Galeria zdjęć interaktywnych
Galeria zdjęć interaktywnych

Katarzyna i Petruchio PETRUCHIO
To raczej tobie nie umiem się oprzeć.
KATARZYNA
Oparcie znajdziesz, gdy zlecisz ze schodów.
PETRUCHIO
Nie zlecę: wzlecę z moją gołąbeczką
Wzwyż, w niebo szczęścia
KATARZYNA
Fruwaj sam, rarogu.
William Shakespeare, Poskromienie złośnicy (akt II, scena 1), [w:] tegoż, Poskromienie złośnicy. Dwaj panowie z Werony, tłum. S. Barańczak, Poznań 1992, s. 62–63.
Katarzyna i Petruchio PETRUCHIO
To raczej tobie nie umiem się oprzeć.
KATARZYNA
Oparcie znajdziesz, gdy zlecisz ze schodów.
PETRUCHIO
Nie zlecę: wzlecę z moją gołąbeczką
Wzwyż, w niebo szczęścia
KATARZYNA
Fruwaj sam, rarogu.
William Shakespeare, Poskromienie złośnicy (akt II, scena 1), [w:] tegoż, Poskromienie złośnicy. Dwaj panowie z Werony, tłum. S. Barańczak, Poznań 1992, s. 62–63.
Julia i Proteus JULIA
Gra fałszywie, ojczulku.
GOSPODARZ
Chcesz powiedzieć, że źle trąca struny?
JULIA
Nie, ale strunę mego serca szarpnął tak fałszywie, że aż zabolało.
William Shakespeare, Dwaj panowie z Werony (akt IV, scena 2), [w:] tegoż, Poskromienie złośnicy. Dwaj panowie z Werony, tłum. S. Barańczak, Poznań 1992, s. 254.
Julia i Proteus JULIA
Gra fałszywie, ojczulku.
GOSPODARZ
Chcesz powiedzieć, że źle trąca struny?
JULIA
Nie, ale strunę mego serca szarpnął tak fałszywie, że aż zabolało.
William Shakespeare, Dwaj panowie z Werony (akt IV, scena 2), [w:] tegoż, Poskromienie złośnicy. Dwaj panowie z Werony, tłum. S. Barańczak, Poznań 1992, s. 254.
Walentyn i Sylwia PIOSENKA
Kim jest Sylwia? Czymże jest,
Że każdy przed nią klęka?
Z niebios chyba spłynął chrzest
Rozumu, wdzięku, piękna
W każdy rys jej, w każdy gest.
William Shakespeare, Dwaj panowie z Werony (akt IV, scena 2), [w:] tegoż, Poskromienie złośnicy. Dwaj panowie z Werony, tłum. S. Barańczak, Poznań 1992, s. 254.
Walentyn i Sylwia PIOSENKA
Kim jest Sylwia? Czymże jest,
Że każdy przed nią klęka?
Z niebios chyba spłynął chrzest
Rozumu, wdzięku, piękna
W każdy rys jej, w każdy gest.
William Shakespeare, Dwaj panowie z Werony (akt IV, scena 2), [w:] tegoż, Poskromienie złośnicy. Dwaj panowie z Werony, tłum. S. Barańczak, Poznań 1992, s. 254.
Ferdynand, król Navarry i Księżniczka, córka króla Francji KSIĘŻNICZKA
Lepiej by ci się twój amant zasłużył,
Gdyby list skrócił, sznur pereł — wydłużył.
William Shakespeare, Stracone zachody miłości (akt V, scena 2), tłum. S. Barańczak, Poznań 1994, s. 234.
Ferdynand, król Navarry i Księżniczka, córka króla Francji KSIĘŻNICZKA
Lepiej by ci się twój amant zasłużył,
Gdyby list skrócił, sznur pereł — wydłużył.
William Shakespeare, Stracone zachody miłości (akt V, scena 2), tłum. S. Barańczak, Poznań 1994, s. 234.
Romeo i Julia JULIA
Musisz już odejść? Do rana daleko.
To nie skowronek przecież, ale słowik
Śpiewał przed chwilą! Niech cię to nie trwoży.
Wierz mi, to słowik: on co noc tu śpiewa,
Usadowiony na drzewku granatu.
William Shakespeare, Romeo i Julia (akt III, scena 5), tłum. S. Barańczak, Kraków 2001, s. 118.
