Multimedia
Zapoznaj się z mapą myśli, a następnie uzupełnij ją odpowiednimi cytatami z Ferdydurke Witolda Gombrowicza.
Zapoznaj się z mapą myśli, a następnie stwórz wypunktowanie z uzupełniającymi mapę odpowiednimi cytatami z Ferdydurke Witolda Gombrowicza.
Mapa myśli.
Elementy należące do kategorii ośmieszanie formy w „Ferdydurke”
Nazwa kategorii: na poziomie treści powieści
Nazwa kategorii: na poziomie formy powieści
Koniec elementów należących do kategorii ośmieszanie formy w „Ferdydurke”
Elementy należące do kategorii na poziomie treści powieści
Nazwa kategorii: ośmieszanie różnych środowisk
Nazwa kategorii: ośmieszanie relacji międzyludzkich
Koniec elementów należących do kategorii na poziomie treści powieści
Elementy należące do kategorii na poziomie formy powieści
Nazwa kategorii: groteska
Nazwa kategorii: autotematyzm
Nazwa kategorii: parodia parodiowane są różne gatunki literackie, np. powieść o dojrzewaniu, powieść rodzinna czy środowiskowa
Nazwa kategorii: karykatura
Nazwa kategorii: paradoks próba buntu młodych ludzi, mająca udowodnić, że nie są „niewinni”, paradoksalnie potwierdza ich „niewinność”
Koniec elementów należących do kategorii na poziomie formy powieści
Elementy należące do kategorii ośmieszanie różnych środowisk
Nazwa kategorii: szkoła
Nazwa kategorii: dwór ziemiański
Nazwa kategorii: Młodziakowie
Koniec elementów należących do kategorii ośmieszanie różnych środowisk
Elementy należące do kategorii szkoła
Nazwa kategorii: upupieni niedojrzali młodzi
Nazwa kategorii: skostniali w dawnych formach belfrzy
Koniec elementów należących do kategorii szkoła
Elementy należące do kategorii dwór ziemiański
Nazwa kategorii: konserwatywne przesądy, z których nie sposób się wyzwolić
Koniec elementów należących do kategorii dwór ziemiański
Elementy należące do kategorii Młodziakowie
Nazwa kategorii: w łamaniu konwenansów popadają w absurdy, np. namawiają córkę Zutę do posiadania nieślubnego dziecka
Nazwa kategorii: deklarując niezależność wobec norm, zamykają się w kolejnej formie – nowoczesności
Nazwa kategorii: autor nadał im znaczące, prześmiewcze nazwisko
Koniec elementów należących do kategorii Młodziakowie
Czy sądzisz, że śmiech może pomóc wyzwolić się z narzuconej z zewnątrz formy? Sformułuj dwa argumenty do dyskusji na ten temat.
Odpowiedz na pytania: Na czym polega bratanie się
Miętusa z Walkiem? Dlaczego Miętus postanowił się bratać
ze służącym?
Odpowiedz na pytania:
1. Jak bratanie się
Miętusa z Walkiem interpretują różne osoby: sam Walek, wuj Konstanty, ciocia, bohater?
2. Z czego wynikają ich interpretacje?
oraz zwróć uwagę na to, jak bohaterowie postrzegają świat.
Witold Gombrowicz
Bratanie się z parobkiem
Dla mnie również reakcja wuja była nieoczekiwana. Po obiedzie wziął mnie pod ra- mię i zawiódł do fiumuaru.
– Twój przyjaciel – rzekł życiowo i arystokratycznie zarazem – pede... pede... Hm... Zabiera się do Walka! Uważałeś? Ha, ha. No, żeby panie się nie dowiedziały. Książę Seweryn także lubił sobie od czasu do czasu!
