jego prawie do życia, pomijają zaś kwestię wolności oraz autonomii (czyli możliwości decydowania o istotnych sprawach dotyczących własnego życia) matki. Przyjrzyjmy się, w jaki sposób za dostępnością aborcji argumentować można z perspektywy utylitaryzmu. Etyka utylitarystyczna opiera się na zasadzie pożyteczności – dobre jest takie działanie, które maksymalizuje szczęście jak najszerszej grupy osób oraz ogranicza cierpienie w świecie. Typowe dla rozumowania utylitarysty jest dokonywanie rachunku strat i korzyści moralnych każdej sytuacji. Łączy się to również z zastępowaniem rozważań ogólnych i poszukiwań uniwersalnych formuł moralnych analizą konkretnych sytuacji.
Zamiast pytać więc, czy aborcja jest moralnie dopuszczalna, utylitaryści rozważają konkretne, typowe sytuacje, w których zachodzi konflikt między interesami lub prawami płodu a interesami i prawami matki.
Weźmy za przykład sytuację, w której ciąża zagraża życiu matki lub płód cierpi na ciężką, nieuleczalną chorobę genetyczną. W obu tych sytuacjach aborcja wydaje się moralnie lepszym rozwiązaniem. Nawet jeśli bowiem przyjmiemy, że pozbawia życia istotę ludzką (płód), to ratuje inne istotne dobro (życie matki) lub ogranicza cierpienie związane z nieuleczalną chorobą, na które skazane byłoby przyszłe dziecko.
Z punktu widzenia utylitaryzmu trudno uznać byłoby za moralnie dopuszczalny całkowity zakaz aborcji. A czy sytuacja, w której aborcja byłaby legalna, czyli dostępna bez żadnych wstępnych ograniczeń, byłaby moralna? Z perspektywy personalizmu odpowiedź brzmi jednoznacznie: nie. W przypadku utylitaryzmu jest nieco inaczej. Jako że rozumowanie polega na dokonaniu rachunku zysków i strat, jego wynik w dużym stopniu zależy od założeń przyjętych na wstępie przez osobę, która go dokonuje. Możemy ująć to następująco: z utylitaryzmu nie wynika z góry zgoda na wszelkie formy aborcji, ponieważ charakter tej teorii etycznej jest właśnie taki – żadnego rozstrzygnięcia nie da się w niej z góry przewiedzieć. Lecz bez wątpienia osoby, które popierają dopuszczalność aborcji, często odwołują się właśnie do argumentów wywodzących się z utylitaryzmu.
Argument ten brzmiałby tak: system, w którym do pewnego momentu życia płodu aborcji można legalnie dokonać aborcji, jest dobry, ponieważ realizuje pewne dobro (wolność i autonomię kobiety, jej dążenie do szczęścia), nie przysparza natomiast cierpienia płodowi. Argument ten opiera się na założeniu, że bycie osobą związane jest z posiadaniem świadomości – czyli zdolnością do odczuwania bólu (to założenie krytykują przede wszystkim personaliści). Prawodawstwo przesuwa zazwyczaj ową granicę bycia człowiekiem z 24. tygodnia (gdy kształtuje się kora mózgowa) na 12. tydzień (gdy powstają połączenia nerwowe).
Argument feministyczny
W debacie wokół aborcji funkcjonuje również argument przedstawiony w postaci eksperymentu myślowego przez amerykańską etyczkę Judith Thomson.

Argument Thomson nie neguje obowiązku pomocy drugiemu człowiekowi w sytuacji, w której zależy od nas jego życie – np. gdy jesteśmy świadkami wypadku drogowego, mamy moralny obowiązek wezwać pomoc. Granicą obowiązku moralnego jest natomiast, według Thomson, nasze ciało. Jako jednostki posiadające autonomię moralną tylko my możemy dysponować naszym ciałem i nie ma jej zdaniem żadnej sytuacji, która mogłaby nas tej autonomii pozbawić.
Aborcja nie jest więc złem, ponieważ fakt, że życie płodu zależy od matki, nie nakłada na nią – zdaniem Thomson – moralnego obowiązku podtrzymywania tego życia. Jedyną racją dla decyzji o kontynuowaniu ciąży powinna być według Thomson autonomia kobiety, rozumiana tu przede wszystkim jako możliwość swobodnego decydowania o swoim ciele.