Romeo i Julia JULIA
Musisz już odejść? Do rana daleko.
To nie skowronek przecież, ale słowik
Śpiewał przed chwilą! Niech cię to nie trwoży.
Wierz mi, to słowik: on co noc tu śpiewa,
Usadowiony na drzewku granatu.
William Shakespeare, Romeo i Julia (akt III, scena 5), tłum. S. Barańczak, Kraków 2001, s. 118.
Hermia i Lizander HERMIA
Jeśli kochankom nigdy się nie wiedzie,
Taki jest widać dekret przeznaczenia.
Okażmy zatem cierpliwość w tej próbie,
Bo nie jest niczym wyjątkowym nasza
Niedola – stały towarzysz miłości,
Postępujący w jej orszaku razem
Ze łzą, westchnieniem, marzeniem i troską
William Shakespeare, Sen nocy letniej (akt I, scena 1), tłum. S. Barańczak, Kraków 2000, s. 15.
Hermia i Lizander HERMIA
Jeśli kochankom nigdy się nie wiedzie,
Taki jest widać dekret przeznaczenia.
Okażmy zatem cierpliwość w tej próbie,
Bo nie jest niczym wyjątkowym nasza
Niedola – stały towarzysz miłości,
Postępujący w jej orszaku razem
Ze łzą, westchnieniem, marzeniem i troską
William Shakespeare, Sen nocy letniej (akt I, scena 1), tłum. S. Barańczak, Kraków 2000, s. 15.
Demetriusz i Helena HELENA
Twoja uczciwość chroni mnie jak tarcza:
Noc dniem się staje, gdy twarz twoją widzę,
A to pustkowie leśne nie jest puste,
Bo dla mnie ty w nim jesteś całym światem
William Shakespeare, Sen nocy letniej (akt IV, scena 1), tłum. S. Barańczak, Kraków 2000, s. 37.
Demetriusz i Helena HELENA
Twoja uczciwość chroni mnie jak tarcza:
Noc dniem się staje, gdy twarz twoją widzę,
A to pustkowie leśne nie jest puste,
Bo dla mnie ty w nim jesteś całym światem
William Shakespeare, Sen nocy letniej (akt IV, scena 1), tłum. S. Barańczak, Kraków 2000, s. 37.
król elfów Oberon i królowa elfów Tytania TYTANIA
Och Oberonie, co za przywidzenia!...
Przyśniło mi się, że kochałam osła
William Szekspir, Sen nocy letniej (akt VI, scena 1), tłum. S. Barańczak, Kraków 2000, s. 88.
król elfów Oberon i królowa elfów Tytania TYTANIA
Och Oberonie, co za przywidzenia!...
Przyśniło mi się, że kochałam osła
William Szekspir, Sen nocy letniej (akt VI, scena 1), tłum. S. Barańczak, Kraków 2000, s. 88.
Benedick i Beatrycze BENEDICK
Oświadcz, ale z uczuciem: włóż w to całe swoje serce
BEATRYCZE
Kiedy właśnie kocham cię całym sercem – więc nic mi z niego nie zostało do włożenia w oświadczyny
Wiele hałasu o nic (akt IV, scena 1), [w:] tegoż, Wiele hałasu o nic. Wieczór Trzech Króli albo co chcecie, tłum. S. Barańczak, Poznań 1994, s. 118.
Benedick i Beatrycze BENEDICK
Oświadcz, ale z uczuciem: włóż w to całe swoje serce
BEATRYCZE
Kiedy właśnie kocham cię całym sercem – więc nic mi z niego nie zostało do włożenia w oświadczyny
Wiele hałasu o nic (akt IV, scena 1), [w:] tegoż, Wiele hałasu o nic. Wieczór Trzech Króli albo co chcecie, tłum. S. Barańczak, Poznań 1994, s. 118.
Orlando i Rozalinda
ROZALINDA
Namiętność moja — i tego pasterza:
Ich analogia dziwnie mnie uderza...
William Shakespeare, Jak wam się podoba (akt II, scena 4), tłum. S. Barańczak, Poznań 1993, s. 48.
ROZALINDA
Miłość to czyste szaleństwo. Moim zdaniem zakochanych powinno się jak wariatów batożyć i trzymać w ciemnicy. Nie stosuje się takiej kary i kuracji tylko dlatego, że ta forma obłędu jest nazbyt rozpowszechniona i sami dozorcy też bywają zakochani. Co do mnie, wierzę w leczenie tej przypadłości za pomocą dobrej rady.