Wyciągnął przed się długie nogi. A, z jakąż arystokratyczną maestrią to wyrzekł! Z jakimż wyrobieniem pańskim, na które złożyło się czterystu kelnerów, siedemdziesięciu fryzjerów, trzydziestu dżokejów i tyleż maître d’hôtelów, z jakąż przyjemnością uwypuklił swoją pieprzną restauracyjną wiedzę o życiu bon vivanta, grand seigneura. Prawdziwie rasowa pańskość, gdy się dowie o czymś takim à la zboczenie albo nadużycie płciowe, nie inaczej manifestuje swoją męską dojrzałość życiową, nauczoną od kelnerów i fryzjerów. Lecz mnie momentalnie pieprzna restauracyjna mądrość życiowa wujaszka rozwścieczyła jak kot psa i wzburzyła mnie cyniczna łatwość najwygodniejszej, najbardziej pańskiej interpretacji zdarzenia. Zapomniałem o wszelkich obawach. Sam na złość wyjawiłem wszystko! Niech Bóg mi przebaczy – pod działaniem jego restauracyjnej dojrzałości stoczyłem się w zieleń i postanowiłem uraczyć go potrawą bardziej nie dopieczoną i nie wysmażoną od tych, jakie jada się po restauracjach.
– To wcale nie to, co wuj myśli – odrzekłem naiwnie – on tylko tak się z nim bra...ta.Konstanty się zdziwił:– Brata się? Jak to – brata się? Co rozumiesz przez „brata się”? – Wysadzony z siodła spojrzał na mnie spod oka.– Bra...ta się – odrzekłem. – Po...bratać się chce.– Brata się z Walkiem? Jak to – brata się? Może chcesz powiedzieć – agituje służbę? Agitator? Bolszewizm – co?– Nie, brata się jako chłopiec z chłopcem.Wujek wstał i strząsnął popiół – zamilkł i szukał słów.– Brata się – powtórzył. – Brata się z ludem, co? – Próbował nazwać to, uczynić możliwym pod względem światowym, towarzyskim i życiowym, zbratanie czysto chłopięce było dlań nie do przyjęcia, czuł, że tego w dobrej restauracji nie podadzą. Najbardziej go denerwowało, iż za przykładem Miętusa wymawiałem „bra...ta się” z pewnym wstydliwym i nieśmiałym zająknięciem. To do reszty go zbulwersowało.– Brata się z ludem? – zapytał ostrożnie.
A ja: – Nie, z chłopcem się brata. – Z chłopcem się brata? No to co? W piłkę chce z nim się bawić czy jak? – Nie. Tylko jego kolegą jest, jako chłopiec – bratają się jak chłopiec z chłopakiem. – Wuj się zaczerwienił po raz pierwszy chyba, odkąd zaczął chodzić do fryzjera, o, ten rumieniec à rebours dorosłego bywalca wobec naiwniaka – wyciągnął zegarek, spojrzał nań i nakręcił szukając terminu naukowego, politycznego, ekonomicznego, medycznego, żeby zamknąć w nim sentymentalno‑śliską materię jak w pudełku. – Perwersja jakaś? Co? Kompleks? Bra...ta się? Socjalista może, pepesowiec? Demokrata, co? Brata... się? Mais qu’est‑ce que c’est bra...ta się? Comment bra...ta się? Fraternité, quoi, égalité, liberté? – Zaczął po francusku, lecz nieagresywnie, a przeciwnie, jak ktoś, kto się chroni i dosłownie „ucieka się” do francuszczyzny. Był bezbronny w obliczu chłopaka. Zapalił papierosa i zgasił, założył nogę na nogę, muskał wąsik. >– Brata się? What is that bra...ta się? Do diabła! Książę Seweryn...Z łagodnym uporem powtarzałem wciąż „bra...ta się” i już za nic nie wyrzekłbym się zielonkawej, miękkiej naiwności, jaką smarowałem wujaszka.
– Kociu – rzekła dobrotliwie ciocia, która stanęła na progu z torebką cukierków w ręku – nie irytuj się, on zapewne w Chrystusie się brata, brata się w miłości bliźniego.– Nie! – odparłem uporczywie. – Nie! Bra...ta się nago, bez niczego!Więc jednak zboczeniec! – wykrzyknął.– Wcale nie. Bra...ta się w ogóle bez niczego, bez zboczenia także. Jako chłopak się brata.– Chłopak? Chłopak? Ale co to znaczy? Pardon, mais qu’est‑ce que c’est chlopak – udawał Greka. – Jako chłopak z Walkiem? Z Walkiem i w moim domu? Z moim lokajczykiem? – Zirytował się, nacisnął dzwonek. – Ja wam pokażę chłopaka!
