W sporze teologicznym - zamiast podsumowania
Jaka postawę wobec kwestii istnienia Boga powinniśmy zająć, gdy nie ma żadnego dowodu na jego istnienie?
Z zasadniczej niemożności dowiedzenia istnienia Boga zdawał sobie sprawę wybitny filozof francuski Blaise Pascal . Planując swą wielką apologię (obronę i uzasadnienie) wiary chrześcijańskiej, był on bliski fideizmufideizmu, uznając, że żaden racjonalny ani empiryczny dowód istnienia Boga nie jest możliwy.

Pascal w Myślach proponuje więc inny sposób podejścia do tej kwestii. Twierdzi on, że w warunkach całkowitej niepewności co do istnienia Boga trzeba, by każdy z nas sam ze sobą w tej sprawie podejmował zakład. Treścią tego zakładu ma być właśnie istnienie Boga, a jego rozstrzygnięcie dokona się dopiero po śmierci. Jeżeli bowiem będziemy postępować wedle nakazów religii, możemy w życiu stracić tylko jego doczesne przyjemności, ale w przypadku istnienia Boga – zyskamy życie wieczne. Jeżeli zaś będziemy postępować, jakby Bóg nie istniał, możemy wprawdzie zyskać w pełni nasze doczesne życie, ale w przypadku istnienia Boga – stracimy życie wieczne. Pascal nie ma wątpliwości, że trzeba postawić na istnienie Boga.
Zakład Pascala to forma argumentu nie tyle za istnieniem Boga, ile za sensownością wiary w Jego istnienie. Blaise Pascal, mówi wprost: pytanie o istnienie bądź nieistnienie Stwórcy jest racjonalnie nierozstrzygalne. Filozof dodaje jednak, że owo pytanie domaga się naszej odpowiedzi. Musimy podjąć egzystencjalną decyzję: wiara albo niewiara. Czy decyzja ta może być racjonalna mimo niemożliwości rozstrzygnięcia kwestii istnienia Boga? Pascal odpowiada, że tak, możemy bowiem skorzystać z teorii prawdopodobieństwa i obliczyć, która z dwóch alternatyw jest dla nas korzystniejsza. W zakładzie dwoma równie prawdopodobnymi stanami świata są istnienie bądź nieistnienie Boga, a gracz może dokonać wyboru między dwiema strategiami: wiary bądź niewiary. Iloczyn stanów i strategii generuje cztery sytuacje:
1) Bóg istnieje i gracz wierzy,
2) Bóg nie istnieje i gracz wierzy,
3) Bóg istnieje i gracz nie wierzy,
4) Bóg nie istnieje i gracz nie wierzy.
Każdej z nich można przypisać pewną wartość zwaną użytecznością – jest to korzyść uzyskiwana przez gracza z wyboru określonej strategii przy danym stanie świata.:
MyśliZbadajmyż ten punkt i powiedzmy: „Bóg jest, albo go nie ma”. Ale na którą stronę się przechylimy? Rozum nie może tu nic określić: nieskończony chaos oddziela nas. Na krańcu tego nieskończonego oddalenia rozgrywa się partia, w której wypadnie orzeł czy reszka. Na co stawiacie? Rozumem nie możecie ani na to, ani na to; rozumem nie możecie bronić żadnego z dwu. […]
– Tak, ale trzeba się zakładać; to nie jest rzecz dobrowolna, zmuszony jesteś. Cóż wybierzesz? Zastanów się. Skoro trzeba wybierać, zobaczmy, w czym mniej ryzykujesz. Masz dwie rzeczy do stracenia: prawdę i dobroć; i dwie do stawienia na kartę: swój rozum i swoją wolę, swoją wiedzę i swoją szczęśliwość; twoja zaś natura ma dwie rzeczy, przed którymi umyka: błąd i niedolę. Skoro trzeba koniecznie wybierać, jeden wybór nie jest z większym uszczerbkiem dla twego rozumu niż drugi. To punkt osądzony. A twoje szczęście? Zważmy zysk i stratę, zakładając, że Bóg jest. Rozpatrzmy te dwa wypadki: jeżeli wygrasz, zyskujesz wszystko; jeżeli przegrasz, nie tracisz nic. Zakładaj się tedy, że jest, bez wahania. […]
Tak więc kiedy się jest zmuszonym grać, trzeba być obranym z rozumu, aby zachować życie raczej, niż rzucić je na hazard dla nieskończonego zysku, równie prawdopodobnego jak utrata nicości.
Na nic bowiem nie zda się mówić, że niepewne jest, czy wygramy, a pewne, że ryzykujemy; i że nieskończona odległość, jaka jest między pewnością tego, co się naraża, a niepewnością tego, co się wygra, równa skończone dobro, które się na pewno naraża, z nieskończonością, która jest niepewna. Tak nie jest; tak samo każdy gracz ryzykuje pewne dla wygranej niepewnej; a wszelako ryzykuje pewną skończoność, aby wygrać niepewną skończoność, i nie grzeszy w tym przeciw rozumowi. […]
– Tak; ale […] mam taką naturę, że nie umiem wierzyć. Cóż mam tedy czynić?
– […] dowiedz się bodaj (chociaż), że twoja niemoc wiary, skoro rozum skłania cię do niej, a mimo to nie jesteś do niej zdolny, pochodzi jedynie z winy twych namiętności. Pracuj tedy nad tym, aby przekonać samego siebie nie mnożeniem dowodów Boga, ale poskromieniem swoich namiętności. […].
Źródło: Blaise Pascal, Myśli, tłum. Tadeusz Żeleński (Boy), s. 232–236.
Oceń rozumowanie Pascala. Czy rzeczywiście nic nie tracimy, jeśli uwierzymy w Boga, gdy żadna rzeczywistość metafizyczna nie istnieje?
Słownik
(gr. a- – bez, theos – bóg) przekonanie, że empirycznie nie istnieje (ani nie przejawia się w rzeczywistości empirycznej) żaden Bóg, żadne bóstwo ani żadne byty metafizyczne oraz że w rzeczywistości empirycznej nie występują żadne zjawiska nadprzyrodzone
(łac. fides – wiara) przekonanie, że wiara jest jedynym i wystarczającym fundamentem religii i tylko wiara wystarcza do uznania prawdziwości objawienia i świętych ksiąg religijnych
(łac. natura – przyroda) pogląd, który uznaje, że istnieje tylko rzeczywistość przyrodnicza (empiryczna) – dostępna zmysłom rzeczywistość materialna
zespół przekonań dotyczących istnienia bóstw i innych bytów metafizycznych (pozaempirycznych), relacji człowieka z tymi bytami oraz wynikających z tego obowiązków
inaczej – umysł; w filozofii podstawowe narzędzie poznania, władza poznawcza przeciwstawiana zmysłom, służąca refleksji – analizie intelektualnej ujętej w słowa (pojęcia) i twierdzenia