William Shakespeare, Jak wam się podoba (akt III, scena 2), tłum. S. Barańczak, Poznań 1993, s. 83.
Orlando i Rozalinda
ROZALINDA
Namiętność moja — i tego pasterza:
Ich analogia dziwnie mnie uderza...
William Shakespeare, Jak wam się podoba (akt II, scena 4), tłum. S. Barańczak, Poznań 1993, s. 48.
ROZALINDA
Miłość to czyste szaleństwo. Moim zdaniem zakochanych powinno się jak wariatów batożyć i trzymać w ciemnicy. Nie stosuje się takiej kary i kuracji tylko dlatego, że ta forma obłędu jest nazbyt rozpowszechniona i sami dozorcy też bywają zakochani. Co do mnie, wierzę w leczenie tej przypadłości za pomocą dobrej rady.
William Shakespeare, Jak wam się podoba (akt III, scena 2), tłum. S. Barańczak, Poznań 1993, s. 83.
Hamlet i Ofelia HAMLET
Co to miało być? Prolog czy fraszka?
OFELIA
Rzeczywiście krótkie.
HAMLET
Jak kobieca miłość.
William Szekspir, Hamlet (akt III, scena 2), tłum. S. Barańczak, Kraków 1997, s. 110.
Hamlet i Ofelia HAMLET
Co to miało być? Prolog czy fraszka?
OFELIA
Rzeczywiście krótkie.
HAMLET
Jak kobieca miłość.
William Szekspir, Hamlet (akt III, scena 2), tłum. S. Barańczak, Kraków 1997, s. 110.
Książę Orsino i Viola (Cesario) VIOLA
Na dni młodości grzechem nieskalane
Przysięgam, pani: o tej piersi ścianę
Tłucze się wierne serce – lecz, niestety,
Serce to żadnej nie kocha kobiety,
Żadna go nie ma w posiadaniu dama
I nikt nie rządzi nim, nawet ja s… - Sama
Rozumiesz, pani. Żegnam. W Księcia sprawie
I jego cierpień – już się tu nie stawię.
William Shakespeare, Wieczór Trzech Króli (akt III, scena 1), tłum. S. Barańczak, Kraków 2001, s. 90.
Książę Orsino i Viola (Cesario) VIOLA
Na dni młodości grzechem nieskalane
Przysięgam, pani: o tej piersi ścianę
Tłucze się wierne serce – lecz, niestety,
Serce to żadnej nie kocha kobiety,
Żadna go nie ma w posiadaniu dama
I nikt nie rządzi nim, nawet ja s… - Sama
Rozumiesz, pani. Żegnam. W Księcia sprawie
I jego cierpień – już się tu nie stawię.
William Shakespeare, Wieczór Trzech Króli (akt III, scena 1), tłum. S. Barańczak, Kraków 2001, s. 90.
Sebastian i Oliwia SEBASTIAN
do Oliwii
Fałszywy pozór zmylił cię więc, pani;
Natura jednak działa nieomylnie.
Chciałaś dziewicy w przebraniu mężczyzny –
Masz zaś mężczyznę o dziewiczym sercu;
William Shakespeare, Wieczór Trzech Króli (akt V, scena 1), tłum. S. Barańczak, Kraków 2001, s. 150.
Sebastian i Oliwia SEBASTIAN
do Oliwii
Fałszywy pozór zmylił cię więc, pani;
Natura jednak działa nieomylnie.
Chciałaś dziewicy w przebraniu mężczyzny –
Masz zaś mężczyznę o dziewiczym sercu;
William Shakespeare, Wieczór Trzech Króli (akt V, scena 1), tłum. S. Barańczak, Kraków 2001, s. 150.
Helena i Bertram HELENA:
Niech wpierw nadejdzie lato, niech dojrzałe
Róże rozwiną płatki nad cierniami,
ostrość ukłucia okupując wonią.
Trzeba nam jechać. Wóz czeka gotowy,
Późno już, w drogę! Koniec wieńczy dzieło;
Da się naprawić, co się źle zaczęło,
Co rozłączone, znowu się połączy:
Wszystko jest dobre, co się dobrze kończy
William Shakespeare, Wszystko dobre, co dobrze się kończy (akt IV, scena 4), tłum. S. Barańczak, Kraków 2001, s. 146.