Argument Thomson krytykowany był zarówno z perspektywy personalizmu, jak i utylitaryzmu. Przedstawiciele pierwszego stanowiska zarzucają mu, że przedkłada kwestię autonomii moralnej kobiety nad prawo do życia płodu (które przyznają mu od poczęcia). Z kolei utylitaryści nie zgadzają się z poglądem, że ciężarna kobieta nie ma moralnych zobowiązań wobec płodu, który w sobie nosi. Choć sami są zwykle zwolennikami dopuszczalności aborcji, to nie zgadzają się ze sposobem, w jaki Thomson uzasadnia to stanowisko.
Etyka a prawo
Na zakończenie warto pamiętać, że ostatecznym celem debaty bioetycznej zawsze jest zaproponowanie praktycznego rozstrzygnięcia dylematu. W zajmującym nas sporze o aborcję te praktyczne rozwiązania to najczęściej prawa regulujące tę kwestię. Można tu wyróżnić dwa podejścia: konserwatywne oraz liberalne.
Podejście konserwatywne uznaje aborcję za zło i z tego powodu najczęściej postuluje jej ograniczenie. Niektórzy konserwatyści domagają się wręcz całkowitego, prawnego zakazu aborcji. To stanowisko jest wprawdzie zgodne z naczelną wartością etyki personalistycznej, czyli ochroną godności i życia każdej osoby, lecz zarazem skrajnie pryncypialne. Oznacza to, że nie bierze ono pod uwagę negatywnych skutków moralnych, jakie rodzi funkcjonowanie takiego zakazu w praktyce. Skutkiem takim jest ograniczenie innych dóbr i wartości moralnych, jak np. wolność i autonomia, zdrowie czy dobrostan kobiet.
Z tego powodu takie skrajne rozwiązanie prawne obowiązuje tylko w 7 krajach na świecie. Znaczna część konserwatystów, którzy odwołują się do argumentacji personalistycznej, opowiada się natomiast za zakazem aborcji, lecz wskazuje wyjątki, w których powinna być ona dopuszczalna. Wyjątkiem takim jest, np. sytuacja, w której ciąża zagraża życiu kobiety. Kluczowym dobrem, mającym chronić takie rozwiązanie, jest godność człowieka, który uznawany jest za osobę od momentu poczęcia.
Podejście liberalne postuluje zazwyczaj legalność aborcji do momentu, do którego nie łączy się ona z cierpieniem dla płodu, a płód nie może przetrwać poza organizmem matki. W prawodawstwie granicę legalnej aborcji ustala się zazwyczaj między 12. a 22. tygodniem ciąży. Legalna jest również późniejsza aborcja w przypadkach szczególnych (np. gdy ciąża zagraża życiu kobiety). Stanowisko takie odwołuje się zazwyczaj do argumentów utylitarystycznych, które biorą pod uwagę dobro kobiety (głównie jej wolność i autonomię oraz dobrostan psychiczny i społeczny), starając się jednocześnie zminimalizować ewentualne cierpienie płodu – stąd ograniczenie dopuszczalności aborcji do okresu, w którym płód nie jest zdolny do odczuwania bólu.
Główny spór bioetyczny, który toczy się w związku zabiegiem aborcji, dotyczy tego, kiedy płód zaczyna być człowiekiem, rozumianym jako istota, której życie podlega ochronie. To pytanie o kryterium człowieczeństwa.
Być może najważniejsza rzecz, na jaką musisz zwrócić uwagę (jej przeoczenie rodzi wiele nieporozumień w debacie o aborcji) jest to, czego dotyczy spór. Nie dotyczy on tak naprawdę tego, od jakiego momentu rozpoczyna się ludzkie życie – jest to z pewnością pasjonująca debata, nie dotyczy ona jednak etyki, lecz biologii. Nas zajmuje tu nieco inne pytanie: od którego momentu jesteśmy skłonni uznać płód za człowieka w znaczeniu moralnym, czyli za istotę, której przysługują określone prawa moralne, w tym, przede wszystkim – prawo do życia. Odpowiedź na to pytanie nie zależy w pierwszej kolejności od faktów i ustaleń biologów (choć te rozstrzygnięcia mają na pewno istotny wpływ na naszą odpowiedź), lecz od tego, z jaką teorią etyczną się zgadzamy. Możemy wyróżnić trzy główne stanowiska w sporze etycznym o kryterium człowieczeństwa.