Lokajczyk wpadł do pokoju. Wuj podszedł z wyciągniętą ręką i byłby może trzasnął w gębę krótko, bez zamachu, ale stanął i zdezorientował się w pół drogi, zachybotał psychicznie i nie mógł uderzyć, nie mógł nawiązać z gębą Walka w tych okolicznościach. Bić chłopaka dlatego, że chłopak? Bić dlatego, że „brata się”? Wykluczone. I Konstanty, który z łatwością byłby uderzył za rozlaną kawę, opuścił rękę.
– Won! – krzyknął.– Kociu! — zawołała ciocia z dobrocią. – Kociu!– To nic nie pomoże – rzekłem. – Przeciwnie, mordobicie tylko powiększy zbra... tanie. On lubi mordobitych.
Wuj zamrugał oczami, jakby strzepywał palcem liszkę z kamizelki, ale nie odezwał się; ironizowany naiwnością od dołu ten wirtuoz ironii salonowo‑restauracyjnej był jak fechmistrz napastowany przez kaczkę. Bywały w świecie obywatel ziemski okazał się dziecięco naiwny wobec naiwności. Co ciekawsze, pomimo wyrobienia życiowego oraz doświadczenia nie przyszło mu na myśl, abym mógł sprzymierzyć się przeciwko niemu z Miętusem i z Walkiem i cieszyć się jego pańskimi podrygami – odznaczał się tą lojalnością lepszej sfery towarzyskiej, która nie dopuszczała zdrady w swoim kółku. Wszedł stary Franciszek, wygolony, z baczkami, w tużurku i stanął na środku pokoju.
Konstanty, który był się nieco uniósł, przyjął na jego widok zwykłą niedbałą postawę.– A co tam, mój Franciszku? – zapytał łaskawie, lecz w głosie jego czuć było służbistość pana wobec starego, wytrawnego sługi, tę samą co wobec wytrawnego, starego węgrzyna. – A z czym Franciszek przychodzi? – Sługa spojrzał na mnie, lecz wuj machnął ręką. – Niech Franciszek mówi.– Wielmożny pan rozmawiał z Walkiem?– A rozmawiałem, rozmawiałem, mój Franciszku.– To, chciałem tylko zaznaczyć, dobrze się stało, że wielmożny pan z niem się rozmówił. Wielmożny panie, ja bym go i minuty nie trzymał! Wyrzuciłbym na zbity łeb. Za bardzo się spodufalił z państwem! Wielmożny panie, już ludzie gadają! Trzy dziewki przebiegły przez dziedziniec świecąc gołymi łystami. Za nimi pies kulawy pędził, szczekał. Zygmunt wsunął się do fiumuaru.– Gadają? – zapytał wuj Konstanty. – Co gadają?– Gadają na państwa!– Na nas gadają?
Ale stary sługa, na szczęście, nie chciał powiedzieć nic więcej. – Gadają na państwa – mówił. – Walek się spodufalił z tem młodem panem, co przyjechał, to tera, za przeproszeniem, gadają na państwa bez nijakiego szacunku. Głównie Walek i dziewuchy z kuchni. Przecie sam słyszałem, jak wczoraj gadały z tem panem do późny nocy, wszystko, a wszystko wygadały. Gadają, co wlezie, co tylko mogą, to gadają! Gadają, aż nie wiem! Wielmożny panie, a tobym zbereźnika wygonił na zbity łeb w te sekundę – reprezentacyjny sługa zaczerwienił się jak piwonia, w pąsach stanął, o, ten rumieniec starego lokaja! Cicho i subtelnie odpowiedział mu rumieniec pana. Państwo siedzieli bez głosu – nie wypadało pytać – ale może jeszcze co dołoży – zawiśli mu na ustach – nie dołożył.
– No, dobrze już, dobrze, mój Franciszku – rzekł wreszcie wuj Konstanty – może Franciszek odejść.I służący jak przyszedł, tak wyszedł.”Gadają na państwa” – więcej się nie dowiedzieli.
Wytłumacz, dlaczego wuj Konstanty w rozmowie z bohaterem używa słów i zwrotów obcojęzycznych.
Wyjaśnij, dlaczego zachowanie Miętusa powoduje zdziwienie i konsternację obserwatorów.
Wskaż, jakie formy zachowań są typowe dla stosunków międzyludzkich panujących we dworze.