Helena i Bertram HELENA:
Niech wpierw nadejdzie lato, niech dojrzałe
Róże rozwiną płatki nad cierniami,
ostrość ukłucia okupując wonią.
Trzeba nam jechać. Wóz czeka gotowy,
Późno już, w drogę! Koniec wieńczy dzieło;
Da się naprawić, co się źle zaczęło,
Co rozłączone, znowu się połączy:
Wszystko jest dobre, co się dobrze kończy
William Shakespeare, Wszystko dobre, co dobrze się kończy (akt IV, scena 4), tłum. S. Barańczak, Kraków 2001, s. 146.
Otello i Desdemona EMILIA
Lecz moim zdaniem za postępki żon
Winić należy mężów. Lekceważą
Swoją powinność […]
[…] Niech wiedzą mężowie:
Ich żony także mają po pięć zmysłów.
Widzą i słyszą, czują woń i smak
Słodki lub gorzki – tak samo jak oni.
William Shakespeare, Otello, Maur wenecki (akt IV, scena 3), tłum. S. Barańczak, Kraków 2002, s. 168.
Otello i Desdemona EMILIA
Lecz moim zdaniem za postępki żon
Winić należy mężów. Lekceważą
Swoją powinność […]
[…] Niech wiedzą mężowie:
Ich żony także mają po pięć zmysłów.
Widzą i słyszą, czują woń i smak
Słodki lub gorzki – tak samo jak oni.
William Shakespeare, Otello, Maur wenecki (akt IV, scena 3), tłum. S. Barańczak, Kraków 2002, s. 168.
Makbet i jego żona - Lady Makbet
LADY MAKBET
Nie – nic się w życiu na lepsze nie zmienia,
Jeśli nie cieszą spełnione pragnienia.
Zagładę łatwiej już znieść by się dało
Niż tryumf, w którym radości tak mało.
William Shakespeare, Makbet (akt III, scena 2), tłum. S. Barańczak, Kraków 2000, s. 73.
Makbet i jego żona - Lady Makbet
LADY MAKBET
Nie – nic się w życiu na lepsze nie zmienia,
Jeśli nie cieszą spełnione pragnienia.
Zagładę łatwiej już znieść by się dało
Niż tryumf, w którym radości tak mało.
William Shakespeare, Makbet (akt III, scena 2), tłum. S. Barańczak, Kraków 2000, s. 73.
Ferdynand i Miranda FERDYNAND
Miranda! Co za imię! Jest w nim miraż
I admiracja, i mir w oczach świata –
Wszystko, czym jesteś, czego jesteś godna!
[…]
MIRANDA
Niegodna jestem, by ci ofiarować
To, co dać pragnę; i jeszcze mniej godna,
By przyjąć to, bez czego żyć nie mogę.(…)
William Shakespeare, Burza (akt III, scena 1), [w:] tegoż, Burza. Zimowa opowieść, tłum. S. Barańczak, Poznań 1991, s. 78.
Ferdynand i Miranda FERDYNAND
Miranda! Co za imię! Jest w nim miraż
I admiracja, i mir w oczach świata –
Wszystko, czym jesteś, czego jesteś godna!
[…]
MIRANDA
Niegodna jestem, by ci ofiarować
To, co dać pragnę; i jeszcze mniej godna,
By przyjąć to, bez czego żyć nie mogę.(…)
William Shakespeare, Burza (akt III, scena 1), [w:] tegoż, Burza. Zimowa opowieść, tłum. S. Barańczak, Poznań 1991, s. 78.
Perdita i Floryzel text={audio}PERDITA
[…]
Takich mi trzeba kwiatów, aby nimi
Obsypać ciebie, miły!
FLORYZEL
Jak zmarłego?
PERDITA
Nie – jak murawę, na której posłaniu
Miłość by mogła wieść swoje zabawy;
Nie jak zmarłego; mogę cię pochować
Tylko za życia i w moich ramionach
William Shakespeare, Zimowa opowieść (akt IV, scena 4), [w:] tegoż, Burza. Zimowa opowieść, tłum. S. Barańczak, Poznań 1991, s. 224.
Perdita i Floryzel text={audio}PERDITA
[…]
Takich mi trzeba kwiatów, aby nimi
Obsypać ciebie, miły!