Jako że wszyscy uczestnicy sporu o aborcję odwołują się do ustaleń nauk przyrodniczych, by uzasadnić swoje argumenty, pominiemy ten aspekt sporu i zapytamy, na jakich założeniach etycznych opiera się każde z tych stanowisk.

Kryterium genetyczne opiera się na normach, najczęściej na etyce personalistycznejpersonalistycznej, która uznając płód za autonomiczną osobę, zrównuje go pod względem moralnym z człowiekiem. Argumentacja personalizmu odwołuje się zwykle do norm religijnych, przede wszystkim do przykazania „nie zabijaj”, które stosuje się do każdej osoby – a więc również, zgodnie z tym stanowiskiem, do płodów. Pod względem filozoficznym, źródłem personalistycznej koncepcji osoby jest filozofia chrześcijańska, w szczególności Boecjusza i św. Tomasza z Akwinu. Kryterium rozwojowe wywodzi się z założenia, że rozwój człowieka jest procesem ciągłym i poszukuje istotnej moralnie cezury, od której powinna zaczynać się ochrona życia płodu. Jednym z takich kryteriów jest pojawienie się świadomości, co datowane jest zwykle na okres od 24. do 32. tygodnia rozwoju płodu, kiedy kształtuje się kora mózgowa (w państwach, w których istnieją liberalne przepisy dotyczące aborcji, granicę przerywania ciąży „na żądanie” ustala się zwykle między 12. a 21. tygodniem ciąży).
Opiera się ono na założeniu, że osobą, czyli człowiekiem w sensie moralnym, może być ktoś, kto posiada świadomość, a w związku z tym może odczuwać ból, my zaś możemy rozsądnie założyć, że nie chce być swojego życia pozbawiony. Rozumowanie to opiera się na etyce utylitarystycznej; od pewnego momentu płód powinien podlegać ochronie jako istota, która może odczuwać ból lub jest świadoma swojego istnienia. Kryterium narodzin odwołuje się nie tyle do etyki, co raczej do kultury oraz języka. Opiera się ono na zdroworozsądkowym przekonaniu, że podobnie jak żołądź nie jest dębem, tak płód nie jest człowiekiem. Z tej językowej obserwacji wyprowadza się przekonanie o charakterze moralnym, przyznając prawa moralne tym istotom, które się urodziły.
Spór o kryterium człowieczeństwa jest bez wątpienia istotną debatą bioetyczną dotyczącą etyki początków życia. Musisz jednak mieć świadomość, że nie wyczerpuje on problematyki debaty wokół problemu aborcji. Stanowisko feministyczne głosi choćby, że kobieta nie ma moralnego obowiązku kontynuowania ciąży wbrew swojej woli nawet przy założeniu, że płód jest istotą ludzką.
Ujmuje ono tę kwestię w inny sposób – nie chodzi już o rozstrzygnięcie, od kiedy życie płodu jest chronione, ale o zagwarantowanie autonomii kobiety – wolności decydowania o własnym ciele zgodnie z tym, co dyktuje jej sumienie (nie zaś – z nadrzędnymi wobec niego, uniwersalnymi rozstrzygnięciami). Także inne stanowiska są bardziej zniuansowane i kwestia kryterium człowieczeństwa stanowi ich punkt wyjścia. Nawet personaliści, którzy uważają, że płód jest człowiekiem od momentu poczęcia, nie traktują zwykle normy „nie zabijaj” jako bezwarunkowej. Wskazują wyjątkowe sytuacje, w których aborcja jest dopuszczalna, a nad prawem do życia płodu góruje inne istotne dobro – tak jest choćby przypadku, w którym ciąża zagraża zdrowiu kobiety. W praktyce, stanowiska bioetyczne w sporze o aborcję są próbami wyważenia interesów ciężarnej kobiety (jej prawa do autonomii, wolności, zdrowia, godności, szczęścia, itd.) oraz statusu moralnego i wynikających z niego interesów płodu (jak np. prawo do życia).