FLORYZEL
Jak zmarłego?
PERDITA
Nie – jak murawę, na której posłaniu
Miłość by mogła wieść swoje zabawy;
Nie jak zmarłego; mogę cię pochować
Tylko za życia i w moich ramionach
William Shakespeare, Zimowa opowieść (akt IV, scena 4), [w:] tegoż, Burza. Zimowa opowieść, tłum. S. Barańczak, Poznań 1991, s. 224.
Ilustracje interaktywne
Romeo i Julia (akt I, scena 4) ROMEO
Boję się, czy nie przyjdziemy za wcześnie;
Bo moja dusza przeczuwa, że jakiś
Łańcuch wydarzeń, wśród gwiazd jeszcze skryty,
Będzie miał pierwsze złowrogie ogniwo
W tym dniu, w dzisiejszej beztroskiej zabawie,
I że mojemu nieznośnemu życiu
Położy wkrótce kres przedwczesny zgon.
Niech Ten, kto dzierży ster mojego losu,
Pilnuje kursu! Raz kozie śmierć - chodźmy!
Źródło: William Shakespeare, Romeo i Julia (akt I, scena 4), tłum. Stanisław Barańczak, Kraków 2001, s. 42.
Romeo i Julia (akt I, scena 4) ROMEO
Boję się, czy nie przyjdziemy za wcześnie;
Bo moja dusza przeczuwa, że jakiś
Łańcuch wydarzeń, wśród gwiazd jeszcze skryty,
Będzie miał pierwsze złowrogie ogniwo
W tym dniu, w dzisiejszej beztroskiej zabawie,
I że mojemu nieznośnemu życiu
Położy wkrótce kres przedwczesny zgon.
Niech Ten, kto dzierży ster mojego losu,
Pilnuje kursu! Raz kozie śmierć - chodźmy!
Źródło: William Shakespeare, Romeo i Julia (akt I, scena 4), tłum. Stanisław Barańczak, Kraków 2001, s. 42.
Romeo i Julia (akt I, scena 5) ROMEO
Światłość jej rysów gasi w moim oku
Płomień pochodni! Lśni na skroni mroku
Jak brylant w uchu etiopskiej królowej:
Skarb zbyt bogaty na ten świat jałowy!
Jak śnieżny gołąb wśród kawek, tak ona
Odbija blaskiem od rówieśnic grona.
Gdy przerwie taniec, przybliżę się do niej
I dłoń ozłocę dotknięciem jej dłoni.
Kochałem dotąd? Nie, serce się myli:
Miłość poznało dopiero w tej chwili
Źródło: William Shakespeare, Romeo i Julia (akt I, scena 5), tłum. Stanisław Barańczak, Kraków 2001, s. 45
Romeo i Julia (akt I, scena 5) ROMEO
Światłość jej rysów gasi w moim oku
Płomień pochodni! Lśni na skroni mroku
Jak brylant w uchu etiopskiej królowej:
Skarb zbyt bogaty na ten świat jałowy!
Jak śnieżny gołąb wśród kawek, tak ona
Odbija blaskiem od rówieśnic grona.
Gdy przerwie taniec, przybliżę się do niej
I dłoń ozłocę dotknięciem jej dłoni.
Kochałem dotąd? Nie, serce się myli:
Miłość poznało dopiero w tej chwili
Źródło: William Shakespeare, Romeo i Julia (akt I, scena 5), tłum. Stanisław Barańczak, Kraków 2001, s. 45
Romeo i Julia (akt II, scena 2) ROMEO wychodząc z ukrycia
Kpi z cudzej blizny, kto sam nie był ranny.
W oknie na piętrze ukazuje się Julia.
Cicho! Cóż to za światło błysło w oknie?
To brzask na Wschodzie, a słońcem jest Julia!
Wzejdź, słońce, przyćmij chorobliwie blady
Księżyc! Patronka księżyca i dziewic,
Bogini Diana, szarzeje z zawiści
Na widok twojej urody. Wypowiedz
Jej posłuszeństwo, jeśli tak zazdrosna!
Nie bądź potulną służebną, zrzuć suknie
Jej anemicznej, ziemistej poświaty!
To moja pani! moja ukochana!
O, gdyby mogła wiedzieć, że nią jest!
Mówi coś; nic nie słychać. Lecz co z tego?