Jak sądzisz, jak oceniłby tę sytuację personalista, a jak utylitarysta? Zapisz stanowisko, jakie twoim zdaniem by zajęli oraz uzasadnij je, odwołując się do tych teorii etycznych. Które wypisane przez ciebie wcześniej reguły postępowania wywodzą się z personalizmu, a które z utylitaryzmu?
Rozpoznaj teorię etyczną, na której opiera się ten argument: „Złe jest zabijanie ludzkiego płodu, ponieważ jest on osobą od momentu poczęcia”.
Tekst A
Proponuję więc, byśmy przyjęli, że płód jest osobą od chwili poczęcia. Jak argumentuje się dalej? Otóż zakładam, że mniej więcej tak. Każda osoba ma prawo do życia. Tak więc płód ma prawo do życia. Bez wątpienia matka ma prawo decydować o tym, co dzieje się w jej ciele i z jej ciałem, każdy to przyzna. Jednakże prawo pewnej osoby do życia jest z pewnością silniejsze i bardziej wiążące, niż prawo matki do decydowania o tym, o dzieje się w jej ciele i z jej ciałem, wobec czego ma nad nim przewagę. A zatem nie wolno zabijać płodu i nie wolno przeprowadzać aborcji.
Argument ten brzmi całkiem sensownie. Wyobraźmy sobie jednak taką sytuację. Budzisz się rano i stwierdzasz, że leżysz w łóżku, odwrócona plecami do pleców pewnego nieprzytomnego skrzypka. Sławnego nieprzytomnego skrzypka. Stwierdzono, że cierpi on na fatalną chorobę nerek, a członkowie Towarzystwa Miłośników Muzyki zebrali wszystkie dostępne wyniki badań medycznych i ustalili, że jedynie ty masz grupę krwi potrzebną, aby mu pomóc. Uprowadzili cię zatem i wczoraj wieczorem układ krążenia skrzypka połączono z twoim, tak iż twoje nerki mogą teraz służyć do oczyszczania z trujących substancji zarówno jego krwi, jak twojej własnej. I oto dyrektor szpitala mówi ci: „Cóż, jest nam bardzo przykro, że członkowie Towarzystwa Miłośników Muzyki tak z Panią postąpili – nigdy byśmy na to nie pozwolili, gdybyśmy wiedzieli. Mimo to, tak się już stało, i skrzypek jest teraz z Panią połączony. Odłączenie Pani równałoby się jego zabiciu. Proszę się jednak nie martwić, to tylko dziewięć miesięcy. Do tego czasu skrzypek wyzdrowieje i będzie go można bezpiecznie od Pani odłączyć”. Czy masz moralny obowiązek zgodzić się na tę sytuację? Bez wątpienia byłoby bardzo uprzejmie z twej strony, gdybyś tak postąpiła, byłaby to wielka przysługa. Ale czy musisz zgodzić się na nią? A co, gdyby nie trwało to dziewięć miesięcy, lecz dziewięć lat? Albo jeszcze dłużej? A co, gdyby dyrektor szpitala powiedział: „Fatalny pech, to prawda, ale musi Pani pozostać w łóżku, ze skrzypkiem podłączonym do Pani, już do końca życia. Proszę bowiem pamiętać: Wszystkie osoby mają prawo do życia, a skrzypkowie są osobami. To prawda, że i Pani ma prawo decydować o tym, co dzieje się z Pani ciałem czy też w Pani ciele, ale prawo do życia jakiejś osoby ma przewagę nad Pani prawem do decydowania o tym, co dzieje się z Pani ciałem czy też w Pani ciele. Tak więc nigdy nie będzie Pani można odłączyć od skrzypka”. Wyobrażam sobie, że uznałabyś to za oburzające, co pokazuje, że z tym sensownie brzmiącym argumentem, o którym wspomniałam przed chwilą, faktycznie jest coś nie w porządku.
Na podstawie tekstu A sformułuj argument za dopuszczalnością aborcji, którym posługuje się Judith Thomson
Tekst B
Thomson twierdzi, że [jej argument] usprawiedliwia aborcję, nawet jeśli pozwolimy, by wartość życia płodu była liczona jak życie normalnej osoby. Utylitarysta powiedziałby, że źle jest odmówić podtrzymywania życia osobie przez dziewięć miesięcy, jeśli byłby to jedyny sposób na jej przeżycie. Jeśli więc życie płodu jest tak samo ważne jak życie normalnej osoby, utylitarysta powiedziałby, że źle jest odmówić noszenia płodu, dopóki nie może on przetrwać poza macicą.
Wyjaśnij, dlaczego według Petera Singera (na podstawie tekstu B) utylitarysta powinien odrzucić argument Thomson, nawet jeśli nie uważa, że aborcja jest zła.
Spośród wszystkich argumentów bioetycznych, które pojawiły się w ćwiczeniach 1‑8 zapisz ten, z który przekonuje cię najmniej. Następnie zapisz w tabeli jego słabe oraz mocne strony. Wykorzystując swoje notatki, skonstruuj kontrargument.
Rozwiń mapę myśli w taki sposób, żeby przedstawiała argumentację przeciwników i zwolenników dopuszczalności aborcji. Posłuż się w tym celu wiadomościami z poprzednich sekcji. Każdy argument połącz z teorią etyczną, na której się opiera, oraz dodaj pole, w którym określisz jego mocne i słabe strony.
- Nazwa kategorii: Aborcja
- Nazwa kategorii: Główne stanowiska etyczne w sporze o aborcję
- Nazwa kategorii: Personalizm – przedstaw założenia
- Nazwa kategorii: Utylitaryzm – przedstaw założenia Koniec elementów należących do kategorii Główne stanowiska etyczne w sporze o aborcję
- Nazwa kategorii: Kryteria człowieczeństwa
- Nazwa kategorii: Argumenty przeciwników dopuszczalności aborcji
- Nazwa kategorii: Argumenty zwolenników dopuszczalności aborcji Koniec elementów należących do kategorii Aborcja
- Elementy należące do kategorii Aborcja
- Elementy należące do kategorii Główne stanowiska etyczne w sporze o aborcję
Stwórz wypunktowaną listę hasłową, w której przedstawisz argumentację przeciwników i zwolenników dopuszczalności aborcji. Posłuż się w tym celu wiadomościami z poprzednich sekcji. Do każdego argumentu podaj teorię etyczną, na której się opiera.
Podaj mocne i słabe strony każdego argumentu. Uszereguj je od najmocniejszego do najsłabszego.
Słownik
(gr. bios – życie; ethos – obyczaj) dyscyplina wiedzy zajmująca się rozstrzyganiem dylematów moralnych dotyczących problematyki życia i zdrowia – zwłaszcza tych, które pojawiają się w wyniku rozwoju medycyny i biotechnologii; nazwa „bioetyka” została po raz pierwszy zastosowana w USA w latach 70. XX w.
(gr. autonomía – samorząd) stanowisko w etyce, które głosi, że źródłem norm moralnych jest suwerenny ludzki rozum
(gr. hetero – inny; nomos – prawo) stanowisko w etyce, które głosi, że źródłem norm moralnych jest Bóg (w niektórych ujęciach – państwo)
(łac. persona) jednostkowy byt rozumny, który posiada wolę i jest zdolny do ponoszenia odpowiedzialności za swoje wybory; w debacie bioetycznej wyróżnia się klasyczną koncepcję osoby, odwołującą się do koncepcji Boecjusza i św. Tomasza z Akwinu (uznaje ona za osobę każdego przedstawiciela gatunku homo sapiens od momentu poczęcia), oraz ujęcie rozwojowe, wywodzące się z nowożytnej koncepcji osoby Johna Locke’a ) – uznaje ona za osobę przedstawiciela gatunku homo sapiens, u którego wykształciła się pewna cecha o fundamentalnym znaczeniu dla bycia człowiekiem (zwykle świadomość)
(łac. persona – osoba) nurt współczesnej filozofii europejskiej przyjmujący za punkt wyjścia koncepcję obdarzonej godnością i niezbywalną wartością moralną, autonomicznej osoby ludzkiej
(łac. utilitas – korzyść, pożytek) teoria etyczna opierająca się na zasadzie użyteczności, zgodnie z którą dobry jest taki czyn, który przyczynia się do powiększenia szczęścia powszechnego, czyli wzrostu przyjemności i redukcji cierpienia w świecie dla jak najszerszej grupy osób