Jej oczy mówią - oczom więc odpowiem.
Zbyt śmiały jestem; mówią, lecz nie do mnie.
Dwie najjaśniejsze gwiazdy w całym niebie,
Mając gdzie indziej jakieś pilne sprawy,
Znalazły sobie w jej oczach zastępców,
Póki nie wrócą na swoje orbity.
A gdyby zamieniły się miejscami,
Gdyby to gwiazdy świeciły w jej twarzy?
Jasność tej twarzy przyćmiłaby gwiazdy,
Jak światło dzienne gasi światło lamp;
Za to jej oczy w niebie takie blaski
Słałyby poprzez powietrzne regiony,
Że ptak, światłością niezwykłą zmylony,
Śpiewałby w nocy. Oparła policzek
Na dłoni! O, być jedną z rękawiczek
Julii i dotknąć przez chwilę jej twarzy!
JULIA
Ach!
ROMEO
Słyszę: mówi coś. O, przemów znowu,
Jasny aniele! bo świecisz nade mną
Jak ci skrzydlaci wysłannicy niebios,
Gdy na pokładzie ociężałych chmur
Żeglują ponad głębiną powietrza
I olśniewają zadziwione oczy
Zadzierających głowy śmiertelników.
[…]
JULIA
Powiedz mi, skąd się tu wziąłeś i po co
Jak się zdołałeś wspiąć na mur ogrodu?
Czy nie rozumiesz, że jesteś zgubiony,
Jeśli ktoś z moich krewnych tu cię znajdzie?
ROMEO
Nad mur wzleciałem na skrzydłach miłości;
Dla niej kamienne przegrody są niczym:
Jeśli je umie przekroczyć - przekracza.
Żaden z twych krewnych też mnie nie powstrzyma.
Źródło: William Shakespeare, Romeo i Julia (akt II, scena 2), tłum. Stanisław Barańczak, Kraków 2001, s. 56–59.
Romeo i Julia (akt II, scena 2) ROMEO wychodząc z ukrycia
Kpi z cudzej blizny, kto sam nie był ranny.
W oknie na piętrze ukazuje się Julia.
Cicho! Cóż to za światło błysło w oknie?
To brzask na Wschodzie, a słońcem jest Julia!
Wzejdź, słońce, przyćmij chorobliwie blady
Księżyc! Patronka księżyca i dziewic,
Bogini Diana, szarzeje z zawiści
Na widok twojej urody. Wypowiedz
Jej posłuszeństwo, jeśli tak zazdrosna!
Nie bądź potulną służebną, zrzuć suknie
Jej anemicznej, ziemistej poświaty!
To moja pani! moja ukochana!
O, gdyby mogła wiedzieć, że nią jest!
Mówi coś; nic nie słychać. Lecz co z tego?
Jej oczy mówią - oczom więc odpowiem.
Zbyt śmiały jestem; mówią, lecz nie do mnie.
Dwie najjaśniejsze gwiazdy w całym niebie,
Mając gdzie indziej jakieś pilne sprawy,
Znalazły sobie w jej oczach zastępców,
Póki nie wrócą na swoje orbity.
A gdyby zamieniły się miejscami,
Gdyby to gwiazdy świeciły w jej twarzy?
Jasność tej twarzy przyćmiłaby gwiazdy,
Jak światło dzienne gasi światło lamp;
Za to jej oczy w niebie takie blaski
Słałyby poprzez powietrzne regiony,
Że ptak, światłością niezwykłą zmylony,
Śpiewałby w nocy. Oparła policzek
Na dłoni! O, być jedną z rękawiczek
Julii i dotknąć przez chwilę jej twarzy!
JULIA
Ach!
ROMEO
Słyszę: mówi coś. O, przemów znowu,
Jasny aniele! bo świecisz nade mną
Jak ci skrzydlaci wysłannicy niebios,
Gdy na pokładzie ociężałych chmur
Żeglują ponad głębiną powietrza
I olśniewają zadziwione oczy
Zadzierających głowy śmiertelników.
[…]
JULIA
Powiedz mi, skąd się tu wziąłeś i po co
Jak się zdołałeś wspiąć na mur ogrodu?
Czy nie rozumiesz, że jesteś zgubiony,
Jeśli ktoś z moich krewnych tu cię znajdzie?
ROMEO
Nad mur wzleciałem na skrzydłach miłości;
Dla niej kamienne przegrody są niczym:
Jeśli je umie przekroczyć - przekracza.
Żaden z twych krewnych też mnie nie powstrzyma.
Źródło: William Shakespeare, Romeo i Julia (akt II, scena 2), tłum. Stanisław Barańczak, Kraków 2001, s. 56–59.
Romeo i Julia (akt V, scena 3) ROMEO
Zrobię to. Niech się przyjrzę twojej twarzy...
To hrabia Parys! Był krewnym Merkucja.
Cóż to mi sługa mówił w drodze? Rozpacz
Tak mną targała, że ledwie słuchałem.
Mówił, że Parys miał poślubić Julię?
Czy tak powiedział? czy mi się to śniło?
A może obłęd sprawił, że pojąłem
Wzmiankę o Julii w takim właśnie sensie?
Niech ci uścisnę dłoń - jesteśmy razem
Na jednej karcie księgi złego losu!
Złożę twe ciało we wspaniałym grobie;
W grobie? nie, raczej w słonecznym pokoju,
Bo Julia tutaj leży i jej piękność
Zmienia tę kryptę w przybytek światłości.
Spocznij tu, zmarły - zmarły cię pochował.
Składa ciało Parysa w grobowcu.
Przed egzekucją skazańcom podobno
Zdarza się chwila euforii; dozorcy
Zwą taki moment ostatnim przebłyskiem.
Czyż mogę nazwać przebłyskiem ten mrok?
Julio najdroższa! Ukochana żono!
Chociaż śmierć spiła ci z ust miód oddechu,
Nie zawładnęła jeszcze twą urodą.
Nie, nie poddałaś się. Rumieniec życia
Przetrwał jak sztandar na tej ślicznej twarzy:
Nie widać białej chorągwi martwoty.
A ty, Tybalcie, pod krwawym całunem:
Czyż mogę oddać ci większą przysługę
Niż zmusić rękę, która cię zabiła,
Do uśmiercenia twojego zabójcy?
Przebacz mi, bracie! Julio, czemu jesteś
Wciąż jeszcze taka piękna? Czy to znaczy,
Że bezcielesna Śmierć jest także zdolna
Do żądzy, że ten wygłodzony potwór
Trzyma cię w mroku, aby siłą posiąść
Chociażby po to, by temu zapobiec,
Spocznę przy tobie na posłaniu nocy
I już się stąd nie ruszę. Tak, zostanę
Tu, gdzie robactwo mamy na posługi
Tu, w tej sypialni znajdę odpoczynek,
Ze znużonego światem ciała zrzucę
Przygniatające brzemię wrogich gwiazd.
Po raz ostatni spójrzcie na nią, oczy;
Ramiona, weźcie ją w ostatni uścisk;
Usta, w ostatnim tchnieniu pocałunek
Złóżcie jak pieczęć na bezterminowej
Umowie z chciwą i bezwzględną Śmiercią!
Prowadź, trucizno, gorzki przewodniku,
Zgubny pilocie - roztrzaskaj o skały
Sztormami nieszczęść skołatany okręt!
Piję za miłość!
Wypija truciznę
Aptekarz nie skłamał:
Jad działa. Jeszcze jeden pocałunek
Umieram
Pada. Wchodzi Ojciec Laurenty z latarnią, łomem i łopatą.
Źródło: William Shakespeare, Romeo i Julia (akt V, scena 3), tłum. Stanisław Barańczak, Kraków 2001, s. 166–167.
Romeo i Julia (akt V, scena 3) ROMEO
Zrobię to. Niech się przyjrzę twojej twarzy...
To hrabia Parys! Był krewnym Merkucja.
Cóż to mi sługa mówił w drodze? Rozpacz
Tak mną targała, że ledwie słuchałem.
Mówił, że Parys miał poślubić Julię?
Czy tak powiedział? czy mi się to śniło?
A może obłęd sprawił, że pojąłem
Wzmiankę o Julii w takim właśnie sensie?
Niech ci uścisnę dłoń - jesteśmy razem
Na jednej karcie księgi złego losu!
Złożę twe ciało we wspaniałym grobie;
W grobie? nie, raczej w słonecznym pokoju,
Bo Julia tutaj leży i jej piękność
Zmienia tę kryptę w przybytek światłości.
Spocznij tu, zmarły - zmarły cię pochował.
Składa ciało Parysa w grobowcu.
Przed egzekucją skazańcom podobno
Zdarza się chwila euforii; dozorcy
Zwą taki moment ostatnim przebłyskiem.
Czyż mogę nazwać przebłyskiem ten mrok?
Julio najdroższa! Ukochana żono!
Chociaż śmierć spiła ci z ust miód oddechu,
Nie zawładnęła jeszcze twą urodą.
Nie, nie poddałaś się. Rumieniec życia
Przetrwał jak sztandar na tej ślicznej twarzy:
Nie widać białej chorągwi martwoty.
A ty, Tybalcie, pod krwawym całunem:
Czyż mogę oddać ci większą przysługę
Niż zmusić rękę, która cię zabiła,
Do uśmiercenia twojego zabójcy?
Przebacz mi, bracie! Julio, czemu jesteś
Wciąż jeszcze taka piękna? Czy to znaczy,
Że bezcielesna Śmierć jest także zdolna
Do żądzy, że ten wygłodzony potwór
Trzyma cię w mroku, aby siłą posiąść
Chociażby po to, by temu zapobiec,
Spocznę przy tobie na posłaniu nocy
I już się stąd nie ruszę. Tak, zostanę
Tu, gdzie robactwo mamy na posługi
Tu, w tej sypialni znajdę odpoczynek,
Ze znużonego światem ciała zrzucę
Przygniatające brzemię wrogich gwiazd.
Po raz ostatni spójrzcie na nią, oczy;
Ramiona, weźcie ją w ostatni uścisk;
Usta, w ostatnim tchnieniu pocałunek
Złóżcie jak pieczęć na bezterminowej
Umowie z chciwą i bezwzględną Śmiercią!
Prowadź, trucizno, gorzki przewodniku,
Zgubny pilocie - roztrzaskaj o skały
Sztormami nieszczęść skołatany okręt!
Piję za miłość!
Wypija truciznę
Aptekarz nie skłamał:
Jad działa. Jeszcze jeden pocałunek
Umieram
Pada. Wchodzi Ojciec Laurenty z latarnią, łomem i łopatą.
Źródło: William Shakespeare, Romeo i Julia (akt V, scena 3), tłum. Stanisław Barańczak, Kraków 2001, s. 166–167.
Zapoznaj się z ilustracją interaktywną i określ tematy, jakim poświęcone są monologi Romea oraz wskaż ich wspólne cechy.
Na podstawie multimedium scharakteryzuj sposób, w jaki Romeo zwraca się do Julii.
Słowniczek
(łac. anticipare - poprzedzać) - zakładanie czegoś jeszcze nieistniejącego, zwykle na podstawie analogii do tego, co się już wydarzyło, lub na podstawie analizy sytuacji i jej możliwych skutków; przewidywanie, wyprzedzanie lub oznaka, zapowiedź przyszłych wydarzeń
(łac. emanatio – wypływ) - uzewnętrznianie się czegoś, oddziaływanie na otoczenie; promieniowanie
(łac. fortuna - przypadek, zdarzenia, los) – rzymska bogini płodności i urodzaju, później przeznaczenia, szczęścia i nieszczęścia, ślepego przypadku, utożsamiana z grecką Tyche; przedstawiana z zawiązanymi oczami, rogiem obfitości i sterem; jej emblematy to: koło, uskrzydlona kula, rufa okrętu, kłosy, czara ofiarna; los, zwłaszcza dobry; szczęście, powodzenie, traf, dola, bogactwo, majątek, mienie itp.; fraz.: ślepa fortuna lub fortuna sprzyja komuś
(łac. proicere – wyrzucać przed siebie) - jeden z mechanizmów obronnych osobowości, polegający na przenoszeniu własnych pragnień, uczuć, postaw, motywów działania jednostki na obiekty świata zewnętrznego
(gr. epea pteroenta) – powszechnie znane i często przytaczane wypowiedzi, których autorstwo lub okoliczności powstania da się ustalić. Są obrazowe, barwne i aluzyjne; mają charakter frazeologizmów
(łac. turpis - brzydki) - kult brzydoty wyrażający się we wprowadzaniu do poezji motywów kalectwa, choroby, śmierci, w obdarzaniu szczególnym zainteresowaniem przedmiotów i zjawisk odrażających